Ostatni Smokobójca

Wydawnictwo: Sine Qua Non
Data wydania: 2013-02-20
Kategoria: Fantasy/SF
ISBN: 978-83-63248-63-5
Liczba stron: 320
Dodał/a książkę: czytam

Ocena: 4.75 (8 głosów)

Przepis na Smokobócję:
Do koncepcji świata rodem z Harry’ego Pottera dodać szczyptę humoru à la Pratchett, całość zamieszać ze zwrotami akcji z powieści Agathy Christie. Następnie dusić na smoczym ogniu w sosie z klimatu Wysp Brytyjskich.

W starych dobrych czasach magia była potężna i niezastąpiona: pomagała obronić królestwo przed najeźdźcą i przeczyścić zatkany odpływ. Ale dzisiaj środek do udrażniania rur jest tańszy niż zaklęcie, a na latających dywanach rozwozi się pizzę. Splendor magii zanika, czarowanie powszednieje, bo i moce już nie te same...

Zupełnie niespodziewanie czarodziejów nawiedzają prorocze wizje, a wraz z nimi rośnie magiczna energia. Co z tym wszystkim ma wspólnego ostatni smok, którego śmierć przepowiedziano?

Odpowiedź na to pytanie znaleźć może jedynie nowo mianowany Smokobójca: nastoletnia Jennifer, która wkrótce ma się dowiedzieć, że z wielką mocą w parze idzie równie wielka odpowiedzialność. Dziewczyna w towarzystwie ukochanego Kwarkostwora wyrusza na przygodę swojego życia kuloodpornym rolls-royce’em, nie wiedząc, co na nią czeka za granicami Smoczych Ziem.

Jedno jest pewne: nadchodzi Stara Magia!

Ilustracje do książki wykonał Robert Sienicki.

Tegoroczny następca J.K. Rowling
„Sunday Times”

Prawdziwy literacki geniusz komizmu
„Sunday Express”

Przezabawny, absurdalny i absolutnie wciągający
„Daily Mirror”

Fforde jest artystą po mistrzowsku operującym słowem pisanym
„Scotsman”

Jasper Fforde to autor bestsellerowych serii Thusday Next i Nursery Crimes. Ostatni Smokobójca jest jego pierwszą książką dla młodych czytelników i rozpoczyna zupełnie nowy cykl Kroniki Jennifer Strange.

Jasper Fforde mieszka wraz ze swoją rodziną w Walii.

Kup książkę Ostatni Smokobójca

Polecana recenzja

Avatar użytkownika - speedi
speedi
Przeczytane:2013-01-27, Ocena: 5, Przeczytałem,
Strange? Dosyć strange.Strange. Dziwne... nazwisko. Kojarzące się - przynajmniej w moim przypadku - z Jonathanem Strangem, tym od Pana Norella. Tym razem jednak Strange to nie mniej lub bardziej szacowny jegomość, lecz dziewczyna - piętnastoletnia sympatyczna, rezolutna Jennifer. Pełni ona obowiązki menedżera Kazam - Domu Zaklęć, agencji pracy nietymczasowej, zatrudniającej wróżki i czarodziejów. Zresztą, oddajmy głos Jenny: Witamy w Kazam (...) gdzie niewyobrażalne horrory to poranna codzienność, popołudnia upływają w błogiej dezorientacji, a wieczorami dzieją się rzeczy, których pojąć nie sposób. Dom wariatów to zbyt lekkie określenie, będące obrazą dla najbardziej wariackiego domu wariatów. Tak, Kazam to miejsce dziwniejsze niż dziwacznie dziwne. Jennifer jest znajdą, którą zaopiekowano się w sierocińcu prowadzonym przez Siostrzeństwo Homara. Jako osoba wybitnie zdolna, została ona wysłana na kilkuletni kontrakt do Kazam. Potem będzie zupełnie wolną (choć niekoniecznie od problemów) osobą. Po tajemniczym zniknięciu szefa Kazam, Wielkiego Zambiniego, zaczęła ona kierować Domem Zaklęć i grupą zatrudnionych w nim czarodziejów, jasnowidzów, telepatów i innych niesfornych posiadaczy mocy magicznych. Cóż, nie było nikogo chętnego do tej niewdzięcznej roli. Bo i któż chciałby użerać się ze zgrają czterdziestu pięciu osobników - humorzastych ...
(czytaj dalej)

