Szufladkowe notatki czterdziestoparolatki
Zwolnij w codziennym biegu ,dostrzeż piękno chwili .

logo

JESZCZE PAŹDZIERNIK A JUŻ CZARUJĘ
Notatkę dodano:2014-10-29 21:12:40

Nim wyjdę do pracy pozwolę sobie na odrobinę nicnierobienia w postaci paru nieistotnych słów. Kilka minut poświęconych na własne widzimisię. Być może wieczór znowu przyniesie zbyt wielkie zmęczenie, drastyczne okrojenie wolnego czasu, nie pozwalając tym samym na otwarcie tego wirtualnego kajetu. Tak właśnie było wczoraj. Nim wróciłam do domu było po dwudziestej, i pragnieniem stało się tylko ciepło miękkiej pościeli. Wydawać się może, przecież to jeszcze wcześnie, pomimo ciemności nieba. Fakt, wcześnie i ta dwudziesta wcale nie oznacza, że mój dzień się kończy. On jeszcze trwa pomimo dyskomfortu niepełnych obrotów mojej aktywności. Nawet późna kawa nie stawia na nogi. Doba dla mnie ma osiemnaście, dziewiętnaście godzin, bo przecież nie warto liczyć tego, co w sennym niebycie. Ten mój aktywny czas musi miewać spadki i wzloty formy. Wieczory przeważnie łapią mnie niższymi obrotami chęci do czegokolwiek. A może to ta końcówka października, zbyt mocno nasączona różnymi sprawami z nawałem dni pracy odbiera energię i chęci. Idąc takim tokiem myślenia pozostaje nadzieja w znielubionym listopadzie. Rekompensata mniejszej ilości roboczych dni, daje szansę na wyrwanie większej ilości czasu dla siebie. Tylko aby nie wyzuć się z chęci, aby całkiem nie klapnąć w zniechęcenie. To już pozostaje zajęciem dla mojego psyche. Zresztą kto wie, co przyniosą nadchodzące dni. Scenarzyści na górze zaskakują rozwiązaniami, stawiając zupełnie niespodziewane sprawy na mojej drodze. Czasami coś wynika z czegoś, i nagle okazuje się, że choć przeważnie bywają dwa rozwiązania, nie wiadomo skąd klaruje się jakieś trzecie wyjście. Czegoś nie planuję, następuje, czegoś nie widzę w przyszłości, staje się. Niespodziewalność tego co nas spotyka daje pewnego smaku. Niemożność pełnego zaplanowania uciera nosa wszystkim, którym wydaje się że mają w garści wszystkie sznureczki i tylko od nich zależy który w danym momencie szarpną wywołując spodziewany ruch. Bywa sznureczek się zerwie, splącze, i już to co miało być klarownym planem z przewidywanym efektem obiera całkowicie inny kierunek, ciągnąc za sobą kolejne zaskakujące wydarzenia. Być może z takich właśnie małych i większych nieplanowanych zbiegów okoliczności bierze się moja wiara w pewne fatum i nieuchronność przeznaczenia. Przecież cóż z moich zamierzeń czy wewnętrznych ustaleń na przyszłość, jeśli nagle okaże się, że coś czego nie przewidziałam zupełnie poza harmonogramem wydarzy się burząc całą misternie zaplanowaną przyszłość. Wychodząc z domu nie wiem kogo spotkam, jakie będą konsekwencje tych spotkań. Nie wiem czy szczęśliwie dojdę do celu drogi. Nawet pokładając przeogromną wiarę w tych, którzy otaczają mnie opieką i gdzieś niewidoczni działają ku mojemu dobru, istnieje margines, że z całą opiekuńczą misją też coś może pójść w zwichrowanym kierunku, którego nie jestem w stanie przewidzieć. Ostatnio na szczęście nie występują u mnie zwroty akcji, które drastycznie odmieniałyby moje dni. Utartymi koleinami wszystko idzie bez przeszkód czy niespodziewanych burz. Małe bariery udaje się pokonywać, zmieniając odrobinę coś, aby wszystko dalej zgrywało się w pewną całość. Mam świadomość, że przyjdzie także taki czas, kiedy nie wystarczą takie małe zaradcze korekty, jednak póki nie nastał cieszę się spokojem. Cieszę się i czekam na niespodzianki listopada. Parę dat, kilka wydarzeń stanie się przyczynkiem do zapamiętania kolejnego listopada w moim życiu. A może uda się zaczarować na tyle skutecznie by pamięć akurat tego nadchodzącego czasu wywoływała same pozytywne myśli.

« Powrót na blog

Skomentuj
Nick(wymagany)
FsjAWmLiC:
Wait, I cannot fathom it being so stdorghtfarwari.

Wątki:

Licznik

Odsłon: 162818
Osób: 145273