Za wcześnie

Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Data wydania: 2016-08-04
Kategoria: Literatura piękna
ISBN: 978-83-8069-422-4
Liczba stron: 352
Dodał/a książkę: edytka222

Ocena: 4.5 (2 głosów)

Niektórzy nauczyciele mogą zmienić twoje życie. On je zniszczył … Czy może być mniej wiarygodny narrator niż nastoletnia dziewczyna? (Nie)szczęśliwie zamężna Fiona Palmer przypadkowo spotyka dawnego nauczyciela i bez większego namysłu nawiązuje z nim romans. Wspomina, jak poznała enigmatycznego Henry’ego Morgana jako przedwcześnie dojrzała i samotna czternastolatka, przeplatając to z opisem ich dorosłego związku. Nastoletnie zadurzenie rozwinęło się w intensywną relację, ale Fiona zawsze miała nad nią kontrolę. Czy rzeczywiście? Kontrowersyjny i frapujący debiut powieściowy nagrodzonej pisarki, który przemówi do wielbicieli „Dziewczyny z pociągu”, „Zaginionej dziewczyny” i „Notatek o skandalu”.

Kup książkę Za wcześnie

Opinie o książce - Za wcześnie

Avatar użytkownika - Bookendorfina
Bookendorfina
Przeczytane:2016-12-28, Ocena: 3, Przeczytałam,
"Nie płaczę dlatego, że zostałam skrzywdzona - odpowiadam - Płaczę dlatego, że to już koniec." Początkowo nie mogłam złapać rytmu książki, chaotycznego stylu, pozornie nic nie wnoszących scen. Wydawało mi się, że nie zdołam przebrnąć przez zaślepioną nastoletnią miłość dziewczyny do bardzo charyzmatycznego nauczyciela. Zafascynowanie tak głębokie, że dla obiektu dawnych westchnień, nawet po piętnastu latach, kobieta rzuca wszystko, także to, co spotkało ją dobrego i wspaniałego, poświęca całą siebie. Namiętność, która zaślepia wszystkie inne uczucia, odziera ze zdrowego rozsądku, nie pozwala na dopuszczenie do głosu żadnych wątpliwości czy podpowiadanych podświadomie obiekcji. A jednak, autorce udało się wciągać mnie w opowiadaną historię, która wcale nie okazała się banalna, prosta i jednoznaczna. Joanna Barnard stopniowo odkrywa wszelkie niuanse i szczegóły dotyczące związku czternastoletniej uczennicy i jej szkolnego autorytetu, przedstawia towarzyszące bolesne okoliczności, choć jednocześnie pozostawia czytelnikowi zbyt wiele wolnej przestrzeni do dociekliwości i snucia przypuszczeń. W miarę rozwijania się akcji niejasności stają się łatwiejsze do interpretacji, powierzchowność fabuły zyskuje na głębi, a emocje wzbudzane w czytelniku zaczynają nabierać intensywności. To także obraz trzydziestoletniej kobiety, w jednej chwili decydującej się porzucić męża dla kogoś, kto w młodości miał na nią wielki wpływ, okaleczył fizycznie i psychicznie, spowodował ogromne wyrzuty sumienia i niskie poczucie własnej wartości. Pod płaszczykiem pozornego zrozumienia, dodawania odwagi i troski, ukrywa się człowiek podły i okrutny, oprawca perfidnie wykorzystujący słabości, doskonale znający wszelkie metody służące omamieniu nastolatki, być może również trwałego zniszczenia jej życia. Nie do końca jestem w stanie usprawiedliwić postępowanie głównej bohaterki Fiony. O ile rozumiem jej decyzje podejmowane w młodym wieku, o tyle nie w pełni przekonują mnie te pojawiające się wiele lat później, wywracające do góry nogami uporządkowane i udane życie. Wyłaniają się kwestie rozliczenia z przeszłością, odsłonięte na nowo dotkliwe rany, świadectwa dramatów, odsuwania od siebie wszelkich podejrzeń, poszukiwania potrzebnych potwierdzeń, własnej tożsamości i substytutów pustki. Mieszanka niedojrzałości, naiwności, zaślepienia, strachu, goryczy, żalu, ale także ulgi, ukojenia, siły koniecznej do pójścia dalej. Temat książki kontrowersyjny, potrzebujący uważnego spojrzenia, wsłuchania się w przesłanie. bookendorfina.pl