Opinie o książce - Ostatni Smokobójca

Avatar użytkownika - martyna97060
martyna97060
Przeczytane:2015-11-14, Ocena: 5, Przeczytałam, Mam,
Recenzja pochodzi z mojego bloga: http://myfantasticbooksworld.blogspot.com/2015/11/ostatni-smokobojca-jasper-fforde.html Może to się wydawać dziwne, ale mimo mojego zamiłowania do książek fantasy, magii, czarów i przeróżnych stworzeń, nigdy nie przeczytałam żadnej książki o smokach. No może miałam przyjemność poznać kilka książek, w których się przelotnie pojawiały, ale nie były to lektury dotyczące głównie ich. Może właśnie dlatego sięgnęłam po Ostatniego Smokobójcę. Już sam tytuł mnie zaciekawił, a przeczytanie pierwszej strony tylko utwierdziło w przekonaniu, że muszę zdobyć tą książkę! Niegdyś byłam sławna. Moja twarz widniała na koszulkach, przypinkach, pamiątkowych kubkach i plakatach, gościłam na pierwszych stronach gazet i w telewizji, a nawet zaproszono mnie do Yogi Baird Show. ,,Małż Codzienny" nazwał mnie ,,najbardziej wpływową nastolatką", a ,,Mięczak Niedzielny" określił ,,kobietą roku". Dwoje ludzi próbowało mnie zabić, grożono mi więzieniem, dostałam szesnaście propozycji małżeństwa, zostałam wyjęta spod prawa przez króla Snodda. To wszystko i jeszcze więcej stało się w zaledwie kilka dni. Nazywam się Jennifer Strange. Właśnie takimi słowami zaczyna się powieść pełna humoru, wartkiej akcji i niezwykłych przygód. Jennifer Strange jest szesnastoletnią znajdą. No prawie szesnastoletnią, gdyż brakuje jej jeszcze dwóch tygodni do urodzin. Powiecie, że jest młoda, jednak po zniknięciu jej opiekuna, a zarazem szefa Pana Zambiniego, przejęła ona bardzo odpowiedzialną funkcję menadżera w firmie Kazam, zajmującej się czarodziejami. Jednak we współczesnych czasach magia jest tańsza od środka do przepychania rur, więc nie służy ona do wielkich czynów, a w razie użycia jakiegokolwiek czaru wymagającego większego nakładu mocy magicznej należy wypełnić stosowne formularze, gdyż z powodu lekkiego niedopatrzenia w papierach można narazić się na ogromne niebezpieczeństwo w postaci śmierci na stosie. Jednak, niegdyś szanowani, podopieczni nastoletniej Jennifer aktualnie zajmują się głównie przewożeniem organów i rozwożeniem pizzy na latających dywanach oraz przepychaniem rur i wymianą instalacji elektrycznej za pomocą lewitacji. Bycie jasnowidzem to beczka śmiechu. Zawsze dostawało się po głowie za nie dość precyzyjne przepowiednie, a zanim rozszyfrowało się skomplikowaną wizję, ktoś dawno już wyzionął ducha. Jennifer pełni w tym wszystkim rolę sekretarki, księgowej, opiekunki, szofera i wiele, wiele innych. Do tego przyszło jej opiekować się Krewetką Tygrysią - kolejnym znajdą, który przejmie jej funkcje po skończeniu osiemnastego roku życia. Niestety, wystarczyła jedna wizja, by cały świat stanął na głowie. Wizja śmierci ostatniego smoka. W najbliższą niedzielę, Równo w południe. W momencie, gdy tylko ludzie dowiadują się o tym, zaczyna się wrzawa. Każdy chce zdobyć chociaż skrawek Smoczych Ziem, które zajmuje obecnie bestia. Dlatego też rozbijają namioty na skraju i wyczekują. Zachłanność niektórych nawet doprowadza do śmierci, ale co tam, kto by się przejmował jednym człowiekiem, gdy za kilka dni może zostać milionerem? Tak się składa, że Jennifer postanawia dowiedzieć się więcej na temat przepowiedni i dowiaduje się, że jest Ostatnim Smokobójcą. Jak potoczą się losy dziewczyny, która dowiaduje się, że jest przyczyną śmierci tak szlachetnej istoty jak smok, podczas gdy planowała uratować stworzenie? Przyznam szczerze, że niesamowicie zaskoczył mnie przedstawiony w powieści świat. Połączenie starożytności ze współczesnością, gdzie postać króla i rycerzy łączy się z telefonami komórkowymi, samochodami i mediami, a także fantastycznego z realnym, w którym smoki i czarodzieje występują wspólnie z przykładowym przepychaniem rur i użeraniem się z urzędnikami. Daje nam to taki miszmasz, jednak tworzy dzięki temu indywidualny charakter książki. Powinnam podziękować autorowi również za niewyidealizowane przedstawienie postaci głównej bohaterki. Ostatnio zauważyłam, że właśnie takie przedstawianie samych pozytywów niezwykle mnie irytuje. W przypadku tej powieści od początku polubiłam każdą występującą osóbkę. Nie mówię tu tylko o ludziach i czarodziejach, bo sama postać Kwarkostwora mnie urzekła. Bo jak tu nie kochać pupila, który jest skrzyżowaniem psa z dinozaurem, o zębach tak ostrych, że jedzenie w puszkach zjada wraz z metalowym opakowaniem? Kwark jest Kwarkostworem. Składają się one w dziewięciu dziesiątych z welociraptora i miksera kuchennego, natomiast w jednej dziesiątej z labradora. Powieść tą, chociaż skierowana jest do młodszych czytelników, polecam każdej przepracowanej osobie, która pragnie się zrelaksować przy książce pełnej dobrego humoru, sarkazmu, wartkiej akcji oraz oczywiście magii. Ja zdecydowanie mam w planach przeczytanie kolejnego tomu i szczerze się dziwię, czemu wcześniej nie słyszałam o tej pozycji. No i jeszcze ilustracje, występujące na kartach powieści, aż się proszą o dodatkową uwagę!
Link do opinii
Avatar użytkownika - Sheireen
Sheireen
Przeczytane:2015-02-03, Ocena: 3, Przeczytałam,
Nie zachwyciła mnie
Link do opinii
Avatar użytkownika - pajeja88
pajeja88
Przeczytane:2014-02-01, Ocena: 5, Przeczytałam, czytam regularnie w 2014 roku, Mam,

