Nigdy Cię nie zapomniałam

Wydawnictwo: Wydawnictwo Psychoskok
Data wydania: 2016-04-05
Kategoria: Romans
ISBN: 9788379005208
Liczba stron: 210
Dodał/a książkę: agnieszka3201

Ocena: 4 (8 głosów)

Bohaterami powieści „Nigdy cię nie zapomniałam” Marty W. Staniszewskiej są Sophie i Aleks. Młodzi, piękni, wykształceni i z wysokim libido. Ich znajomość, to bardzo burzliwa historia. Pierwsze spotkanie, zakończone satysfakcjonującym seksem, miało być początkiem długotrwałej znajomości. Niestety, Aleks nie przyszedł na umówioną randkę, łamiąc serce zakochanej Sophie. Spotykają się przypadkowo po pięciu latach. Wtedy Sophie poznaje historię tragicznego wydarzenia w rodzinie Aleksa, które miało miejsce w noc poprzedzającą ich randkę sprzed pięciu lat. Oczywiście wybacza mu to, że wtedy nie przyszedł. Jednocześnie okazuje się, że namiętność, która ich kiedyś połączyła, nadal płonie intensywnym ogniem. Jego powolna pieszczota potęgowała uczucie oddania. Czułam, że jestem jego, dawał mi to do zrozumienia każdym przeciągłym ruchem, każdym podnieconym oddechem rozlewającym się ciepłem na moich piersiach. Nie wiem jak to możliwe, ale niespodziewanie po dwóch poprzednich wyczerpujących do cna orgazmach, mym ciałem wstrząsnął kolejny. Szczytowałam drżąc i chłonąc go, podtrzymywana silnym ramieniem. Odczucie nie było tak intensywne jak poprzednie, ale sprawnie przedłużane w nieskończoność dłońmi Aleksa dało boski efekt wycieńczenia. Jednak w tle miłości oraz namiętności Aleksa i Sophie, czai się zagrażające ich życiu zło…

Kup książkę Nigdy Cię nie zapomniałam

Polecana recenzja

Avatar użytkownika - catarina78
catarina78
Przeczytane:2016-04-13, Przeczytałam,
Powieść mocno erotyczna z zaskakującym odwołaniem do... mitologii skandynawskiej. Oto zło zbudziło się i nie jest z tego powodu najszczęśliwsze. Wkrótce jad pokryje niebo i ziemię. Ludzie nie zdają sobie sprawy z ryzyka. Nie wiedzą. Potem czytamy jeszcze o Thorze błądzącym wśród wód własnej pychy i Lokim, który powinien szykować się do walki. A już po chwili wskakujemy w nowojorski światek wielkiego biznesu. Sophie właśnie zaczęła nową pracę i już wpada w ramiona dawnego kochanka - uwaga, Boskiego Thora. Wiadomo, co się zaraz wydarzy... On ma boską klatę, szerokie bary, jest odpowiednio umięśniony i wyposażony przez naturę.   Mamy w powieści narrację z perspektywy dwóch różnych osób. Przede wszystkim o minionych wydarzeniach opowiada główna bohaterka, a mniej-więcej co drugi rozdział w rolę narratora wciela się cudowny Alex Kent. Bohaterowie spotykają się zatem co jakiś czas i baraszkują zdrowo. I tak przez dwa tomy. Autorce nie zabrakło fantazji na opisywanie ich spotkań. Na szczęście za każdym razem bohaterowie się zabezpieczają, unikając przykrych niespodzianek. I tak toczy się akcja.   Można by Nigdy Cię nie zapomniałam uznać za typową powieść erotyczną, gdyby nie ambicje literackie autorki. Marta W. Staniszewska często używa barokowych określeń w rodzaju: strach wędzony na ogniu podniecenia. Co ciekawe, podczas namiętnego całowania się i uprawiania ...
(czytaj dalej)

