Władca liczb

Wydawnictwo: Znak
Data wydania: 2014-09-11
Kategoria: Kryminał, sensacja, thriller
ISBN: 978-83-240-3219-8
Liczba stron: 312
Dodał/a książkę: czytam

Ocena: 4.4 (15 głosów)

Zmęczony życiem Popielski dostaje nowe zlecenie. Proste z pozoru śledztwo w sprawie syna pewnego hrabiego zaczyna zupełnie nowy rozdział w historii detektywa i miasta.

Wrocław staje się przejściem do mrocznego świata, niebezpiecznym labiryntem. Wystarczy o niewłaściwej porze znaleźć się w niewłaściwym miejscu i otwiera się brama do piekieł.

Tutaj okrucieństwo nie ma granic.
Tutaj śledzisz każdy gest twojego oprawcy.
Tutaj zaczynasz żyć według jego reguł.

Kup książkę Władca liczb

Polecana recenzja

Avatar użytkownika - AdelaMi
AdelaMi
Przeczytane:2014-10-15, Ocena: 4, Przeczytałam,
Najnowsza powieść Marka Krajewskiego to kolejna już historia, w której w rozwiązanie zagadki kryminalnej zostaje zaangażowany syn Edwarda Popielskiego – Wacław Remus. Historia tej postaci odsłania się przed czytelnikami w uporządkowany, choć nie chronologiczny sposób, dając nadzieję, że coraz bardziej leciwy Edward Popielski wprawdzie zakończy swój literacki żywot, lecz za pomocą syna pozwoli trwać opowieściom o kryminalnym Wrocławiu, jakie od piętnastu lat tworzy autor.   Władca liczb uwodzi językiem, pełnym zgrabnie wplecionych w tekst łacińskich przysłów, polifoniczności postaci, które posługują się nieco archaiczną polszczyzną przedwojennych inteligentów, już to atakują współczesnym slangiem, a nawet miejską gwarą z końca lat siedemdziesiątych. Płynne, okrągłe zdania gładko prowadzą od sceny do sceny, sprawiając, że czytelnicy chętnie przymkną oko na słabości fabuły, wynagradzając je sobie atrakcyjną frazą.   To właśnie doskonałe, eleganckie niczym buty Popielskiego zdania stanowią największą wartość tej literatury, bowiem zarówno konstrukcja postaci, jak i realizacja założeń gatunku wydaje się być we Władcy liczb sprawą drugorzędną, choć nadal bardzo istotną.   Edward Popielski, we wcześniejszych opowieściach Krajewskiego lwowski komisarz, od zakończenia II wojny światowej wrocławski detektyw, wciąż balansuje na granicy marysuizmu - czy raczej ...
(czytaj dalej)

