Pierwsza przychodzi miłość

Wydawnictwo: Otwarte
Data wydania: 2016-06-27
Kategoria: Obyczajowe
ISBN: 978-83-7515-255-5
Liczba stron: 456
Dodał/a książkę: dayna15

Ocena: 4.57 (14 głosów)

Josi i Meredith to siostry. Meredtih jest mężatką i matką dwójki dzieci, Josi bezdzietną singielką – ale żadna z nich nie jest szczęśliwa. Josi robi to, co chce, a Meredith to, co należy – ale żadna z nich nie ma tego, o czym marzy. Kiedyś miały brata. „Miały”, dlatego wszystko jest teraz takie pokręcone.

Wydaje Ci się, że znajdziesz szczęście, spełniając swoje marzenia? A może będziesz szczęśliwa, jeśli naprawdę pokochasz? Miłość nie zawsze przychodzi pierwsza, ale jest najważniejsza.

Kup książkę Pierwsza przychodzi miłość

Opinie o książce - Pierwsza przychodzi miłość

Avatar użytkownika - leonia
leonia
Przeczytane:2017-08-23, Ocena: 5, Przeczytałam, 52 książki 2017,

Pozornie  idealna rodzina. Do czasu gdy  spada na nią ogromna tragedia.  Tragiczna śmierć najstarszego  brata i syna  powoduje, że rodzina rozpada się. Każdy przez lata walczy z poczuciem  winy, nad  każdym z nich wisi widmo zmarłego Daniela i nieustanne myśli, jak wyglądałoby ich życie, gdyby owego feralnego dnia do wypadku nie doszło.

Śmierć Daniela, którego postrzegają jako  wzorowego syna i brata,  staje się pretekstem do odkrycia prawdy o wartościach rodzinnych, o relacjach między bliskimi  w najtrudniejszych sytuacjach i w zwyczajnym życiu.  Emily Giffin odkrywa prawdę o sile miłości i tych wartościach, dla których niezmiennie ludzkie życie ma sens.

Link do opinii
Avatar użytkownika - atena
atena
Przeczytane:2016-12-31, Ocena: 5, Przeczytałam, 52 książki 2016,
Tytuł mnie trochę zmylił. Myślałam, że to będzie lekka, odprężająca powieść. A tu proszę - śmierć bliskiej osoby, która jak wiemy różnie wpływa na ludzi. W tej powieści śmierć 25-letniego Daniela - syna, brata, przyjaciela, narzeczonego - wywiera wpływ nawet po wielu latach. Niby wszystko układa się dobrze (chociaż rodzice się rozwiedli, a ojciec popada w alkoholizm), ale gdzieś w podświadomości "żyje" ON. Polecam
Link do opinii
Avatar użytkownika - monalizka
monalizka
Przeczytane:2016-10-22, Ocena: 5, Przeczytałam, 52 książki - 2016,
Głównymi bohaterkami najnowszej powieści Giffin są dwie siostry: Josie i Meredith, które różni wiele (jak podejście do życia), ale łączy na pewno jedno: kiedyś miały brata. Daniel zginął jako młody człowiek w wypadku samochodowym, a jego rodzina pełna żalu zastanawia się do tej pory, co by było gdyby.... ,,Piętnaście lat minęło powoli, a zarazem nie wiadomo kiedy." Josie to 37-letnia nauczycielka, singielka, do jej klasy obecnie trafia córka dawnego narzeczonego, a o którym ona nadal myśli. Mieszka z przyjacielem Gabe'em, idzie na randkę ostatniej szansy oraz coraz częściej myśli o samotnym macierzyństwie, marzy o dziecku, na które ma coraz mniejsze szanse. Dzięki jej narracji uzyskujemy świadomość, że ukrywa coś w związku z wypadkiem Daniela. Nigdy z nikim na ten temat nie rozmawiała. Meredith zaś ma pozornie ułożone życia: córeczka Harper, kochający mąż Nolan, ale ona jest wiecznie niezadowolona, czegoś jej brakuje w życiu. Nie wie, czy bardziej razi ją udawanie szczęśliwej, czy świadomość, że nie jest szczęśliwa, choć