Jasper Fforde poza zaskakującym nazwiskiem nie mówi mi konkretnie nic. Lubię poznawać się z nowym pisarzem, mieć czystą kartę i samodzielnie wyrobić sobie opinie. Tym bardziej w momencie gdy z opisu książki wynika, że po dwóch znanych seriach autor po raz pierwszy pisze coś dla młodszych odbiorców.

Jennifer Strange jest Znajdą która za dwa tygodnie kończy szesnaście lat. Nie jest jednak nieporadnym dzieckiem, co to to nie! Od paru lat ma prawo jazdy, a od dwunastego roku życia pomaga prowadzić Kazam, próbując przetrwać wśród jego kapryśnych mieszkańców. W końcu kto może kaprysić bardziej niż czarodziej który po latach chwały i zaszczytów musi przepychać rury, wymieniać instalacje elektryczne czy dowozić na latającym dywanie pizze? Magia słabnie, a wraz z nią jej znaczenie. Wszystko staje na głowie gdy jasnowidzących nawiedza wizja śmierci ostatniego smoka, co gorsza śmierci poniesionej z rąk Jennifer.

Czasami mam wrażenie, że zdecydowana większość pomysłów została już gdzieś wykorzystana. Szczególnie gdy mówimy o smokach i magii. W końcu ile razy można dodawać do tego coś nowego, ile razy można starać się zmieniać wszystkim dobrze znany schemat? Podobnie myślałam gdy zabierałam się do tej książki. Smoki, czarodzieje, dzielni rycerze, świat w opałach i jeden odważny wybawiciel wspierany przez lojalnych przyjaciół. Coś tutaj może porządnie zaskoczyć? A może! Już na samym początku przecierałam oczy i nie do końca wierzyłam w to co czytam; trzech magów… wymieniających instalacje na zlecenie? W dodatku cieszących się z takiego zadania. Muszę przyznać skołowało mnie to całkiem mocno. A później było już tylko lepiej.

Autor świetnie zmieszał świat który tak dobrze znamy z książek fantastycznych z realiami współczesnego świata. Dało to tak niesamowicie odświeżającą mieszankę, że ciężko się nasycić. Powieść jest lekka i przyjemna, wciąga tak że ciężko się powstrzymać by nie przeczytać jej do końca za pierwszym posiedzeniem. Nie jest to książka która natchnie nas do głębokich przemyśleń i sprawi, że postanowimy być lepszym człowiekiem. Nie o to tu chodzi. Daje nam ona zupełnie coś innego; rozrywkę. Dawno się tak nie uśmiałam czytając jakąś książkę, dawno nie czułam się tak zadowolona i beztroska. Oczywiście nie samym humorem książka stoi i musi być w niej coś więcej. Przecież nawet zabawna pozycja z kulejącą fabułą jest nic nie warta. Tutaj na szczęście fabuła nie kładzie książki, wszystko jest dopięte i przemyślane. Wątki się nie urywają, ale każdy drobny szczegół ma duże znaczenie w finale. Przez chwilę bałam się, że autor odkryje za dużo kart i w następnej części zaserwuje nam odgrzewane danie, ale mam nadzieję że do tego nie dojdzie. Wiele rzeczy jeszcze musi się wyjaśnić a zakończenie zostawia naprawdę duże pole do manewru.

