Książka wszystkich rzeczy

Wydawnictwo: Dwie siostry
Data wydania: 2012-12-06
Kategoria: Dla dzieci
ISBN: 9788363696122
Liczba stron: 124
Dodał/a książkę: czytam

Ocena: 5.2 (5 głosów)

Najgłośniejsza powieść laureata najważniejszej światowej nagrody w dziedzinie literatury dziecięcej Astrid Lindgren Memorial Award 2012.

Kim właściwie chciałbyś zostać?

Szczęśliwym odpowiedział Thomas. Jak dorosnę, zostanę szczęśliwym.

Pani Van Amersfoort zaskoczona obróciła się do Thomasa. Popatrzyła na niego ze śmiechem i oznajmiła: To cholernie dobry pomysł. A wiesz, kiedy zaczyna się szczęście? Wtedy, kiedy człowiek przestaje się bać. Thomas mieszka w Amsterdamie, gdzie w kanałach pływają rybki akwariowe, a wróble grają na trąbkach. A może to tylko on je widzi? Bo Thomas widzi rzeczy, których nie widzą inni. Ale nie ma łatwego życia. Bo widzi też, jak anioły zakrywają oczy, gdy tata bije mamę. Na szczęście spotyka dobrą czarownicę panią Van Amersfoort, Elizę-o-skórzanej-nodze i Jezusa, który od czasu do czasu przychodzi do niego pogawędzić.

Guus Kuijer (ur. 1942) holenderski autor książek dla dzieci, młodzieży i dorosłych. Zdobywca wielu nagród, w tym najważniejszej światowej nagrody w dziedzinie literatury dla dzieci, przyznawanej za całokształt twórczości Astrid Lindgren Memorial Award (2012). "Książka wszystkich rzeczy" to pierwsza jego książka przetłumaczona na język polski.

Kup książkę Książka wszystkich rzeczy

Polecana recenzja

Avatar użytkownika - madak
madak
Przeczytane:2013-01-27, Ocena: 6, Przeczytałam, 52 książki w 2013 roku, Książki dla dzieci,
Kiedy zapyta się dziewięciolatków, kim chcieliby zostać w przyszłości, usłyszy się lawinę mniej lub bardziej oryginalnych odpowiedzi. Dzieciaki stwierdzą, że chcą zostać lekarzami, kominiarzami, malarzami, modelkami, księżniczkami, a nawet wróżkami. Jak zareagowałby jednak pytający, gdyby z usta dziecka usłyszał słowa: Jak dorosnę zostanę szczęśliwym? Czy pomyślałby, że właśnie spotkał nad wiek rozwinięte, ogromnie wrażliwe dziecko? A może do jego uszu trafił właśnie nieświadomy apel o pomoc? Prawdziwą naturę tych słów odkrywa przed czytelnikiem holenderski pisarz Guus Kuijer w swojej znakomitej Książce wszystkich rzeczy.Akcja opowieści rozgrywa się w latach pięćdziesiątych XX wieku. Thomas to dziewięcioletni, wrażliwy i bardzo inteligentny chłopiec. Wraz z rodzicami i starszą siostrą mieszka w Amsterdamie. Klopperowie to na pozór zwyczajna, tradycyjna rodzina, jakich wiele spotkać można zarówno w dużych, jak i w małych miasteczkach. Im jednak czytelnik głębiej wchodzi w jej strukturę, im lepiej poznaje sterujące nią mechanizmy, tym mocniej dostrzega, że coś u Klopperów jest nie do końca w porządku. Zagadka rozwiązana zostaje podczas jednego ze wspólnych niedzielnych obiadów. Ojciec Thomasa to człowiek, który głęboko wierzy w Boga. Nie jest to jednak wiara ufna i pełna nadziei, ale wiara opierająca się na twardych, poznanych najprawdopodobniej za sprawą Starego Testamentu ...
(czytaj dalej)

Opinie o książce - Książka wszystkich rzeczy

Avatar użytkownika - 22200116Zp
22200116Zp
Przeczytane:2017-07-04, Ocena: 3, Przeczytałam, Mam, 2017, gimnazjum, czarna lista,

Nie do końca jestem pewna, co mi w niej nie pasuje. Oficjalnie chyba nie byłoby do czego się przyczepić. Książka poruszająca trudny temat przemocy w rodzinie, działająca na emocje... A jednak coś tu nie gra.

