Przeminęło z wiatrem

Wydawnictwo: Albatros
Data wydania: 2008-06-18
Kategoria: Literatura piękna
ISBN: 978-83-7359-650-4
Liczba stron: 880
Tytuł oryginału: Gone with the Wind
Tłumaczenie: Celina Wieniewska
Ilustracje: -
Dodał/a książkę: Madaleno

Ocena: 5.47 (49 głosów)

Książka - legenda, której niesłabnącą popularność przyniosła doskonała ekranizacja oraz niezapomniana postać głównej bohaterki, która nie ma sobie równych w całej historii literatury. Rok 1861. Czas wojny secesyjnej - Ameryka przechodzi głębokie wewnętrzne przemiany, które na zawsze zmienią jej obraz. Świat Południa, wielkich plantacji, możnych panów i czarnoskórych niewolników odchodzi w zapomnienie, pochłaniany przez industrialną, nastawioną na przemysł rzeczywistość. Scarlett O`Hara, córka zamożnego plantatora bawełny z Georgii, ma zaledwie szesnaście lat, jednak jej duma, upór i energia wydają się nie znać granic. Kiedy jej ukochany Ashley Wilkes zaręcza się z inną kobietą, Melanią, dziewczyna na złość jemu i sobie wychodzi za mąż za jej brata. Jej małżeństwo nie trwa jednak długo, małżonek rychło umiera, zaś Scarlett sama musi dać sobie radę z przytłaczającą rzeczywistością...

Kup książkę Przeminęło z wiatrem

Opinie o książce - Przeminęło z wiatrem

Avatar użytkownika - jagna1978
jagna1978
Przeczytane:2017-05-10, Ocena: 6, Przeczytałam, 52 książki 2017,
Film ogladalam setki razy.Wreszcie postanowilam przeczytac ksiazke choc przyznam ,ze zawsze robie odwrotnie. Ksiazka opisuje czasy wojny secesyjnej w Ameryce.Swiat bialych panow i czarnoskorych nieowlnikow ktorzy w obliczu wojny staja sie sobie prawie rowni.W ksiazce nie zabraklo tez watku milosnego Scarlett O`Hara ktora przezywa swoje rozterki milosne .najpierw jej ukochany Ashley Wilkes zeni sie z inna kobieta potem ona sama wychodzi za maz z razsadku i obawy o samotnosc.Losy bohaterow i ich zycie prywatne swietnie wplata sie w historie wojny.Ksiazka mnie zachwycila.Opisy sa bardzo realne wzruszajace a zarazem tez przerazajace.Polecam.
Link do opinii
Avatar użytkownika - hanka04
hanka04
Przeczytane:2017-04-06, Ocena: 6, Przeczytałam, 52 książki 2017,
Przepiękna powieść o niespełnionej miłości. Scarlet miota się między tym co wypada, między tym czego chce. Jej serce jest rozdarte. Kocha wyobrażenie mężczyzny idealnego.Nie dostrzega prawdziwej miłości.
Link do opinii
Avatar użytkownika - dayna15
dayna15
Przeczytane:2016-05-05, Ocena: 6, Przeczytałam, 52 książki 2016, Mam,
1135 stron i 63 dni z najbardziej romantyczną powieścią w dziejach literatury. Do książki przymierzałam się od wielu lat, ale odstraszała mnie malutka czcionka w starym wydaniu. Kiedy tylko dostałam najnowsze wydanie, od razu wzięłam się za czytanie. "Przeminęło z wiatrem" niewątpliwie można nazwać powieścią ponadczasową, która momentalnie skradła moje serce i teraz to ona jest na pierwszym miejscu listy moich ulubionych książek. Akcja powieści rozgrywa się w czasach wojny secesyjnej i po jej zakończeniu, a czytelnicy mogą obserwować jak młodziutka, rozpuszczona, egoistyczna