powinna- nie wierzy już we wspólną przyszłość z mężem. Kiedyś chciała być aktorką, ale zrezygnowała ze swoich marzeń. Jej narracja z kolei daje nam możliwość poznania zdarzeń po wypadku jej brata, to jak wyszła za mąż za jego najlepszego przyjaciela. Pisarka porusza tutaj wiele istotnych tematów: przede wszystkim skomplikowane relacje siostrzane (które są tu naprawdę dobrze opisane, poznajemy dobrze te dwie bohaterki)- od kłótni, irytacji, niechęci, rywalizacji, czasami zdarzają im się momenty bliskości. Co najistotniejsze (z punktu widzenia fabuły książki) ciągle wisi nad nimi widmo zmarłego brata, a z nim kłąb emocji, poczucia winy, presji idealnego życia. Obydwie inaczej przeżywają żałobę. Josie za nieprzebitym murem skryła pamięć o Danielu, zaś Meredith ciągle o nim myśli, chce obchodzić jego ,,rocznice". Jedna drugą obwinia o egoizm, zazdrości prostoty w spełnianiu swoim marzeń, bo Meredith zwykle robi to, co musi, a Josie to co, chce. ,,Daniel zginął i wszystko się zmieniło. Nieodwracalnie". Czy Meredith znajdzie to, co jej umyka w życiu, zrozumie swoje emocje? Czy porozmawia szczerze z mężem? Czy Josie odważy się wyznać prawdę, zaczynając od samej siebie? Czy przestanie uciekać od wspomnień i poczucia winy? Czy pewne rzeczy da się zawsze naprawić? ,,Wszędzie to ze sobą dźwigasz." Pisarce jednak nie udało się uniknąć pewnych, nie tyle błędów, co dziwnych zwrotów i zdarzeń, dialogów i sytuacji (poszukiwanie dawcy nasienia, przyczyny zawarcie małżeństwa), jednak w konsekwencji nie zaważa aż to tak wysoko na ocenie tej powieści. Nie będzie to wprawdzie najlepsza książka Giffin, może paradoksalnie brakowało mi tutaj większej ilości wzruszeń. ,,Pierwsza przychodzi miłość" to ciekawa, przynosząca refleksje historia obyczajowa, o konflikcie siostrzanym spotęgowanym tragedią rodzinną. O tym, że kochać to nie znaczy być zakochanym. Pustka i wyrzuty sumienia po stracie bliskiej osoby mogą popchnąć na drogę pełną trosk i problemów, wtedy trzeba nazwać je i znaleźć brakujące elementy. Ukazuje, że siostrzana więź, mimo innych punktów widzenia, jest jedyna w swoim rodzaju. I najważniejsze: ,,Ale jest jedna stała rzecz, na którą zawsze można liczyć: miłość. To ona jest najważniejsza i zostaje z nami na zawsze."
Link do opinii
Avatar użytkownika - KsiazkowoLC
KsiazkowoLC
Przeczytane:2016-07-17, Ocena: 5, Przeczytałam, 2016, Wyzwanie 2016, Mam, Recenzenckie/Autorskie,
W pierwszej dekadzie lipca nakładem Wydawnictwa Otwarte ukazała się najnowsza powieść Emily Giffin, która nosi tytuł ,,Pierwsza przychodzi miłość". Historia, którą opisuje autorka snuta jest z perspektyw dwóch sióstr Josie i Meredith, które przed kilkunastu laty na skutek wypadku samochodowego straciły swego ukochanego, starszego brata Daniela. Młode kobiety zdają się być od siebie diametralnie różne, co nie pozostaje bez wpływu na ich trudne, wzajemne relacje. Josie zawsze robi to, na co ma ochotę, natomiast Meredith ma nieustanne poczucie, iż zawsze to ona jest tą, która ostatecznie musi stanąć na wysokości każdego stającego przed nią zadania... Żadna z nich nie jest szczęśliwa, choć każdej z nich wydaje się, ze siostra ma wszystko. Życie bohaterek wykreowanych przez Emily Giffin zdecydowanie nie jest czarno białym schematem, w