Bostończycy

Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Data wydania: 2014-05-13
Kategoria: Literatura piękna
ISBN: 9788378397601
Liczba stron: 560
Dodał/a książkę: elibri

Ocena: 4.25 (4 głosów)

Po raz pierwszy w Polsce! Jedna z najbardziej prowokacyjnych i fascynujących powieści Henry'ego Jamesa.

Basil Ransom, młody, konserwatywny prawnik z Missisipi, przyjeżdża w odwiedziny do swojej dalekiej kuzynki Olive, zamieszkałej w Bostonie zamożnej emancypantki. Idzie z nią na spotkanie sufrażystek, gdzie oboje poznają Verenę Tarrant, młodą działaczkę wątpliwego pochodzenia. Mimo dezaprobaty dla jej poglądów, Basil jest oczarowany dziewczyną, próbuje ,,nawrócić" ją na własny punkt widzenia i podbić jej serce, lecz Olive ma wobec niej własne plany. Rozpoczyna się zaciekła, bezkompromisowa walka o duszę i umysł dziewczyny...

,,Bostończycy" to portret świata rozdartego pomiędzy sferą dawnych wartości i duchem czasu oraz bezlitosna satyra społeczna na postęp, który bywa zaskakująco wsteczny.

Henry James (1843-1916) - wybitny amerykański pisarz, krytyk i teoretyk literatury, reprezentant realizmu psychologicznego. W swoich znakomitych powieściach zgłębiał mentalność Amerykanów, zderzając ją z kulturą europejską. ,,Bostończyków" zekranizował w 1984 roku James Ivory. W rolach głównych wystąpili między innymi Vanessa Redgrave i Christopher Reeve.

Kup książkę Bostończycy

Polecana recenzja

Avatar użytkownika - en-ca_minne
en-ca_minne
Przeczytane:2014-10-06, Ocena: 5, Przeczytałam, 52 książki 2014, Mam,
Wsteczny postęp, czyli emancypacja po amerykańsku - Henry James "Bostończycy"   Olive wszystkiego się bała, najbardziej jednak bała się strachu. (...) najbardziej w świecie lubowała się w sporach (Bóg jeden wie, za jakich powodów, skoro okupowała je bólem głowy tudzież dwudniowym pobytem w łóżku), istniała jednak możliwość, że Basil Ransom nie zechce się z nią spotykać, a nie ma nic gorszego niż obojętność ludzi o innych niż nasze poglądy. Ugody nie oczekiwał, wszak pochodzi z Missisipi! Gdyby mieli zawrzeć rozejm, nie byłoby sensu do niego pisać.   Żyjemy w świecie postępu, gonitwy, zmiany. Żyjemy w świecie egalitaryzmu i populizmu. Żyjemy tu i teraz. Ale czym nasza rzeczywistość różni się od tej XIX-wiecznej? Od świata, w którym wszystko jest błyskotliwe, jest epoką cudów? Od świata opisanego, bo przecież nie wykreowanego przez Henry'ego Jamesa w Bostończykach. Wyolbrzymionego, karykaturalnego, ale jednak realnego.   Jest druga połowa XIX wieku. Verena Tarrant pochodzi z pośledniej rodziny i ma niebywały dar przemowy. Basil Ransom pochodzi z rodziny zacnej, aczkolwiek zubożałej, jest prawnikiem i konserwatystą. Olive Chancellor ma wszystko - pochodzenie, pieniądze, możliwości, a wykorzystuje je jako materiał wybuchowy w krucjacie emancypacyjnej. Razem stworzą niebywałą, skomplikowaną historię, którą poznaje się z nieustającym zdumieniem, wybuchami ...
(czytaj dalej)

