Szufladkowe notatki czterdziestoparolatki
Zwolnij w codziennym biegu ,dostrzeż piękno chwili .

logo

MAM ZA PASEM WIZJĘ SIERPNIA
Notatkę dodano:2014-07-26 21:20:45

Piąta rano, mgła niczym mleko. Mija godzina żadne zmiany nie zachodzą. Przecież mam dziś wolny dzień. Czyżby nic nie miało się zmienić. Cierpliwość prowadzi mnie do godziny siódmej, mgła może odrobinę rozrzedzona ciągle wisi nad wszystkim wokół. Dylemat, który przeważnie mną targa w te moje wolne dni, kiedy coś zaplanowane a pogoda próbuje powstrzymać moje zapędy. Czekam kolejną godzinę, mgła już mniej z pełnotłustego mleka, a więcej z uczciwie odciśniętej serwatki w wyglądzie i moim postrzeganiu. Dzwonię do męża, dzielę się wątpliwościami bo przecież tak jesiennie u mnie, jakby nic i nigdy nie miało się w krajobrazie zmienić. - Nie wiem czy mam jechać, nie wiem w którą stronę się ta pogoda rozwinie. Mąż niczym z drugiego końca świata, zupełnie inną aurę opisuje. Przecież dzieli nas tylko osiemnaście kilometrów. Wysyłamy sobie zdjęcia i faktycznie moje mgliste, jego pełne słońca na błękitnym niebie. Krótka decyzja – jadę. I po raz kolejny jakoś udało się w ten wolny dzień poświęcić czas na to co się lubi, choć nie do końca jest tak jak bym chciała. Nie jesteśmy w komplecie, mąż w pracy i po raz kolejny cierpliwość wystawiona na próbę. Tylko parę godzin, żadna to próba. Zaganiam młodego do prac w sposób typowej marchewki na długim kiju. Najpierw wymyślam coś, co nie cieszy się zamiłowaniem z jego strony, aby w perspektywie już roztoczyć wizję tego co wiem, że stanowi niezłą zabawę. Obetnij oregano - już przekwitło, przy ziemi, i sprzątnij na kompost, to jak skończysz zmyjesz naczynia. I tak małymi kroczkami każde czymś zajęte. Altanka sprzątnięta, worki z posegregowanymi śmieciami czekają na transport, troszkę przejaśniało, naczynia pomyte, dywaniki wytrzepane. Nie wiemy kiedy mijają nam godziny bez taty. Wszystko pozarastało, jednak po deszczach z ostatnich dni, łatwiej o pozbycie się niechcianych chwastów. Za mało tego czasu poświęcam, za krótko bywam. Nie zawsze zgramy się z pogodą, nie zawsze z chęciami. Dziś się udało wycinek swojego czasu spędzić, kiedy nastąpi ponowna okazja nie wiem. Przecież ani moje planowanie na nic się zda, jeśli pojawią się przeciwności ani największe chęci, które wobec nich okażą się czymś nieistotnym. Powoli zagęszczają się sprawy i mające nastąpić wydarzenia, na które już zaczynam czekać. Urlop, za dwa tygodnie, może jakiś wyjazd, a później spotkanie z kimś nie widzianym dziewięć lat. Telefon od koleżanki ze szkolnej ławy i wizja tego spotkania z osobą zamieszkującą inny kraj. Kroi się babski spęd, i cieszę się na to ogromnie. Jeszcze wizja, a ja zaczynam snuć plany. Muszę z tą osobą się spotkać, coś wyjaśnić. Czasami latami coś się nosi i brak okazji do wytłumaczenia. List, telefon czy inny niż osobisty sposób kontaktu nie wchodzi w grę. Niektóre sprawy powinno załatwiać się tylko oko w oko. Widzę jak reaguje osoba z którą rozmawiam, jaki odbiór tego co mówię, i możliwość wyjaśnienia wszystkiego od razu, bez domysłów, bez podtekstów błędnych rozumowań i nadinterpretacji. Listy czy maile mogą nie do końca oddać to, co chcemy przekazać, mogą zakłamać, spowodować fałszywy odbiór. Jestem zwolenniczką bezpośredniej rozmowy. W odpowiednich warunkach, bez postronnych, bez presji chwila poświęcona tylko temu konkretnemu problemowi, tylko z tą jedną osobą i można dojść do ładu z zadawnionymi sprawami. Liczę na to, że uda mi się coś wyjaśnić, że znajdzie się po temu odpowiednia sposobność. Aby nasze spotkanie po wyjaśnieniu sytuacji było beztroskie. Zapowiada mi się pełen wydarzeń sierpień, zobaczymy ile z moich wyobrażeń znajdzie odzwierciedlenie w życiu. Zaczynam odliczać dni, wystawiam cierpliwość na próbę, i już czekam.

« Powrót na blog

Skomentuj
Nick(wymagany)

Wątki:

Licznik

Odsłon: 163668
Osób: 146123