Scarlett O'Hara przechodzi metamorfozę. Z podlotka skupionego na adoratorach i pięknych strojach przeobraża się w kobietę interesu, walczącą o utrzymanie rodzinnej plantacji - Tary. Od młodości szaleńczo zakochana w Ashley'u Wilkesie, co rzutuje na jej kolejne małżeństwa i relacje z żoną Ashley'a - Melanią. Scarlett możemy oceniać na wielu płaszczyznach. Również jako matkę, która stale zapracowana, nie okazuje czułości i miłości dzieciom, które wręcz uciekają przed nią w popłochu - Wade (syn Charlesa) oraz Ella (córka Franka). Jedynie Bonnie (córka Rhetta) nic sobie nie robi z napomnień Scarlett i jest rozpuszczona jak kiedyś jej matka. Scarlett niewątpliwie można nazwać kobietą silną i zdeterminowaną, idącą po trupach do celu - odbicie narzeczonego siostrze, zabicie Jankesa w obronie Tary. Los w późniejszych latach jej nie rozpieszczał, pochowała dwóch mężów, musiała zmagać się z opinią publiczną i niechęcią sąsiadów. Jednym z ciekawszych aspektów "Przeminęło z wiatrem" są relacje Scarlett i Melanii. Scarlett okazuje Meli jawną niechęć, zazdrosna o to, że Mela jest żoną jej ukochanego Ashley'a. Jednak to Mela jako jedyna zawsze stoi za Scarlett murem, dając jej siłę do walki i milczące wsparcie. Śmierć Melanii wstrząsnęła mną, a jednocześnie odebrałam ją jako przełomowy moment w życiu Scarlett, która wreszcie uświadamia sobie, że kocha wyidealizowany obraz Ashley'a, a nie samego Ashley'a. Wtedy też dociera do niej głębia uczuć, jakie żywi do Rhetta, który po śmierci Bonnie jest człowiekiem złamanym i wyniszczonym, do czego również przyczyniły się oskarżenia Scarlett. Urzekały i bawiły mnie rozmowy Rhetta i Scarlett, ich przekomarzania, cięte riposty i podchody, kiedy wyraźnie widać, że coś do siebie czują, jednak żadne z nich nie jest w stanie głośno się do tego przyznać. Rhett, jak Melania zawsze wspierał Scarlett, proponując jej pomoc, gdy tego potrzebowała, docinając by dodać jej ognia do walki lub subtelnie usuwając się w cień. Jedyne o czym marzył to rozkochać to rozpuszczone, duże dziecko w sobie. Romans wszech czasów z brutalnym i ironicznym zakończeniem, bo kiedy Scarlett wreszcie zrozumie, że kocha Rhetta, to jego uczucia do niej zdążyły już wygasnąć. Jak ja rozpaczałam po zakończeniu "Przeminęło z wiatrem"! Scarlett i Rhett są dla siebie stworzeni i nie mogłam przeżyć, że nie będą razem. W dodatku to ostateczne stwierdzenie Scarlett, że pomyśli jutro jak odzyskać Rhetta sprawiło, że zwątpiłam w szczerość jej uczuć. Na pocieszenie odkryłam powieść "Scarlett" Alexandry Ripley, będącą kontynuacją "Przeminęło z wiatrem" i na szczęście mam niezwykłe wydanie w domu, więc wkrótce zacznę czytać. Jednak ciekawość mnie pokonała i musiałam sprawdzić zakończenie! Odetchnęłam z ulgą, bo ostatecznie moja ulubiona para będzie znów razem! Dodatkowym apetycznym kąskiem tej powieści są trafne, życiowe uwagi Murzynki Mammy, która trwa przy Scarlett w chwilach strat i życiowych tragedii. Niesamowita powieść, do której w przyszłości z pewnością powrócę.