którym wszystko lub prawie wszystko jest jednoznaczne. Zaznacza się w nim cały wachlarz tak pragnień, jak wątpliwości targających Josie i Meredith w związku z podejmowanymi przez nie na przestrzeni lat decyzjami i ich konsekwencjami. Autorka pokazuje jak często brniemy w grę pozorów przywdziewając maski, tak, aby sprawiać wrażenie silnych, samowystarczalnych, szczęśliwych etc. A prawda bardzo często niestety wygląda tak, że ukrywamy się za fasada, pod która szaleją emocjonalne burze, ogrom kompleksów, poczucie niespełnienia i osamotnienia. Jest to historia o więziach i relacjach rodzinnych, które bez względu na różnorakie życiowe zakręty i komplikacje w gruncie rzeczy zawsze pozostają bardzo silne. A także o tym jak wielki - niestety nie zawsze dobry - wpływ ma nasza przeszłość na naszą teraźniejszość. Refleksje Josie i Meredith oraz osób w jakikolwiek sposób z nimi powiązanych uświadamiają nam z jednej strony, iż człowiek nie jest w stanie jednocześnie zadowolić wszystkich włącznie z samym sobą, z drugiej strony natomiast czytelnik dostrzec może potrzebę i ogromną moc, jaką niesie w sobie wybaczanie innym, ale także samemu sobie, bo przecież nie zawsze w życiu mamy absolutny wpływ na wszystko i o tym należy pamiętać. W moim odczuciu kwintesencja tej powieści jest taka, ze wszystko w życiu człowieka obraca się wokół miłości mającej przecież bardzo wiele imion i twarzy... i choć nie jest ona łatwa, a nawet bardzo często boli to jest także swoistą liną, która prowadzi nas wśród meandrów życia, bez względu na to, czy jesteśmy tego świadomi, czy tez nie. Książkę czyta się bardzo płynnie, więc jeśli lubicie prozę Emily Giffin to sami przekonajcie się jak potoczą się losy Josie i Meredith, czy odnajdą one swoje szczęście i właściwie dla każdej z nich miejsce na życiowym rollercoasterze... * https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta * http://ksiazkowoczyta.blogspot.com/2016/08/jest-jedna-staa-rzecz-na-ktora-zawsze.html
Link do opinii
Avatar użytkownika - awiola
awiola
Przeczytane:2016-07-31, Ocena: 4, Przeczytałam, 52 książki 2016, Mam,
"(...) wszystko sprowadza się do miłości". Wydawałoby się, że siostrzana miłość i więź, jaką ze sobą niesie to jedno z najtrwalszych uczuć, jakie może wytworzyć się pomiędzy dwójką ludzi. Wiem, co oznacza bycie siostrą i z jakimi skomplikowanymi sytuacjami wiąże się ta rola. Emily Giffin w swojej najnowszej książce pokazała mi jednak, że zbyt często oceniając swoje rodzeństwo, bazujemy na własnych doświadczeniach. A to błąd, duży błąd. Emily Giffin to amerykańska autorka, która ukończyła Uniwersytet Virginia i rozpoczęła pracę w kancelarii adwokackiej na Manhattanie. Po jakimś czasie, gdy wyjechała do Londynu rzuciła jednak karierę i poświęciła się pisaniu. Autorka mieszka obecnie w Atlancie z mężem i trójką dzieci. Powieść pt. "Pierwsza przychodzi miłość" to jej ósma książka w karierze. Josie i Meredith to dwie siostry, które stanowią swoje zupełne przeciwieństwo. Meredith mogłaby stanowić wzór do naśladowania - ma męża, czteroletnią córeczkę, dobrą posadę prawniczki i zdroworozsądkowe podejście do życia. Josie jest za to lekkoduchem, bezdzietną singielką, której zegar biologiczny niebezpiecznie tyka. Siostry miały kiedyś