Szufladkowe notatki czterdziestoparolatki
Zwolnij w codziennym biegu ,dostrzeż piękno chwili .

logo

ODCHYLENIE CZYLI SEN WARIATA
Notatkę dodano:2015-12-12 07:59:57

Dla jednych cud, dla innych przekleństwo. Kwestia podejścia. Nie każdemu dane i nie przez każdego chciane. Jedni tego pragną inni chętnie by się pozbyli niechcianego obciążenia. Może nazwać to ucieczką, może oderwaniem, niematerialnym spełnianiem marzeń ze świata rzeczywistego. Ponoć każdemu z nas się zdarza, z zastrzeżeniem, że nie wszyscy pamiętają. Marzenia senne. Kiedy byłam małą dziewczynką, przytłoczoną dziecięcymi problemami o wartości jak czas pokazał nikłej i mizernej, zdarzało mi się śnić często i bardzo nierealnie. Latałam, biegałam po fantastycznych łąkach, napotykałam na swojej drodze dziwacznie przebywanej przeszkody, których w rzeczywistości nigdy nie widziałam. Moje sny odciskały się w pamięci być może właśnie tą nierealnością, tak bardzo namacalną i dopracowaną w najdrobniejszych szczegółach. Do dziś pamiętam omszałe drewniane pale jakiejś szopy otoczonej wodą. Wraz z wiekiem dziecięcym sny stawały się coraz rzadsze, niejako odświętne. Niektórym przypisałabym częściowe proroctwo mające odzwierciedlenie w późniejszej rzeczywistości. Były powodem wyraźnego odczuwania deja vu. Nie w całej fabule ale tak szczątkowo, jakimiś szczegółami. Odciskają się te z rzadka śnione projekcje może faktem tej sporadyczności a może nie dane mi pamiętanie wszystkiego. Czasami chciałabym spowodować by coś znalazło swoje odzwierciedlenie w sennej marze. Coś pięknego z przeszłości przeżyć raz jeszcze. Nie potrafię wyświetlić tego upragnionego seansu ani na życzenie ani też w żaden inny sposób. Przyczyn tej niemocy nie znam, a co za tym idzie przeciwdziałać i zaradzić nie potrafię. Taka jestem, i to musi wystarczyć za całe wytłumaczenie. Nie potrafię nic sobie wyśnić ni sposobem ni siłą. Zapadam w niebyt bez dostępu do przekaźników wizji w mojej głowie. Jakiś guzik całkowicie mnie wyłącza. Stąd może moje twarde stąpanie po rzeczywistym gruncie teraźniejszości. Nierozmarzona w nocy wraz z otwarciem oczu od razu znajduję się we właściwym realnie miejscu. Trzeźwość umysłu to chyba dobre określenie na moje poranki.

 

Przyzwyczajona do takiego stanu rzeczy oczekuję chyba od świata pewnego poziomu normalności. Każde z wahań od tej normalności jest przeze mnie odbierane z jakimś oporem niechęci czy też niezrozumienia. Buntuję się w środku nie mogąc uszeregować tego co normą, z tym co odchyleniem. Niewielkie odbiegnięcia od norm dają się zrozumieć. Nic nie jest doskonałe, więc czasami choć z niechęcią trzeba te niedoskonałości tolerować. Po-mamroczę pod nosem, przemilczę, przegryzę temat i dochodzę do stanu przyzwolenia czy też akceptacji. Tylko te odchylenia nie powinny być za gwałtowne i zbyt wielkie. W ostatnich dniach czuję jakby powróciła mi zdolność do nierealnych snów. Tylko problem w tym, że mam to wrażenie nie po przespanej nocy a w biały dzień. Trunków procentowych ostatnio nie zażywałam, norma wypoczynku nie nadszarpnięta, żadnych psychotropowych medykamentów nie stosowałam, a odrealnienie rzeczywistości odczuwalne tak wyraźnie jakby wszelkie normy zupełnie znikły. Uczestniczę we śnie na jawie. Nie jest to sen piękny, wspomnieniowy, rozmarzający, odurzający czy też ekstatycznie doprowadzający do chęci jak najdłuższego trwania. To w czym uczestniczę to nie przymierzając jakiś psychodeliczny horror. Nowe pojęcie w tej projekcji się pojawiło: „miesięcznica”. Rozumiem zakochanych, którym w główkach takie czasowe świętowania się zdarzają. Rozumiem tych, co w taki sposób całkiem prywatnie czas żalu sobie dzielą. Działania prywatne maluczkich ich samych dotyczą, im się dzieją, nikomu żadnej ujmy nie przynosząc. Jednak jeśli ktoś znalazł się na świeczniku władzy, powinien okiełznać prywatę. Swoje żale czy smutki niech załatwia w cichości czterech własnych kątów lub na kozetce u psychiatry. Pan (pominę co sobie myślę...w końcu to chyba sen) minister od obrony narodowej chce raz w miesiącu wyrażać żałobę po umarłych, proszę bardzo, jego wola. Tylko do diabła ciężkiego niech sobie weźmie dzień urlopu, legnie krzyżem w miejscu dogodnym i leży tam od świtu do zmierzchu nie absorbując nikogo swoją osobą. Może powielać tę żałobę każdego miesiąca w roku obecnym i każdym innym aż do szczęśliwego połączenia się z tymi za których ta żałobna inwencja twórcza ma miejsce. Tylko w moim mniemaniu niech nie odbywają się podobne szopki na skalę ogólnopolską, z wykorzystaniem sił zbrojnych. Asysta honorowa złożona z żołnierzy na których utrzymanie, w zupełnie innym celu jako obywatel tego kraju płacę, jest przez mnie nieakceptowana i budzi mój głęboki sprzeciw. Zdaję sobie sprawę z małego znaczenia mojego protestu, z nieuchronności pewnych wydarzeń które dzięki podobnym dziwakom ze świecznika będą jeszcze miały miejsce. Jednak fakt zaistnienia tak niepojętych dla mojej znormalizowanej rzeczywistości sytuacji powoduje pewien poziom mojego niedowierzania czy to na pewno jeszcze jawa, a może nie potrafię się wybudzić z jakiegoś sennego koszmaru. Zbyt wielkie odchylenie od moich norm.

« Powrót na blog

Skomentuj
Nick(wymagany)
817b7f7e48d9a9bca2d8d498423c0715Właśnie. I cieszę się, że jest więcej ludzi normalnie myślących. To daje jednak nadzieje na przyszłość

Autor:kselope


Wątki:

Licznik

Odsłon: 162883
Osób: 145338