Numer telefonu

Wydawnictwo: Videograf
Data wydania: 2015-09-09
Kategoria: Obyczajowe
ISBN: 978-83-7835-429-1
Liczba stron: 240
Dodał/a książkę: dayna15

Ocena: 4.75 (4 głosów)

Zuzanna Piątek dwa lata temu straciła matkę, swoją powierniczkę i najlepszą przyjaciółkę. Nie potrafi otrząsnąć się z tragedii, unika kontaktów z ludźmi, uciekając w pracę, której nienawidzi. Ma jednak swój codzienny rytuał – w chwilach słabości dzwoni pod numer telefonu, który wyrył się w jej sercu jak pacierz. Pewnego dnia, ku zdumieniu Zuzanny, telefon po drugiej stronie odbiera jakaś obca kobieta. Rozmowa przynosi ukojenie i z czasem dziewczyna zaprzyjaźnia się z nową znajomą. Gdy traci pracę, Teresa zaprasza ją do siebie, nad morze. Z pewnymi oporami Zuzanna przyjmuje zaproszenie i rusza na drugi koniec Polski. Tam poznaje syna Teresy, Jakuba, który z każdym dniem staje się jej coraz bliższy.

Kup książkę Numer telefonu

Opinie o książce - Numer telefonu

Avatar użytkownika - Alex9
Alex9
Przeczytane:2016-01-06, Przeczytałam,
Strata bliskiej osoby to cios dla każdego, puste miejsce w sercu jest dotkliwie odczuwane nawet pomimo upływu czasu. Niekiedy da się je trochę zapełnić, chociaż nigdy do końca, a pamięć wciąż przypomina, że kogoś już nie ma z nami, chociaż tak potrzebujemy tego człowieka. Co zrobić w chwili kiedy ból najbardziej daje o sobie znać? Może zatelefonować?To już był rytuał, dokładnie od dwóch lat, w każdy wieczór Zuzanna dzwoniła do matki. Nieważny był dzień tygodnia czy to co przydarzyło się podczas niego. Po prostu dopełnieniem zawsze było wybranie tak dobrze znanego numeru i ... usłyszenie głosu z drugiej strony. Można powiedzieć, iż to przecież nic niezwykłego, banalna sprawa, po prostu kolejna rozmowa, chyba, że osoba, do której dzwonimy nie żyje. Dla Zuzanny głos nagrany na poczcie głosowej daje poczucie bezpieczeństwa i pozwala, chociaż na chwilę, wrócić do czasu kiedy jeszcze świat widziany był w jasnych kolorach. Teraz wszystko wyblakło, straciło na ważności, jedynie odgłosy diabelskiego kota zza ściany wciąż są tak samo denerwujące. Praca nie daje satysfakcji, jedynie stanowi źródło utrzymania, a w pewnym momencie nawet i w niej los daje prztyczka w nos Zuzannie Piątek. W takiej sytuacji pozostaje tylko jedno, ale niespodziewanie zamiast nagranych słów słychać kogoś zupełnie innego. Rozczarowanie, żal i przede wszystkim ból po raz kolejny przypominają o śmierci i pustce ...
(czytaj dalej)
Avatar użytkownika - Zakladka
Zakladka
Przeczytane:2016-02-01, Ocena: 5, Przeczytałam, 52 książki 2016, Mam,
Przede wszystkim książkę czyta się bardzo łatwo. Może nie najszybciej, stosunkowo do liczby stron. Jednak proces ten, okazał się przyjemny i w miarę satysfakcjonujący. Może ta książka nie należy do tych genialnych, o których mówią rzesze ludzi, ale z pewnością jest bardzo ciekawa. Pomysł na fabułę, faktycznie jest oryginalny. Jednak wykonanie nie było już takie perfekcyjne. Oczywiście nie twierdzę, że było złe, ale niestety czegoś mi brakowało. Zajmijmy się najpierw pozytywami. Historia nie dość, że jest wyjątkowa to i potrafi sobą zainteresować. Wątków nie jest wiele, ale w tym przypadku okazuje się być to bardzo dobrym rozwiązaniem. Gdyby było ich, choć odrobinę wiele, wydaje