Okładka książki - Duchy wiatru

Duchy wiatru

Wydawnictwo: Rebis
Data wydania: 2015-01-27
Kategoria: Kryminał, sensacja, thriller
ISBN: 9788378185871
Liczba stron: 304
Dodał/a książkę: dayna15

Ocena: 4 (4 głosów)

Jest koniec lata. Wydaje się, że całe miasto jest już na skraju wytrzymałości. Tove, córka komisarz Malin Fors, pracuje jako opiekunka w domu starców. Pewnego dnia znajduje zwłoki jednego z pensjonariuszy, który powiesił się na kablu od dzwonka przyzywającego pielęgniarkę. Wszystko wskazuje na samobójstwo, jednak ci, którzy znali zmarłego, twierdzą, że był człowiekiem pogodnym i optymistycznie nastawionym do życia. Sekcja zwłok potwierdza podejrzenia, że Konrad nie odebrał sobie życia. Kto mógłby zyskać na śmierci starego, schorowanego człowieka, nawet w społeczeństwie, w którym pieniądze wydają się ważniejsze niż ludzka godność? Równocześnie właściciel domu starców czuje się coraz bardziej zagrożony. Wydaje mu się, że się, że ktoś na niego czyha w ciemnościach. Gdy zdaje sobie sprawę, że żadne pieniądze nie są w stanie uchronić jego ukochanej córeczki, rodzi się w nim nieopisany lęk…

Kup książkę Duchy wiatru

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Opinie o książce - Duchy wiatru

