Szufladkowe notatki czterdziestoparolatki
Zwolnij w codziennym biegu ,dostrzeż piękno chwili .

logo

FORMA CUDU
Notatkę dodano:2014-03-22 22:16:21

Pogodowi czarodzieje, zapowiadali na dzisiejszy dzień aurę, która już samą tą przepowiednią chciała zatrzymać nas w domu. A przecież nasz wspólny, wolny weekend nie zdarza się co tydzień. Nie zawsze mamy komfort przebywania razem, wspólnych planów, robienia czegoś bez presji, że za chwilę trzeba będzie się na jakiś wycinek dnia rozstać. Nie zawsze czekają nas wspólne posiłki, leniuchowanie i praca. Akurat dziś i jutro miało być nasze, z jakimiś planami do załatwienia. Pogoda puściła do nas szelmowskie oczko. Rankiem niebo zaciągnięte chmurami, które mogły w takiej postaci krążyć przez cały dzień, jednak mogły też się przepoczwarzyć w coś, co oblecze nasz świat wilgocią i opadami. Ryzykujemy, co będzie to będzie. To ryzyko, a może wiara, że jednak uda się część planów zrealizować, że nasz scenariusz na dzisiejszy dzień ma być wybrany po części przez nas. I spędzamy ten pochmurny dzień na swoim zapuszczonym płachetku ziemi, próbując doprowadzić do jakiegoś ładu, powoli coś sadząc, bo przecież nie wiemy, kiedy nasza następna wizyta będzie miała miejsce. Udaje się spędzić wielką część dnia, zgodnie z wcześniejszymi planami. Działka coraz bardziej przybiera cywilizowany wygląd, równe rzędy zasadzonych ziemniaków, jagoda kamczacka pozbawiona poszycia z chwastów, maliny doprowadzone do ładu. Jeszcze sporo nas czeka, jednak małymi krokami dojdziemy do porządku, który nas na jakiś czas zadowoli. A później zachodzące zmiany będą nas zmuszać do przyjazdów, następnie przyjazdy staną się wypoczynkowe, bo zapał minie, zieloność wyciszy zapał do prac, mocniejsze stanie się zaproszenie do wyciągnięcia się pod drzewami na trawie niż grzebania w ziemi. Nie byliśmy dziś przygotowani do tak długiej bytności, może jednak nasza wiara nie była z tych bezgranicznych. Jedzenie wzięte w skromnej ilości, od dla dziecka, i niewielka kromka dla mnie. Mąż twardym nie, zostaje o pustym brzuchu zapełniając się tylko wodą. Jego wybór, ja zaczynam odczuwać głód, a za głodem przychodzi chłód. Nie mogę się dogrzać jeszcze przez dłuższy czas po powrocie do domu. Jednak od czego komfortowe cywilizowane warunki do pienistej kąpieli, która dodaje energii i ciepła. Pławię się w tym mokrym cieple. Za oknami spełniają się pogodowe wróżby, ulewa, jakieś wyładowania, pierwsza wiosenna burza. My bezpieczni, w domu, już syci, już inne wspólne sprawy. Wspólny czas, jeszcze nam go mało, jeszcze chcemy więcej. Sąsiadka z działki mówi, na emeryturze wam się znudzi, będziecie sobie przeszkadzać, ciągła obecność razem w domu obmierznie. A może wcale tak nie będzie, może wreszcie kiedyś tam, będzie czas na który okaże się czekaliśmy całe pracowite życie. Teoretyzuję, bo nawet o emeryturze nie myślę, jest to dla mnie pojęcie tak odległe, tak fikcyjne, że jakiekolwiek gdybania stają się niczym bajka, w którą niby się wierzy, lub raczej bardzo by się chciało wierzyć a zarazem praktyczny umysł tę wiarę w każdym zalążku depcze i niweczy. Zdaję sobie sprawę, z upływu czasu, jednak nie wybiegam aż w tak odległą przyszłość, nie stanowi ona dla mnie jakiegoś powodu do trosk czy radości. Może właśnie to, że nasze życie jest tak wielką niewiadomą, chce nam się codziennie wstawać, robić prozaiczne rzeczy, nudę jakoś przetrwać, zabudowywać, smuteczki wytrzymywać, i liczyć, że stanie się pewnego, zwyczajnego dnia taki cud, na który w tej cierpliwości się czekało. Może on być dla jednych tą drugą osobą, dla innych wspólnym czasem, doczekanym po długim wspólnym a zarazem osobnym życiu. Może ten cud przybrać formę różnorodną dla każdego, a może też nigdy się nie zdarzyć. Jednak czeka się bez względu na wszystko. Może ten cud już trwa przybierając postać normalności, do której przywykliśmy i nawet we własnym egoizmie nie zauważamy, że mamy więcej niż inni. Kwestia jak do tego co mamy podejdziemy, z miną radosną czy naburmuszeni z pretensjami do świata, że nasz cud nie chce się zdarzyć a przecież inni mają, innym się udaje. Zastanówmy się czy aby nam w tej całej roszczeniowej pozie nie wystarczająco się udało, czy naprawdę mamy za mało.

« Powrót na blog

Skomentuj
Nick(wymagany)

Wątki:

Licznik

Odsłon: 163494
Osób: 145949