Szeptucha

Wydawnictwo: W.A.B.
Data wydania: 2016-02-03
Kategoria: Obyczajowe
ISBN: 9788328026629
Liczba stron: 352
Dodał/a książkę: elibri

Ocena: 4.52 (31 głosów)

Porywająca, świetnie napisana powieść, w której XXI-wieczną Polską nadal rządzą Piastowie, a wiara i obrzędy przodków są cały czas żywe. A wszystko przez to, że Mieszko I zdecydował się nie przyjąć chrztu... Gosława Brzózka, zwana Gosią, po ukończeniu medyny wybiera się do świętokrzyskiej wsi Bieliny na obowiązkową praktykę u szeptuchy, wiejskiej znachorki. Problem polega na tym, że Gosia - kobieta nowoczesna, przyzwyczajona do życia w wielkim mieście - nie cierpi wsi, przyrody i panicznie boi się kleszczy. W dodatku nie wierzy w te wszystkie słowiańskie zabobony. Bogowie nie istnieją, koniec, kropka! Pobyt w Bielinach wywróci jednak do góry nogami jej dotychczasowe życie. Na Gosię czeka bowiem miłość. Czy jednak Mieszko, najprzystojniejszy mężczyzna, jakiego do tej pory widziała, naprawdę jest tym, za kogo go uważa? I co się stanie, gdy słowiańscy bogowie postanowią sprawić, by w nich uwierzyła? Słowiańskie bóstwa, pradawne obrzędy, romans, a przede wszystkim - solidna dawka humoru!

Kup książkę Szeptucha

Opinie o książce - Szeptucha

Avatar użytkownika - barwinka
barwinka
Przeczytane:2016-03-05, Ocena: 6, Przeczytałam, Mam,
Na pewno nie raz zastanawialiście się "Co by było gdyby...". Autorka również myślała nad tym pytaniem. Co by było, gdyby Mieszko nie przyjął chrztu. Jak wyglądałaby Polska w dzisiejszych czasach nadal będąc państwem pogańskim? I odpowiedziała na to pytanie pisząc "Szeptuchę".  XXI wiek. W Polsce nadal trwa monarchia piastowska, jest to kraj liczący się na arenie światowej. Gosia, a właściwie Gosława, wychowana w Warszawie, zupełnie nie wierzy w bogów i inne nadprzyrodzone zjawiska. Miasto jest bardzo nowoczesne, więc i wszystkie obchody są tu raczej tradycją niż prawdziwą wiarą. Dziewczyna po studiach medycznych, żeby zostać lekarzem, musi przejść roczną praktykę u szeptuchy. Wyjeżdża do małej wioski w okolicach Łysej Góry, żeby przemęczyć się i wrócić do upragnionego zawodu. Ten rok zmieni jednak wiele jej poglądów i nauczy wierzyć w siły nadprzyrodzone.  Gosia jest bardzo irytującą postacią - na początku. To dziewczyna, która zupełnie nie wierzy w sferę duchową, boi się przyrody, co widać jej ciągłą paranoją dotyczącą kleszczy, jest hipochondryczką, a wszystkie wydarzenia próbuje wyjaśnić naukowo. Początkowo. Po przybyciu do Bielin Gosia poznaje ucznia wróża, który robi na niej niesamowite wrażenie. Okazuje się również, że dziewczyna jest wybrana. Tylko ona może wypełnić pewien cel, którego wynik jest ...
(czytaj dalej)
Avatar użytkownika - 22200116Zp
22200116Zp
Przeczytane:2017-09-09, Ocena: 5, Przeczytałam, Mam, 2017, liceum,

Bardzo klimatyczna, chociaż zestawienie współczesnej Warszawy ze starodawnymi wierzeniami i gusłami trochę razi. Na szczęście większość akcji dzieje się na wsi, gdzie bardziej pasują takie klimaty. Główna bohaterka też pozostawia trochę do życzenia (straszna z niej paranoiczka). Poza tym czyta się przyjemnie. Polecam, trochę miłośnikom starosłowiańskich klimatów, a trochę całej reszcie, która chciałaby pomarzyć co by było gdyby...

Link do opinii
Avatar użytkownika - mojabooktopia
mojabooktopia
Przeczytane:2017-08-11, Ocena: 4, Przeczytałam, Mam,

Mitologia Słowiańska zawsze kojarzyła mi się z czymś niezwykle tajemniczym i nieprzystępnym. Bardzo prawdopodobne, że jest to wynikiem dużego dystansu, z jakim podchodzimy do naszych pierwotnych wyznań. W końcu Polska przyjęła chrześcijaństwo, a my słowianie porzuciliśmy nasze wierzenia, w ten sposób wypierając się większości legend i przesądów. Dawne zwyczaje nie pozwalają jednak całkiem o sobie zapomnieć, w końcu wiele naszych świąt chcąc nie chcąc właśnie w nich znajduje swoje korzenie. Szeptucha idealnie nawiązuje do pozostałości legend, oprawiając je w ramy nowoczesności i sprawiając przy tym, że niejednokrotnie myślałam, jak chętnie znalazłabym się w tej alternatywnej rzeczywistości.