Jeżeli szukacie książki lekkiej, która rozbawi was do łez i pochłonie w świat dobrze wam znany a jednocześnie zupełnie obcy to sięgnijcie po „Ostatniego Smokobójce”. Nie jest to może dzieło które odmieni wasze życie, ale zdecydowanie je uprzyjemni. Mimo, że książka jest reklamowana jako dedykowana dla młodszej grupy czytelników starzy wyjadacze też znajdą tu dużo dla siebie. Każdemu przyda się odświeżenie i spojrzenie z przymrożeniem oka na wielką magię i jeszcze większych magików.

Link do opinii
Avatar użytkownika - MaKo
MaKo
Przeczytane:2013-02-08, Ocena: 4, Przeczytałam, 52 książki - 2013, Mam,
„Dwoje ludzi próbowało mnie zabić, grożono mi więzieniem, dostałam szesnaście propozycji małżeństwa, zostałam wyjęta spod prawa przez króla Snodda. To wszystko i jeszcze więcej stało się w zaledwie kilka dni. Nazywam się Jennifer Strange”. Tyle wystarczyło, aby mnie zaintrygować i całkowicie skupić moją uwagę, na nowej powieści nieznanego mi wcześniej, brytyjskiego pisarza Jaspera Fforde'a. Jennifer Strange ma szesnaście lat, a przyjemniej będzie mieć za dwa tygodnie. Jest znajdą. Kilka lat temu, prosto z sierocińca, została skierowana do pracy w instytucie magii gdzie musi zostać dopóki nie ukończy osiemnastego roku życia. Po tajemniczym zniknięciu Pana Zambiniego to ona zarządza całym Kazam. W wieży mieszkają czarodzieje, którzy lata świetności mają już za sobą. Czasy nie są teraz łatwe dla wszystkich trudniących się magią. Spośród 45 magów tylko 9 ma ważne licencje i może pracować. Jennifer musi opiekować się mieszkańcami wieży i szukać dla nich płatnych zajęć. A nie jest to wcale łatwe, ponieważ czarodzieje przypominają raczej bandę upartych dzieciaków, niż dostojnych magów. Pewnego dnia każdy jasnowidz zamieszkujący Królestwo Snodda odbiera proroctwo, z którego jasno wynika, że wkrótce zginie ostami smok zamieszkujący Smocze Ziemie. Niespodziewanie to Jennifer Strange okazuje się Ostatnim Smokobójcą, który ma wypełnić przepowiednię. Język powieści jest bardzo prosty i dzięki temu nie sprawi trudności nawet dziesięciolatkom. Dzięki pierwszoosobowej relacji całość wydarzeń poznajemy od razu z pierwszej reki. Jennifer to jedna z najsympatyczniejszych postaci, jakie dane mi było poznać w ostatnim czasie. Jest bystra i inteligentna, ale nie przemądrzała, ani zadufana w sobie. Kieruje się przede wszystkim sercem i ma ogromne poczucie odpowiedzialności najpierw za magów, którymi się opiekuje, a później za smoka, którego ma zgładzić. Ponadto szczypta angielskiego poczucia humoru tylko dodaje jej uroku. Również jej pupil, rozbrajający potworek Kwarkostwór, zdobył moje serce. Powieść Jaspera Fforde'a skierowana jest raczej do młodszych wielbicieli literatury, chociaż nawet dużo starsi czytelnicy docenią doskonałą rozrywkę płynącą z lektury. Książka usatysfakcjonuje zarówno chłopców, jak i dziewczęta. Utrzymana jest w żartobliwym tonie i cały czas wywołuje uśmiech na twarzy. Opowieści o czarodziejach trudno nie porównać z przygodami Harrego Pottera. I chociaż Kazam to nie Hogwart, to mimo wszystko zabawa jest przednia. Autor wymieszał dobrze znaną nam współczesność z czasami średniowiecza. Tak więc mamy króla, rycerzy, smoka, w połączeniu z samochodami, telefonami i kulturą masową. O dziwo między tymi elementami nie występują zgrzyty, a ich współistnienie jest dziwnie naturalne. „Ostatni Smokobójca” rozpoczyna nową serię „Kroniki Jennifer Strange”. Już po pierwszej części można stwierdzić, że cykl dobrze rokuje na przyszłość. Z niecierpliwością będę wyczekiwać kolejnych tomów. Dodatkowo w książce znajdują się czarno-białe ilustracje. Aż kusiło mnie, żeby złapać za kredki i je pokolorować. Gdybym była młodsza, pewnie bym to zrobiła. Polecam serdecznie!
Link do opinii
Avatar użytkownika - ola2998
ola2998
Przeczytane:2017-06-10, Ocena: 5, Przeczytałam,
Reklamy