Opinie o książce - Nigdy Cię nie zapomniałam

Avatar użytkownika - martucha180
martucha180
Przeczytane:2016-10-20, Ocena: 3, Przeczytałam, 52 książki w 2016 r.,
Wszystko, co robię, jest dla twojej przyjemności. (s. 78) Czytałam wiele pozytywnych recenzji powieści Marty W. Staniszewskiej, a że nadarzyła się okazja, to i ja zaczęłam poznawać książki autorki. Zaczęłam od e-booka ,,Nigdy cię nie zapomniałam". 27-letnia germanistka Sophie Thompson jest singielką po bolesnym zerwaniu z Trey'em, a jednym ze sposobów pocieszania się jest przygodny, jednorazowy seks. Niedawno zaczęła pracę w DHA Limited i ma zająć się transportem mebli. Okazuje się, że szefem firmy przewozowej jest jej znajomy Jacob, którego nazywała i porównywała do Thora, skandynawskiego boga. Ale to nie Jacob, tylko Alex Kent, który z pewnych tajemniczych jest w programie ochrony świadków. 5 lat to jednak szmat czasu i w tym okresie w życiu obojga sporo się wydarzyło, on również korzystał z chętnych kobiet i przygodnego seksu. Lecz oboje nie zapomnieli o sobie, swym pierwszym spotkaniu i poznaniu się, także erotycznym. Czytelnik ma okazję poznać te wydarzenia i powód braku drugiej randki. Bohaterowie są młodzi, zdrowi, ale przede wszystkim niezwykle piękni (w końcu mają boskie ciała!) i mają wysokie libido. No i jeszcze jedna ważna rzecz... oboje są wysocy. Sophie ma 180 cm, a Alex 15 cm więcej. To mi się najbardziej spodobało! W dodatku bohaterka i ja mamy wspólne poglądy na jedną kwestię, ale cicho sza. Spohie na nowo poznaje swego Thora, a on swoją Sif. W sumie to raczej na nowo poznają swoje ciała, ich każdy centymetr kwadratowy, bowiem od pierwszej chwili znów łączy ich niezwykle silne pożądanie i pamięć wydarzeń sprzed 5 lat. Namiętność rozpala wszystkie zmysły i nie tylko rozpala... Przy tobie tracę zmysły. Zapominam o oddychaniu, a co dopiero o jedzeniu. (s. 116) Mało tego! Ich więź erotyczna i pożądanie są tak silne, że nadrabiają zaległości w bardzo krótkim czasie. Żyją seksem, są dla siebie nałogiem. Alex zwraca się do Sophie: Pokażę ci, jak ja cię lubię pieścić, a ty zgodzisz się na wszystko bez słowa protestu, bo wiesz, ze wszystko, co zrobię, da ci rozkosz. Poddaj się temu i nie walcz. Mała. zaufaj mi, że wiem, co jest dla ciebie dobre. (s. 141) Powieść tą trudno mi sklasyfikować gatunkowo. Jest typowa obyczajówka, romans z bardzo rozbudowanym wątkiem erotycznym, ale pojawia się też sensacja. Krew wrze nie tylko z powodu nadmiaru endorfin i testosteronu, ale i ze skoków adrenaliny. Ptaszyna (Alex) otrzymuje SMS-y z pogróżkami, a jego czujni ochroniarze są stale w pogotowiu. Niebezpieczeństwo wisi w powietrzu... Jednakże uważny czytelnik może je przewidzieć, jak i całą fabułę. Autorka operuje schematami, jeśli chodzi o prowadzenie akcji, na szczęście ma ona żywe tempo i lekko się czyta. Nie ma tu nic odkrywczego i tym samym zakończenie jest przewidywalne, jak to w romansach. Ot szaleńcza miłość z typowymi przeciwnościami losu, a raczej osób. A i obowiązkowo zazdrość. Zazdrość w umiarkowanej ilości skutecznie podgrzewa każdy związek. (s. 151) Muszę przyznać, że sceny erotyczne są bardzo śmiałe i bardzo szczegółowe, jakby sekunda po sekundzie były opisywane poszczególne akty miłosne, ich sceny i odsłony. W dodatku czytelnik poznaje doznania obu bohaterów, gdy ci prowadzą swoją część narracji. Sugestywność, zmysłowość, siłę pożądania w opisach scen erotycznych widać w każdym zdaniu i to może mocno zadziałać na wyobraźnię, zwłaszcza że autorka używa bardzo plastycznego języka, pełnego epitetów (potem erotyczny taniec ciał można wykonać w swojej sypialni...). Ale czasami odczuwałam ich nadmiar, a do tego wybijały mnie z ,,upojności" różne ,,kwiatki". Niestety, w e-booku znalazłam mnóstwo błędów, poczynając od literówek, przez dwa orty, kilka przecinków, a na wielu błędach językowych i stylistycznych skończywszy. Z jednej strony autorka posługuje się językiem prostym i komunikatywnym z frazeologizmami, kolokwializmami (,,jak psu jajca na wiosnę" 16) i wulgaryzmami, które w większości według mnie były zbędne, gdyż brzmiały sztucznie (,,wyglądał kurewsko przystojnie" 95) . Z drugiej strony autorka tak się rozwijała w opisach, że się zapędzała i sięgała patosu (,,morderczej szarży napiętych tytanicznie bicepsów na wyziewające życie truchło" 186), a przy okazji tworzyła ,,kwiatki", których korektor nie wyłapał. Dla przykładu: ? ,,walnął bezmyślnie mój żyjący swym życiem jęzor"13, ? ,,zobacz mnie" 20, ? ,,truchło świadomości nagle odzyskało życie" 39, ? ,,na uwrażliwionej dociekliwie, mokrej łechtaczce" 40, ? ,,mój Lupek przy tym jest jak kichnięcie muszki owocówki obok dorosłego, dzikiego, ryku tygrysa" 62, ? ,,cały rozsądek spierzchł w popłochu" 139, ? ,,tłoczył w przód głęboko" 145 itd. Bolączkach w scenach erotycznych jest słownictwo polskie. Brak właściwych określeń dla części intymnych człowieka, dlatego autorzy posługują się albo nazwami medycznymi, albo sięgają po kolokwializmy i wulgaryzmy. Ale na to jak na razie nie ma lekarstwa. Drażniło mnie także zwracanie się do Sophie per Rybko i Rybeńko. Do wysokiej kobiety zwracać się rybka? Jakoś mi to kompletnie nie pasowało. Było kilka metafor i porównań, które mi się spodobały, a najbardziej ta metafora: ,,poranne przymrozki zażółciły drzewom ich liściaste czupryny" 188. Potencjał jest, ale autorka powinna sporo popracować nad stylem i używaniem słów, nie rozbijać stałych związków frazeologicznych, unikać kolokwializmów. Zobaczę, jak będzie w drugim tomie z ,,wytworami języka" autorki. I jeszcze jedno - nie wiem, dlaczego autorka wprowadziła bóstwa skandynawskie. Na dzień dobry prolog z bogami nordyckimi i mnóstwem przypisów, na do widzenia epilog, czyli rozmowa Thora i Sif. Wystarczyłyby zupełnie same porównania Alexa do Thora. Chyba pani Marta dała się ponieść fantazji i chciała złapać za dużo srok za ogon. A wiadomo, że co za dużo... ,,Nigdy cię nie zapomniałam" to typowe babskie czytadło z pięknymi i zakochanymi w sobie bohaterami, aczkolwiek bardzo śmiałe erotyczne i nieco sensacyjne. Zmysły mogą trochę poszaleć i przerwać lekturę.
Link do opinii
Ostatnio usłyszałam, że ktoś, kto czyta romanse lub erotyki ma pstro w głowie, a blogi z recenzjami takich książek są bezwartościowe i niewarte uwagi. Oczywiście nie zgadzam się z tą opinią, według mnie wiele blogów skupiających się na takiej tematyce jest prowadzonych naprawdę starannie i sumiennie, a wrzucanie wszystkich do jednego worka sprawia satysfakcję tylko osobie, która wypowiada się o nich w negatywny sposób. Swoją przygodę z tą literaturą zaczęłam jakiś rok temu. Na początku trafiałam na same perełki, ale potem nie brakowało też gniotów, od których po dzień dzisiejszy trzymam się z daleka. Jak w takim zestawieniu wypada książka ,,Nigdy cię nie zapomniałam" Marty W. Staniszewskiej? Sophie Thomson, germanistka, zaczyna pracę w DHA Limited, porzucając tym samym pracę w jednym z salonów kosmetycznych. Podczas spotkania poznaje Aleksandra Kenta, który okazuje się Jacobem vel Thorem, czyli mężczyzną, którego poznała kilka lat wcześniej. Po wspólnej nocy zniknął, ale na zawsze pozostał w pamięci Sophie. Los jednak nieraz lubi płatać figle, a ich drogi ponownie się krzyżują, jednak wędrówka do wspólnego szczęścia będzie pełna przeszkód, nieporozumień i podobnych komplikacji. Pokrótce przedstawiona fabuła wydaje się schematyczna i podobna