Wyobraźcie sobie, że Mieszko I nie przyjął chrztu, a nasz kraj w dalszym ciągu kultywuje pogańskie wierzenia. Dodajmy do tego trochę magii, mitycznych stworzeń rodem z nocnych opowieści naszych babć i jak najbardziej rzeczywiste bóstwa. Tym właśnie jest dzieło Katarzyny Bereniki Miszczuk - niezawodną, wybuchową wręcz mieszanką, która nie ma możliwości się nie sprawdzić. Gosława Brzózka jest świeżo upieczoną absolwentką studiów medycznych, by jednak móc zacząć swą pracę jako pełnoprawny lekarz musi odbyć roczne praktyki u szeptuchy - wioskowej zielarki, będącej poniekąd pomocą pierwszego kontaktu. Nie wierząca w zabobony Gosia nie podchodzi do swoich nowych obowiązków z optymizmem, a świat, który stara się jej ukazać Jaga zdecydowanie nie wpasowuje się w światopogląd dziewczyny. Do tego wszystkiego na swej drodze napotyka tajemniczego Mieszka, ucznia miejscowego Żercy, na widok którego serce zamiera w piersi. Czy nowe obowiązki i kwitnące uczucie przysłonią jednak nadchodzące nieubłaganie przeznaczenie? Wychodzi na to, że bogowie mają wobec młodej adeptki swoje własne, niecne plany i nic, zupełnie nic nie pójdzie po jej myśli.

Książek Katarzyny Bereniki Miszczuk nie da się nie kochać. Utonęłam przy diablicy, utonęłam  i tutaj. Jestem oczarowana łatwością, z jaką przychodzi autorce lawirowanie między doczesnością a dawnymi konwenansami. Szeptuchę czytałam z zapartym tchem. Nie była co prawda książką lekką w odbiorze, bo czułam lekki opór pióra, jednak przyjemnie poprowadzona fabuła wynagrodziła mi zgrzyt w wartkości czytanej historii. Znów pokuszono się o postać nietuzinkową, z dużą dozą humoru i niebanalnym charakterem. Sposób, w jaki Gosia została wykreowana sprawia, że stała się postacią nieszablonową i zdecydowanie taką, z którą każdy chciałby się przyjaźnić. Dodatkowo sama tematyka, w jakiej jest umiejscowiona książka jest miodem na moje serce. Kocham mity słowiańskie i cieszy mnie niezmiernie fakt, że po Wiedźminie ktoś w końcu postarał się przetrzeć na nowo szlaki wyznaczone przez Andrzeja Sapkowskiego, usuwając ten niezdrowy monopol na inspirowanie się naszymi dawnymi bajaniami, który powstał od czasów popularności białego wilka.

Nie samą główną postacią człowiek jednak żyje, więc źle byłoby nie wspomnieć jeszcze o reszcie przedstawionego świata. Bogowie ukazani zostali dokładnie tak, jak trzeba. Nie ma w końcu w naszej dawnej kulturze mowy o tym, by kiedykolwiek interesowali ich ludzie. Także i tutaj nie uświadczymy z ich strony specjalnych względów. Mogę nawet pokusić się o stwierdzenie że bóstwa i ludzie ze sobą zwyczajnie koegzystują i tak naprawdę żadne z nich, nie ma ochoty wchodzić w drogę drugiej stronie. Mityczne krainy są bowiem niebezpieczne i nie ma w nich miejsca dla śmiertelników, a jeżeli jakimś cudem ktoś do nich dotrze, z pewnością dosięgnie go sroga kara.

Szeptucha okazała się być strzałem w dziesiątkę. Pomysł na połączenie dwóch tak bardzo trudnych do wyobrażenia sobie światów wyszedł wyśmienicie. Ta ryzykowna koncepcja zdecydowanie się sprzedała, bo od perypetii Gosi aż ciężko się oderwać. Jeżeli szukacie więc czegoś dobrego na ciepłe, letnie wieczory, to ta słowiańska opowieść będzie rozwiązaniem idealnym.

Link do opinii
Avatar użytkownika - martucha180
martucha180
Przeczytane:2017-07-31, Ocena: 6, Przeczytałam, 52 książki w 2017 r.,

Widząca rodzi się dokładnie na dwadzieścia cztery lata przed pojawieniem się kwiatu, by mogła odnaleźć go wtedy, gdy sama będzie w kwiecie wieku. Tak mówi legenda. (s. 193)

Jak się dorwałam, to przepadłam! Nie mogłam się oderwać od „Szeptuchy” Katarzyny Bereniki Miszczuk. Co takiego jest w tej książce? Odpowiem Wam jednym słowem – magia!

Na wewnętrznych okładkach mało czytelnym pismem zostały zamieszczone dwa przepisy szeptuchy – na bolaki i na parchy oraz krosty wszelkie. Składniki i przepis wydają się prawdziwe i człek jest gotów je przygotować, na szczęście nieco ironiczny komentarz powstrzymuje go przed tym. Jeszcze na początku autorka zwraca się do czytelnika z pytaniem, czy zastanawiał się, co by było, gdyby Mieszko nie przyjął chrztu.

