Diamentowy Plac

Wydawnictwo: Pascal
Data wydania: 2014-03-19
Kategoria: Literatura piękna
ISBN: 978-83-7642-286-2
Liczba stron: 320
Dodał/a książkę: izabela81

Ocena: 3.6 (5 głosów)

Barcelona, rok 1930. Quimet prosi do tańca piękną Natalię. To miłość od pierwszego wejrzenia. Spełnia się obietnica, że w ciągu roku zostaną małżeństwem. Wkrótce biorą ślub, a na świat przychodzi dwójka ich dzieci. W tle trwa hiszpańska wojna domowa, a przyszłość staje się coraz bardziej niepewna. Quimet wyrusza na front... Jak Natalia poradzi sobie bez ukochanego męża? Czy odzyska wiarę w miłość? Piękna powieść o bohaterstwie, za które nie otrzymuje się orderów, a szansę na życie. O wielkich marzeniach i jeszcze większych rozczarowaniach. O zwykłych ludziach, którzy znaleźli się w niezwykłych sytuacjach. Diamentowy Plac, choć wydany po raz pierwszy w latach sześćdziesiątych, niesie ze sobą wartości, o których w dzisiejszych czasach pozwalamy sobie niestety zapomnieć. Mądra i klasyczna literatura o odwadze, determinacji i poszukiwaniu szczęścia. Tę książkę z ręką na sercu można polecić każdemu.