"Książka wszystkich rzeczy" na pewno nie jest książką dla dzieci. A tym bardziej dla dzieci z rodzin katolickich. Dlaczego? Powieść ukazuje świat widziany z perspektywy dziecka skrzywdzonego przez przesadnie religijnego ojca. Nie byłoby w tym problemu (cóż, takie rzeczy się zdarzają) gdyby temat wiary nie został w książce aż tak wypaczony. I nie chodzi mi tu wcale o postawę ojca. Problemem jest ogólne podejście do Boga. Thomas nie wierzy, że jakkolwiek byłby mu w stanie pomóc. Jego dialogi z Jezusem z perspektywy dojrzałego chrześcijanina wyglądają przerażająco. Dobrym przykładem jest fragment z samego końca książki (nie przytaczam dosłownie bo nie pamiętam):
"- Jezu, czy tacie da się jakoś pomóc?
- Obawiam się, że nie."

Ukazana w książce niemoc Boga i jego brak ingerencji w sprawy ludzkie są tak zakłamane, że szkoda gadać. 
Większość się ze mną nie zgodzi, dlatego zwracam się głównie do chrześcijan, którzy faktycznie starają się pogłębiać swoją relację z Bogiem (pozdrowienia dla wierzących praktykujących!). Nie dawajcie tej książki swoim dzieciom. Tak będzie bezpieczniej - dla nich i dla was.

Link do opinii

 