W co ja się wplątałam? Przecież to niemożliwe! Bogowie, demony, czary, wizje. Co to ma być?! Przecież ja nawet nie wierzę w te ziołowe specyfiki od szeptuchy, którymi z upodobaniem naciera się moja mama. A co dopiero mówić o bogach! (s. 183)

Wiara w słowiańskich bogów i obrzędy są wciąż żywe, bowiem Mieszko I nie przyjął chrztu. Polską w XXI wieku rządzą Piastowie, na tronie zasiada Mieszko XII. Jedną z jego poddanych jest Gosława Brzóska, która właśnie skończyła medycynę. Teraz musi jechać do wsi Bieliny w Góry Świętokrzyskie, aby odbyć obowiązkowe roczne praktyki u… szeptuchy, wiejskiej znachorki. Problem polega na tym, że Gosia to nowoczesna, młoda kobieta, singielka, typowy mieszczuch. Wprawdzie ma budzik z głosem piejącego koguta, ale to nie znaczy, że kocha wieś i przyrodę. W dodatku panicznie boi się wszelkich zarazków i kleszczy. Bogowie dla niej nie istnieją. W życiu kieruje się wiedzą i zdrowym rozsądkiem, nie wierzy w zabobony, mikstury szeptuchy i różne takie. 

Tutaj ludzie wierzą w takie rzeczy. Rozumiem, że w dużym, nowoczesnym mieście folklor i przesądy zanikają. Jednak tutaj są wciąż żywe. (s. 48)

Gosia dociera do Kielc, a następnego dnia do Bielan. Oj, ciekawa to była wyprawa, a wręcz przeprawa. Ale za to jakiego mężczyznę spotkała po drodze! A i jakie głupoty mu gadała! Niezły ubaw miał Mieszko, praktykant u miejscowego żercy (kapłan, wróż). W ogóle Gosia to sceptyczna realistka, pragmatyczna hipochondryczka, trochę niefrasobliwa wpada w sidła przygody. Przyrody też. Jest inwigilowana przez sługi bogów, bowiem dostała bonus od losu, ale o nim dowie się później.

Nie wystarczy być dobrą szeptuchą. W tych stronach trzeba jeszcze odpowiednio wyglądać. (s. 46)

I mówić! Szeptucha Jarogniewa zwana Babą lub Babą Jagą to bardzo poważana szeptucha, jedna z najlepszych i dlatego do niej przybywa Gosia. Sceptycyzm praktykantki i niewiara biją po oczach, więc Baba jej tłumaczy, że w tych czasach już nie zarzyna się kur i nie grzebie w ich wnętrznościach, tylko używa się rozbryzgów farby do czytania w przyszłości. W dodatku Jarogniewa to niezła aktorka i mało kto o tym wie. Aktorstwa musi się też nauczyć Gosia i wielu innych rzeczy, aby zaliczyć roczne praktyki. Wszystkie umiejętności ma wypisane w książeczce praktyk, m.in. tamowania krwotoków, umiejętność przetrwania w lesie, rozpoznawanie gatunków węży oraz śladów ich ukąszeń. Wszystko dlatego, ponieważ szeptuchy w królestwie Polskim były bardzo ważnym elementem medycyny. To one…

odpowiadały za podstawową diagnostykę i szybkie udzielenie pomocy. To one decydowały, czy chory powinien jechać do przychodni lub szpitala. Stanowiły pierwszą linię obrony polskiej medycyny – sito, które odsiewa naprawdę chorych od pozorantów i hipochondryków. (s. 17)

Ciekawy pomysł, który mógłby być dobrym rozwiązaniem w naszych czasach. Lecz oprócz szeptuch i żerców ważniejsi są bogowie słowiańscy. Głównym bogiem był Świętowit o czterech twarzach. Dwaj inni ważni to Swarożyc bóg ognia i słońca oraz Weles bóg zmarłych.

Dobrze znałam słowiańskich bogów z mitów i podań. Nie byli tacy jak bogowie innych narodów. Oni zupełnie nie przejmowali się nami, swoimi wyznawcami. […] Znani byli raczej ze swej bezwzględności niż łaski. (s. 195)

Bogowie mieli swoje sługi. Weles ma swoje demony – utopce, wąpierze, strzygi, latawce, czyli wszelkiego typu upiry. Z kolei Świętowit – rusałki, syreny, wiły, południce. Ot, przekrój rodzimej demonologii w pełnej krasie! I opisie, bowiem autorka w różne zdarzenia wplata postacie z wierzeń słowiańskich. Są płanetnicy, porońce, ubożęta, jest i leszy. Autorka przedstawia bogów słowiańskich w złym świetle. To źli i mściwi bogowie, mordercy i kłamcy, zazdrośnicy, którzy nie są miłosierni i nie chcą rozmawiać. Nie wolno im ufać. Gotowi są zdradzić, byle ratować własną skórę, a przed nimi nie da się ukryć…

Jedno można śmiało powiedzieć o Słowianach – umiemy się dobrze bawić. Nieważne, czy to święto wiosny, czy zmarłych, obowiązkowe tańce przy ognisku muszą być. (s. 84)

Oj tak! Bo Słowianie to przede wszystkim ludzie. Na wsiach wierzący, a w miastach nie, tam nawet folklor i wierzenia zniknęły lub zmieniły się. Za to na wsiach hucznie i przez wiele dni obchodzone. Szeptuchy i wróże mają obowiązek uczestniczyć we wszystkich uroczystościach. Jare święto – pierwszy dzień wiosny oraz Stado – Zielone Świątki to ważne święta. Zwyczaje i obrzędy z nimi związane zostały barwnie opisane, z przytupem, śmiechem i procentami. A Łysica odgrywa ważną rolę w obchodzeniu świąt, bo jest miejscem pielgrzymek wiernych z całej Polski. Tu wiara jest bardzo ważna, zaś bogowie są żywsi niż gdzie indziej. To tu zjadą na obchody Nocy Kupały… ale o tym w drugim tomie.