Opinie o książce - Bostończycy

Tu mam problem. Nie wiem "co poeta miał na myśli" -- czy nie lubił sufrażystek, czy konserwatystów, czy po prostu wszelakiej maści radykalizmu? Historia też nie do końca "trzyma się kupy", więc zupełnie nie wiem, czemu czytało mi się przyjemnie. Charaktery postaci są nieco rozmyte, niemniej nadaje im to prawdziwości -- ludzie nie są niezachwiani, mają swoje słabości, czasem zmieniają zdanie i mimo idealizmu potrafią sprzedać skórkę za wyprawkę. Ne pojmuję jednak po co to wszystko, bo że zamysł był -- nie mam wątpliwości. Czy mi rozumu nie stało by ów ogarnąć, czy też przekaz był niejasny -- pogubiłam się.
Link do opinii
"Bostończycy" to moje drugie spotkanie z prozą Henry'ego Jamesa, który określany jest mianem wybitnego amerykańskiego pisarza oraz krytyka i teoretyka literatury. W swoich powieściach zgłębiał mentalność Amerykanów, zderzając ją z kulturą eurobejską. W "Bostończykach" mamy znaleźć portret świata rozdartego pomiędzy sferą dawnych wartości i duchem czasu oraz bezlitosną satyrą społeczną na postęp, który bywa zaskakująco wsteczny. Podobno powyższa powieść jest jedną z najbardziej prowokacyjnych i fascynujących powieści Jamesa. Prowokacyjna owszem jest, ale niestety u mnie nie wywołała nawet grama entuzjazmu, chociaż czasem się irytowałam przez bohaterów, jakich wykreował pisarz. Ze względu na styl autora już od pierwszych stron przeczuwałam, że nie zapałam wielką miłością do tej książki, chociaż z czasem było nieco bardziej znośnie, ale mimo wszystko bardzo się przy niej męczyłam. Oto mamy Basila Ransoma - młodego, konserwatywnego prawnika z Missisipi, który przyjeżdża w odwiedziny do swojej dalekiej kuzynki Olive. Kobieta jest zamożną emancypantką i zaprasza swojego kuzyna na spotkanie sufrażystek, gdzie oboje poznają Verenę Tarrant - młodą działaczkę wątpliwego pochodzenia. Mimo dezaprobaty dla jej poglądów, Basil jest nią oczarowany i usiłuje "nawrócić" dziewczynę na własny punkt widzenia oraz podbić jej serce. Jednakże Olive ma wobec niej własne plany. Dlatego też rozpoczyna się zajadła i bezkompromisowa walka o duszę i umysł dziewczyny. Należy oddać Jamesowi to, że wykazuje on w "Bostończykach" niemalże prześmiewcze podejście do zachodzących zmian społecznych, które opisuje. Kobiety postanowiły bowiem wyrwać się z okrutnej władzy mężczyzn i zawalczyć o swoje prawa, które dziś są całkiem naturalne (np. prawo do głosowania czy dostęp do edukacji). Jednakże miałam wrażenie, że autor przedstawia je jakby same nie wiedziały do końca czego chcą, a ich działania ograniczają się tylko i wyłącznie do przemówień oraz narzekań na swój los. Domyślam się, że w zamierzeniu Jamesa tak miało być, gdyż rodząca się emancypancja dopiero raczkowała i faktycznie kobiety mogły jeszcze szukać kierunku, w którym tenże ruch miałby się rozwijać. Dodatkowo sufrażystki z powieści tegoż autora są kobietami, które uważają iż ich misja musi być okupiona męczeństwem, którego dostarcza im sam fakt, że są kobietami, które walczą o wyzwolenie spod rządów okrutnych mężczyzn. Krajobraz ten nieco zmienia postać pani doktor, która przewija się na łamach powieści, a która zamiast siedzieć na spotkaniach i przemowach, jako jedyna robi cokolwiek, żeby zmienić obraz i rolę kobiet w społeczeństwie. Poświęca się bowiem badaniom i studiom nad medycyną, podczas gdy reszta kobiet marnuje czas na spotkania i narzekania, z których tak na prawdę nic konkretnego nie wynika, poza tym, że jedynie jest