Jutro przypłynie królowa

Wydawnictwo: Czarne
Data wydania: 2013-03-20
Kategoria: Literatura faktu
ISBN: 978-83-7536-503-0
Liczba stron: 168
Dodał/a książkę: agoosiaczek

Ocena: 4.95 (19 głosów)

Pitcairn to skrawek lądu na Oceanie Spokojnym leżący piętnaście tysięcy kilometrów na południowy wschód od Londynu. W 1790 roku do brzegów wyspy przybił brytyjski okręt Bounty. Buntownicy zeszli na ląd.

Obecnie żyje tam kilkadziesiąt osób. Sześć razy do roku w pobliże wyspy podpływa statek, czasem zawija jacht, a mieszkańcy z tajemniczych powodów niechętnie patrzą na obcych. Angielski dziennikarz został deportowany, zanim zdążył zejść z pokładu. To samo spotkało francuskiego autora książek podróżniczych. Pewna reporterka usłyszała: „Powiesimy cię, jeśli o nas źle napiszesz”. Korespondentka australijskiego „The Independent” była zastraszana. Na forum internetowym zamieszczono post: „Kathy Marks powinna być zastrzelona”.

Maciej Wasielewski dostał się na wyspę, podając się za antropologa badającego żeglarskie sagi. To, co odkrył, okazało się jeszcze bardziej skomplikowane, niż przeczuwał…

Kup książkę Jutro przypłynie królowa

Polecana recenzja

Avatar użytkownika - agoosiaczek
agoosiaczek
Przeczytane:2013-05-22, Ocena: 6, Przeczytałam, 52 książki 2013, Mam,
Daniel Defoe w Przypadkach Robinsona Crusoe pokazuje, że na bezludnej wyspie można żyć w sposób względnie cywilizowany. Joseph Conrad w Jądrze ciemności zwraca uwagę na destrukcyjny wpływ człowieka (w domyśle: Europejczyka) na nietkniętą cywilizacją (europejską oczywiście) autochtoniczną ludność Konga. Na koniec - tak nieco szkolnie – ludzie ludziom zgotowali ten los rzecze Nałkowska. Względne jest to, co nazywamy ucywilizowaniem, łatwo możemy stracić człowieczeństwo - niczym echo powtarza za nimi Maciej Wasielewski. Różnica polega jedynie na tym, że przedstawione przez Wasielewskiego w książce Jutro przypłynie królowa wydarzenia, zapoczątkowane w XVIII wieku, trwają do dziś i rozgrywają na zapomnianej (porzuconej?) przez Boga i ludzi wysepce o powierzchni kilku kilometrów kwadratowych.   Do 1790 roku Pitcairn była jednym z bezimiennych, bezludnych skrawków lądu, leżących na Oceanie Spokojnym. Później stała się domem dla kilku marynarzy–buntowników z brytyjskiego statku „Bounty” – oraz grupy uprowadzonych przez nich Tahitańczyków obojga płci. Pitcairneńczycy żyli spokojnie w swej maleńkiej komunie, ograniczając do minimum kontakty ze światem zewnętrznym, nie uznając zwierzchnictwa brytyjskiego, choć korzystali z oferowanej im pomocy rządu. Wyspa jest najdalej leżącą kolonią brytyjską. Formalnie władzę sprawuje na niej ...
(czytaj dalej)