Opinie o książce - Władca liczb

Avatar użytkownika - lady_foe
lady_foe
Przeczytane:2015-12-01, Ocena: 5, Przeczytałam, 52 książki 2015,
"Władcy liczb" to matematyczny kryminał, pełen mistycyzmu, okultyzmu i demona liczb. Popielski jak zwykle zachwyca, jego przygody trzymają w napięciu i mrożą krew w żyłach. Nie powala jednak na kolana jak pierwsze części, przez co tęsknie do młodszego Łysego i lwowskich uliczek
Link do opinii
Avatar użytkownika - UzytkownikMagda
UzytkownikMagda
Przeczytane:2014-12-23, Ocena: 4, Przeczytałem,
Marek Krajewski to popularny pisarz. Z tego co wiem, jego książki przetłumaczono na kilka języków, zdobył też parę nominacji i nagród. Z takim arsenałem, nie mogłam o nim nie słyszeć. Czytałam kilka wcześniejszych książek z cyklu o Edwardzie Popielskim. Z każdą kolejną przeżywałam rozczarowanie. Także z tą nie było inaczej. Krajewski nigdy nie był mistrzem w konstruowaniu kryminalnych intryg. Myślę, że już skończyły mu się pomysły, ponieważ wiele rzeczy jest zaskakująco podobnych do tych ze wcześniejszych części. Tym razem nie było także właściwego klimatu miasta (w tym przypadku Wrocławia) i epoki, dzięki któremu broniły się wcześniejsze powieści. Na szczęście pozostała lekkość pióra. Książkę czyta się lekko, ale niestety z przyjemnością już gorzej. Jego wprawne pióro sprawiło, że przeczytałam książkę do końca, ale w miarę zagłębiania się w powieść czułam zwiększającą się irytację. Niektórzy bohaterowie nic nie wnosili do fabuły, miałam wrażenie, że powstali tylko po to, aby książka wzbogaciła się o kompletnie niepotrzebną sytuację z ich udziałem i liczyła więcej stron. Jako gimnazjalistka wiem, że matematyka może być idealnym narzędziem zbrodni, a tej książce właśnie o to chodzi. Każdy, nawet ktoś kto lubi matematykę nie będzie mógł zaprzeczyć, że w tym przypadku matematyka to czyste zło (tak jak w szkolnej ławce). Myślę, że jest to książka tylko dla zagorzałych fanów tej serii. Mnie nie porwała, ale widziałam wiele pozytywnych opinii, choć z tego co się orientuję nie tylko ja mam negatywne zdanie. Jak to się mówi, ile głów tyle opinii. Blog: Chcę coś znaczyć w świecie książek
Link do opinii
Avatar użytkownika - asymaka
asymaka
Przeczytane:2015-01-07, Ocena: 5, Przeczytałam, 52 książki 2015 , Mam,
Jest to idealna lektura dla osób, które interesują się matematyką, uwielbiają cyferki, zagadki związane z liczbami. Całość czyta się szybko, z prawdziwym zaciekawieniem, bo i pomysły autora są zaskakująco dobre. Książka trzyma nas w napięciu i momentami naprawdę przeraża. Nie do końca są to jednak moje klimaty, za to, jak już wcześniej wspomniałam, mój mąż jest zachwycony tą intrygującą fabułą, mnogością wątków. Z chęcią zapozna się z poprzednimi opowieściami pisarza.
Link do opinii
Avatar użytkownika - nureczka
nureczka
Przeczytane:2014-09-10, Ocena: 4, Przeczytałam, 52 książki 2014,
Tym razem mistrz mnie mocno zawiódł. Przez wiele lat byłam oddaną fanką Krajewskiego, ale począwszy od "W otchłani mroku" coś zaczęło się psuć. Myślałam, że to może chwilowa niedyspozycja, albo niezbyt udane poszukiwanie artystyczne, ale niestety, wygląda na to, że mamy do czynienia z trwałą tendencją - książka jest najzwyczajniej w świecie przekombinowana i niewiarygodna. Krajewski nie tylko przekroczył subtelną granicę między "nieprawdopodobnym" a "niemożliwym", lecz, co gorsza uparcie podąża w tę stronę. Oczywiście, postaci stworzone przez Krajewskiego, zawsze były dziwne, "pokręcone" (że pozwolę sobie użyć tego kolokwialnego określenia), a rozwiązania balansowały na krawędzi wiarygodności. Niestety, mam wrażenie, że autor postanowił uczynić swe powieści jeszcze oryginalniejszymi. W rezultacie to co dziwne, zamieniło się w dziwaczne. A szkoda, bo jest przecież Krajewski pisarzem dobrym, wręcz wybitnym. Świetnie operuje językiem, dobrze tworzy postacie, potrafi budować napięcie. Szkoda, że te wszystkie zalety nikną, przygniecione niczym głazem wydumaną fabułą.
Link do opinii
Avatar użytkownika - Isgenaroth
Isgenaroth
Przeczytane:2014-11-07, Ocena: 4, Przeczytałem, Mam,
Już dawno nie miałem takiego problemu z podjęciem decyzji dotyczącej oceny powieści po zakończeniu jej lektury. W dalszym ciągu targają mną sprzeczne emocje i co chwilę zmieniam zdanie odnośnie tejże oceny i opinii na temat "Władcy liczb". Były momenty, kiedy myślałem sobie, że najlepiej byłby aby główny bohater przybrał inne imię i nazwisko, aby nie przynosić wstydu Edwardowi Popielskiemu, lecza za chwilę okazywało się, że to, co czytam właściwie mi się podoba i czynię to z zainteresowaniem, bo ciekaw jestem, jakie tym razem rozwiązanie zagadki przygotował Marek Krajewski. "Władca liczb" nie jest zapewne powieścią, za którą polubiłbym Marka Krajewskiego. Cały czas waham się nad stwierdzeniem czy jest to historia przeciętna, czy może dobra? Nie chcę też chyba roztrząsać aż tak mocno tego problemu, aby nie zatrzeć tych bardzo dobrych wspomnień, które pozostawiły po sobie wcześniejsze powieści tego autora (pomijając oczywiście powieść "W otchłani mroku"). Wydaje mi się jednak, że książką tą pożegnałem się już z Popielskim, nie wyobrażam sobie już kolejnej jego przygody. Pisałem już o tym przy okazji opiniowania wspomnianej "W otchłani mroku). Jak się okazało, Krajewski wykrzesał jeszcze z Popielskiego sporo sił, ale mam nadzieje, że były to ostatnie tchnienia. Ocena: 4/6 "W otchłani mroku" oceniłem na 3,5/6 i w związku z tym, że nie daję tutaj ocen typu 3,75/6, pozostanie zatem jak wyżej.
Link do opinii
Avatar użytkownika - en-ca_minne
en-ca_minne
Przeczytane:2014-11-08, Ocena: 5, Przeczytałam, 52 książki 2014, Mam,