mi się, iż przytłoczyłyby to, na co powinniśmy zwrócić uwagę. Dlaczego? Poza głównym, związanym ze znajomością Teresy i Zuzy, poznajemy przeszłość wszystkich bohaterów, która miejscami jest bardzo skomplikowana. Co ważne poprowadzone są one w miarę ciekawie, a ich rozmieszczenie w czasie, również było poprawne. Rozwiązanie danej sytuacji nie następowało zaraz po jej wydarzeniu się. By poznać rezultaty czegoś, trzeba troszkę poczekać. I tak powinno być. A co z negatywami? Niestety są. Brakowało mi czegoś, co przyciągałoby mnie do książki. Czytałam ją, bo ją zaczęłam i interesowała mnie fabuła. Gdybym jednak musiała ją przerwać czytać i powrócić po jakimś czasie, nie byłoby to powodem do smutku. Co więcej, wydarzenia były przewidywalne. Z pewnością już czytając opis, spodziewacie się tego, co będzie na końcu. Choć faktycznie jedno wydarzenie mnie bardzo zszokowało. Mimo to tego jest za mało. Czuję niedosyt. Co do głównej bohaterki, mam bardzo mieszane uczucia. Początkowo rzeczywiście jej współczułam. Wydawała się zagubioną kobieta, pełną trosk i lęków. Później zaczęła mnie niestety bardzo denerwować. Często nie rozumiałam, o co jej chodzi w konkretnych sytuacjach. Myślę, że część nastolatków wykazałaby się lepszym zachowaniem. Tyle w tym temacie. Książka nie jest idealna, ale czyta się ją dość dobrze. Jak wiele publikacji ma swoje wady, ale ma też zalety. Jak już pisałam, styl autorki jest łatwy, zatem nie męczymy się przy czytaniu. Jest to bardzo dobra historia do czytania w deszczowy dzień czy leniwą niedzielę. Każda kobieta w jakiś sposób odnajdzie się w historii Zuzanny.
Link do opinii
Avatar użytkownika - Moneczka3
Moneczka3
Przeczytane:2016-02-11, Ocena: 4, Przeczytałam,
Książka skupiająca się na problemie utraty bliskiej osoby - matki. Pokazuje różnorodne uczucia bohaterki,z którymi w toku akcji książki musi się zmierzyć. Zdawałoby się, że nic nie jest w stanie złagodzić bólu Zuzanny Piątek,gdyby nie codzienny telefonu do nieżyjącej matki,który od czasu jej śmierci wykonuje.Nieoczekiwanie, numer telefonu pomaga dziewczynie uporać się z żałoba, odnaleźć przyjaciółkę, miłość...
Link do opinii
Avatar użytkownika - awiola
awiola
Przeczytane:2015-12-06, Ocena: 4, Przeczytałam, 52 książki 2015, Mam,
"Wiedziałam już, że miłość to wspólny poranek przy otwartym oknie w letni dzień, o którym marzysz, aby nigdy się nie skończył". Żałoba po stracie ukochanej osoby może przybierać różnorakie formy - wielkiej rozpaczy, smutku, zamknięcia się w sobie, ale także sięgnięcia po rożnego rodzaju używki i niekończącą się zabawę. Niektórzy jednak wypracowują w sobie zupełnie inny mechanizm obronny, który pozornie nieszkodliwy, może w dłuższej perspektywie spowodować większe spustoszenie niż chwilowe odreagowanie. Z rzeczywistością trzeba się bowiem zmierzyć prędzej czy później, o czym przekonuje się bohaterka książki pod wiele mówiącym tytułem stanowiącym słowo klucz, czyli "Numer telefonu". Anna Kucharska to pochodząca z Rzeszowa, urodzona w 1987 r. absolwentka politologii na Uniwersytecie Rzeszowskim, mieszkająca obecnie w Nisku. W 2014 r. autorka wydała swoją debiutancką powieść pt. "Całkiem dobra książka o miłości". Jej wcześniejsze sukcesy to bycie w 2011 r. laureatką