Avatar użytkownika - bambi12
bambi12
Przeczytane:2015-02-11, Ocena: 4, Przeczytałam, Mam,
W "Duchach wiatru" komisarz Malin Fors gorączkowo poszukuje wskazówek, aby rozwikłać sprawę śmierci 79-letniego Konrada Karlssona - pensjonariusza domu spokojnej starości. Na pierwszy rzut oka wygląda to na samobójstwo, jednak sekcja zwłok to wyklucza. Komisarz próbuje znaleźć sprawcę. Czy jej się uda?Choć to już 7 tom serii można go czytać osobno, bez żadnej obawy. Tych co już polubili poprzednie części serii nie trzeba zbyt długo namawiać do lektury kolejnego tomu. Dla mnie to jednak pierwsze spotkanie z komisarz Malin Fors. Szukając opinii innych czytelników o twórczości Monsa Kallentofta natrafiałam niejednokrotnie na krytykę. Mimo to coraz bardziej byłam zainteresowana jego prozą. Oczywiście autor doczekał się także grona wielbicieli. Od dłuższego czasu zastanawiałam się do której grupy dołączę po lekturze jednej z jego książek. I wreszcie nadszedł ten dzień, gdy ciekawość wygrała nierówną walkę z chronicznym brakiem wolnego czasu i przystąpiłam do lektury. Co z tego spotkania wynikło dowiecie się za chwilę... Śledztwo ruszyło z kopyta. Nic nie wydaje się tu jasne. Zeznania kolejnych osób są ze sobą sprzeczne. Co chwila pojawia się nowy podejrzany i kolejny trop. Każdy wydaje się mieć alibi. Do końca nie wiadomo kto jest mordercą i dlaczego dopuścił się tego czynu. Dochodzenie staje się udręką dla prowadzącej. Nic nie wydaje się być prawdziwe. Sprzeczności się piętrzą ...
(czytaj dalej)
Avatar użytkownika - Alex9
Alex9
Przeczytane:2015-02-01, Przeczytałam,
Zamiast szybkiej akcji opowieść o wielu głosach, suspens wydaje się początkowo nieobecny, potem wydaje się dodatkiem do historii bohaterów, w końcu okazuje, że był obecny od pierwszej strony i oplata całość zbrodniczą pajęczyną. Na pierwszym miejscu człowiek, to on jest sprawcą, ofiarą, obserwatorem, podmiotem i czasem tylko przedmiotem. Wokół ludzi skupia się fabuła, a kryminalna zagadka jest jednym z elementów człowieczej egzystencji, nawet gdy wydaje się w ogóle z nią nie powiązana to i tak niewidzialne nici łączą ją z prowadzonym dochodzeniem. W końcu następuje finał, daleki od tych hollywoodzkich, niejednoznaczny, pozostawiający po sobie pytania i nie pozwalający zapomnieć o tym, iż nawet najlepszy plan ma margines błędu, jaki może zmienić efekt końcowy ... Nim jednak podsumuje się cokolwiek trzeba poznać istotę rozważań, za okładką, która wydaje się poetycka i romantyczna nie kryje się liryczna historia, lecz życiowa proza ze zbrodnią pod różnymi postaciami, stanowiącą oś fabuły.Starość wydaje się na początku odległa, mglista i dotycząca innych, potem jakoś staje się coraz bliższa i wydaje się oswojona, lecz wciąż daleka. Nagle staje się z nią twarzą w twarz, w końcu jest codziennością, w której młodość to czas, zbyt dobrze pamiętany i dotkliwie przypominający o tym co już nie wróci. Kiedyś starcy byli doceniani, darzeni szacunkiem i otaczani opieką, w teraźniejszym ...
(czytaj dalej)
Avatar użytkownika - Psotka88
Psotka88
Przeczytane:2017-06-25, Ocena: 4, Przeczytałam, 52 książki 2017, Zmieniły właściciela,