Kup książkę Diamentowy Plac

Opinie o książce - Diamentowy Plac

Avatar użytkownika - greenlady
greenlady
Przeczytane:2015-08-18, Ocena: 3, Przeczytałam, 52 książki 2015,
W przełomowej Barcelonie Natalia i Quimet poznają się na pewnej potańcówce i od tego czasu są nierozłączni. Szybko się pobierają, rodzą się kolejne dzieci, a historia zaczyna płatać figle. Pomysł Quimeta na złoty interes hodowli gołębi okazuje się klapą, a on sam zmuszony jest ruszyć na front. Pozostawiona samej sobie Natalia walczy o przetrwanie swoje i swoich dzieci. Powieść jest bardzo ładnie napisana, sporo w niej poetyckich porównań, odmalowana Barcelona widziana oczami Natalii zachwyca. Sama historia jednak nie jest porywająca, a bohaterowie irytują naiwnością. Specyficzna i nie do końca do mnie trafiła.
Link do opinii
Avatar użytkownika - joanna1908
joanna1908
Przeczytane:2015-07-10, Ocena: 4, Przeczytałam, 26 książek 2015,
Książka, której chyba nie rozumiem. Opis z tylnej okładki przeniósł mnie w świat, w którym kobieta i mężczyzna się po prostu kochają, potem on idzie na wojnę, a ona z dziećmi za nim tęskni i blablabla. Myślę, zobaczymy, przeczytam, najwyżej rzucę po paru kartkach. Nie rzuciłam, przeczytałam do końca. Opis z okładki nijak ma się do całości ksiązki. Chyba, że pisał to jakiś szowinista :P Natalia może i kochała tego swojego Quimeta, ale cóż z tego jak on traktował ją jak śmiecia, rządził nią na każdym kroku, nawet zmienił jej imię. Nie mówiąc już o tym, co wyprawiał z ich dziećmi, wożąc rocznego Antoniego na motocyklu, mimo jej przerażenia w imię hartowania ducha w chłopcu. Gotowałam się w środku na tego gościa. Strasznie dużo złych emocji wniosła w moje życie ta książka. Jeśli jesteś feministką - nie radzę :P
Link do opinii
Avatar użytkownika - chabrowacczyteln
chabrowacczyteln
Przeczytane:2015-03-13, Ocena: 4, Przeczytałam, 52 książki 2015,
Merce Rodoreda urodziła się w Barcelonie. ,,Diamentowy plac" powstał w 1962 roku i od razu zyskał międzynarodową sławę i uznanie. Jest najsłynniejszą powieścią autorki, przetłumaczono ją na ponad 30 języków. Wszystko zaczyna się od tego jak Quimet prosi do tańca Natalię. Chociaż widzą się po raz pierwszy to mężczyzna obiecuje jej, że w ciągu roku zostanie jego żoną. Biorą ślub, rodzą się dzieci. Zwyczajne życie, a w tle trwa właśnie Hiszpańska wojna domowa. Czy da się jeszcze wrócić do normalności? Ta książka to klasyczny przykład, że to co jest na okładce to czasami kompletne bzdury. Znalazłam tam mnóstwo porównań do Zafóna, którego znam i cenię. Może ja tego podobieństwa po prostu nie widzę. Nie oznacza to, że książka mi się nie spodobała, po prostu nastawiłam się na coś innego. Autorka ma bardzo specyficzny styl, do którego wcale nie łatwo jest się przyzwyczaić. Narracja prowadzona jest z punktu widzenia Natalii, w pierwszej osobie. Język jest czasami ubogi i kaleki. Bohaterka to tylko prosta kobieta, mam wrażenie, że pogodzona ze swoim losem. Nie walczy. Nie da się jej dlatego polubić, ale jej postawa zmusza do refleksji. Kobieta zachwyca się prostym, zwykłymi rzeczami. Może się nad mini dniami rozwodzić, co zostało zaznaczone w opisach. Zdecydowanie nie jest to łatwa książka. Trzeba poświęcić na nią trochę czasu i przetrawić jej sens. To taka oniryczna opowieść o życiu. Zwykłym, prostym, codziennym. W tle wojna domowa, ale przecież nie wszyscy walczą. To opowieść o bohaterskiej kobiecie, która po prostu...żyła. Pracowała, wychowywała dzieci. Wiele razy byłam bardzo wzruszona podczas jej czytania. Pod przykryciem codzienności skrywa wiele emocji. Dużo w niej symboli i alegorii. Nie odnalazłam w niej może tych samych problemów co autorzy okładki. Może każdy po jej przeczytaniu odnajdzie coś nowego. Chyba tu tkwi ta zagadka. Musicie się o tym wszystkim przekonać sami.
Link do opinii
Avatar użytkownika - Mirania
Mirania
Przeczytane:2014-09-19, Ocena: 4, Przeczytałam, 52 książki w 2014,
Mam taki zwyczaj, przez jednych rozumiany, przez innych niekoniecznie, że prawie nigdy nie przerywam lektury książki, która nie przypada mi do gustu. I choć czytam sporo, mogłabym na palcach jednej ręki policzyć powieści, które - w połowie przerwane - nie dostały ode mnie szansy. Taka postawa czytelniczego męczennika owocuje jednak tym, że najczęściej książkę czytaną ze zniechęceniem kończę z poczuciem, że to tytuł wyjątkowy, perełka. Zwykle moja cierpliwość zostaje sowicie nagrodzona i po przyjrzeniu się całości tekstu, zaczynam całą sobą doceniać dany utwór. "Diamentowy Plac" jest tego najlepszym przykładem. Początki mojej znajomości z Natalią, zwaną przez męża Colometą, były co najmniej trudne. Powieść wprowadziła mnie w świat, którego się nie spodziewałam. Oczekiwałam barwnej, klimatycznej Hiszpanii, z całą jej zmysłowością i żywiołowością, a stanęłam przed obrazem rzeczywistości, która nie ma w sobie cienia piękna. Liczyłam na znajomość z pełnymi pasji bohaterami, a tymczasem od pierwszych stron zaczęła do mnie mówić - pełnym skandalicznych błędów, kolokwialnym językiem - ograniczona, prosta, wręcz niewydarzona dziewczyna. Irytująca w swej naiwności, bezmyślna, nie dostrzegająca zagrożeń, ludzkich wad, ślepa na oczywistości. Nie było tu również fascynującej historii dwojga zakochanych. Mężczyzna, za którego wychodzi Colometa nie ma bowiem w sobie nic, za co można by go podziwiać czy lubić. Nie odznacza się ani inteligencją, ani szlachetnością, ani jakąkolwiek cechą, mogącą budzić pozytywne zainteresowanie. Jest za to chorobliwie egocentryczny, zazdrosny, lekkomyślny i również mocno ograniczony. Język narratorki, prostego dziewczęcia o pozornie dość ciasnym umyśle, początkowo doprowadzał mnie do białej gorączki. W punkcie kulminacyjnym mojej irytacji myślałam nawet, że powieści, której narracja prowadzona jest w tak fatalny, denerwujący sposób, pozbawionej źdźbła optymizmu czy jakiegokolwiek literackiego uroku - w ogóle nie powinno się wydawać. Nie niesie ona bowiem absolutnie niczego korzystnego: ani wrażeń estetycznych, ani pokrzepienia, ani głębi. I na takiej, jakże krzywdzącej opinii, można by poprzestać i odrzucić książkę nie dostrzegając jej istoty i wagi. Z każdą kartą bowiem, o ile da się tekstowi szansę, w trudny do wytłumaczenia sposób czytelnik zaczyna rozumieć Colometę i interesować się jej losem. Zauważa on, że oto irytująca narracja kryje w sobie głęboką, życiową mądrość. Dramat, jaki stanie się udziałem małżonków i ich dzieci poruszy każdy nerw i uświadomi ważną prawdę: prawdziwym kunsztem pisarskim wykazuje się ten, kto przykuwa nas do postaci prostych, niedoskonałych, popełniających błąd za błędem. Colometa, Qimet, ich dzieci i przyjaciele są reprezentantami tej warstwy społecznej, której hiszpańska wojna domowa (oraz każdy inny konflikt) najbardziej daje się we znaki. To ludzie, którzy przeżyli niewyobrażalny dramat, ale mają nikłe szanse na to, by ktokolwiek przejął się ich losem i uczynił bohaterami wielkich literackich wzruszeń. Są bowiem tak bardzo... no właśnie - prości, typowi, brzydcy, zwyczajni, bez polotu, pasji i fantazji. Wyzbyci tajemniczości, romantyzmu i heroizmu. Zbyt prostolinijni. W którymś momencie zniknęła cała moja irytacja, zniknęły pretensje. Czytałam ze ściśniętym gardłem i sercem. O gołębiach, sierocińcu, kwasie azotowym... I o odradzającej się nadziei oraz potędze zwykłej, szarej miłości, której nikt rozumieć i podziwiać nie musi. Recenzja znajduje się również w serwisie Biblionetka (http://www.biblionetka.pl/art.aspx?id=910995)
Link do opinii
Avatar użytkownika - Muminka789
Muminka789
Przeczytane:2016-02-26, Ocena: 3, Przeczytałem,
Reklamy