Wydawnictwo Dwie Siostry już nie raz bardzo pozytywnie mnie zaskoczyło, podejmując się wydawania książeczek o nieco trudniejszej tematyce. Najlepszym tego przykładem jest Kasieńka, która wręcz zmiażdżyła mnie i wciąż trzyma w swych szponach, choć od lektury minął już ponad miesiąc. Mam wrażenie, że emocje związane z tą niepozorną książeczką będą towarzyszyć mi jeszcze co najmniej kilka lat, tak samo jak poruszenie wywołane Książką wszystkich rzeczy, którą zakończyłam zaledwie dwie godziny temu na wykładzie (mam nadzieję, że Pani Profesor wybaczy mi tę niesubordynację, ale nie potrafiłam się oderwać). Książka wszystkich rzeczy napisana jest z perspektywy dziewięcioletniego Thomasa, który - jak przekonujemy się już na samym początku powieści - jest wyjątkowym chłopcem. Thomas zdaje się widzieć to, czego inni dostrzec nie potrafią, jego życie pełne jest magii i... przemocy domowej. Ojciec chłopca jest fanatykiem religijnym, który przy każdym obiedzie opowiada rodzinie o tym, co zadowala Boga, a co nie wzbudza jego przychylności... Każde odstępstwo od religii ojca kończy się aktami pełnymi przemocy, której doświadcza zarówno Thomas, jak i jego mama...  Wybaczcie, ale wciąż lekko drżę jak myślę o okrucieństwie, którego doświadczył zaledwie ten dziewięcioletni chłopiec. Na szczęście w jego życiu pojawia się plejada wspaniałych postaci, o których nie sposób tutaj nie wspomnieć. Jest czarownica, pani Van Amersfoort, która bardzo pomaga chłopcu i pożycza mu fascynujące książki. Jest Eliza-o-skórzanej-nodze, w której nasz dziewięciolatek skrycie się podkochuje i dzięki której postanawia uszczęśliwiać innych ludzi. Jest Margot, siostra Thomasa, która w finalnych częściach powieści zrywa maskę przemądrzałej, wiecznie chichoczącej nastolatki. Jest mama, która by ochronić swoje dzieci zrobi wszystko. I... jest Jezus, który słownictwem przypomina Thomasowi dziadka i pojawia się w najcięższych momentach życia chłopca.  Pokochałam Thomasa za jego wyobraźnię i odwagę, za jego wspaniałe postawy (no, większość postaw). Nie wiem, czy mając dziewięć lat, byłam równie kreatywna i dzielna jak on. Chłopiec rozpoczął walkę ze swoim ojcem jego własną bronią - religią, a zakończył w towarzystwie najbliższych i kochających osób. Autor pozostawił nieco otwarte zakończenie Książki wszystkich rzeczy. Czy ojciec Thomasa się zmienił? Czy marzenie chłopca się spełni? Nie wiadomo, ale jestem pewna, że wszyscy kończąc tę fantastyczną powieść życzą bohaterowi zostania... szczęśliwym.  - Kim właściwie chciałbyś zostać? - Szczęśliwym - odpowiedział Thomas. - Jak dorosnę, zostanę szczęśliwym. Pani Van Amersfoort zaskoczona obróciła się do Thomasa. Popatrzyła na niego ze śmiechem i oznajmiła: - To cholernie dobry pomysł. A wiesz, kiedy zaczyna się szczęście? Wtedy, kiedy człowiek przestaje się bać.
Książka wszystkich rzeczy, mimo że porusza ciężki i poważny temat, napisana jest zaskakująco pięknym i podnoszącym na duchu językiem. Powieść nie tylko wzrusza, ale pozwala człowiekowi odnaleźć w sobie odwagę i zwalczyć strach, który często nas obezwładnia. Czytając z trudem powstrzymywałam łzy, które cisnęły mi się do oczu (wykładowczyni raczej nie uwierzyłaby, że wzruszyły mnie inkunabuły). Zakochałam się w tej książce bezgranicznie i mam nadzieję, że Wydawnictwo Dwie Siostry podejmie się wydania także innych książek tego autora, bo jest doprawdy niesamowity. W pełni zasłużył na Astrid Lindgren Memorial Award, najważniejszą światową nagrodę w dziedzinie literatury dziecięcej, którą otrzymał w 2012 roku.  Komu tę książkę polecam? Wszystkim. I dzieciom, i dorosłym, i czarownicom... Tę książkę zwyczajnie musicie przeczytać, poruszy każdą strunę w waszym ciele i duszy. Może po niej dostrzeżecie w kanale rybki akwariowe i wróble grające na trąbkach... 

 

 

Link do opinii
Avatar użytkownika - hania_sr
hania_sr
Przeczytane:2016-04-25, Ocena: 6, Przeczytałem, 52 książki,
Każdy rodzic powinien przeczytać ją razem z dzieckiem. Temat bicia nie jest łatwy. Przy głośnym czytaniu wzruszenie czasami zatyka, a głos się łamie. Warto jednak podyskutować o problemie, uświadomić go dzieciom. Fajnie poruszono też wątek wiary - dla mnie rewelacyjnie.
Link do opinii
Avatar użytkownika - azetka79
azetka79
Przeczytane:2013-09-23, Ocena: 5, Przeczytałam,
Ciekawe podejście do tematu, spojrzenie na świat oczami dziecka... do "Małego Księcia" trochę daleko... Podoba mi się podejście Thomasa do książek i do Jezusa... rozmawia z Nim jak z dobrym kolegą, przyjacielem z podwórka... tego chyba nam brakuje w relacji z Bogiem. Występuje tez tutaj problem z przemocą wobec członków rodziny, nieradzeniem sobie z problemami dnai codziennego, nieradzeniem sobie z samym sobą ( w przypadku Taty Thomasa) z bezradnością (Mamy) oraz tupetem mocnego charakteru dziecka (siostra Thomasa). Książka daje do myślenia, jest uniwersalna, zwraca uwagę na rzeczy ważne, które często giną w gąszczu codzienności. Ponadczasowa, nie tylko dla dzieci... a moze przede wszystkim dla dorosłych... mocna w wyrazie i subtelna w przekazie, skłania do powrotów...
Link do opinii
Reklamy