Przyszedł, więc czas na kolejny tom o przygodach stworzonej przez Kallentofta komisarz Malin Fors. To nie była jedna z tych książek, w których zakochałam się od pierwszej strony. Raczej się od niej męczyłam. Styl autora nie sprzyjał szybkiemu czytaniu, czasami mnie zniechęcał, a jednak miał w sobie coś co powodowało, że brnęłam dalej, a po pierwszej powieści już czekałam na kolejną. I tak oto mam za sobą 8 tomów (wiem, że tu pisze 7, ale nawet mi zdarza się przeczytać coś nie po kolei). Malin Fors jest komisarzem policji. Zmaga się z demonami. W jej przypadku jest to uzależnienie od alkoholu. Ma okresy gdy udaje jej się żyć bez niego, ale bywają momenty, gdy głos zachęcający jest zbyt głośny i w tedy się łamie. Najgorsze, że obawia się iż córka popełni jej błędy - również lubi wypić. Jednak Tove wciąż szuka swojego miejsca na ziemi. Nie wie tak na prawdę co chce robić ani gdzie. Na razie pracuje w domu spokojnej starości w Linkopingu. Choć z początku nie była przekonana to musiała przyznać sama przed sobą, że podoba jej się tam i łatwo nawiązała kontakty ze staruszkami w lepszym stanie psychicznym. Oni sami też chętnie z tego korzystają, bo wielu z nich nie ma rodziny, która mogła by ich odwiedzić, a części rodzina znać nie chce. Najbliższy kontakt nastolatka nawiązuje z Konradem Karlssonem. Jest w ogromnym szoku, gdy pewnego dnia zaglądając do niego do pokoju widzi go nieżywego. I nie zmarł on śmiercią naturalną. Pierwszy wniosek to samobójstwo - staruszek powiesił się na kablu od dzwonka do wzywania pielęgniarek. Jednak nikt w to nie może uwierzyć, bo nie wykazywał on żadnych oznak depresji czy chęci odebrania sobie życia. Był pogodnym i radosnym człowiekiem mimo częściowego paraliżu po udarze. Jak się okazuje podejrzenia, że Konrad nie byłby skłonny do samobójstwa szybko się potwierdzają. Sekcja zwłok potwierdza, że mężczyzna został zamordowany. Sprawa trafia w ręce policji, a dokładniej do matki Tove czyli Malin Fors. Wszczęte śledztwo jest pełne niejasności oraz znaków zapytania. Wielu podejrzanych, ale praktycznie zero dowodów. W trakcie śledztwa na jaw wychodzi fakt jak złe warunki maja pracownicy w domu spokojnej starości. Personel jest przemęczony i choć robi wszystko by pensjonariusze byli zadowoleni i mieli wszystko to jest ich po prostu za mało. A płaca za tak ciężką pracę też nie zachęca do większego poświęcenia... Kolejny tom cyklu, który jest na prawdę ciekawy i wciągający choć odnoszę tym razem wrażenie, że lekko niedopracowany. Jak by autor nie wyciągnął z wybranego tematu wszystkiego co można by uzyskać. Kallentoft w dalszym ciągu stawia na przeplataną narracje - pierwszoosobową oraz trzecioosobową. Jest też narracja zmarłego i oczywiście psychologiczne rozmyślenia wyjęte bezpośrednio z głów bohaterów. Do tego poetycki język, który niektórych starszy innych uwodzi. Polecam ogromnie autora i jego książki także drugą serię pisaną na spółkę z Markusem Luttermanem. A dziś powiem, że Monsa Kallentofta można traktować jak zieloną herbatę. Ją można po pierwszym łyku pokochać lub znienawidzić. Tak samo jest z autorem. Po pierwszych stronach albo zostanie Twoim ulubieńcem albo wrogiem. Przekonaj się sam. Więcej na: www.swiatmiedzystronami.blogspot.com
Link do opinii
Avatar użytkownika - mag-maggie
mag-maggie
Przeczytane:2015-03-29, Ocena: 3, Przeczytałam, 52 ksiązki 2015, Mam,
Dla mnie najsłabsza z powieści Kallentofta. Akcja rozwija się powoli, niespiesznie, autor bardzo skupił się na relacjach Malin Fors z jej córką oraz na uczuciach detektyw Fors.
Link do opinii
Avatar użytkownika -