– Bogowie są niebezpieczni. Mogą cię skrzywdzić – warknął [Mieszko].

– Z kleszczami nie wygrają – mruknęłam. (s. 192)

Humoru w tej powieści nie brak! Momentami miałam niezły ubaw, szczególnie z Gosi i jej perypetii. Pewnej nocy zaparkowała auto na poboczu drogi, gdzie pobocza… nie było! Zdolna! Jej fobia przed zarazkami i małymi lokatorami – kleszczami ujawniała się w niespodziewanych momentach. Jej kleszczoodporny kombinezon to stylizacja roku, a nawet dziesięciolecia! Trudno nie parsknąć śmiechem na widok Gosi udającej się do lasu czy udzielającej swej pierwszej porady w roli szeptuchy. Lecz i grozy nie brakuje. Także gorących scen między piękną Gosią a przystojnym i potężnym Mieszkiem. Ciągnie ich do siebie, a jednocześnie wiedzą, że nie mogą ze sobą być. Wszystko przez bonus od losu dla Gosi.

[Obraz] Mówi, że niebawem coś się wydarzy. Będą ze sobą walczyć potężne siły, ale tylko jedna wygra. (s. 94)

Dzieje się w tej powieści dużo. Wszystko jest spójnie połączone i barwnie opisane. Akcja toczy się płynnie i zabiera ze sobą czytelnika w niezwykły świat – ni to X wiek, ni XXI. Chciałabym więcej porad szeptuchy i jej nauk związanych z ziołami. O przepisach na kremy czy nalewki nie wspomnę, aczkolwiek już bez komentarzy. ;)

„Szeptucha” Katarzyny Bereniki Miszczuk to pierwszy tom serii „Kwiat paproci”. Autorka w umiejętny sposób połączyła współczesny świat z wiejską obyczajowością, legendami, dawnymi wierzeniami słowiańskimi i obrzędami. W tym wszystkim umieściła szeptuchę i pragmatyczną absolwentkę medycyny, a do towarzystwa zaprosiła praktykanta Mieszka oraz bogów słowiańskich ze sługami. Wszystko przyprawiła sceptycyzmem i fantastyką, okrasiła humorem i grozą oraz rodzącą się namiętnością między młodymi, bo taka miłość zdarza się raz na tysiąc lat.