Link do opinii
Avatar użytkownika - zxcc65
zxcc65
Przeczytane:2015-07-10, Ocena: 6, Przeczytałam, Mam, 26 książek 2015,
Sięgnęłam po tę książkę przez moją Babcie. Podczas rodzinnego obiadu kompletnie nas zignorowała, bo oglądała jakiś film. W pewnym momencie zaciekawiona do niej zeszłam zobaczyć co ją tak wciągnęło. Oglądała "Przeminęło z wiatrem". Film mnie szybko zaciekawił. Mimo że oglądałam go od połowy to nie mogłam się oderwać. Ale to nie jest opinia o filmie tylko o książce. Babci powiedziała że ma gdzieś ją schowaną. Po kilku godzinach znalazłam i... pochłonęła mnie na kilka kolejnych dni. (Nie)piękna j Scarlett O'Hara i Retta Butler tworzą według mnie jedną z najbardziej charyzmatycznych i dobranych par w historii literatury. Ich dialogi są po prostu... świetne. Choć właściwe (według mnie) nie jest to historia o miłości, w każdym razie nie cała. Opowiada o dorastaniu i przeobrażaniu się małej rozpuszczonej dziewczynki, która miała wszystko czego tylko dusza zapragnie w dojrzałą kobietę, która rozumie, że nie wszystko można dostać. Z beztroskiej dziewczyny zmienia się w nieufną i wyrachowaną kobietę. Ta książka sprawiła, że się pod koniec rozpłakałam... Po tym jak pierwszy raz ją przeczytałam, zabrałam się za nią drugi raz, a potem kolejny... Była to jedna z najbardziej pouczających książek jakie czytałam. M. Mitchell potrafiła zmusić mnie do płaczu mimo w miarę optymistycznej końcówki. Polecam tę książkę każdej czytelniczce, której już znudziły się nowoczesne romanse dla młodzieży. =)
Link do opinii
Avatar użytkownika - monika200571
monika200571
Przeczytane:2014-08-20, Ocena: 5, Przeczytałam, Mam,
wracam do niej jak mi żle
Link do opinii
Po tę książkę chciałam sięgnąć już od dawna. Zawsze mówiłam kiedyś. Teraz żałuję, że już mam ją za sobą. Czytałam ją trzy miesiące, ponieważ w mojej bibliotece jest w trzech tomach. Był to niesamowity czas. Chcecie się dowiedzieć dlaczego? Scarlett O'Hara to bogata córka właściciela plantacji Tary. Ma wszystko czego tylko zapragnie. Jest najpiękniejsza w całym powiecie, może mieć każdego chłopaka. Jak potoczy się jej życie gdy rozpocznie się wojna secesyjna? A jedyny mężczyzna, którego chce być może nie będzie jej. Przyznam, że spodziewałam się gorętszych wybuchów namiętności, miłości i właściwie tandetnego romansu. Jestem niezmiernie miło zaskoczona. Ta książka ma wiele wątków, wiele problemów. Oczywiście uczucia są na pierwszym planie.Nie spodziewałam się jednak, że życie Scarlett będzie wyglądało właśnie tak. Momentami gorąco jej kibicowałam, a czasami krzyczałam na jej głupotę i postępowanie. Nie jest to łatwa bohaterka, nawet nie wiem czy da się ją polubić. Ma mnóstwo złych cech charakteru, jest podstępna, przekonana o swojej wyższości. Jednocześnie umie walczyć o swoje i w czasach tych delikatnych, mdlejących istotek była miłą odmianą. Z pewnością bardziej polubiłam Rhetta Buttlera. Co za facet. Też kawał łajdaka jak Scarlett, ale jemu to pasowało i dodawało męskości. Teraz już nie ma takiej miłości i namiętności. Jednocześnie książka jest też znakomitym dziełem historycznym. Ukazuje przemiany społeczne, przede wszystkim zniesienie niewolnictwa. Trudne czasy. Klimat tej powieści jest barwny i niepowtarzalny. Znów przeniosłam się do czasów pięknych sukien, tej gry pełnej pozorów w kontaktach międzyludzkich. Na początku się tej książki obawiałam, ale z tomu na tom czytało mi się coraz lepiej i szybciej. Zostałam zupełnie porwana w ten magiczny świat. Jest to klasyka, którą absolutnie każdy powinien przeczytać. Dzięki swojej wielowątkowości powinna spodobać się różnym osobom. Żałuję, że dotarłam już do jej końca. Chciałabym jeszcze trochę pobyć w świecie Scarlett, pooddychać czerwonym pyłem Tary, pochodzić z nią na przyjęcia. Gorąco polecam. Nie jest to pusty, tani romans. Wzruszy i wstrząśnie niejednego. Mówię to z całą pewnością.
Link do opinii
Avatar użytkownika - izabela81
izabela81
Przeczytane:2013-01-12, Ocena: 6, Przeczytałam, 52 książki - 2013,
Rett Butler razem ze Scarlett O'Harą tworzą jedną z najlepszych par bohaterów literackich, jakie kiedykolwiek poznałam. Ich dialogi napisane są w sposób mistrzowski, czuć w nich lekkie pióro autorki. Poza tym, Rett zasługuje na moje wyróżnienie w kategorii "ulubiony bohater literacki". To ideał mężczyzny, który pod maską twardziela, skrywa wrażliwą duszę. Dżentelmen w każdym calu. Dziś już takich nie ma. "Przeminęło z wiatrem" to wspaniała, wciągająca klasyka literatury, momentami wzruszająca, która podbiła moje serce. Zakończenie książki z pewnym niedopowiedzeniem...