konkursu "Blogowe Dbajki", a także znalezienie się jej opowiadania w zbiorze pt. "Wyjątkowe święta Kiko, Niko i Sokratesa". Dwudziestoośmioletnia Zuzanna Piątek dwa lata temu została osierocona przez swoją mamę, która była jej najlepszą przyjaciółką. Od tego czasu bohaterka funkcjonuje w miarę normalnie - pracuje do późnych godzin w miejscu, którego nie lubi. To jednak tylko pozory, bowiem Zuza wypracowała sobie codzienny rytuał pod postacią dzwonienia na ciągle czynny telefon mamy, by za pomocą monologu wyrzucać z siebie nagromadzone emocje. Pewnego dnia jednak, telefon zostaje odebrany przez nieznaną jej kobietę. Od tego momentu życie bohaterki wkracza na zupełnie inne tory. "Numer telefonu" to książka ukazująca dość głęboko panoramę życia osoby, która nie jest w stanie pogodzić się z odejściem najbliższego sobie człowieka. I przyznam szczerze, że spoglądając na okładkę, nie spodziewałabym się tak trudnego tematu, o którym przecież nie jest łatwo pisać. Czy obrazek przedstawiający zamyśloną, młodą kobietę i czarnego kota może być więc mylący? Biorąc pod uwagę całą fabułę powieści myślę, że niekoniecznie, aczkolwiek z pewnością nie wskazuje na aż tak niewdzięczny temat. Anna Kucharska stworzyła zapadający w pamięć portret psychologiczny Zuzanny, czyli osoby, która nie potrafi normalnie żyć, odkąd zmarła jej matka. Autorka daje czytelnikom możliwość wejścia w umysł bohaterki i poznania jej najskrytszych myśli, które wzbudzają ambiwalentne uczucia. Trzeba bowiem przyznać, że wyrzuty sumienia jakimi stale karmi się Zuza oraz wspomnienia to przejmujące elementy jej kreacji psychologicznej. Trudno jednak zrozumieć wybory bohaterki pod postacią zerwania kontaktu z ojcem czy też strachu przed nowym uczuciem. Z pewnością więc dość niejednoznaczna kreacja Zuzanny będzie budzić w czytelnikach wiele odczuć, łącznie z takimi jak konsternacja, zdziwienie i złość. W powieści znajdziecie wiele wątków, bowiem pojawia się miłość, przyjaźń, cierpienie, wybaczenie sobie samemu, ale także pojawia się ukazany na okładce kot. Kot Behemot, którego główna bohaterka dosłownie nie znosi, reagując z wściekłością na każde jego syczenie. I jak to w życiu bywa, nigdy nie można niczego być pewnym, bowiem los Zuzanny odwraca się, a wraz z tym do jej życia wkracza właśnie tenże kot. To taki śmieszny akcent fabularny, który oczywiście mnie, wielbicielkę kotów, bardzo przypadł do gustu. "Numer telefonu" to ciepła opowieść z lekką nutką przewidywalności, która w pewnych elementach potrafi zaskoczyć. I pomimo faktu, iż wątek pod postacią pojawienia się podwójnego romansu jest nieco naciągany i mało realistyczny, książka ta zapewniła mi mile spędzone popołudnie. Najważniejsze jest jednak to, że po jej lekturze pojawiło się w moim umyśle sporo refleksji na temat śmierci i niedoceniania codzienności. Telefon do mamy także się pojawił, na szczęście odebrała.
Link do opinii
Avatar użytkownika - cyrysia
cyrysia
Przeczytane:2015-09-05, Ocena: 6, Przeczytałam, 52 książki w 2015 roku,
Wyjątkowa powieść, niezwykle chwytająca za serce. W sposób ciepły, mądry i optymistyczny pokazuje, że życie mamy tylko jedno, więc warto je dobrze wykorzystać, tak, jak się tego naprawdę pragnie. Zatem carpe diem
Link do opinii
Reklamy