Link do opinii
Przepiękna okładka książki z tłoczonymi elementami paproci urzeka. Co do romansu i miłości "takiej raz na tysiąc lat", to rzeklabym że to trochę kwestie na wyrost, owszem fabuła rysuje się częściowo wokół tych wątków, niemniej najistotniejszy jest fakt kim tak naprawdę są poszczególni bohaterowie, a w szczególności Gosia. Lektura tej książki sprawiła, że stwierdzam iż w zasadzie niewiele wiem na temat słowiańskich bóstw i pradawnych obrzędów. Umieszczenie takich klimatów w XXI wieku to świetny pomysł, ale brakuje mi pewnego dopracowania i zgrania całości. Bez wątpienia humorystycznych akcentów tu nie brakuje- słodko naiwna główna bohaterka nie raz i nie dwa ubawila mnie swoimi perypetiami. Żal tylko że nie mam pod ręką części drugiej, gdyż zakończenia w takim momencie stanowczo się nie spodziewałam...
Link do opinii
A gdyby tak Polska nigdy nie przyjęła chrztu, słowiańscy bogowie istnieli naprawdę i chodzili sobie wśród śmiertelników? Co jeśli istoty z legend są prawdziwe i tylko czyhają, by nas dopaść? Co tam wampiry! Toć Polacy nie gęsi i też swoje upiory i demony mają :) Wystąpi tu cała ich plejada: wąpierze, strzygi, pomocne, aczkolwiek nieco upiorne ubożęta, będą też utopce, rusałki, płanetnicy... Pobieżnie znam mitologię słowiańską, garść informacji zapamiętałam jeszcze z zajęć. Dzięki lekturze nieco mogłam odświeżyć sobie pamięć. Ponadto dowiedzieć się, co na zwykły katar, ból głowy lub bałaganiarstwo poradziłaby szeptucha, która chyba jest najbarwniejszą postacią, jest niemalże bezcenne. Mimo iż "dziwów" tu nie brakuje, to jednak bardzo szybko można się zorientować kto jest kim. Główna bohaterka jest irytująca, w kilku momentach bezmyślna. Jej głównym celem życiowym jest chyba znalezienie sobie faceta... A większość czasu spędza na rozpływaniu się w pochwałach nad idealnym Mieszkiem, który jak się później okaże, nie jest zwykłym człowiekiem... Autorka planuje drugą część, zapewne po nią sięgnę. Ale nie spodziewam się, by pisała w sposób dojrzalszy. Nie zrozumcie mnie źle, książkę czyta się szybko i gładko. Jest humor, choć wydaje mi się, iż powieść napisana jest "na jedno kopyto" - bowiem główna bohaterka pomimo swej kleszczowej fobii, podobna jest do Wiktorii z trylogii "Ja, diablica"... Moim zdaniem to nieco ryzykowne. Przecież można się pokusić o stworzenie nietuzinkowej postaci, której jeszcze nie było? Szczerze powiedziawszy domyślam się jak zakończy się druga część i komu przypadnie upragniony kwiat paproci (póki co, bezbłędnie przewidywałam przebieg wypadków chyba w każdej książce pani Miszczuk, którą do tej pory przeczytałam). Z niecierpliwością zatem będę czekać na kolejną część, by się przekonać o swej (nie)omylności. :)
Link do opinii
Ocena: 3.5 zaokrąglona do 4. Jest to książka, do której podchodziłam ostrożnie ze względu na mieszane opinie. Okazała się łatwą i lekką lekturą, przez którą przebrnęłam w błyskawicznym tempie. Niestety, duży minus muszę przyznać za to, że główna bohaterka niezwykle działała mi na nerwy. Ale za to na plus humor i ciekawe opisy starodawnych obrzędów. Myślę, że warto ją przeczytać, choćby dla osób które są ciekawe, jakby wyglądało u nas życie, gdyby Polska nie przyjęła chrztu. Czyta się bardzo szybko, mimo paru słabszych momentów, i myślę, że pewni kiedyś sięgnę po kontynuację "Noc Kupały".
Link do opinii
Avatar użytkownika - mirabell3012
mirabell3012
Przeczytane:2017-01-02, Ocena: 5, Przeczytałam, Mam, Przeczytane w 2017 roku,
Niby lekka i zabawna historyjka o słowiańskich bóstwach ale ciarki mnie przeszły przy unicestwianiu wąpierza. W sumie to zazdroszczę bohaterce takiego rocznego stażu u szeptuchy i uczestnictwa w tych wszystkich ludowych obrzędach. Tańce przy ognisku, spotkania na Łysej górze...a gdyby jeszcze w pobliżu kręciłby się taki nieziemsko przystojny Mieszko...cud malina ;)
Link do opinii
Avatar użytkownika - agnik66
agnik66
Przeczytane:2016-12-29, Ocena: 5, Przeczytałam, 52 książki 2016,
kingaczyta.blogspot.com Gosława Brzózka to absolwentka uniwersytetu medycznego. Jednak od wymarzonej pracy dzieli ją jeszcze konieczność odbycia rocznego stażu u wiejskiej szeptuchy. Dziewczyna nie jest z tego powodu szczęśliwa, bo nie wierzy w te wszystkie ziółka, zabobony i bóstwa. Co więcej, jest przerażona koniecznością zamieszkania na wsi i chodzenia po lasach, bo szalenie boi się kleszczy oraz wszelkich innych chorób. Gdy Gosia przybywa na miejsce, poznaje tajemniczego Mieszka, który oferuje jej swoją pomoc, szeptucha też nie jest taka zła, więc może nie będzie aż tak tragicznie? Teoretycznie ta książka nie jest dla mnie; nie jestem fanką fantastyki, a legendy i mitologie są mi w zasadzie obce. Nigdy nie lubiłam ich czytać. A jednak coś sprawiło, że po "Szeptuchę" sięgnęłam. Czy żałuję? Nie. Nie żałuję, bo książka mi się spodobała. Przede wszystkim moje serce zdobyła Gosława, która jest trochę nieporadna, często wplątuje