LUDZIE KTÓRZY NIE PRACUJĄ
Notatkę dodano:2015-05-26 20:12:38

W centrum małej wioski stoi sklep z czerwonej cegły. W sklepie jest tylko jedna ekspedientka, towaru jak na lekarstwo za to w cenach iście warszawskich. Rozglądasz się po półkach i lodówkach. Wędliny wyglądają na stare.  Chleba nie ma już od dziewiątej godziny. Półki z alkoholem uginają się pod nawałem towaru. Wina, piwa, spirytus. Wędliny pomimo tego, że stare zostaną sprzedane bo starzy ludzie nie mają samochodów, a autobusy tutaj nie kursują. Ceny nikomu nie przeszkadzają bo do miasta jest piętnaście kilometrów. Chleb jest dla stałych klientów, 20 bochenków wystarcza. Kto się spóźni ten musi ruszyć się ze Skansenu do miasta. Alkohol schodzi jak ciepłe bułeczki.
Już od samego rana elita wiejska siada na ławce za sklepem. Każdy ma w ręku tanie wino, niektórzy są po rencie, inni wzięli „na kreskę”, a jeszcze inni przyszli z myślą że ktoś postawi jak to się mówi „na krzywy ryj”. Siedzą tak od rana, około południa rozchodzą się bo sklep zostaje zamknięty. Wtedy spotykają się w domach i piją do wieczora. Rano cykl się powtarza.
Pod sklep podjeżdża rolnik i podchodzi do mężczyzn.
- Chłopy chcecie zarobić? Dam 10 zł za godzinę, trzeba pozbierać kamienie z pola.
- Po co?- odzywa się najmłodszy- ja nie idę, ktoś podpierdoli i zabiorą zapomogę.- rolnik odjeżdża, nikt ze wsi nie zdecydował się podjąć pracy.
Wychylone zostało kolejne piwo, kolejne wino zalało zapijaczone gardło. Imprezę sponsoruje opieka społeczna i tak każdego dnia i każdego miesiąca. Ludziom ze Skansenu nie opłaca się pracować, dostają pieniądze od państwa: rodzinne, zapomogę, pieniądze na dzieci, żywność dla najbardziej potrzebujących. Pieniądze przepijają, żywność sprzedają żeby mieć na picie. Pieniądze otrzymywane na dzieci idą w przelew. Życie kręci się wokół ciągłego picia. Pije dziadek, babcia, pije ojciec i matka. Dziecko zaczyna pić w gimnazjum, często razem z rodzicami.
Pracy imają się tylko nieliczni, osoby wykształcone, których jest tu na lekarstwo lub osoby, które muszą dorobić na czarno bo nie starcza tego co wydrą z opieki.
Malutkie mieszkanko w Skansenie, jeszcze jest wcześnie a dwie kobiety piją piwo. Może to czwarte a może już dziesiąte. Malutkie dziecko płacze w łóżeczku, ale nie jest słyszane w alkoholowym amoku. Kobiety głośno się śmieją, jest co świętować bo opieka wypłaciła „okresówki”. Będą pić do wieczora, na razie piją we dwie, wieczorem gdy wrócą ich mężowie z „fuchy” będą pić wszyscy razem.  W południe na przystanek podjeżdża autobus szkolny, opiekunka wyprowadza dzieci. Trzeźwiejsza kobieta wychodzi po swoją i swojej koleżanki pociechę. Zatacza się, bełkocze ale to nie wzbudza podejrzeń opiekunki z autobusu- „To normalne”. Jutro gdy kobiety znowu będą w alkoholowym cugu, sytuacja się powtórzy. Dlaczego opiekunka miała by zareagować na tą sytuację skoro to jest na porządku dziennym. Co robią dzieci gdy rodzice piją? Biegają po wsi, jeszcze po zmroku jeżdżą rowerami, zajmują się same sobą. Nauczyły się gospodarować swoim czasem i nie przeszkadzać starszym. Obiad jedzą w szkole, kolację- zależy od dnia i tego czy jest coś w lodówce.  To czy się wyśpią zależy od tego jak długo będzie trwała libacja.

