Odziedziczone marzenia

Wydawnictwo: Brak danych
Data wydania: b.d
Kategoria: b.d
ISBN: 9788372783332
Liczba stron: 448
Dodał/a książkę: Autor X

Ocena: 2 (1 głosów)

To szczera i osobista książka, w której niepospolicie inteligentny przywódca polityczny podejmuje próbę samookreślenia się w poszukiwaniu własnej tożsamości. Książka powstała, zanim autor stał się osobą powszechnie znaną i dzięki temu w niezamierzony sposób ukazuje, dlaczego wybór Baracka Obamy na stanowisko prezydenta Stanów Zjednoczonych przyniósłby zarówno symboliczną, jak i rzeczywistą przemianę w stosunkach pomiędzy Ameryką a resztą świata. Zbigniew Brzeziński

Kup książkę Odziedziczone marzenia

Opinie o książce - Odziedziczone marzenia

Nigdy nie miałam w planach przeczytania tej książki. Jakoś tak się jednak stało, że natknęłam się na nią przeszukując regały z "nowościami" w bibliotece i uznałam, że "co mi szkodzi?". Wypożyczyłam ją i w tym samym dniu zaczęłam czytać, zainteresowana życiem pierwszego czarnego prezydenta Ameryki. Więc tak, nigdy nie interesowałam się polityką, tym bardziej nie ciekawili mnie politycy i ich "wielkie idee". Byłam jednak skłonna przyznać się do błędu, że Obama jest właściwym człowiek na właściwym miejscu, gdyby jego autobiografia mi to udowodniła. Nie udowodniła. Przez całą książkę Obama szuka swojej Itaki, swojej przynależności rasowej, narodowościowej. Kurczaki, jak ja nie lubię, kiedy ludzie próbują mi wmówić, że wszystko, co robią - robią bezinteresownie. Ten człowiek próbował mi wmówić, że nie ma mieszkania, pożądnej pracy, nawet dziewczyny, czy skończonych studiów, ale to nie ważne, ponieważ najważniejsze jest pomaganie innym, liczy się tylko walka o prawa mniejszości w Chicago. Ze stronic wylewał się wręcz opis człowieka z "misją". Człowieka, który jest bardzo inteligentny, tolerancyjny, wręcz ideał, którego jedynym problemem jest odnalezienie swojego dziedzictwa. Melancholia mnie dobijała, naprawdę. Miałam wrażenie, że każda kartka opisuje to samo. W końcu, w Afryce poznałam obraz ludzi prostych i krnąbrnych, którzy są łasi na to, co im dasz, na pieniądze, dla nich krewny Amerykanin oznaczał bogactwa Zachodu, miałam wrażenie że traktują go, jak zabawkę , którą koniecznie trzeba wybadać, którą się należy pochwalić. Dziadek zabił kozę odrąbując jej głowę maczetą, ponieważ biedne zwierzę zjadło trochę trawy (jako obrączyni zwierząt o mało nie zemdlałam czytając to). Ojciec był zwykłym pijakiem, nie przejmował się własnymi dziećmi, a mimo to na każdej stronie jest wybielany wręcz do miana świętego. Orientuję się mniej więcej, jak to jest z Afryką, ale nie zgadzam się z tym, że mężczyzna ma prawo mieć kilka żon, z każdą płodzić dzieci i wszystkie traktować jak niewolnice i bić. Nie zgadzam się z wieloma rzeczami, które rządzą tym światem i ta książka przypomniała mi dlaczego. Dla mnie to BEŁKOT.
Link do opinii
Polityczny bełkot człowieka, który próbuje mi wmówić, że wszystko, czego pragnie to dobro ogółu. Człowieka, który nie potrafi powiedzieć samemu sobie, kim jest. To nie jest książka o polityce, to coś na miarę powieści mówiącej o szukaniu swojego miejsca, to ckliwa opowieść poruszająca ciągle jeden i ten sam temat. Zdecydowanie nie dla mnie.
Link do opinii
Reklamy