Szufladkowe notatki czterdziestoparolatki
Zwolnij w codziennym biegu ,dostrzeż piękno chwili .

logo

SŁODKO GORZKIE SMAKI
Notatkę dodano:2015-03-23 22:28:29

Trzeci dzień wiosny, pierwszy dzień tygodnia, siedemnaście tysięcy któryś dzień mojego życia. Wszędzie jakieś wyliczenia, rachunki, kalkulacje. Niektóre przemykają mi niezauważenie inne odciskają się jakby ich ważność stanowiła o czymś szczególnym, lub z jakiejś przekory dla samego faktu zaistnienia. Dni nabierają rozmachu i tempa. A ja jeszcze nie do końca w pełnym rozruchu, szukam usprawiedliwienia i próbuję wyrównać ten zachwiany szyk. Po raz pierwszy od paru miesięcy zebrałam w sobie całą odwagę i ponownie przekroczyłam kolejny próg powrotu do sprawności fizycznej. Dziwne to jak człowiekowi gdzieś ucieknie forma i zaniedba się, w parę chwil znikają możliwości a pojawiają się kolejne zwałki tłuszczu w omaście niemocy. Powrót do normalnej działalności już nie jest tak lekki, a nawet określiłabym że potrafi bywać katorżniczy. Jeden dzień, drugi, kolejny, wylewane siódme poty a efektów jak nie było tak nie ma. W tej chwili nie przeszkadza mi ta forma katorgi, choć prawdę powiedziawszy wolałabym poleżeć z książką niż rozprawiać się z nadmiarem tłuszczyku. Jednak nie mogę zmarnować tej mobilizacji i chęci. A może przede wszystkim faktu, że przecież mogę coś ze sobą zrobić, bo nic mi nie dolega, bo mam zdrowie, które muszę w jakiś sposób w sobie umacniać. Bliska mi osoba leży w szpitalu. Ona choćby najbardziej ze wszystkiego chciała po prostu nie może. Parę lat temu przeprowadzona operacja kręgosłupa coś zabrała z możliwości. Największe chcenie czasami nie pomaga, kiedy wiemy, że istnieją przeciwwskazania. Trzeba zrezygnować z czegoś co przynosi radość, samemu sobie odebrać pewne smaki życia. Bo przecież nasze życie za sprawą upodobań, ulubionych czynności czy zamiłowania zyskuje na smakowitości. Jeśli robimy coś co daje nam radość, co powoduje, że możemy nie dospać, nie dojeść byleby tylko poświęcić się ulubionemu zajęciu w naszym życiu przybywa ten kolejny smak niewyczuwalny na języku a zarazem karmiący nas radością. Można powiedzieć, poszukaj czegoś innego, znajdź sobie surogat. Tylko czy himalaiście można powiedzieć poleż na piaszczystej plaży? Może zajmie się tym leżeniem, jednak ta plaża nie zastąpi szczytów z rozrzedzonym powietrzem, adrenaliną, wiatrem, niepewnością czy co tam jeszcze wyczuwają miłośnicy wysokogórskich wspinaczek. Są czynności, którym trudno przeciwstawić namiastkę. Poszukiwania czegoś nowego też nie do końca spełniają oczekiwania. Może nawet jest szansa na kolejne poczucie radości. Tylko co ma zrobić aktywna osoba nagle przykuta do łóżka. Jakiego surogatu poszukiwać. Jej życie po raz kolejny zwalnia, a ona po raz następny musi się pogodzić ze smakiem rezygnacji. To dla odmiany gorzki smak. Może dlatego sama zdobywam się na „katorgę” wypocenia kolejnych kropli, by wraz z nimi mieć świadomość możliwości, a w dalekiej perspektywie szansę na smak radości i dłuższego funkcjonowania tego co posiadam. Dziś pominę opis szpitalnych „gagów” do jakich są zdolni niektórzy fachowcy w białych kitlach. Jednak kiedyś wrócę do nich z czystego napiętnowania, że do takich sytuacji może dochodzić w obecnych czasach. Jednostki pozbawione profesjonalizmu potrafią sprawić nieporównanie więcej szkody, niż zastępy rzetelnych, naprawdę dobrych fachowców. Szkoda, że menadżerowie w szpitalach nie do końca zdają sobie sprawę z tego faktu. Czołobitność przed „fachowcem” i przymykanie oczu na jego traktowanie pacjenta bywa zdumiewające i sprawiające pozory izolacji od tego co w działalności szpitali powinno być na pierwszym miejscu, czyli od niesienia pomocy i ulgi chorym i cierpiącym. Mydlenie oczu funduszami to kolejna zasłona, za którą bardzo wygodnie można się schować mając na każdą sytuację wytłumaczenie.

« Powrót na blog

Skomentuj
Nick(wymagany)

Wątki:

Licznik

Odsłon: 162718
Osób: 145173