Przeczytane:, 52 książki 2015,
Przy okazji ostatnio czytanej przeze mnie lektury zaczęłam zastanawiać się: jaki obraz ludzi w starszym wieku funkcjonuje w naszym społeczeństwie? Czy widzimy ich jako wesołych i pełnych życia staruszków, którzy nie dają się upływowi czasu? Czy raczej jako niedołężnych starców z cierpieniem wypisanym na twarzach? Ostatecznie doszłam do wniosku, że byłby to obraz słodko-gorzki, zdecydowanie z przewagą tego drugiego... Nie lepszy obraz ludzi w podeszłym wieku zamieszkujących jeden z domów starców w Linköping wyziera z kart powieści Monsa Kallentofta pt. ,,Duchy wiatru", która jest kolejną częścią cyklu z komisarz M.F. w roli głównej. Keruben to miejsce z pozoru przyjazne ludziom w jesieni życia. Zdaje się, że są tu szczęśliwi, mimo że rodziny wolały ulokować ich w takim miejscu niż zająć się nimi osobiście. Mają tu zapewnioną opiekę, wikt, rozrywkę i spokój na stare lata. Teoretycznie niczego pensjonariuszom domu nie brakuje. Skoro tak, to dlaczego pewnego dnia jeden z mieszkańców ośrodka zostaje znaleziony martwy w swoim pokoju? Komisarz Malin Fors w pierwszej chwili podejrzewa, że było to samobójstwo, jednak głębsze dochodzenie wyciąga na światło dzienne wiele ciekawych faktów, które sugerują, że do śmierci pensjonariusza ktoś mógł się przyczynić. Śledztwo obnaża brutalne realia związane z funkcjonowaniem tego rodzaju ośrodków: przemęczeni pracownicy, których wciąż jest za mało, koszmarne wyżywienie, wieczne oszczędzanie na wszystkim, nawet na środkach opatrunkowych czy pieluchach (zaniedbani staruszkowie godzinami tkwiący we własnych odchodach - to, jak się okazuje, wcale nieodosobnione przypadki). Mimo że Malin w swojej pracy zawodowej widziała już wiele, to owo śledztwo zaskoczy ją nieraz i odsłoni przed nią nowe, niezbadane wcześniej rejony ludzkiej psychiki - te najciemniejsze, te, które sprawiają, że człowiek jest w stanie posunąć się do wszystkiego, by osiągnąć to, czego pragnie. Oczywiście nie tylko na postaci samej komisarz opiera się cała powieść Kallentofta. Zaskoczyło mnie to, że autor zdołał zmieścić tak wielu bohaterów w dość krótkiej historii i zrobił to tak, że nie ma się poczucia, iż jest ich za dużo. Formą i stylem ,,Duchy wiatru" do złudzenia przypominają poprzedni tom serii, ,,Wodne anioły". Tu też mamy przeplatankę narracyjną (raz narracja pierwszoosobowa, a raz trzecioosobowa) i tu też zmarli przemawiają do czytelnika zza światów. Widać wyraźnie, ze autor bardzo starał się, by jego powieść wyróżniała się w natłoku innych kryminałów i to po raz kolejny udało mu się. Jednak w całej tej opowieści brakuje napięcia, uczucia zaintrygowania tym, co za chwilę może się wydarzyć - książkę czyta się szybko, ale bez większego zaangażowania. Osobiście twierdzę też, że pisarz nie wycisnął z pomysłu osadzenia części akcji w domu starców tego, co niewątpliwie mógłby wycisnąć - nie wykorzystał w pełni jego potencjału, a szkoda, bo na tej bazie mógłby powstać naprawdę emocjonujący dreszczowiec. Ostatecznie jednak powieść wypada dobrze i poziomem dorównuje ,,Wodnym aniołom". Nie jest od poprzedniczki gorsza, a to już bez wątpienia jest plus. Wierzę, że fani Kallentofta nie przejdą wobec jego nowej pozycji obojętnie i myślę, że nie będą czuć się rozczarowani, choć do zachwytu może być im daleko. Dla nałogowych pożeraczy kryminałów skandynawskich - to naturalnie pozycja obowiązkowa. Na blogu: http://www.ksiazkowka.pl/2015/02/duchy-wiatru-mons-kallentoft.html
Link do opinii
Mons Kallentoft był mi do tej pory autorem obcym i nie miałam przyjemności czytać jego wcześniejszych powieści z cyklu o komisarz Malin Fors. Czego żałuję, gdyż literaturę skandynawską lubię, kryminały lubię, a serie, w których po raz kolejny mogę spotkać bohaterów, z którymi sympatyzuję, lubię jeszcze bardziej. Duchy wiatru są już siódmą z kolei odsłoną cyklu o policjantce z Linkopingu, jednak nie przeszkadza to w odbiorze książki. Co prawda autor od czasu do czasu rzuca na zachętę tajemnicze nawiązywania do dramatycznych wydarzeń z przeszłości pani komisarz, jednak bez kłopotu można skupić się na "tu i teraz". Co mnie bardzo zdziwiło i troszkę wytrąciło z równowagi, to uwaga na okładce, która sugeruje, że autor Duchów Wiatru jest lepszy od samego Larssona. Osobiście uważam, że Larssonowi jeszcze żaden skandynawski autor nie dorównał, a takie porównania są zupełnie nietrafione, gdyż ich powieści są wyraźnie inne. Akcja powieści Duchy Wiatru nawiązuje do tragicznych wydarzeń, jakie miały miejsce w domu starców, w którym pracuje Tove, córka komisarz Malin Fors. Jeden