brata, który zginął tragicznie w wypadku. Tragedia ta na kolejne lata naznaczyła wzajemne relacje całej rodziny. Najnowsza powieść Emily Giffin po raz kolejny traktuje o miłości, tym razem jednak jej głównym wątkiem jest miłość siostrzana, przybierająca wiele różnych twarzy. Autorka wykreowała zapadające w pamięć rysy psychologiczne dwóch kobiet, które łączą jedynie więzy krwi i nic ponadto. Josie i Meredith to dwie tak skrajne osoby, że czytelnik nie jest w stanie nie zająć stanowiska w ich narastającym od lat, konflikcie. Podobnie było ze mną i muszę przyznać, że przez całą powieść dopingowałam nie Meredith, a Josie, która według mnie ze swoimi wieloma wadami i lekkim podejściem do istotnych spraw, była po prostu prawdziwsza. Jej siostra, której życie tylko pozornie ułożyło się idealnie irytowała mnie widocznym egoizmem, ciągłym wytykaniem wad Josie, niemożnością wyciągnięcia ręki na zgodę oraz przekonaniem o swojej wyższości. Przyznam szczerze, że nie polubiłam Meredith nawet w małym stopniu, całą moją sympatię skradła bowiem niepokorna Josie, która według mnie jest najbardziej egzotyczną postacią tej książki. "Pierwsza przychodzi miłość" to powieść, w której autorka zastosowała trafiony zabieg w postaci przeplatania między sobą pierwszoosobowej narracji dwóch sióstr, a także mieszania planów czasowych poprzez wspominanie wydarzeń z przeszłości. Dzięki temu, czytelnik otrzymuje szansę poznania genezy pewnych decyzji i konfliktów oraz co za tym idzie, możliwość własnej oceny motywów postępowania obu sióstr. Wątek rodzinnej tragedii, która wpłynęła na każdy aspekt życia jej członków, nasuwa wiele refleksji dotyczących braku rozliczenia się z przeszłością i utrzymywania sekretów w tajemnicy. Podczas czytania ucieszył mnie bardzo fakt, iż autorka nawiązała do jednej ze swoich poprzednich powieści, a mianowicie do książki "Sto dni po ślubie", gdyż w fabule pojawia się Ellen, przedstawiona jako przyjaciółka Meredith. Dzięki temu zręcznemu zabiegowi, ja już wiem, jak potoczyło się dalej jej małżeństwo i jestem z tego scenariusza bardzo zadowolona. Emily Giffin w swojej najnowszej powieści przemyca dość prostą i zarazem trudną prawdę - nie da się jednocześnie spełniać cudzych oczekiwań i zaspokajać swoich. Te dwie rzeczy naturalnie się bowiem wykluczają, doprowadzając zawsze do cierpienia. Nie jest to z pewnością najlepsza książka autorki, gdyż spodziewałam się po niej większej ilości wzruszeń, ale jedna z tych lepszych. Jeśli więc macie ochotę na przeczytanie sprawnie napisanej powieści obyczajowej, która zapewni wam kilka godzin intensywnego myślenia, zachęcam do lektury tej książki.
Link do opinii
Avatar użytkownika - kingaz86
kingaz86
Przeczytane:2016-07-25, Ocena: 6, Przeczytałam, 52 w 2016, Mam,
Josi i Meredith to siostry. Meredtih jest mężatką i matką dwójki dzieci, Josi bezdzietną singielką - ale żadna z nich nie jest szczęśliwa. Josi robi to, co chce, a Meredith to, co należy - ale żadna z nich nie ma tego, o czym marzy. Kiedyś miały brata. ,,Miały", dlatego wszystko jest teraz takie pokręcone. Wydaje Ci się, że znajdziesz szczęście, spełniając swoje marzenia? A może będziesz szczęśliwa, jeśli naprawdę pokochasz? Miłość nie zawsze przychodzi pierwsza, ale jest najważniejsza.