się w różne śmieszne sytuacje, z których potem próbuje wybrnąć. Jednak najbardziej rozbawiały mnie jej fobie i hipochondria. Gosia to naprawdę bardzo sympatyczna postać, której kibicowałam i razem z nią próbowałam odnaleźć się w tym szalonym świecie pełnym magii. Bardzo fajną postacią jest też szeptucha, zwana przez Gosię Babą Jagą. W niczym nie przypomina ona typowej wiejskiej baby, ale całkiem niezła z niej biznes woman, która wie, jak zarobić na ludzkiej naiwności i głupocie. Rozczarowała mnie jednak postać Mieszka, bo był jakiś taki odległy, niedostępny, nie wywołał u mnie większych emocji. Dam jednak autorce czas i poczekam na drugi tom. Głównie ze względu na główną bohaterkę, nie da się tej książce odmówić humoru. Autorka pisze lekko, potrafi rozbawić czytelnika i z łatwością wprowadzić go w wykreowany świat, Lubię takie lekkie książki, które potrafią wciągnąć i trzymają w napięciu, a "Szeptucha" właśnie się do nich zalicza. Od samego początku wsiąknęłam w ten magiczny świat i z zapałem śledziłam losy naszych bohaterów. Bardzo spodobał mi się pomysł autorki na fabułę. Chociaż nie czytam zbyt wiele fantastyki to wydaje mi się, że pomysł jest oryginalny. Akcja dzieje się w Polsce, jest XXI wiek, a w tym wszystkim znalazło się miejsce na magię i mitologię słowiańską. Dla mnie było to coś nowego i odkrywczego, więc za to duży plus. Autorka stworzyła bardzo fajny klimat, podała też sporo ciekawostek o ziołolecznictwie i różnych zabobonach. Teraz pora na poznanie drugiego tomu!
Link do opinii
Avatar użytkownika - Justine943
Justine943
Przeczytane:2016-12-25, Ocena: 4, Przeczytałam, Wyzwanie 26 książek w 2016 r.,
Lekka, zabawna lektura na jedną noc, a może kilka godzin. Według zapowiedzi ma przedstawiać alternatywną historię Polski jako kraju, którego władca Mieszko I nie przyjął chrztu, jednak "ta inna" Polska nie różni się zbytnio od rzeczywistości. To chyba moje największe rozczarowanie - świat powieści jest ledwie zarysowany, nie zatapiamy się w nim wraz z bohaterami, nie czujemy się jego mieszkańcami. W kraju "Szeptuchy" po Kielcach czy Bielinach pomiędzy zwykłymi ludźmi spacerują bogowie, rusałki, tysiącletni władca jest na naukach u zapijaczonego wróża, a zawodowe lekarki poznają tajniki przygotowywania ziołowych kremów i nalewek. Trudno jednak oprzeć się wrażeniu, że w kreowaniu świata, gdzie nowoczesność styka się z gusłami i zabobonami (które w dodatku zaraz okazują się prawdą), zabrakło autorce trochę fantazji, co mnie, fanki fantasy, nie zadowala. Główna bohaterka także niespecjalnie wzbudziła moją sympatię - traktuję ją trochę z pobłażaniem. ;) Mimo tych wad, przeczytałam powieść z zainteresowaniem i zamiarem sięgnięcia po następną. Szczególnie, jeśli będę akurat potrzebowała chwili relaksu w towarzystwie lekkiej, niezobowiązującej lektury.
Link do opinii
Avatar użytkownika - Pabottyro
Pabottyro
Przeczytane:2016-11-01, Ocena: 4, Przeczytałam, Mam,
Jak myślicie? Będę mogła zgodzić się z opisem okładkowym? Nie zdradzę Wam tego od razu. Czytając książkę miałam wrażenie, że na miejscu Gosi mogłaby być moja mama. Zapytacie dlaczego. Cóż, nie jest lekarką, ale charakterologicznie - czytam i nie wierzę... Wysłać moją mamę do lasu graniczy z niemałym cudem. A bo kleszcze, a bo pająki, robactwo, kleszcze, pajęczyny, czyhające korzenie, kleszcze. (Tak wiem, kleszczy użyłam trzy razy, ale to dla podkreślenia wielkości fobii.) Gosia ma zupełnie tak samo. Nie cierpi przyrody, a trafiła w sam środek pięknych gór i lasów. Tak więc Gosia, zaopatrzona w superkombinezon przeciwkleszczowy (moja mama również wdziewa liczne warstwy przed wypadem do lasu) rusza na podbój Bielin. Co jeszcze je łączy? Często palną jakieś głupstwo i nie potrafią się z niego wyplątać, a wszelkie próby kończą się na jeszcze większym skomplikowaniu sytuacji. Muszę przyznać, że Gosia jest bardzo ciekawą postacią. Wielowymiarową. To nie tylko ozdobne pudełko i pusty środek. Dziewczyna naprawdę ma charakter i potrafi postawić na swoim. Dwoi się i troi by wydostać się ze skomplikowanej sytuacji, w którą została wplątana. Na pewno nie mogę jej odmówić pomysłowości. Dziewczynę w Bielinach czekało bolesne zderzenie z rzeczywistością i, jak na razie, radzi sobie całkiem nieźle. Mieszko, ,,chłopak", w którym po uszy zakochuje się nasza główna bohaterka, jest przystojny i tajemniczy. (Nawet nie wiecie, jak mnie korciło, żeby napisać: ,,czyli to, co tygryski lubią najbardziej". Wybaczcie - musiałam. Serio, nie wiem skąd mi się to wzięło... Pewnie zastanawiacie się czemu ,,chłopak" jest napisany w cudzysłowie. Taki mały sekret, kto przeczyta, ten rozgryzie o co mi chodziło i dlaczego to słowo nie do końca tu pasuje.) Troszczy się o Gosie i pokazuje, że naprawdę mu zależy. No cóż, fajny facet. (Z jednym małym minusem, ale tego się nie przeskoczy.) Co mnie denerwowało w ich relacji? Ciągłe ochy i achy Gosi w jego kierunku. Dobra, facet