z pensjonariuszy, Konrad Karlsson zostaje znaleziony w swoim pokoju powieszony na kablu od dzwonka. Chociaż wszystko wskazuje na to, że staruszek popełnił samobójstwo, ludzie, którzy go znali, nie potrafią w to uwierzyć. I rzeczywiście, dokładne oględziny potwierdzają, że mężczyzna został zamordowany, a następnie pozowany na samobójcę. Kto pragnął śmierci samotnego, schorowanego człowieka? Jaki związek ze zbrodnią ma wyrachowany właściciel spółki, w której skład wchodzą domy starców w całej Szwecji? Komisarz Malin Fors i jej towarzysze z posterunku w Linkoping rozpoczynają śledztwo, które biegnie wieloma torami, by ostatecznie doprowadzić do zaskakującego, a zarazem prostego rozwiązania... Powieści Duchy Wiatru nie sposób ocenić prostym stwierdzeniem dobra bądź zła. To co jednych czytelników może w niej zachwycić, innych odrzuci i zniechęci. Literatura skandynawska - w szczególności literatura kryminalna - ma w sobie coś takiego, że przyciąga jak magnes. Co rusz pojawiają się nowi autorzy, okrzykiwani świeższym wydaniem Larssona, Nesbo czy Marklund. A przecież każdy z nich ma swój unikalny styl, którym posługuje się splatając sieć zbrodni. Podobnie jest z Kallentoftem, wyraźnie można zauważyć, że podąża wytyczoną przez siebie ścieżką. Cykl o Malin Fors najpierw bazował na porach roku, obecnie autor skupił się na żywiołach. Charakterystyczna dla książki jest jej dynamika. Nie ma tutaj zbyt wiele opisów miasta, być może dlatego, że jest to już siódmy tom i autor uznał, że jest to niepotrzebne. Z ciekawości zapoznałam się z opiniami na temat poprzednich jego książek i byłam zdziwiona, że wiele osób określało książki Kallentofta "wolnymi" i takimi w "których nic się nie dzieje". Według mnie Duchy wiatru to akurat jeden z "szybkich" kryminałów, takich dosłownie na dwa wieczory. Pióro autora, to jak formuje zdania, częste krótkie, jednozdaniowe akapity, składające się na przemyślenia żywcem wyrwane z umysłów bohaterów - to wszystko składa się na fakt, że tę książkę bardzo szybko się czyta i ani się człowiek obejrzy, już jest w połowie. Owszem, można się "doczepić", że śledztwo rusza z kopyta po dłuższym czasie, jednak wcześniejsze rozdziały to nie jest lanie wody, a sprawę w ciągu godziny można rozwiązać tylko w W-11... Bohaterów u Kallentofta jest wielu, momentami miałam wrażenie, że zbyt wielu, szczególnie, że uwagę - krótką bo krótką, ale jednak - poświęca on każdemu z nich. Czytelnik może więc zajrzeć do głowy komisarz Fors, jej córki, policjantów z posterunku i innych ludzi zamieszanych w tę sprawę. Najwyraźniej autor lubi oddawać głos także ofiarom zbrodni... oraz żywiołom. Ciekawy pomysł, choć nie sądzę, by wiele wniosło to w treść książki, ale najwyraźniej miał to być swego rodzaju przerywnik. Wracając do bohaterów... na pierwszy plan wysuwa się oczywiście Malin Fors, kobieta z przeszłością, samotna matka i alkoholiczka. W tym miejscu uśmiechnęłam się lekko, gdyż nie tak dawno w dyskusji na temat kryminałów padło stwierdzenie, że autorzy powielają schematy i policjanci wielokrotnie są w nich alkoholikami z ciężkim bagażem życiowym, a przestępcy posiadają zaburzenia psychiczne oparte na trudnym dzieciństwie, molestowaniu itp. Jednak nie są to wyłącznie schematy, ale także statystyki oparte na życiu. Zatem jak sami widzicie, policjantka u Kallentofta powiela schematy, ale czytając przekonacie się, że autor także je obala, a w którym miejscu... nie zdradzę. Podsumowując: styl Kallentofta w moim przypadku bardzo na tak, autor sprawił mi wielką przyjemność tym, że nawet nie domyśliłam się, kto mógł zamordować biednego staruszka. Liczne wątki splatały się, pobudzały do główkowania "kto i czemu", nic nie było oczywiste, zakończenie przypadło mi do gustu swoją prostotą i realizmem. Nieco żałuję, że wszystko jest tutaj proste i szybkie, bo czasem lubię się delektować kryminałem, a tu po prostu parłam do przodu, by poznać rozwiązanie. Ale mam ochotę poznać bliżej tę serię, co mówi samo za siebie.
Link do opinii
Avatar użytkownika - jusia
jusia
Przeczytane:2017-01-10, Ocena: 5, Przeczytałam, 52 książki - 2017,
Inne książki autora
Herkules (Tom 2). Leon
Mons Kallentoft0
Okładka ksiązki - Herkules (Tom 2). Leon

W mrocznym, zimnym Sztokholmie toczy się bezlitosna gra - Zack jeszcze nigdy nie otarł się tak blisko o śmierć. W SZTOKHOLMIE GRASUJE POTWÓR Ktoś...

Łowcy ognia
Mons Kallentoft0
Okładka ksiązki - Łowcy ognia

Dziewiąty tom zmagań znakomitej komisarz Malin Fors! Jest noc. Malin Fors stoi jak skamieniała. Nie wie, jak się tu znalazła... Przed nią na ziemi leżą...

Reklamy