Link do opinii
Najnowsza książka Emily Giffin nie wywołała we mnie jakiegoś specjalnego zachwytu. Co prawda czyta się ją szybko, jednak nie ma w niej czegoś niezwykle zaskakującego. Ot, samo życie! Historia opowiada o życiu dwóch sióstr Josi oraz Meredtih. Obie różnią się od siebie pod każdym względem, każda z nich kieruje się w życiu innymi priorytetami, a jednak obie wciąż poszukują szczęścia. Nieszczęśliwe wydarzenie z przeszłości, śmierć ich brata Daniela nie daje im zapomnieć o tej bolesnej stracie. Nie dopuszczają do siebie myśli, że to co się stało już się nie odstanie i nie można wciąż kierować się przeszłością, na którą nie ma się już wpływu. Życie toczy się dalej i trzeba stawić mu czoła. "-Wiem. Ale czy życie polega na tym, żeby być szczęśliwym, czy żeby uszczęśliwiać innych?" Powieść ukazuje nam, że relacje międzyludzkie nawet wśród rodziny potrafią być skomplikowane. Czasem bolesna strata z przeszłości, wpływa na nasze teraźniejsze zachowanie. Obie siostry nie potrafią do końca słusznie podjąć decyzji, być może boją się, że mogą doświadczyć kolejnej straty. Wzajemnie sobie dokuczają, wywołując niepotrzebne sprzeczki. Prawda jest jednak taka, że obie potrzebują się wzajemnie i tak naprawdę darzą się miłością, choć nie chcą tego okazać. Mimo, iż od śmierci Daniela minęło już ponad 10 lat, obie wciąż się nie pogodziły z jego odejściem. Szukają ukojenia tam, gdzie tak naprawdę go nie mogą znaleźć. Choć są otoczone ludźmi, to żyją w pewnej samotności, która wynika z wciąż skrywanego w sobie bólu. "Obrazy, które wolelibyśmy wyrzucić z pamięci, wracają z uporem i brutalną wyrazistością, a szczegóły, które pragniemy zatrzymać, wymykają nam się niczym sen tuż po przebudzeniu." Pierwsza przychodzi miłość to książka o siostrzanych relacjach, o braku pogodzenia się z bolesną utratą brata, o poszukiwaniu własnego szczęścia. Cóż, relacje między rodzeństwem nie zawsze są wspaniałe, życie zaskakuje nas na każdym kroku. Nigdy nie wiemy czego mamy się spodziewać. Zdarza się, że nie zauważamy tego, co ofiaruje nam los, a być może nie chcemy tego zauważyć? Czasem inni ludzie coś nam ofiarują, bądź pragną coś uświadomić, a my sami nie chcemy ich do siebie dopuścić, ponieważ albo tego nie zauważamy, albo boimy się, że los znów nas skrzywdzi. Nie warto jednak nigdy rezygnować z własnych marzeń, zawsze należy dążyć do tego, by osiągnąć to co chcemy. Czy zatem siostrzane relacje będą na tyle silne, by przetrwać obecny kryzys? Czy miłość siostrzana będzie w stanie przetrwać trudne chwile i znów umocnić się w swojej miłości? Jak bardzo nierozerwalne są więzi rodzinne? Czy niedomówienia, tragiczne przeżycia z przeszłości wpłyną na ich przyszłość? Mimo wszystko, zachęcam do sięgnięcia po tę pozycję, by uświadomić sobie, jak ważne są więzi rodzinne i jak nieplanowane przeżycia wpływają na każdego z nas. Pamiętajcie, że życie może nas zaskoczyć w każdej sekundzie.
Link do opinii
Avatar użytkownika - Bookendorfina
Bookendorfina
Przeczytane:2016-07-04, Ocena: 5, Przeczytałam,
"Obrazy, które wolelibyśmy wyrzucić z pamięci, wracają z uporem i brutalną wyrazistością, a szczegóły, które pragniemy zatrzymać, wymykają nam się niczym sen tuż po przebudzeniu." Powieść mająca w sobie mnóstwo ciepła, wrażliwości i zrozumienia motywów ludzkich działań, mocy ukrytych pragnień i marzeń, nieustannego podążania za szczęściem, choć nie zawsze najprostszą z możliwych dróg. Najczęściej to właśnie nagromadzone wątpliwości, niepewności i nieufności powodują błędne podejmowanie decyzji, a później konieczność ponoszenia ich konsekwencji. Życie potrafi bardzo zaskoczyć, trudno jest na bieżąco wyłapać właściwe znaczenie przytrafiających się uśmiechów losu, szczęśliwych trafów i zbiegów okoliczności. Wielokrotnie nie potrafimy dostrzec tego, co ofiarowuje nam świat, inni ludzie, my sami. Za szybko wycofujemy