teoretycznie jak marzenie, ale bez przesady. Kiedy kilka razy Mieszko niósł ją na rękach, ta wiecznie narzekała (w myślach), że jego mięśnie jej się wbijają i to wcale nie jest takie fajne... Dobra, można raz, ale żeby za każdym razem o tym wspominać... Co za dużo to nie zdrowo. W książce znajdziecie więcej ciekawych postaci. Jest Baba Jaga, Sława, Radek, Mszczuj i jeszcze kilkoro innych pomniejszych bohaterów. Wszyscy tak naprawdę są inaczej wykreowani, różnorodni. To dodaje im wiarygodności. Jeśli chodzi o wydarzenia opisane w książce. Muszę Wam powiedzieć, ze nie powinniście się nudzić. Akcja jest wartka i dużo się dzieje. Legendy stają się rzeczywistością i trzeba się z tym zmierzyć. Dodatkowo przy książce można się sporo pośmiać. Niejednokrotnie mama patrzyła na mniej jak na jakiegoś odmieńca, który chichra się jak głupi do sera :D Mimo mojej awersji do romansów, ten wyjątkowo przypadł mi do gustu. Katarzyna Berenika Miszczuk nie wpychała romantycznych sytuacji na siłę. Owszem, Gosia zachwycała się Mieszkiem, jednak nie było to szczególnie przesadzone. Nie martwicie się, ten wątek się nie pcha się jakoś nachalnie na pierwszy plan. Jeśli chodzi zaś o sam styl autorki. Mnie bardzo przypadł do gustu. Lekki, przyjemny. Czas z książką minął mi bardzo szybko. Moją ciekawość dodatkowo spotęgowało bardzo ciekawe zakończenie. Ach, czekam na kolejny tom! Szeptucha to pierwsza książka Katarzyny Bereniki Miszczuk z jaką miałam do czynienia. Powiem Wam szczerze, że się nie zawiodłam. Autorka sprostała niełatwemu zadaniu jakie sobie postawiła i stworzyła rzeczywistość, w której Polska wciąż jest królestwem i ma wielkie wpływy na arenie międzynarodowej (nie to co teraz niestety). Katarzyna Berenika Miszczuk świetnie wplotła w swoją książkę polską demonologię. Słowiańskie bóstwa, pradawne obrzędy, romans, a przede wszystkim - solidna dawka humoru! Zdecydowanie się z tym zgadzam.
Link do opinii
Avatar użytkownika - vaapu
vaapu
Przeczytane:2016-11-29, Ocena: 1, Przeczytałam, 52 książki 2016, Mam,
Według tego, jak jest reklamowana, ta książka przedstawia alternatywną wersję Polski, w której do dziś rządzi dynastia Piastów, a zamiast chrześcijaństwa wciąż panuje pogaństwo. W tym świecie młoda absolwentka medycyny wyjeżdża na wieś, by podjąć obowiązkowe praktyki u szeptuchy. Tam zaczynają się dziać dziwne rzeczy i prędko okazuje się, że protagonistka ma zdolności, przez które grozi jej śmiertelne niebezpieczeństwo. W praktyce "Szeptucha" to historia pełna dziur. Alternatywna Polska różni się od tej nam znanej w minimalnym stopniu, a postaci z mitów i wierzeń zostały przedstawione na podstawie danych z Wikipedii. Tak naprawdę to wszystko jest mało istotnym tłem dla romansu rodem ze "Zmierzchu". Na domiar złego główna bohaterka jest tak niesympatyczna, że nie sposób przejąć się jej losem. Do tego wszystkiego opowieść urywa się w połowie, a zdziwiony czytelnik czyta informację o planowanej drugiej części. Na okładce nic na ten temat nie ma, więc jeśli ktoś przed kupnem nie zajrzał na ostatnią stronę, to przeżyje niemiłe zdziwienie.
Link do opinii
Avatar użytkownika - Lady_Mary
Lady_Mary
Przeczytane:2016-05-27, Ocena: 5, Przeczytałam, 52 książki w 2016 roku :),
Ciekawa historia z cyklu "Co by było, gdyby..." Gratulacje dla Autorki za dużą dozę wyobraźni i umiejętność skłonienia czytelnika do pewnych refleksji w trakcie czytania. Polecam.
Link do opinii
Avatar użytkownika - Dorot21
Dorot21
Przeczytane:2016-05-25, Ocena: 1, Przeczytałam,
Po lekturze tej książki po raz pierwszy poczułam nieprzepartą chęć napisania negatywnej recenzji. Żal mi było takiego potraktowania tematu, gdyż pomysł Autorki na stworzenie alternatywnej historii Polski - pogańskiej monarchii - był skądinąd bardzo ciekawy. Sięgnięcie do słowiańskiej mitologii, do dawnych zwyczajów, do słowiańskich imion wreszcie zadziałało na plus, jednak nie uratowało powieści. Nie sposób choćby polubić (ani nawet zrozumieć) głównej bohaterki, która okropnie irytuje, wciąż powtarza, że "nie wierzy", "nie chce być szeptuchą", "boi się kleszczy". Styl powieści również nie zachwyca, akcja czasami po prostu stoi w miejscu. Jednak wszystkie te zarzuty mogę zrzucić na karb swojego gapiostwa. Po prostu sięgnęłam po nieodpowiednią lekturę - wybrałam książkę, która zwyczajnie nie mogła spełnić moich oczekiwań. Jednak to, co najbardziej zirytowało mnie podczas lektury, to zwykłe oszustwo ze strony wydawnictwa W.A.B. Nigdzie na okładce, na grzbiecie, w opisie książki na stronie wydawnictwa, na kartach tytułowych, nigdzie (gdzie powinna się znaleźć) nie pojawiła się informacja, że mamy do czynienia z pierwszą częścią historii. Wierzę, że są czytelnicy, zaczynający lekturę od ostatniej strony - ja niestety do nich nie należę. Kończąc książkę, zupełnie nie spodziewałam się komunikatu "W przygotowaniu tom drugi cyklu...". Wydaje mi się to zwykłym naciąganiem czytelnika - mówię tu o czytelnikach, którym książka przypadła do gustu, i choć nie wiedzieli, że kupują tom pierwszy, to po jego lekturze kupią tom drugi, bo są ciekawi, co będzie dalej. Instytucję wydawnictwa zawsze darzyłam dużym zaufaniem, ale takie chwyty marketingowe zupełnie to zaufanie zawodzą. Jestem pewna, że trzy dodatkowe znaki (t. 1) na okładce lub stronie tytułowej nie zaburzyłyby projektu, tym bardziej nie wpłynęłyby na koszty wydruku książki. Z pewnością jednak ich zamieszczenie byłoby uczciwsze wobec czytelników.
