Człowiek honoru

Wydawnictwo: Czarna Owca
Data wydania: 2016-09-14
Kategoria: Kryminał, sensacja, thriller
ISBN: 9788380153219
Liczba stron: 256
Dodał/a książkę: elibri

Ocena: 4 (1 głosów)

Mistrzowski powrót do klasyki powieści szpiegowskiej w stylu Johna Le Carré

Wytropić i unieszkodliwić kreta. Oto misja George'a Muellera wieloletniego agenta  CIA. Jest rok 1953, zimna wojna rozkręca się na dobre, a Agencja ponosi kolejne porażki. Ktoś sprzedaje sowietom tajemnice wywiadu i sabotuje misje na całym świecie. Zdrajcą może być każdy. Czy marzący o emeryturze i zmęczony pracą agent zdoła go schwytać? A może kiedy zagłębi się w sprawę i nawiąże kontakt z sowietami, sam stanie się podejrzanym. Dopóki kret pozostaje na wolności, nikomu nie można ufać i nikt nie jest bezpieczny.

Wartka akcja, trafnie stawiane pytania o moralność i wybory dnia codziennego, oto umiejętnie zmieszany koktajl, który serwuje czytelnikom Vidich.

Kup książkę Człowiek honoru

Opinie o książce - Człowiek honoru

Avatar użytkownika - Alex9
Alex9
Przeczytane:2016-10-24, Przeczytałam,
Honor wydaje się słowem, które ma jednoznaczne znaczenie dla każdego, lecz w rzeczywistości okazuje się nadzwyczaj skomplikowanym pojęciem. Za nim kryje się bohaterstwo i odwaga, ale i obawa przed zawiedzeniem oczekiwań i posądzeniem o tchórzostwo. Bywa pojmowany różnie, wbrew temu co sądzi się powszechnie, czasem dostosowuje się go do momentu w historii. Jedynie nieliczni umieją unieść jego ciężar i postępować zgodnie z nim gdy nadchodzi chwila próby, odrzucając łatwiejsze rozwiązania i wybierając trudniejszą ścieżkę. Duma i zadowolenie ze zwycięstwa czasem przemija bardzo szybko, potem trzeba zmierzyć się z realiami w jakich okazuje się, że walka jeszcze nie została zakończona. Stary przeciwnik wcale nie złożył broni, a chwilowe zawieszenie broni to już stare dzieje. George Mueller dawno temu uświadomił sobie, iż jego ideały nie przystają do świata, w którym przyszło mu żyć, lecz w końcu dojrzał by powiedzieć to już koniec. Jak długo można okłamywać siebie i robić coś, do czego dawno straciło się serce? Niektórzy umieją powiedzieć sobie stop i wycofać się z tego co wypaliło ich i pozostawiło po sobie ból oraz rozczarowanie. Mueller dojrzał do odejścia z CIA, zbyt dużo widział i przede wszystkim przeżył, by mieć nadzieję, że jego odczucia są jedynie wynikiem chwilowego zmęczenia. Wie doskonale jakimi zasadami rządzi się jego praca, nie ma w niej już miejsca ...
(czytaj dalej)
Avatar użytkownika - nureczka
nureczka
Przeczytane:2016-10-03, Ocena: 4, Przeczytałam, 52 książki 2016,
Panta rhei. Wszystko się zmienia. W zapomnienie odeszli bohaterowie mojego dzieciństwa i młodości, a wraz z nimi zniknął czarny charakter wszechczasów - radziecki szpieg. Czytam nowe powieści sensacyjne, oglądam nowe przygody Jamesa B. Są ciekawe, nie powiem, ale bez niego, bez radzieckiego szpiega to już nie to. Lecz oto, cóż za niespodzianka! Jest! Wrócił! A wszystko to za sprawą powieści Paula Vidicha ,,Człowiek honoru". Lata 50.ubiegłego wieku. Na świecie szaleje zimna wojna, w Związku Radzieckim trwają czystki po śmierci Berii, w Stanach Zjednoczonych powoli chyli się ku upadkowi epoka maccartyzmu a FBI konkuruje z CIA. Ciekawe czasy, czyli takie, w których doprawdy niełatwo jest żyć. A w centrum całej tej zawieruchy