do tysiąca innych erotyków, z którymi ja, albo wy, mieliśmy już do czynienia. I z tym zdecydowanie się zgodzę, bo wieje tu schematami, ale warto zaznaczyć, że autorka próbowała wymyślić coś oryginalnego, wplatając w całość elementy kryminału lub mitologii. Nie jestem jednak do końca przekonana, czy kryminał połączony z mitologią i jednocześnie erotykiem, jest dobrym pomysłem. Myślę, że warto byłoby się skupić na maksymalnie dwóch gatunkach i w ciekawy sposób je połączyć. Niemniej jednak autorka nie poszła po linii najmniejszego oporu i nie stworzyła nudnej historii opierającej się wyłącznie na stosunkach głównych bohaterów. W książce zauważyłam pewne podobieństwo do książek Julie Kenner oraz Sylvain Reynard, ale być może jest to czysty przypadek albo to ja naczytałam już się tylu erotyków, że w wielu widzę podobne elementy. Ach! I Myrna skojarzyła mi się od razu z serią Olivii Cunning, ale to ze względu na to, że to dość rzadko używane imię, a mi zapadło szczególnie w pamięć. ,,Jak mógłbym oddychać, gdy ty pierwsza nie weźmiesz oddechu, jak moje serce mogłoby wybić uderzenie, bez twojego, nadającego mu rytm". Autorka może pochwalić się umiejętnym opisywaniem scen erotycznych. Każda z nich jest inna, ale tak samo interesująca. Bohaterowie wywołują natomiast dosyć mieszane uczucia, bo o ile potrafiłam polubić Aleksa, tyle nie mogłam zapałać sympatią do Sophie. Nie wiem, czy to kwestia nadania postaci takich, a nie innych cech charakteru, czy też większy wpływ na moją opinię ma irytujące zachowanie głównej bohaterki, jednak nie byłam po prostu w stanie jej polubić. Niejednokrotnie kręciłam głową, słysząc jej oskarżenia w stosunku do Aleksa, ale też wiele razy potakiwałam, przyznając jej rację. Aleks wydał mi się zdecydowanie bardziej dopracowaną postacią, choć jego zwracanie się do Sophie rybko było nużące. Podobnie miałam ze zwrotami mój boski Thor czy też epitetami opisującymi jego postać, które wypływały z ust Sophie. Podobało mi się natomiast podejście autorki do wątku miłosnego, który został opisany w ciekawy sposób. Nie chodziło wyłącznie o seks. Nie da się ukryć, że 210 stron to mało, jak na erotyk, czytelnik ma wręcz wrażenie, że wydarzenia są zbyt szybko zastępowane innymi, czas płynie nieubłaganie szybko, a zachowania bohaterów wydaje się wymuszone. Ja jednak interpretowałabym to zupełnie inaczej. Tę książkę dosłownie się pochłania, być może dlatego, że autorka posługuje się bardzo lekkim i przyjaznym w odbiorze językiem. Na kartach ,,Nigdy cię nie zapomniałam" pojawiają się wulgaryzmy, ale dodają one pikanterii poszczególnym scenom. Narracja jest naprzemienna, raz narratorem jest Sophie, a raz mamy do czynienia z narratorem wszechwiedzącym, który kreśli nam sylwetki pozostałych bohaterów oraz przedstawia kolejne wydarzenia. Uważam, że to ciekawy sposób na zaprezentowanie bohaterów i zobrazowanie ich myśli. Co ciekawe, ta forma jest wykorzystywana coraz częściej przez autorów. ,,Nigdy cię nie zapomniałam" to książka, którą Marta W. Staniszewska zadebiutowała w 2014 roku. Stworzyła nie do końca oryginalną, nieco schematyczną historię, która jednak potrafi zaskoczyć kilkoma zwrotami akcji i ciekawie wplecionymi wątkami. Autorka posługuje się przyjemnym stylem, a niejednokrotnie też potrafi rozbawić czytelnika. Mimo małych nieścisłości oraz wad, o których napisałam, jest to książka, przy której spędziłam miło czas. Co więcej, mam nadzieję, że druga część oraz najnowsza powieść autorki, okażą się jeszcze lepsze.
Link do opinii
Avatar użytkownika - zaczytana99
zaczytana99
Przeczytane:2016-06-08, Ocena: 6, Przeczytałam, Mam,
Niesamowicie wciągająca opowieść przepełniona erotyzmem po same krańce wytrzymałości.Bardzo gorąco polecam.