głośno o temacie. Nie twierdzę, że nie trzeba mówić o sprawach ważnych, bo należy to robić, ale za tym muszą iść również konkretne działania mające zmienić coś w naszym otoczeniu, a te kobiety na prawdę nie robiły nic. Jak już wspomniałam wyżej toczy się wojna o Verenę - młodą dziewczynę, której poglądy mimo wszystko jeszcze się kształtują i mogą pójść w każdą możliwą stronę. Mimo młodego wieku Verena już zyskała sławę w pewnych kręgach, a jej popularność ciągle rośnie. Wokół niej pojawiają się osoby, które walczą o jej uwagę i swego rodzaju oddanie. Naturalnie robią to w imię wyższego dobra i walki o pewne idee, jednakże tak na prawdę każdy z nich próbuję ugrać coś dzięki jej przychylności... W "Bostończykach niewątpliwie podejmowane są bardzo ważne kwestie w sposób, który wymusza na nas pewne przemyślenia i zdystansowanie się do zmian zachodzących w życiu społecznym. Dla mnie osobiście kwestie podejmowane przez Henry'ego Jamesa są bardzo ważne i dają do myślenia, jednakże czymś co sprawiło, że nie sięgnę po inne książki tegoż autora jest jego język oraz postacie, które buduje w bardzo irytujący sposób. Otóż moim zdaniem za dużo czasu i uwagi poświęca opisom osób, miejsc i sytuacji, co bardzo mnie irytowało. Niektórzy z Was być może wiedzą, jak bardzo irytują mnie długie opisy w stylu Orzeszkowej czy Żeromskiego, na które reaguję wręcz alergicznie. A w przypadku Henry'ego Jamesa opisy są tak samo rozbudowane jak u wyżej wspomnianych autorów. Litości...na co mi opis jakiegoś budynku, ulicy, czy mega dokładny opis charakteru jakiejś postaci, która w powieści jeszcze nie raz jest opisywana... Być może według niektórych z Was przesadzam, ale myślę, że podejście do stylu określonego autora to kwestia gustu. Wiem, że w czasach Jamesa, książki zastępowały telewizję i pozwalały mieć jakiekolwiek wyobrażenie o ludziach, miejscach itd., ale mimo wszystko czasem można napisać coś krócej, nie ujmując przy tym całości. Ja jednak nie mam zamiaru bezkrytycznie zachwycać się tą książką i mimo zalet, musiałam wspomnieć o wadach, które uwierały mnie tak bardzo, że skutecznie zniechęciły do autora. Wolę już sięgnąć po coś autorstwa jednej z sióstr Bronte, u których opisy nie są tak rozbudowane, a bardziej barwne i lepiej oddziałują na wyobraźnię (przynajmniej moją). Reasumując "Bostończycy" to moim zdaniem ważna i potrzebna powieść, która jednak nie trafiła do mnie tak jak powinna, ze względu na to, w jaki sposób została mi podana. Można było krócej i łatwiej bez uszczerbku dla treści, a tak fabuła ciągnęła się masakrycznie wolno, co wzbudzało moją niechęć i irytację. Cóż znów wyszedł mi przydługi tekst, który pewnie nie jest wolny od błędów, ale musiałam wyrzucić z siebie wszystkie myśli na temat powyższej powieści. Mam nadzieję, że mi to wybaczycie;]
Link do opinii
Avatar użytkownika - Faustyna
Faustyna
Przeczytane:2016-09-08, Ocena: 4, Przeczytałam, 52 ksiązki 2016, powieści,
Avatar użytkownika - edytka222
edytka222
Przeczytane:2014-10-21, Ocena: 5, Przeczytałam, Literatura amerykańska, Mam,
Inne książki autora
Zaufanie
Henry James0
Okładka ksiązki - Zaufanie

Podczas pobytu w Sienie, Bernard Longueville - młody Amerykanin, którego głównym celem w życiu jest smakowanie jego uroków - poznaje...

Europejczycy
Henry James0
Okładka ksiązki - Europejczycy

W "Europejczykach" James powraca do stale nurtującego go tematu konfrontacji kultury Ameryki i Europy. Dla autora niezwykle interesujący jest motyw opozycji...

Reklamy