Link do opinii
Avatar użytkownika - ManicPixieDreamG
ManicPixieDreamG
Przeczytane:2014-05-21, Ocena: 5, Przeczytałam, Czytam regularnie w 2014,
Zdecydowanie ma coś z książkami z Anią w tytule, bowiem w moim uznaniu plasuje się akurat pomiędzy "Anią z Zielonego Wzgórza", a "Anną Kareniną"- a zda się że niespotykana to kombinacja. Bezwarunkowo chcę poznać dalszy ciąg, zarówno drugi i trzeci tom jak i być może kontynuacje. Powieść zainspirowała mnie do tego stopnia że śniły mi się plantacje Południa i główni bohaterowie. Retta trudno rozgryźć- wydaje się cyniczny, ale zarazem rozsądny; a Scarlett- z jednej strony jest wybitną egoistką, z drugiej chyba wynika to z tego że znacznie wykracza poza konwenanse swojej epoki. Ale moim "idolem" jest bezwarunkowo Ashley; żadna z postaci tak do mnie nie przemówiła jak on. Mimo że: ,,mówi że w Europie są piękne krajobrazy i dobra muzyka. No, ale wiesz, jacy są Wilkesowie. Trochę zwariowani jeśli chodzi o muzykę, książki czy widoki. Cała ich rodzina już taka jest, i zawsze wszyscy będą tacy sami. Powiadam ci: oni rodzą się dziwakami. A kiedy mówię ,,dziwny", nie myślę: ,,postrzelony". Ten rodzaj dziwactwa jest łatwo zrozumiały, to pewne, i z łaski Pana Boga tylko przypadkiem Gerald O'Hara tych wad nie posiada! Nie zdaje mi się także, by Ashley miał kiedyś uciec od żony z inną kobietą czy bić swoją żonę. Ale on jest dziwny pod innymi względami i zrozumieć go w ogóle nie można. Weźmy choćby to ich jeżdżenie do Nowego Jorku lub Bostonu na opery czy wystawy obrazów! Albo to sprowadzanie całymi skrzyniami francuskich czy tam niemieckich książek od Jankesów! No i siedzą u siebie, czytając i marząc Bóg wie o czym, zamiast czas spędzać na polowaniu czy kartach, jak inni prawdziwi mężczyźni!" Bo też Ashley ,,był potomkiem ludzi, którzy wolny swój czas poświęcali myśleniu, nie działaniu. Snuciu barwnych marzeń które nie miały w sobie ani cienia realności. Żył w wewnętrznym swoim świecie, o wiele piękniejszym od Georgii, i do rzeczywistości powracał z niechęcią. Przypatrywał się ludziom, ale nie darzył ich sympatią- ani ich nie nienawidził. Przypatrywał się życiu, ale bez smutku- i bez zapału. Przyjmował wszechświat i swoje w nim miejsce bez buntu i wzruszając ramionami wracał do muzyki i książek: do swojego lepszego świata." Więc: ,,Powiedz mi szczerze, malutka, czy ty rozumiesz tę jego gadaninę o książkach i poezji, muzyce, obrazach olejnych i takich tam głupstwach? (...)" Ale jednak: ,,Och, czemu był tak jasnowłosy i przystojny, tak uprzejmy i daleki, tak wściekle nudny gdy mówił o Europie, książkach, muzyce, poezji i rzeczach które nie interesowały Scarlett wcale-czemu był tak bardzo godzien miłości?" ,,Całe stronice poświęcał wspomnieniom polowań, przejażdżek konnych po cichych leśnych ścieżkach w mroźne gwiaździste noce jesienne, pisał o barbakojach, ucztach rybnych, spokoju nocy księżycowych i pogodnym wdzięku starego domu: {Widzę Dwanaście Dębów. Przypominam sobie jak światło księżyca przenika między białymi kolumnami, jak nieziemsko wyglądają magnolie otwierające się nocą i jak pnące róże ocieniają ganek w najgorętszym nawet słońcu. I widzę matkę szyjącą na ganku, jak widywałem ją często gdy byłem małym chłopcem. Słyszę Murzynów wracających o zmierzchu z pól do domu, zmęczonych, śpiewających, niecierpliwie wyglądających kolacji; i słyszę skrzyp korby która spuszcza wiadro do chłodnej studni. Widzę drogę schodzącą ku rzece poprzez pola bawełny i opary, nisko kładące się nad nimi o zmroku.