Lekko przekrzywiwszy głowę, widziałem wyraźne tytuły. Na pierwszym stosie leżały wydania autorów starożytnych, wśród nich ozdoba mojej kolekcji - siedem tomów dzieł wszystkich Cycerona w monumentalnym wydaniu Johanna Caspara von Orelliego. Na dwóch następnych gramatyki i opracowania języków starożytnych. Na kolejnym stosie oprawione wydania czasopism polskich i niemieckich, a na pozostałych - książki historyczne i naukowe. Wszystkie one leżały w idealnym alfabetycznym porządku. Wszystko miało u mnie swój początek i koniec.

Oprócz mojego ostatniego śledztwa.

 

Edward Popielski znany czytelnikom z wcześniejszych powieści Marka Krajewskiego, prowadzi swoje ostatnie śledztwo na kartach Władcy liczb. Wrocławiem lat '70-tych wstrząsa seria dziwacznych kombinowanych samobójstw, co zbiegnie się w czasie z wizytą ekscentrycznego starszego pana, który poprosi Edwarda o pomoc. Coś, co mogło być zwyczajną sprawą spadkową urasta do rangi okultystycznej tajemnicy i matematycznej łamigłówki. Okaże się bowiem, że tytułowemu władcy liczb nawet w twardo stąpającym po ziemi Popielskim uda się zasiać ziarno niepewności. Czy samobójstwa da się wytłumaczyć wzorem matematycznym? Czy też może krwawe wydarzenia w ogóle nie są samobójstwami? I co ma do tego kapucynka kataryniarza? Krajewski zadaje intrygujące pytania i udziela jeszcze bardziej intrygujących odpowiedzi. Na bohatera czeka włoska partia szachów, nocne rozmowy z bandziorami, przymusowy koncert symfoniczny oraz wizyty u fotografa i wróżki.

 

Pozostaję pod ogromnym wrażeniem lektury. Uwielbiam na swój sposób uroczych i ekscentrycznych bohaterów, a Popielskiemu żadnej z tych cech odmówić nie można. Jego miłość do kultury klasycznej, którą i ja w sobie pielęgnuję, wzruszała mnie nieustannie, podobnie zresztą jak matematyczne uzasadnienie podejmowania decyzji i przeze mnie często stosowane. Bo i jak tu nie uwielbiać tych subtelnych klasycznych smaczków i dziwactw byłego policjanta?

Gdy już schowałem się wśród drzew, przypomniałem sobie, że nie zapytałem portiera o erotyczne wyczyny swawolnej primabaleriny. Przystanąłem, aby wrócić, ale po chwili zastanowienia machnąłem na to ręką. Nie było to zresztą na tyle ważne, by z cienia wychodzić na pełne słońce i znów narażać moje subtelne filologiczne ucho, które wciąż doskonalę w tekstach Cycerona, na kolejne poronione płody językowe takie jak "ten tego" czy "rany koguta".

Za najbardziej wartościowe uważam lektury, które gimnastykują mój mózg i powodują zakwasy. Podoba mi się idea życia, które da się rozpisać za pomocą sekwencji przemiennych i nieprzemiennych oraz intryga budowana na założeniu, że kombinacja dni, punktów i łańcuchów wyliczonych matematycznie prowadzi do tragedii. Nitki są zapętlone, a jednocześnie logicznie wytłumaczalne. Idealne połączenie.

Władcę liczb czytałam dość długo, hołdując zasadzie festina lente. Także dlatego, że zagadkę, a właściwie zagadki, rozwiązywałam razem z bohaterami - Popielskim, jego kuzynką Leokadią, synem Wacławem Remusem vel...  Nic więcej nie powiem, bo jeszcze zgadniecie szybciej niż zrobiłam to ja. Bardzo pomaga w tym także jedyne w swoim rodzaju wydanie.

