Szufladkowe notatki czterdziestoparolatki
Zwolnij w codziennym biegu ,dostrzeż piękno chwili .

logo

MIKSOWANIE RZECZYWISTOŚCI
Notatkę dodano:2013-10-23 18:52:14

Patrzę na cyferkę w dacie,za miesiąc mam urodziny, kolejne całkiem poważne i trzydzieści lat temu wydające się wiekiem starczym. Punkt widzenia zmienił się diametralnie i już nie mówię, że ten wiek to starość, nawet nie mam odwagi określać tego wiekiem poważnym. Charakterek z powagą nie zawsze idzie w parze co mi ostatnio delikatnie wypomniał małżonek, oczywiście asekurując się od razu, że mu nie przeszkadza, a nawet posunął się dalej, że za ten charakterek mnie kocha. Myślałam dawno temu, że człowiek wraz z wiekiem poważnieje na tyle aby stać się niczym posąg budzący respekt i pełen swoistej nieugiętości. Powagi średnio przybyło a nieugiętość nawet jakby lekko zanikała momentami. Ot takie przemiany zachodzą, ale może będę je za miesiąc rozkładać na części pierwsze, przecież przez miesiąc może się wydarzyć na tyle wiele abym zupełnie zmieniła punkt widzenia i odbierania otaczającej rzeczywistości.

Gdzieś w podświadomości kołacze się sobotnia uroczystość, i niewiele mogę poradzić na jej ciągłą obecność. Może nie jest tak absorbująca, jak byłaby gdyby mój syn otoczył ją tradycyjnym przebiegiem, jednak wciąż gdzieś w zakamarkach mojej głowy i wyobraźni ukazuje się ta zbliżająca się przyszłość. Już w sobotę będę mogła porównać do swojej dawno minionej godziny zaślubin. Teraz jeszcze największe pole do popisu ma moja fantazja a ona popada w jakieś amplitudy różnorodnych wariantów i możliwości. Dopiero życie skoryguje jej zapędy. Pamiętam dwadzieścia cztery lata temu swoje skromne przyjęcie ślubne. Jednak tradycja odcisnęła jakieś piętno, rodzice mieli wpływ na to co i jak się działo. Mój syn wedle własnego uznania od początku do końca przeprowadzi, z moim udziałem jako widza. Poczekam jeszcze parę dni, skonfrontuję oczekiwania i może parę słów napiszę.

Teraz będę żyć tym, co stanowi czas obecny, będę cieszyć się piękną pogodą, która jakby chciała nam zrekompensować ostatnie zimne dni. Poczynię obserwacje walki na niebie dwóch planet, które nie chcą ustępować sobie miejsca i zjadany jasnością dnia księżyc próbuje królować wraz z rażąco świecącym słońcem. Mówią dzień jest krótszy od najdłuższego dnia w roku o sześć godzin i osiemnaście minut, a mi te skracające godziny wydają się być dłuższe niż podana wartość.

Moja teraźniejszość to odebrane z rana wyniki badań, cokolwiek zaskakujące jedną wartością, której najmniej się spodziewałam. Wszystko w doskonałej normie poza....cholesterolem. Dziwne dla mnie, absorbuję z otoczenia czy łykam z powietrzem, nie wiem gdzie tkwi haczyk. Dieta w zasadzie łagodnie obarczona tłuszczem, nadwagi nie posiadam, alkohol w ilościach sporadycznych lub symbolicznych, tryb życia bardziej w biegu niż stagnacji więc zupełnie nie wiem, skąd się wzięło w nadwyżce coś, czego być nie powinno. Konsultacja z lekarzem, jakieś pigułki z wizją brania ich przez dłuższy czas. No i chciał nie chciał próbują ze mnie zrobić chorą. Może miast tabletek jakieś posty powinnam sobie zaordynować i o suchym chlebie popijanym wodą próbować pożyć, choć jak siebie znam to dojdę do wniosku że życie zbytnią ascezą traci kolory i ubarwienie. A ciągłe szarości nawet w garderobie lubię tylko momentami, muszą znaleźć się i w ciuchach i życiu akcenty kolorów. Jeśli będę miała ochotę na ociekającą tłuszczem golonkę,( co raczej nigdy miejsca do tej pory nie miało),to tę ochotę wprowadzę w życie. A jeśli ma mnie to pragnienie zabić zarazem uszczęśliwiając może wybiorę szczęśliwe odejście stawiając je ponad smutnym żywotem pozbawionym wszystkiego. Jeszcze nie nadszedł czas ograniczeń, póki co ja dyktuję warunki, z pomocą odgórną, która daje tyle zdrowia i witalności, aby móc cieszyć się życiem i czerpać z niego na ile to możliwe. I będę łapać ile się da, aby na starość nie marudzić o minionych bezpowrotnie szansach i niewykorzystanych okazjach. Przez minione lata i tak paru szans nie przyjęłam od życia obawiając się i krygując, teraz pora na zmianę standardów zachowania, bo życie zbyt krótkie na stanie z boku i przyglądanie się mijającym okazjom.

« Powrót na blog

Skomentuj
Nick(wymagany)

Wątki:

Licznik

Odsłon: 163055
Osób: 145510