}" Natomiast nasza bohaterka wręcz odwrotnie, dążyła w przeciwnym kierunku niż jej nostalgiczny nieosiągalny ukochany i stawała się kosmopolitanką, obywatelką świata i w tej roli: ,,już czuła się lepiej niż w ostatnich miesiącach. Atlanta- tłumna, ludna, spiesząca się, nerwowa była miejscem bardzo przyjemnym, bardzo podniecającym; o wiele milszym od samotnej plantacji za Charlestonem, gdzie głosy aligatorów przerywały nocną ciszę; milszym od Charlestonu drzemiącego za wysokimi murami; milszym od Savannah o szerokich wysadzanych palmami ulicach i zamulonej rzece. Tak- chwilowo milszym nawet od Tary. Dziwnie żywotne było to miasto o wąskich błotnistych uliczkach, miasto między czerwonymi pagórkami- surowe i pierwotne, doskonale odpowiadające surowości i pierwotności Scarlett, ledwie przykrytej warstwą poloru." Powieść jest bardzo plastyczna, oto próbka kunsztu Margaret Mitchell: ,,Otaczała Scarlett wilgotna ciepła balsamiczność wiosny, tchnąca wonią zoranej ziemi i młodych nikłych pędów. Wiosna przyszła tego roku wcześnie; przyniosła ze sobą ciepłe, krótkie deszcze i nagłe wytryskanie różowych kwiatków brzoskwiń i białych gwiazdek dereni na bagnistych gruntach nad rzeką i na dalekich pagórkach. Orka miała się już ku końcowi i ognista wspaniałość zachodu barwiła kolorem szkarłatu świeżo odwalone skiby czerwonawej georgijskiej gliny. Wilgotna, głodna ziemia oczekująca ziaren bawełny była różowawa na wierzchu pierzastych bruzd, cynobrowoszkarłatna i brązowa tam, gdzie po bokach rowków leżały cienie. Pobielony wapnem murowany dom plantacji wydawał się wyspą na groźnym, czerwonym morzu spienionych falujących bałwanów, znieruchomiałych w chwili gdy fale o różowych czubach miały rozbić się w pianę. Bruzdy nie były tutaj długie i proste jak na żółtych polach Georgii środkowej czy na błyszczącym czarnoziemie plantacji bliżej wybrzeża. Nierówną pagórkowatą krainę północnej Georgii orano w najrozmaitszych kierunkach aby tłusta ziemia nie była zmywana w łożyska rzek. Ziemia ta, czerwona, koloru krwi po deszczu- pokryta ceglastym pyłem w czasie suszy, była najlepszą w świecie ziemią pod uprawę bawełny. Była to przyjemna kraina białych dworków, spokojnych pól uprawnych i leniwych, żółtych rzek, kraina kontrastów- ostrego blasku słońca i gęstych cieniów. Karczowiska i akry pól bawełny uśmiechały się do gorącego słońca spokojne, ciche. Na skraju pól rosły dziewicze lasy, ciemne i chłodne nawet w najgorętsze południa, tajemnicze trochę groźne; a szumiące sosny zdawały się czekać z odwieczną cierpliwością, straszyć cichymi westchnieniami (...)" ,,Słońce stało teraz poniżej horyzontu i czerwony żar na skraju świata z wolna różowiał. Niebo zmieniało się stopniowo z lazurowego w niebieskozielone i nieziemska cisza wiejskiego zmierzchu kładła się dokoła. Cienisty mrok opadł na pola. Czerwone bruzdy i wyboista wonna droga straciły swą magiczną barwę krwi, i stały się zwykłe, brunatne. Za drogą na pastwisku konie muły i krowy czekały spokojnie, położywszy łby na płocie, aż je ludzie popędzą do stajni i obór. Nie lubiły widocznie cienia zarośli brzeżących strumyk na pastwisku (...) W dziwnym półświetle wyniosłe sosny