Opinie o książce - Jutro przypłynie królowa

Avatar użytkownika - be_ha
be_ha
Przeczytane:2016-10-09, Ocena: 5, Przeczytałam, 52 książki w 2016 roku,
Wyspa odcięta od świata, rządząca się swoimi prawami, strzegąca swoich tajemnic przed obcymi. Warto przeczytać.
Link do opinii
Avatar użytkownika - anaemia
anaemia
Przeczytane:2016-07-03, Ocena: 3, Przeczytałam, 52 książki 2016,
Pitcairn to niezbyt znana, niewielka wysepka położona na Oceanie Spokojnym, od początku XIX wieku będąca terytorium zamorskim Wielkiej Brytanii. Zamieszkiwana jest przez nieco ponad pięćdziesiąt osób - potomków brytyjskich buntowników oraz porwanych przez nich sześciu Tahitańczyków i jedenastki tahitańskich kobiet. Odizolowany od reszty świata ląd poznajemy oczami Macieja Wasielewskiego - reportera, któremu pod pretekstem badania żeglarskich sag udało się dostać na pilnie strzeżoną wyspę. Jako niegodny zaufania Obcy rozmawiał z członkami kilkudziesięcioosobowej mikrospołeczności i starał się zrozumieć, jak żyje się jej mieszkańcom. Kraina płynąca najsłodszym, kupowanym przez królową Elżbietę II, miodem i porośnięta dojrzałymi, aromatycznymi ananasami wydaje się rajem na ziemi. O pitcairnejskie obywatelstwo ubywają się ludzie z całego świata, chcący doświadczyć spokojnego, beztroskiego życia w zgodzie z naturą i daleko od zgiełku współczesnego świata. Niestety muszą się oni liczyć z odmową, jako że dogorywająca z powodu zmniejszania się - i tak już niewielkiej - liczby ludności wyspa nie przyjmuje byle kogo. Tubylcy tworzą zwartą, niezwykle zamkniętą społeczność, do której ani myślą wpuścić byle kogo. Do wszystkich Obcych podchodzą z nieufnością; asymilujących się Przechrztów nigdy nie uznają w pełni za swoich, a za wszelkie przejawy złamania szeroko pojętych, panujących na wyspie zasad grozi społeczny ostracyzm. Ananas to jabłko. Kobieta to pochwa. Gwałt jest jak jedzenie. Niepozorna, zwana wymownie Portem Nadziei, idylliczna wysepka okazała się być siedliskiem zła - miejscem rządzonym przez terror i pierwotne, najniższe instynkty. Czytanie o współczesnej społeczności rządzącej się iście darwinowskimi prawami wiązało się z niemałym poruszeniem, chwilami ustępującym miejsca zwyczajnemu oburzeniu. Jednak emocje związane z lekturą - po dojściu do apogeum gdzieś w połowie książki - zamiast narastać, stopniowo malały. Pomimo przejęcia tematem, nie potrafiłam całkowicie wczuć się w lekturę. I choć książka miała niebywały potencjał, muszę przyznać, że jestem nią nieco rozczarowana. Przyjemność z lektury odebrał mi niebywały chaos panujący na jej stronach. Całość składa się z krótkich, pourywanych historii i dialogów. Autor pisze w sposób niezwykle oszczędny oraz suchy i choć zazwyczaj nie mam z takim stylem problemów (ba, w większości przypadków - a już szczególnie w reportażach - taki styl preferuję), tym razem czułam, że krótkie zdania są aż nazbyt nasycone treścią. Sto sześćdziesiąt stron, w których zamyka się książka, według mnie spokojnie mogłoby się rozrosnąć do wielkości dwustu stron, niwelując uczucie ciasnoty treści i przy okazji wyjaśniając nieco niedopowiedzeń, którymi uraczył nas autor. No właśnie - niejasną kwestią okazała się być domniemana zamkniętość społeczności. Autor przedstawia Pitcairn jako niedostępny dla nikogo z zewnątrz ląd, podczas gdy gospodarka tego małego państewka w sporej części opiera się na turystyce. To pierwszy zgrzyt. Kolejnym jest atmosfera zagrożenia, którą kreuje autor po tym, jak został ,,odkryty". Mieszkańcy dowiadują się, że jest dziennikarzem i... no właśnie? Dostajemy urwane fragmenty mające pokazać niebezpieczeństwo, w którym z tego powodu znalazł się autor, tylko po to, żeby chwilę później jak gdyby nigdy nic przejść do zupełnie innych kwestii. O co chodziło? Czemu służył ten zabieg? Żałuję, że książka o tak dużym potencjale okazała się co najwyżej przeciętna. Tym bardziej żałuję, że na rynku nie ma żadnych innych pozycji (poza pokazującym wyspę od zupełnie innej strony filmem dokumentalnym z 2014 roku) traktujących o tej nadzwyczajnie osobliwej społeczności. Książka padła chyba ofiarą wysokich oczekiwań, które z nią wiązałam. Nie uważam ją za bezwzględnie złą. Nadal sądzę, że z jej lektury można wyciągnąć sporo cennych informacji na temat wyspy, jednak jeśli o mnie chodzi, sposób ich przedstawienia pozostawia wiele do życzenia.
Link do opinii
Avatar użytkownika - misio666
misio666
Przeczytane:2015-01-17, Ocena: 5, Przeczytałam, 52 książki 2015,
Pięknie napisana i doskonale skomponowana książka o rzeczach brzydkich i wybitnie niedoskonałych - jeden z kolejnych dowodów na niemożność stworzenia utopii. Reportaż opowiada o sprawach, których świat stara się nie widzieć, a - co jeszcze bardziej potworne i psychologicznie intrygujące - ci, co widzą, z różnych przyczyn odwracają wzrok. Odwracają wzrok także ci, których reportaż ten dotyczy. Świetny kawał literatury dokumentalnej, który co prawda sprawia, że czytelnik chce zapłakać bądź krzyczeć, ale także pokazuje swoiste piękno dalekiego świata - o ile potrafimy je na tych kartach dostrzec.