Już początek intryguje, ale im dalej w las liter (i liczb!) tym lepiej - do końca trzyma w napięciu. Wiem, że w recenzjach pojawiły się zarzuty, że to jedna z najsłabszych książek autora. Jednak na początkującym miłośniku czołowego polskiego filologa klasycznego wrażenie robi niebywałe. Aż strach pomyśleć, jakie są najlepsze, jeśli najgorsze są tak dobre? Jedno jest pewne - to książka specyficzna, zatem albo Władcę pokochacie albo będziecie rozczarowani. Tertium non datur.

 

 

Link do opinii
Avatar użytkownika - frolic
frolic
Przeczytane:2014-09-29, Ocena: 5, Przeczytałam,
Po raz kolejny Marek Krajewski uwiódł mnie i wciągnął – „Władcę liczb” przeczytałam w niecałe dwa dni i jak tylko zaczęłam czytać, to najchętniej nie robiłabym nic innego. Wciągająca akcja, ciekawa zagadka, która opiera się na matematycznym zagadnieniu, krwawe morderstwa, dramatyczne wydarzenia. Kryminały Marka Krajewskiego są naprawdę dla każdego – wątki matematyczne są całkowicie zrozumiałe, a wszelkie trudniejsze słowa wyjaśnione (a nawet i te nie takie trudne ;) ). Wciągająca lektura na jesienne wieczory.
Link do opinii
Avatar użytkownika - Plewka
Plewka
Przeczytane:2014-09-13, Ocena: 6, Przeczytałem,
We Wrocławiu niezwiązane ze sobą osoby popełniają samobójstwa, chociaż – jak się wydaje – nie mają ku temu żadnych powodów. Wkrótce okazuje się, że pewien szalony matematyk odkrył zasadę logiczną, rządzącą tymi zgonami, przypisując sprawczość tajemniczemu demonowi liczb – Belmisparowi. Brzmi dość zabobonnie, prawda? Tak też myśli detektyw Edward Popielski, który został zatrudniony do wyjaśnienia tej zagadki. Rozum bohatera zostanie więc poddany ciężkiej próbie... Gdy wszystko wskazuje na znaczący udział czynników irracjonalnych, detektyw nie chce się poddać. To naprawdę fascynująca walka, godna największych mistrzów powieści kryminalnej. Polecam!
Link do opinii
Avatar użytkownika - Carnival
Carnival
Przeczytane:2017-12-07, Ocena: 2, Przeczytałam, 2017,

Nie bardzo wiem jak podejść do tej książki - niby wszystko gra: ciekawy pomysł na intrygę, wyraziste postaci i w dodatku rzecz się dzieje na naszym rodzimym podwórku, a jednak strasznie się męczyłam nad tą książką. Chwilami wręcz wynajdywałam inne prace domowe, aby nie zasiąść do czytania. Dlaczego wytrwałam do końca? Bo chciałam poznać rozwiązanie zagadki. Okazało się to grą nie wartą świeczki bo zakończenie rozczarowuje.
Dodatkowo początkowa moja sympatia do głównego bohatera w trakcie czytania zmieniła się w czystą niechęć - nie wiem czy był to świadomy zabieg autora.
Podsumowując - szału nie ma.

Avatar użytkownika - lukasus
lukasus
Przeczytane:2017-04-15, Ocena: 5, Przeczytałem, Przeczytałem,
Avatar użytkownika - edytka222
edytka222
Przeczytane:2015-12-24, Ocena: 5, Przeczytałam, Kryminały, Literatura polska, Mam,
Avatar użytkownika - Gutek
Gutek
Przeczytane:2015-10-27, Ocena: 5, Przeczytałam, Mam,
Avatar użytkownika - Azzmon
Azzmon
Przeczytane:2015-05-06, Ocena: 3, Przeczytałem, Przeczytane,
Inne książki autora
Eberhard Mock (I). Śmierć w Breslau
Marek Krajewski0
Okładka ksiązki - Eberhard Mock (I). Śmierć w Breslau

Książka, która stworzyła Mocka. Wrocław, maj 1933 roku. Wstrząsająca zbrodnia. Zmasakrowane zwłoki dwóch kobiet. Tajemnicze zdanie napisane krwią ofiar...

Głowa Minotaura. Lwowskie śledztwo Eberharda Mocka
Marek Krajewski0
Okładka ksiązki - Głowa Minotaura. Lwowskie śledztwo Eberharda Mocka

Edycja specjalna. Breslau, 1 stycznia 1937 roku, kwadrans na piątą rano. Eberhard Mock niespodziewanie dostaje rozkaz poprowadzenia śledztwa w sprawie...

Reklamy