nad brodem, tak soczyście zielone w świetle słonecznym, na tle pastelowego nieba stawały się rzędem czarnych olbrzymów, kryjących leniwą żółtą wodę u swych stóp. Na pagórku za rzeką wysokie kominy białego domu Wilkesów zlewały się stopniowo z ciemnością starych otaczających go dębów, i tylko światełka drobne jak łebki szpilek wskazywały że w tej stronie mieszkają ludzie." Nie dość, że słynna pisarka jest doskonałą prozatorką, przemyca też trochę humoru: ,,-Czy panicze chcą jechać do pana Wyndera?- rzekł Jeems. Jeems był przybocznym sługą młodych Tarletonów, był to wysoki czarny chłopak w tym samym co bracia wieku, podobnie jak psy towarzyszył im wszędzie.- To panicze nic nie dostaną na kolację. Gotuje im robotnica z pola i mówili mi Murzyni, że to najgorsza kucharka w całym powiecie. -Więc dlaczego, na Boga nie kupią sobie lepszej? -Skąd by zaś 'biała nędza' miała pozwolić sobie na Murzynów?- 'Biała nędza' uważała się za dobrze sytuowaną jeżeli miała choć jednego muła. Ludzie z głębi lasów i traperzy z moczarów nie mieli ani koni ani mułów i żyli wyłącznie z płodów swej ziemi lub z łowów.- Nigdy tam nie było więcej czarnych niż najwyżej czworo.- W głosie Jeemsa brzmiała wyraźna pogarda. Jego własna pozycja społeczna była niezachwiana, ponieważ Tarletonowie mieli ponad stu Murzynów. Podobnie jak wszyscy niewolnicy z wielkich plantacji patrzył z góry na farmerów posiadających tylko kilku Murzynów. Bracia spojrzeli na młodego Murzyna z zakłopotaniem i oburzeniem. -Słuchaj, ty bezczelny czarny głuptasie, jeżeli będziesz mi się puszył przed Murzynami pana Wyndera i opowiadał im że my stale jadamy drób i szynkę, podczas gdy oni mają tylko króliki i oposy, ja powiem mamie o wszystkim. Poza tym nie pójdziesz z nami na wojnę. [ozwał się Brent. Jednogłośnie z nim:] -Wygarbuję ci skórę za to coś powiedział!- zawołał ze złością Stuart.-Nie nazywaj mi Abla Wyndera 'białą nędzą'! Pewnie że jest biedny, ale pochodzi z porządnej rodziny, i niech mnie kule biją jeżeli pozwolę komukolwiek, białemu czy czarnemu wygadywać na niego. W całym powiecie nie ma lepszego od niego człowieka. Inaczej bowiem Oddział nie mianowałby go porucznikiem. -Ja miałbym się puszyć?- [odparł Jeems Brentowi.] Ja... przed tymi tanimi Murzynami? Nie, proszę panicza, ja mam lepsze maniery. A tego- [zwrócił się do Stuarta] to wcale nie rozumiem. Tak mi się zdaje, że oficerami powinni być prawdziwi panowie, a nie nędza z moczarów." Nie pozwala się nudzić, mimo obszerności epopei. Ogólnie rzec biorąc, Czytelników czeka literacki rarytas. ,,Była to królewska uczta. Carey Ashburn przyniósł garstkę herbaty którą znalazł w kapciuchu jeńca jankeskiego, wiezionego z Andersonville, każdy dostał więc po filiżance cennego trunku, lekko pachnącego tytoniem. Na kolację mieli po kąsku starego łykowatego ptaka, porcję nadzienia z mielonej kukurydzy, doprawionego cebulką; talerzyk suszonego groszku oraz sporo ryżu z sosem, trochę wodnistym bo bez mąki. Na deser była legumina z bulw i słodycze Retta, kiedy zaś Rett poczęstował panów prawdziwymi cygarami hawańskimi, którymi delektowali się przy porzeczkowym winie, wszyscy zgodnie stwierdzili że kolacja była Lukullusową ucztą."
Link do opinii
Avatar użytkownika - Mysza_99
Mysza_99
Ocena: 6, Przeczytałam, Mam,
Absolutnie genialna książka. Pochłonęłam w 3dni wszystkie tomy.