Link do opinii
Avatar użytkownika - Flusz
Flusz
Przeczytane:2016-03-17, Ocena: 6, Przeczytałam, 52 książki - 2016, Mam, Wyzwanie - fantastyka 2016,
Rewelacyjna książka! Przeczytałam ją jednym tchem i już nie mogę się doczekać ciągu dalszego. Genialny pomysł na ukazanie alternatywnej historii gdzie Mieszko nie przyjmuje chrztu i nadal wierzy się w słowiańskie bóstwa. To jest tego typu książka, gdzie gdybym miała taką możliwość, to w każdej sekundzie zamieniłabym się z główną bohaterką na życia!
Link do opinii
Avatar użytkownika - ewaboruch
ewaboruch
Przeczytane:2016-03-28, Ocena: 6, Przeczytałam, 52 książki - 2016, obyczaj, przygoda,
Gosia jest po studiach lekarskich. Właśnie ma dostać przydział praktyk u szeptuchy. Jak się okazuje wyjeżdża do Bielin w tym celu, które sa jednocześnie rodzinnymi stronami bohaterki. Jak się okazuje, że nie dość, że nie chce być szeptuchą to jeszcze Gosia posiada dar widzenia. Dotyczy od on możliwości zerwania kwiaty paproci. Z tego powodu mimo, że nie wierzy w rzeczy nadprzyrodzone to będzie musiała w końcu zmienić zdanie. Książka ta z duża dozą humoru schowanego w tekście, jest także swoistą książką obyczajowo-przygodową dla dorosłych.
Link do opinii
Wyobrażacie sobie Polskę, w której Mieszko I nie przyjął chrztu? Ta książka idealnie przedstawia taką możliwość. Ludzie nadal wierzą w polskich bogów, stare obrzędy i zabobony, no może poza Gosią. Dziewczyna chce zostać lekarzem, lecz zostaje wysłana na roczne praktyki do szeptuchy, czyli ludowej uzdrowicieli. W Bielinach, Gosława musi zmierzyć się ze swoimi uprzedzeniami i uwierzyć w to, czemu zaprzeczała tyle lat. Jeśli jest się ściganym, przez upiory i wąpierze ciężko zaprzeczać faktom, tym bardziej, że bogowie bardzo pragną przeciągnąć Gosie na swoją stronę. Czytając tę książkę uzmysłowiłam sobie, jak niewiele wiem o polskich legendach i bóstwach. Garściami czerpiemy z hollywoodzkich filmów, bądź greckiej mitologii, a co wiemy o swoim dziedzictwie? Niewiele. ,,Szeptucha" jest w każdym calu oryginalna i to ze względu na jej niepowtarzalność oddałam się lekturze bez reszty. Wszystkie wierzenia i sposoby leczenia, które często Gosia wyśmiewała, były interesujące, lecz to bogowie zrobili na mnie największe wrażenie. Główna bohaterka jak najbardziej odpowiada moim preferencją. Uwielbiam takie dziewczyny. Sceptyczna z licznymi fobiami, a do tego z niewyparzonym językiem. Niektóre sytuację były przekomiczne, jej konstruktywne oraz sarkastyczne uwagi, bawiły mnie do łez. Jestem wielką zwolenniczko stylu autorki, lecz to humor, którym pałają jej książki sprawia mi największą radość. Czyta się w zastraszającym tempie i już zacieram ręce na myśl o kolejnej książce. Barwnych bohaterów nie brak, więc przygotujcie się na liczne, wybuchowe spotkania. ,,Taka miłość zdarza się raz na tysiąc lat" taka informacja znajduję się na okładce i to głównie ze względu na nią skusiłam się na przeczytanie tej powieści. Co dziwne romansu było tu niewiele i choć to uczucie bardzo mi się podobało to nie tłamsiło ono innych wątków. To, co dostałam znacząco przewyższyło moje oczekiwania i bardzo się z tego powodu cieszę. Widać, że autorka spędziła dużo czasu nad stworzeniem tej historii i jest to widoczne. Dopracowana w każdym calu, ujmuje swoją nieprzewidywalnością i złożonością. Ogromy plus dla pięknych i klimatycznych gór Świętokrzyskich oraz wykorzystanie legend. Zabawna, wciągająca, umiejąca wzbudzić strach, lecz przede wszystkim niezwykle ciekawa, jednym słowem obłędna. Tak, dla ,,Szeptuchy" można stracić głowę i bez opamiętania się w niej zaczytać. Polecam! 5+/6
Link do opinii
Avatar użytkownika - weronikka1
weronikka1
Przeczytane:2017-12-08, Ocena: 5, Przeczytałam, Mam, 52 książki 2017,
Avatar użytkownika - KasiaDrapacz
KasiaDrapacz
Przeczytane:2017-09-12, Przeczytałam,
Avatar użytkownika - justyna1250
justyna1250
Przeczytane:2017-07-06, Ocena: 5, Przeczytałam,
Inne książki autora
Noc Kupały
Katarzyna B. Miszczuk0
Okładka ksiązki - Noc Kupały

Zazdrość, zdrada i kwiat paproci. Czy młoda szeptucha ocali miłość do Mieszka? Zbliżają się obchody Nocy Kupały. Niedługo wypełni się przeznaczenie Gosi...

Pstułka
Katarzyna B. Miszczuk0
Okładka ksiązki - Pstułka

KRYMINALNY DEBIUT BESTSELLEROWEJ AUTORKI!   Na odciętej od świata rajskiej wyspie rozpoczyna się krwawa wyliczanka. Wśród jedenastu mieszkańców...

Reklamy