samotny człowiek - Goorge Muller, zgorzkniały agent bez złudzeń. Ma niełatwe zadanie: musi wykryć i unieszkodliwić Protokoła - podwójnego agenta, sabotującego (bardzo zresztą skutecznie) kolejne akcje CIA. Tu ciekawostka: powieści Vidicha powstała na kanwie prawdziwych wydarzeń. Pierwowzorem kreta jest jak realna postać - James Speyer Kronthal. Ogromna szkoda, że Vidich nie wykorzystał potencjału epoki. Przecież lata 50. to dla większości z nas historia. Pomyślcie tylko cóż to za pole do popisu dla pisarza! Tymczasem tło historyczne i jest w ,,Człowieku honoru" słabo zarysowane, kluczowe wydarzenia zaledwie migają gdzieś na drugim planie. Równie mizerne jest tło obyczajowe. Umieszczając akcją w rzeczywistości sprzed ponad pół wieku, a więc zupełnie obcej współczesnemu czytelnikowi, autor powinien zadać sobie nieco trudu i stworzyć znacznie pełniejszy obraz ówczesnego świata. Z pewnością książka by na tym zyskała. ,,Człowiek honoru" to prawdziwa powieść w stylu retro. Retro jest tu wszystko: czas i miejsce akcji, fabuła, tempo. Retro jest nawet język, nawiązujący stylem do klasycznych opowieści ,,z epoki": prosty, niewyszukany, bez ozdobników. Od czasu do czasu tylko, z myślą o bardziej wymagających odbiorcach, padnie tu czy tam cytat z klasyka: Johna Webstera, T.S. Eliota, Szekspira czy Kiplinga. Dobrze dobrany, ale króciutki i nie narzucający się. Ot, taki drobiazg podkreślający erudycję bohatera. Tak się kiedyś pisywało. Pytanie tylko czy dzisiejszy czytelnik kupi taką konwencję? Cóż, trudno wyrokować. To bardzo indywidualna sprawa. Każdy musi sam sobie odpowiedzieć na pytanie, czy taki styl jest dla niego. Osobiście lubię go - jest miłą odskocznią od współczesnych rozbuchanych dzieł, ale to sprawa gustu, a ja swojego nie zmierzam nikomu narzucać. Akcja książki jest równie prosta co język - jakby wyjęta z tanich powieści szpiegowskich połowy XX wieku. Linearna, niezbyt skomplikowana, powolutku ale uporczywie sunąca na przód. Solidnie napisane, przygodowe czytadło ze złymi Rosjanami w tle. Można w niej jednak znaleźć kilka smaczków: opis skomplikowanych relacji między pracownikami wywiadów wrogich mocarstw, metody pracy wywiadu i kontrwywiadu w czasach, gdy nikt nie słyszał o Internecie i telefonach komórkowych, sposoby werbunku. Nie ma natomiast ani gadżetów, ani zaskakujących zwrotów akcji. Początkowo wydarzenia toczą się konsekwentnie, zgodnie z wewnętrzną logiką powieści. Jednak gdzieś tak na półmetku, a może nawet ciutkę przed połową, autor robi nieoczekiwaną woltę. Zaskakująco wcześnie prezentuje rozwiązanie zagadki, porzuca sensację by skoncentrować się na aspekcie psychologicznym. Punkt ciężkości przenosi się z walki wywiadów na płaszczyznę osobistego pojedynku Mullera z Protokołem. Nie do końca pojmuję po co. Zabieg bez wątpienia ciekawy, ale chyba nie do końca trafiony. Być może Vidich poczuł, że pisze dość błahą opowiastką i postanowił dodać jej głębi. Tyle tylko, że głębia ta jest dość płytka. Zwyczajnie nie pasuje do przyjętej na wyjściu konwencji klasycznej powieści szpiegowskiej, w której świat jest czarno-biały a postaci raczej płaskie. W efekcie powstała dość dziwaczna hybryda, przeznaczona głównie dla znawców gatunku i jego najbardziej zagorzałych fanów. Można przeczytać bez większego bólu, ale obowiązku nie ma.
Link do opinii
Reklamy