W Skansenie jest wieś, która dawniej tętniła życiem. W zamierzchłych czasach gdy był tu PGR każdy miał  pracę i zajęcie. Mężczyźni pili ale nie tak jak dziś… Dzisiaj jest to miejsce o którym zapomniał Bóg. Jedynym zajęciem tubylców jest ciągłe narzekanie, picie i okradanie sąsiadów. Kradzieże są tu nagminne. Kradnie każdy i wszystko. Sąsiad okrada sąsiada. W zimę ludzie kradną drewno oraz węgiel z szopek, latem warzywa z działek i foliaków. Ludzie kradną owoce z drzew i niszczą by właściciel nie mógł zebrać owoców.  Mieszkańcy żyją z zasiłków, nie opłaca im się pracować bo wszystko dostają od państwa. W dniu gdy wydawane są paczki żywnościowe w wiejskiej świetlicy ustawia się długa kolejka. Ludzie ustawiają się z taczkami by później wyrzucić żywność do pobliskiego kontenera lub sprzedać karton za marne grosze. Wśród tłumu słychać ciągłe narzekanie:
-„Znowu ta kasza, rzygamy już tą kaszą! Dali byście coś normalnego!”
-„ Co to ma być?! Ciągle to samo! Za kogo wy nas macie!?”
-„ Dlaczego X dostał więcej w tym miesiącu? On robi na czarno w lesie! Nie powinien dostawać!”
-„ Macie nas za bydło!”
Niektóre kobiety krzyczą i przeklinają trzymając za rękę małe dzieci. Za niedługo wszystko się skończy i każdy wróci do domów. Będą pić w zaciszu czterech ścian i obserwować sąsiadów, czekać aż nadarzy się okazja do „podjebania” sąsiadów.

Jest to miejsce gdzie hańbą jest praca, zaszczytem życie na opiece.  Miejsce gdzie pytanie „co lepiej dać: wędkę czy rybę” podsuwa od razu odpowiedz. W tym miejscu ludzie otrzymują ciągle ryby. I żądają co raz więcej, ryby im się przejadły więc chcą szynek i kabanosów. Są w pełni uzależnieni od ręki, która ich karmi. Zachowują się jak psy Pawłowa. Reagują tylko na jeden bodziec a jest nim wydawanie lub wypłacanie należnych im „pomocy” od państwa. To już nie są ludzie, system zrobił z nich bezmyślne maszyny, które nie potrafią zadbać o siebie i o swoje rodziny. Osoby te nie wiedzą co to jest praca, do czego można użyć ludzkich rąk i swoich umiejętności. Nie pracują bo nie ma takiej potrzeby- wszystko jest im dane. Więc piją bo mają nadmiar wolnego czasu, pieniądze na które nie musieli zapracować. Piją bo mają dzieci, piją bo są samotni. Piją bo jest weekend i piją bo jest środa. Piją bo nie wiedzą jak się żyje po za Skansenem. Nigdy nie byli „po za”. I nigdy nie będą bo wszystko co jest im potrzebne do wegetacji mają w Skansenie. Geny mieszają się tworząc co raz głupszych ludzi, jutro znowu ustawi się kolejka po dary, następne butelki zostaną otworzone i jeszcze długo nic się nie zmieni.

 

« Powrót na blog

Skomentuj
Nick(wymagany)
bc20b9f1abaa41381a654a0fbbdc27aeWolałabym, aby Twój tekst był futurystycznym obrazem zamieszczonym w kolumnie opowiadania. Jednak wiem, że takie miejscowości są w naszym kraju i choć jest to przerażające, kiedy się czyta, to dla niektórych stanowi normę i codzienność. W naszym społeczeństwie nawet w miejscowościach, które wydają się funkcjonować w miarę normalnie zdarzają się jednostki ludzkie nauczone żyć na garnuszku pozostałych pracujących i najgorsze w tym jest to, że przywykliśmy do takiego stanu rzeczy. Usprawiedliwiamy nieporadność, niemoc, a zdarza się, że jest to po prostu dobrze wyuczone cwaniactwo. Pozdrawiam i liczę, że pośród Twoich obserwacji znajdą się też opisy budujące i dające odczucie, że nie wszystko jest tak zdegenerowane i złe.

Autor:bachacz


Licznik

Odsłon: 2842
Osób: 2754

Kim jestem?

Obserwatorem, Narratorem, Zdarzeniem, Chwilą, Złością, Innością, Mistrzem i Małgorzatą... Czasem będę Tobą, czasami nie będę Sobą a czasami Mieszkiem... Mieszko to piękne imię- nieprawdaż?

10 praw czytelnika bloga

1. Prawo do nieczytania. 2. Prawo do opuszczania notek. 3. Prawo do niekończenia czytanej notki. 4. Prawo do czytania bez zrozumienia. 5. Prawo do czytania byle gdzie. 6. Prawo do komentowania. 7. Prawo do ponownego przeczytania. 8. Prawo do czytania na głos. 9. Prawo do niemówienia o lekturze. 10. Prawo do krytykowania 11. Prawo do chwalenia

„Wszystko będzie, jak być powinno, tak już jest urządzony świat.” - M. Bułhakow -
Blog granice.pl. Ta strona jest nieoderwalna częścią serwisu www.granice.pl właściciela firmy W&w. 2008-2017