Link do opinii
Avatar użytkownika - ewazub
ewazub
Przeczytane:2013-10-28, Ocena: 6, Przeczytałam, Mam, czytam regularnie w 2013 roku:),
Piękna historia Scarlett- ambitnej i odważnej kobiety, której miłość do jednego mężczyzny- niedostępnego dla niej- oraz żądza bogactwa sprowadziła na wiele osób nieszczęście. Tłem historycznym jest walka Północy z Południem, w której wzięło udział i zginęło wielu dżentelmenów z Południa - ojcowie, synowie a nawet dziadkowie. Przerażone, ale mężne kobiety stawiały dzielnie opór jankesom i walczyły z wszechobecnym głodem i ubóstwem. Zaradność Scarlett, w której płynie krew O'harrów pozwoliła jej przetrwać i zapewnić byt swojej rodzinie i ukochanej Tarze, choć w opinii przyjaciół takie zachowanie nie przystawało kobiecie. Kobieta bowiem powinna być damą niezależnie od okoliczności. Dopiero po śmierci Melanii bohaterka zrozumiała wiele błędów popełnionych w życiu- na ich naprawę i szczęście jest już jednak za późno...
Link do opinii
Avatar użytkownika - aggi
aggi
Przeczytane:2013-08-12, Ocena: 6, Przeczytałam, Mam,
Świetna książka. Po prostu klasyka nic dodać nic ująć.Ciesze się,że mimo niezachęcającego początku nie poddałam się i czytałam dalej. Akcja zaczyna się w kwietniu 1861 i trwa w czasie wojny secesyjnej. Główną bohaterką jest Scarlett-córka bogatego plantatora bawełny. Kiedy ją poznajemy jest ona pustą i kompletnie skoncentrowaną na sobie 16 letnią dziewczyną. Dzięki swojej wysokiej pozycji społecznej i niezwykłej urodzie czas spędza na balach i przyjęciach gdzie bawi się uczuciami zakochanych w niej mężczyzn. Jednak najbardziej podobała mi się przemiana bohaterki która w czasie wojny potrafiła wziąść sprawy w swoje ręce i ciężko pracować aby utrzymać rodzinną posiadłość. Margaret Mitchell pokazała ,że potrafi napisać niezwykle piękną powieść z barwnymi i na pewno nie nudnymi postaciami. Zostałam wciągnięta do świata Scarlett i opuściłam go wraz z ostatnią stroną.
Link do opinii
Avatar użytkownika - edith013
edith013
Przeczytane:2008-08-31, Ocena: 6, Przeczytałam, Mam,
Kultowa powieść, romans wszechczasów, który zachwycił wiele czytelników. Fascynująca postać Scarlett O'Hary i Retta Butlera.
Link do opinii
Avatar użytkownika - violabu
violabu
Przeczytane:1992-07-15, Ocena: 2, Przeczytałam, 2012 i wcześniej,
"Przeminęło z wiatrem" to pozycja, którą z pewnością znajdziemy na wszelkiego rodzaju listach wszechczasów książek, które trzeba przeczytać. Niemal każdy opiniujący zachwyca się nią. Mnie jednak wiatr ten nie porwał ze sobą. Czytałam dość dawno, a jednak pomimo tak wielkiego poważania, jakie ma powieść Margaret Mitchell, ledwie pamiętam fabułę. Bohaterka nie zbodyła mojej sympatii, była wręcz mi obojętna. Najwyraźniej nie jest to literatura, która by mnie zachwycała. Nie trafiła w moje gusta. "Może być" - można przeczytać, nic się nie straci, to moja ocena.
Link do opinii
Avatar użytkownika - ErikO
ErikO
Przeczytane:2017-05-21, Ocena: 4, Przeczytałem,
Avatar użytkownika - jolantasatko
jolantasatko
Przeczytane:2017-05-04, Ocena: 5, Przeczytałam, książki bez daty,
Avatar użytkownika - Kirjanna
Kirjanna
Przeczytane:2017-01-31, Ocena: 6, Przeczytałam, Mam,
Avatar użytkownika - Anna_Valerious
Anna_Valerious
Przeczytane:2015-12-19, Ocena: 6, Przeczytałam, 52 książki 2015,
Avatar użytkownika - ginewra
ginewra
Przeczytane:2015-11-23, Ocena: 6, Przeczytałam, przeczytane,
Reklamy