Szufladkowe notatki czterdziestoparolatki
Zwolnij w codziennym biegu ,dostrzeż piękno chwili .

logo

NIE NAJGORSZE MAMROTANIE
Notatkę dodano:2014-08-27 21:05:42

Irytacja. Nie zawsze potrafię zapanować nad tą ogarniającą mnie ze wszystkich stron żeńskiego rodzaju wścieklizną. Wszystko wydaje się normalne, poukładane, stabilne i nie wiadomo skąd wyłazi, osacza, a we mnie niczym w próżniowym kociołku zawór bezpieczeństwa zaczyna z syczeniem sygnalizować podwyższony poziom niechcianego stanu. Byle pierdoła, kalibru zupełnie nie wartego wywołanego stanu okazuje się dla mnie wybuchem ponad swoją wartość. Oczywiście zaraz zaczną się doszukiwania i przyklejanie łatek, że pewnie czterdziestoparolatka ma wiekowy problem. Nic bardziej mylnego. Widocznie mój charakter specyficznego typu w ten sposób reaguje na coś sprzecznego z oczekiwaniami. Fachowcy od naszej psyche posegregowali nas wedle sposobów naszych reakcji i w zasadzie, każdy wie, w którym rządku z racji charakteru może znaleźć współtowarzyszy podobnie działających. Ja również uplasowana jestem w którejś z grup, choć przynależność do jednej konkretnej byłoby zbytnim przekłamaniem. Gdzieś pomiędzy cholerykiem a sangwinikiem. Walka ze swoimi dominującymi cechami niewielki skutek odnosi, choć z wiekiem wygładził się choleryk niegdyś wyłażący na zewnątrz niczym lawa z krateru wybuchającego wulkanu. Możliwe, że nauki dostarczane przez upływ życia uczą stopniowania wcześniejszych gwałtownych zachowań, a może choleryczność traci na sile wprost proporcjonalnie do upływających lat. Tępieje, co nie znaczy wcale, że zanika. I wystarczy mały impuls zapalny, sąsiadka z górnego piętra – taki mój przysłowiowy Gaweł (dla przypomnienia A. Fredro), niestykające kabelki od niepotrzebnego dla mnie, a zarazem niezbędnego dla Kleszczyka sprzętu – czyli telewizora, a mój choleryk budzi się z parotygodniowej drzemki. Nieadekwatnie do sytuacji kipi i syczy zawór bezpieczeństwa. Na syczeniu się nie kończy, mamrotanie to za mało, a zawór ciągle syczy.... Głowy indywiduum z góry nie urwę, choć nie powiem, dosyć zachęcająca perspektywa, zresztą na cóż jej ona skoro i tak nie używana... Nie mam na krwistą rzeź ochoty ani umiejętności, czy też zbytniej ku temu atencji, więc pozostaje reakcja podstępnego lisa, co sprzeczne zarówno z cholerykiem jak i sangwinikiem a przede wszystkim ze mną samą, lub przybranie pozy flegmatyka. Nie potrafię więc mamroczę, głośniej mamroczę i jeszcze głośniej mamroczę. Z telewizorem i nadmiarem kabelków z których jakiś potrafi dokonać cudu rozłączenia fonii, wizji i mojego spokoju też nie potrafię z prozaicznej przyczyny technicznego analfabetyzmu poradzić. Próba cierpliwości, która zgodnie z przewidywaniami kończy się mamrotaniem, głośniejszym mamrotaniem i….. Czy to mamrotanie z pełnym wachlarzem szewskiej mowy, dyskwalifikuje mnie z grona osób dobrze wychowanych, normalnych, nadających się do życia w społeczeństwie? Zapewne w niektórych oczach przypięto by mi łatkę niezbyt pochlebnie brzmiącą, tylko tak sobie myślę że jednak są gorsze rzeczy niż akurat tak wybuchający zawór bezpieczeństwa i moja na ten wybuch reakcja. Można być spokojnie wbijającą w plecy nóż szują nie koniecznie własnymi rękami, lub czyniąc to w nimbie pewnej zakłamanej pozie prostodusznego, łagodnego, cichego na zewnątrz, a w środku pełnokrwistego bydlaka. Podłożyć świnię, wbić nóż w plecy, wykopać dołek, podstawić nogę, to określenia które nie wzięły się znikąd, one mają pełne uzasadnienie w naszych zachowaniach. Więc tak naprawdę, czy moje mamrotanie nawet w nasileniu decybeli to aż tak wiele złego w ogólnym rozrachunku?.

« Powrót na blog

Skomentuj
Nick(wymagany)
łysy:
Więc, Basiu Twoje "mamrotanie" jest niczym w porównaniu do oceanu bezmyślności, tępego okrucieństwa i zapatrzeniu w czubek własnego nosa! Mnie samego ogarnia czasami szewska pasja, gdy słyszę do czego zdolna jest życiowa jednostka dumnie zwana- człowiekiem. Jestem b.liberalny, ale czasem opowiadam się za karą śmierci i nawet chciałbym wystąpić w charakterze kata. Tak więc podsumowując-mamrocz sobie do woli, gdyż nikomu to krzywdy nijakiej nie czyni,a Tobie może troszkę reguluje ów wspomniany zawór bezpieczeństwa. Pozdrawiam
bc20b9f1abaa41381a654a0fbbdc27aeZawędrowałeś, pominąłeś chronologię , ale i tak się cieszę z bytności choć zarazem odrobinę obawiam oceny. Pozdrawiam , a co do zaworu i jego regulacji, chyba inaczej nie potrafię a ponadto, skoro ten sposób się sprawdza... :)

Autor:bachacz


Wątki:

Licznik

Odsłon: 163523
Osób: 145978