się ze ścieżki spełnienia, nie wierzymy w swoje umiejętności i zdolności, nie odnajdujemy wystarczającej pewności w poczuciu własnej wartości. Dodatkowo, traumatyczne zdarzenia z przeszłości mogą zaburzyć właściwe postrzeganie rzeczywistości i w znaczący sposób rzutować na nasze myśli. Pewnych rzeczy nie da się cofnąć czy naprawić, jednak można i trzeba nauczyć się radzić sobie z nimi. Dopiero po wyzwoleniu się spod ich negatywnego wpływu jesteśmy w stanie śmiało podążać dalej z podniesioną głową. Ale na tym właśnie polega istota i piękno sztuki życia, jednocześnie nieidealne i perfekcyjne, gorzkie i słodkie, bolesne i radosne. Autorka świetnie przedstawia nam różnorodne aspekty relacji między ludźmi, skomplikowane odniesienia w związkach i rodzinach, problemy związane z zaakceptowaniem indywidualności, szukanie wspólnych płaszczyzn porozumienia. Takie powieści przemawiają do nas, angażują w bezpośrednie odnoszenie się do intrygującej fabuły, sugestywnie wpływają na postrzeganie z różnych perspektyw następujących po sobie wydarzeń, zachęcają do głębszych przemyśleń i refleksji. Bardzo przyjemna lektura, doskonale rozładowująca napięcie towarzyszące codzienności, pozwalająca na podróż po meandrach ludzkich losów, czerpania z nich inspiracji, pozytywnego nastawienia do życia i świata. Podczas czytania powieści towarzyszy nam duża dawka emocji, wzruszenia i napięcia. Narracja umiejętnie drażni zmysły, odwołując się do empatii, ułatwiając utożsamianie się z postaciami. Reakcje na sytuacje stają się nam bliskie poprzez odniesienia do własnych doświadczeń życiowych, ich podobieństw i zbieżności. Czujemy rozterki i obawy targające bohaterkami, przeżywamy ich wewnętrzne walki, rozpacz i ukojenie, tracenie i zdobywanie zaufania, odbudowywanie wiary i nadziei. Dwie siostry, diametralnie różne charakterologicznie, kierujące się odmiennymi przepisami na szczęście, a jednak wciąż go poszukujące. Josie i Meredith bardzo dużo dzieli, wydaje się, że niewiele mają ze sobą wspólnego, nie potrafią rozmawiać, każde ich spotkanie kończy się kłótnią. Działają sobie na nerwy, wytykają wzajemne ułomności, oskarżają o wiele rzeczy, choć tak naprawdę dążą się miłością i niezmiernie wzajemnie potrzebują. Pomimo upływu piętnastu lat, nie otrząsnęły się jeszcze po nagłej śmierci ich brata, nie potrafią sobie z nią poradzić, szukając pocieszenia tam, gdzie nie można go znaleźć, a jedynie dostać jego zafałszowaną i pozorną namiastkę. Dramatyczne przeżycie bardzo mocno w nich tkwi, poczucie winy wpływa na podejmowane decyzje i działania. W pewien sposób karzą się za to, co się stało, nie dopuszczają w pełni do siebie bliskich odczuwając ogromny lęk przed ponowną bolesną stratą. Otoczone ludźmi żyją w pewnej samotności, rezygnacji, niezrozumieniu i niespełnieniu. Co musi się wydarzyć, aby ich życie nabrało barw i blasku? Czy dadzą sobie szansę na realizację pragnień i spełnienie marzeń? Jakie oblicze miłości może wyzwolić w nich wielką determinację i nadzieję na prawdziwe szczęście? Kiedy zrozumieją, że trzeba pogodzić się z przeszłością, bo i tak nie mamy już na nią wpływu, a skupić na tym, co dzieje się obecnie, bo to w teraźniejszości odbywa się nasze życie? I niezwykle ciekawe pytanie, jak bardzo niezniszczalne są więzi łączące rodzeństwo? bookendorfina.blogspot.com
Link do opinii
Avatar użytkownika - wdowa86
wdowa86
Przeczytane:2016-12-05, Ocena: 3, Przeczytałam, 26 książek - 2016, Mam,
Avatar użytkownika - darr2
darr2
Przeczytane:2016-11-04, Ocena: 5, Przeczytałam, 52 książki w 2016 roku,
Avatar użytkownika - zosia29
zosia29
Przeczytane:2016-10-12, Ocena: 4, Przeczytałam,
Avatar użytkownika - rozczytana
rozczytana
Przeczytane:2016-10-01, Ocena: 4, Przeczytałam,
Avatar użytkownika - czarniutka21
czarniutka21
Przeczytane:2016-09-30, Ocena: 4, Przeczytałam, Wyzwanie - 52 książki 2016,
Reklamy