Link do opinii
Avatar użytkownika - justyna929
justyna929
Przeczytane:2016-06-03, Ocena: 4, Przeczytałem, 52 ksiąkżki 2016, Mam,
Nigdy cię nie zapomniałam to lekka i wciągająca, aczkolwiek banalna historia. Momentami jest parno od pożądania, innym razem gęsto od strachu. To debiut godny pochwały i godny waszej uwagi, jeżeli choć odrobinę ciągnie was do literatury erotycznej, to uwierzcie na słowo, że ta pozycja jest właśnie dla was! http://ksiazkomiloscimoja.blogspot.com/2016/06/pierwsza-miosc-pamieta-sie-zawsze-czyli.html
Link do opinii
Avatar użytkownika - monweg
monweg
Przeczytane:2014-11-03, Ocena: 3, Przeczytałam, Mam,
Bohaterami powieści ,,Nigdy cię nie zapomniałam" Marty W. Staniszewskiej są Sophie i Aleks. Młodzi, piękni, wykształceni i z wysokim libido. Ich znajomość, to bardzo burzliwa historia. Pierwsze spotkanie, zakończone satysfakcjonującym seksem, miało być początkiem długotrwałej znajomości. Niestety, Aleks nie przyszedł na umówioną randkę, łamiąc serce zakochanej Sophie. Spotykają się przypadkowo po pięciu latach. Wtedy Sophie poznaje historię tragicznego wydarzenia w rodzinie Aleksa, które miało miejsce w noc poprzedzającą ich randkę sprzed pięciu lat. Oczywiście wybacza mu to, że wtedy nie przyszedł. Jednocześnie okazuje się, że namiętność, która ich kiedyś połączyła, nadal płonie intensywnym ogniem. Czy okres pięciu lat może dużo zmienić w związku, którego tak naprawdę nie było? O tym będą się musieli przekonać bohaterowie tej powieści. Sophie Thomson i Aleks Kent poznali się właśnie pięć lat temu. Od pierwszego spojrzenia zaiskrzyło i miało być tak pięknie. Ale okrutny los napisał dla nich całkowicie inny scenariusz. Dziś - po pięciu latach - nadal o sobie myślą, marzą, śnią. Aleks Kent jest przystojnym, robiącym niesamowite wrażenie na kobietach mężczyzną. Do tego osiągnął wiele. Ma wspaniałą i satysfakcjonującą pracę i pieniądze. Do szczęścia brakuje mu tylko Sophie. Ona porzuciła rodzinny biznes, by samodzielnie kierować swym życiem. Teraz, nieżyczliwy niegdyś los zesłał im drugą szansę. Czy będą umieli ją wykorzystać? Nigdy cię nie zapomniałam to powieść obyczajowa (a może romans) z wątkiem kryminalnym i dużą ilością erotyki. Niestety, momentami się czułam tak jakbym czytała ,,rozsławionego" dzięki E.L. James, Greya. Trochę to - z niekorzyścią dla książki - podobne... Więcej na - http://monweg.blog.onet.pl/2014/11/03/nigdy-cie-nie-zapomnialam/
Link do opinii
Avatar użytkownika - agnieszka3201
agnieszka3201
Przeczytane:2014-09-08, Ocena: 6, Przeczytałam, Mam,
genialna powieść, pełna ciekawych pikantnych opisów :) polecam
Link do opinii
Avatar użytkownika - Karmelek3
Karmelek3
Przeczytane:2016-06-19, Ocena: 4, Przeczytałam,
Inne książki autora
Nigdy nie pozwolę ci odejść
Marta W. Staniszewska0
Okładka ksiązki - Nigdy nie pozwolę ci odejść

Druga część gorąco przyjętego erotyku Marty W. Staniszewskiej "Nigdy Cię nie zapomniałam". „Nigdy nie pozwolę ci odejść” to przesycona pikantnymi...

I obiecuję ci miłość...
Marta W. Staniszewska0
Okładka ksiązki - I obiecuję ci miłość...

Marta W. Staniszewska to autorka dwóch powieści erotycznych „Nigdy cię nie zapomniałam” i „Nigdy nie pozwolę ci odejść”...

Recenzje miesiąca
Sankofa. Nie zmarnuj życia
Tomasz Gaj OP, Magdalena Pajkowska
Okładka książki - Sankofa. Nie zmarnuj życia
Elementarz dla rodziców
Jacek Mycielski
Okładka książki - Elementarz dla rodziców
Pensjonat pod Świerkiem
praca zbiorowa
Okładka książki - Pensjonat pod Świerkiem
Frida Kahlo prywatnie
Suzanne Barbezat
Okładka książki - Frida Kahlo prywatnie
Detektyw Bzik
Anna Paszkiewicz
Okładka książki - Detektyw Bzik
Pokaż wszystkie recenzje
Reklamy