Szufladkowe notatki czterdziestoparolatki
Zwolnij w codziennym biegu ,dostrzeż piękno chwili .

logo

DESZCZEM, ZAWIEJĄ...
Notatkę dodano:2015-06-29 20:58:49

Rozrzedzone odczuwanie sensowności tutejszej szarpaniny. Umiejscowienie słowem: tutejszej wcale nie oznacza części świata, kawałka globu czy określonego na mapie miejsca. Tutejszej podobnie jak obecnej, własnej czy życiowej jest pewnym tylko sformułowaniem odnoszącym się do samego faktu, że po prostu czuję się przytłoczona. Zapewne to tylko konsekwencja mojego odbioru tego, co się dzieje w moim życiu, małych sprawek w otoczeniu. Niby nic złego nie zachodzi, a zarazem przebąkuje przeze mnie jakieś poczucie, że za wiele mam na barkach, i bardzo wyraźnie odczuwam pragnienie odpoczynku. Nieporozumienia o błahych początkach rozrastają się do niebotycznych rozmiarów. Wyostrzony sposób dostrzegania drobiazgów, które niczym gradowa chmura nie rozejdą się nim nie nastąpi rozładowanie. Denerwują pierdoły, otwierają szerzej oczy, i gdzieś rodzi się bunt. Rozbiegły się oczekiwania z tym co dostaję, choć przecież nie bywają moje wymagania ogromne. Przez tygodnie, miesiące nic się nie dzieje, jakby w jakimś spichlerzu zbierały się drobne sprawki, na małych kupeczkach, coraz ich więcej, coraz ciaśniej ułożone. Póki panuje jakiś porządek, nic się nie dzieje, jednak zbyt wielkie zagęszczenie zabiera spokój, kwasi atmosferę. Przychodzi moment, kiedy kolejny drobiazg po prostu nie chce się zmieścić, a już kolejne czekają by znaleźć się w środku. Coś się psuje, coś nie chce już więcej w tym momencie tolerować. Nie ważne staje się, że przecież tydzień temu nad podobnym zachowaniem przechodziłam do porządku dziennego, bez podkreślania niewygody czy niespełnienia. Nazbierało się za wiele i po prostu się nie mieści. W takim momencie w mojej głowie wykluwa się jedno rozwiązanie. Zostawić cały ten bałagan, niech się sam własnym rozpędem kręci. Niech się samo gotuje, samo nosi siaty z zakupami, samo zauważa przepełnioną pralkę, samo robi wiele bzdurnych spraw, które okazują się być tylko mi potrzebne. A właśnie ja w tej chwili bardzo chętnie zostawiłabym „samo” sobie, i nie odwracając się dałabym nogę od całego domowego samo...Nie na zawsze, choć kto wie, jeśliby mnie nowa sytuacja zadowoliła może poczułabym się w niej całkiem znośnie. Sama sobie bym robiła, i przynajmniej nie miałabym pretensji o bzdury. Zapewne inne sprawy powodowałyby załamywanie rąk czy utyskiwania. I nie byłoby na kogo zwalić całej winy, nie byłoby współudziałowców, ale w chwili obecnej mnie to zupełnie nie obchodzi, przecież teraz chcę uciec, a nie zastanawiać się co by było gdyby... . Chcę uciec od irytujących drobiazgów, które pomimo swojej nieważności właśnie w tym momencie drażnią samym faktem zaistnienia. Może mam jakiś czas czepiania się świata całego, oraz co niektórych męskich przedstawicieli z którymi choć z pozoru potrafię się dogadać, akurat teraz jakoś nie do końca ta operacja wychodzi. A może cały problem tkwi nie w zewnętrznym świecie, a moim do niego podejściu, w moich wymaganiach, żądaniach czy pragnieniach. Wiem, że wszystko za chwilę się poukłada, jednak jeszcze nie dziś, nie teraz. Teraz mam czas doprowadzenia do porządku całej spiżarni z drobiazgami, rozładowania gradowej chmury. Przecież choć nie raz już wybierałam się w strony odległe myślami czy chęciami, nie raz takie pragnienie ucieczki przeszło przez głowę, wiem, że moje miejsce jest tu i w tym gronie. Nawet jeśli czasami iskrzy czy irytuje. Do czego potrzeba większej siły i odwagi: do odwrócenia się na pięcie czy do codziennych prób uniesienia irytujących czasami spraw?.  

« Powrót na blog

Skomentuj
Nick(wymagany)

Wątki:

Licznik

Odsłon: 163308
Osób: 145763