Link do opinii
Avatar użytkownika - Olena
Olena
Przeczytane:2014-02-26, Ocena: 4, Przeczytałam, 26 książek -2014,
Klasyczny przykład tzw. dramatu rozgrywającego się za zamkniętymi drzwiami - w tym wypadku w małej i hermetycznej społeczności, gdzie brak głośnego sprzeciwu i odwracanie wzroku praktykowano przez lata, a próba interwencji okazała się zamachem na porządek, do którego wszyscy przywykli. Wstrząsające jak niewiele trzeba by nadużycia i gwałty stały się normą kwitowaną obojętnością.
Link do opinii
Avatar użytkownika - Mirania
Mirania
Przeczytane:2014-02-23, Ocena: 6, Przeczytałam, 52 książki w 2014,
"Jutro przypłynie królowa" to najdrastyczniejsza, najbardziej przytłaczająca książka o utopii, jaką zdarzyło mi się czytać - reportaż o regularnie powtarzającym się okrucieństwie, w pełni sankcjonowanym i w przedziwny sposób niedostrzeganym przez cywilizowany świat. Okrucieństwie dziejącym się w czasach pokoju, w majestacie prawa, przy powszechnej akceptacji społecznej, bez związku z jakąkolwiek racją czy ideą. Rzecz dzieje się na wyspie Pitcairn, zaludnionej przez potomków buntowników ze statku Bounty i porwane tahitańskie kobiety. Żyjąca w rajskich warunkach wspólnota skrzętnie ukrywa przed światem drastyczne praktyki, jakim od lat hołduje znaczna jej część. Gdy w 2004 roku wychodzi na jaw ułamek problemów, brytyjski wymiar sprawiedliwości odnosi się do nich z żałosnym lekceważeniem, a potem usiłuje zatuszować całą sprawę przy pomocy ,,obłudnej i skorumpowanej polityki" oraz politycznej poprawności językowej. Lokalna społeczność natomiast drastycznie potępia ,,zdrajców", dzięki którym cząstka prawdy wypłynęła poza wyspę. Kilka lat później Polak, Maciej Wasielewski, wykazując się niemałym sprytem i odwagą, podejmuje temat kontrowersyjnych tajemnic wyspiarzy, a następnie, w 2013 roku, publikuje niezapomniany reportaż... ,,Tylko w ostatnich dwudziestu latach na wyspę zawinęło ponad sto statków i okrętów. Każdy mógł być okiem świata. Nikt niczego nie dostrzegł. Dlaczego?"
Link do opinii
Słowo "Wspólnota" nabrało innego znaczenia. W psychologii mówił o tym Zimbardo , wprowadził termin Efekt Lucyfera , określa on przemianę charakteru człowieka z dobrego na zły, jedynie z powodu środowiska w jakim się znajduje. Wydaje się proste,prawda? To te wszystkie pytania: co byś zrobił na jego miejscu? jak byś się zachował? i bzdurne mniemanie o naszej dobroci, etyce, o naszej nieskalanej przyzwoitości. Słyszeliście o eksperymencie więziennym Zimbardo? Dobrze, był. Był też Antoni Kępiński który pisał : " Bardzo łatwo znaleźć się poza kręgiem ludzi normalnych" " Absolutna władza wiąże się z absolutną zależnością. Lęk wobec władcy i sędziego jest może nawet silniejszy niż lęk przed śmiercią." I te słowa ,które w moim odczuciu najbardziej "usprawiedliwiają" czyny Pitcairneńczyków: Homo faber kształtuje swoje widzenie świata według narzędzia, którym ten świat zdobywa. Wyspiarze stworzyli swoją cywilizację, stworzyli ją poprzez władzę. Kępiński pisał, że cywilizacja to władza nad światem a kultura to miłość do świata. Miłość na wyspie nie istniała. Władza-owszem. Maciej Wasielewski odkrył kolejną cząstkę piekła. Puzzle piekła są liczne. Pitcairn to jeden z nich.
Link do opinii
Avatar użytkownika - GRZADA
GRZADA
Przeczytane:2014-01-15, Ocena: 5, Przeczytałem, 52 książki 2014, Mam,
Szokujący opis jak niewiele potrzeba by rajską wysepkę zmienić w przedsionek piekła dla części i tak nielicznych mieszkańców. Kolejna historia z cyklu "ludzie ludziom zgotowali ten los".
Link do opinii
Avatar użytkownika - danutka
danutka
Przeczytane:2013-12-01, Ocena: 5, Przeczytałam, z_52 książki 2013,
Reportaż z pobytu autora na Pitcairn, wyspie położonej na Oceanie Spokojnym, należącej do Wielkiej Brytanii. Studium życia w patologii niewielkiej, zamkniętej społeczności, chroniącej swoją odrębność, niedopuszczającej obcych do wnętrza, do swoich spraw i problemów. Jak jednak często bywa i stąd wyciekają tajemnice, po których następują przesłuchania, rozprawa sądowa i wyroki więzienia. A ofiary cierpią mimo terapii. W trudnych chwilach podtrzymuje ludzi nadzieja na przybycie królowej, może już niedługo, może już jutro. Tematyka wstrząsająca, narracja urywana, przeskakująca między teraźniejszością a przeszłością, czasem bardzo odległą, sięgającą buntu na Bounty. Język reportażu jest szorstki, ale dosadnie i bez ogródek opisujący rzeczywistość. Trudno się oderwać.
Link do opinii
Avatar użytkownika -

