Szufladkowe notatki czterdziestoparolatki
Zwolnij w codziennym biegu ,dostrzeż piękno chwili .

logo

NIE BĄDŹ SALOMONEM
Notatkę dodano:2015-02-27 22:14:29

Powinnam w szczególny sposób dzisiejszą datę zapamiętać. Po parotygodniowej huśtawce dzięki odgórnym zrządzeniom nastąpił krach całego zamieszania. Kilka chwil potrafi zmienić całe życie, początek dnia wcale nie daje pewności jego końca. Tak właśnie dziś znikł mój problem. Może za kilka lat napiszę, a może nigdy nie będę wracać do milczącego piekła, które przechodziłam. Wiem, że odpowiednim tytułem oraz szczerym tekstem w temacie poczytność wywindowałaby się po tej notatce. Jednak czy warto? Ta jedna sprawa owiana pewną tajemnicą, taką tajemnicą wobec ogółu pozostanie. Ciężki kaliber doświadczenia przybył mi do mozolnie dźwiganego bagażu. Nie przypuszczałam, że kiedykolwiek przydarzy mi się to, co przeszłam. Jakaś wiara w pewną dobrą karmę roztaczającą się nad moją osobą dawała poczucie, że ominie mnie to co spotkało. Nie ominęło, dało przedsmak, i na szczęście nie trwało dłużej. Scenarzyści na górze stwierdzili, że wystarczy. Wierzę, że to dobra decyzja. Obecnie po całym diabelskim młynie muszę zejść na swój kawałek ziemi, poczuć stabilny grunt i znowu zacząć normalnie żyć. Moje Himalaje zobaczyłam tylko z perspektywy podnóża, nie musiałam spadać w przepaść gdzieś po drodze, nie kazano zawracać z połowy trasy, a co najważniejsze nie kazano podejmować decyzji, której najbardziej się obawiałam. Moje oczy otworzyły się mocniej, dzięki temu co przeszłam w pewnych sprawach nie będę oceniać innych, bo wiem, że nie można tego robić skoro samemu się tego piekła nie przeszło. Tak łatwo szafować wyroki kiedy sprawa nas nie dotyczy. Hardo mówimy nie powinno się tego czy tamtego uczynić. Ilu z tych twardzieli pozostałoby w swoim monolitycznym tak, lub nie, gdyby mieli możliwość sami przejść podobną sytuację? Herosi podejmowania decyzji w imieniu innych lub za nich. Jakie to proste, potępić iksińską za jej decyzje, samemu patrząc z oddali, bez dźwięku, z przekłamanym brudną szybą okna, obrazem widzianym z oddali. Często oceniamy nie wnikając, to takie łatwe. Za swoje oceny niejednokrotnie bardzo restrykcyjne nie ponosimy żadnej odpowiedzialności. Niczym Salomon ferujemy wyroki, jakby dał nam ktoś do tego prawo. Czy mamy takie prawo? Jeśli naszym udziałem nie bywa oceniana sytuacja lepiej przemilczmy, nie wyrywajmy się bo może krzywdzimy swoim wyrokiem. Nie każdy z nas ma Salomonową sprawiedliwość, choć każdy by chciał takową być naznaczony. Z mojej krótkiej choć zarazem przeraźliwie dla mnie samej stresowej huśtawki wyniosłam pewną naukę. Mam nadzieję, że nie będzie mi dane o niej zapomnieć. Gdzieś w głębi mnie ta nauka pozostanie i będzie co najważniejsze wykorzystywana w życiu. To nie szkolne regułki, które bywa nigdy nie przełożą się na życiowe sytuacje, to nauka wynikająca z normalnego życia. Dużo cenniejsza od całej wiedzy ubijanej w mojej głowie przez minione lata edukacji. Nauka poparta doświadczeniem ma wielokrotną wartość, a nauka wynikająca z naszego życia wypala się niczym piętno gdzieś w nas i pozostaje nigdy nie zabliźniającym się śladem.  

« Powrót na blog

Skomentuj
Nick(wymagany)

Wątki:

Licznik

Odsłon: 163622
Osób: 146077