Przeczytane:,
Książka, która boli
Link do opinii
Avatar użytkownika - mama_kazala
mama_kazala
Przeczytane:2013-10-10, Ocena: 6, Przeczytałem,
Brak słów.. Pan Maciej też ich lekko unika.. Bo jak opisać..
Link do opinii
Avatar użytkownika -

Przeczytane:, Mam,
Niesamowita, w pierwszym odczuciu wręcz niewiarygodna relacja z życia małej społeczności żyjącej na małej, odciętej prawie od świata, rajskiej z pozoru wysepce. Własna wypaczona moralność, ściśle przestrzegana zasada omerty, specyficzne warunki ekonomiczne i niechlubna tradycja doprowadzają do przerażających wydarzeń. Zbiorowe gwałty na małych dziewczynkach za przyzwoleniem ich rodziców, brak odpowiedzialności sprawców, dramaty dziewczyn, które przez to przeszły, a udało im się uciec z wyspy. Czyta się jak thriller, a to niestety rzeczywistość.
Link do opinii
Avatar użytkownika - madziap
madziap
Przeczytane:2016-01-06, Ocena: 4, Przeczytałam, 52 książki 2016, Mam,
Avatar użytkownika - Gutek
Gutek
Przeczytane:2015-10-27, Ocena: 6, Przeczytałam, Mam,
Avatar użytkownika - villemo47
villemo47
Przeczytane:2015-07-16, Ocena: 4, Przeczytałam, 52 książki - 2015 , Mam,
Avatar użytkownika - annia
annia
Przeczytane:2015-03-25, Ocena: 6, Przeczytałam, 26 książek 2015,
Avatar użytkownika - LukaRhei
LukaRhei
Przeczytane:2014-10-03, Ocena: 4, Przeczytałam,
Reklamy