Link do opinii
Avatar użytkownika - Erna
Erna
Przeczytane:2016-08-13, Ocena: 6, Przeczytałam,
Miłość potrafi przetrwać długie lata, ukryta gdzieś głęboko. Wystarczy jeden bodziec, aby wyszła na światło dzienne i przewróciła dotychczasowe życie do góry nogami. Czy warto z nią walczyć, choć bywa toksyczną emocją pomiędzy obsesją a przywiązaniem? Fiona Palmer od dłuższego czasu idzie całkiem poukładaną drogą. Podobno szczęśliwa mężatka, choć uczucie między nią i Davidem dogasa. Niestety, nie zdążyła spełnić marzenia o zostaniu poczytną pisarką. Pewnego wieczoru spotyka Henry’ego Morgana, swojego dawnego nauczyciela. Ze zdwojoną siłą powracają stare doświadczenia, a Fiona z nostalgią wspomina ich romans. Romans wówczas prawie czterdziestoletniego mężczyzny i nastolatki. Kobieta porzuca męża, aby znów dać się uwieść Henry’emu. Jakie tajemnice ich łączą? Palmer musi stawić czoła oskarżeniom rzucanym pod adresem Morgana przez inną uczennicę i dokonać wyboru — wobec kogo ma stać się lojalna? Po okładce i opisie spodziewałam się czegoś w rodzaju mocnego thrillera. Nie zawsze mam chęć na takie książki, ale postanowiłam dać szansę debiutującej Joannie Bardnard. Relacja nauczyciel-dziewczynka nie jest specjalnie oryginalnym tematem w literaturze, co jakiś czas się przewija, znajdując miejsce także w „klasykach”. Barnard doskonale zdała sobie z tego sprawę, więc skupiła się na warsztacie i przedstawieniu historii w pomysłowy sposób. Bardzo lubię powieści, które są stworzone z dbałością o piękno wypowiedzi, a szczególnie, jeśli znajdują się w nich nawiązania do dzieł innych autorów. Z przyjemnością odkryłam, że w kilku scenach trafiamy na słówko o „Lolicie” Nabokova. To trochę oczko puszczone do czytelnika, bo łatwo domyśleć się powiązań między obiema książkami. Wciągająca treść, pokazująca, iż pierwsze zakochania mogą mieć realny wpływ na przyszłość. Trudna i kontrowersyjna sytuacja, skłaniająca do przemyśleń. Myślę, że „Za wcześnie” zbierze mieszane recenzje. Jedni będą zachwyceni, inni zniesmaczeni. To na pewno nie jest pozycja dla osób, które oczekują wartkiej akcji na każdej stronie. Wiele miejsca poświęcono przeżyciom wewnętrznym bohaterki lubiącej retrospekcje i analizowanie nawet najdrobniejszych kwestii. Ja poczułam z nią jakąś więź, usprawiedliwiać pewne zachowania. Ale dobrze wiem, iż niektórych będzie irytować. To typ kobiety zamroczonej uczuciem, które w jakimś sensie ją wychowało. Smutna w małżeństwie ze spokojnym i statecznym Davidem, rzuca się w ramiona niepokornego Morgana posiadającego artystyczną duszę. Niestety, w tym przypadku z zamiłowaniem do literatury nie idzie w parze empatia. Fiona prawdopodobnie nie takiej lekcji się spodziewała, gdy pierwszy raz trafiła do swojej szkoły. Można uznać, że stała się ofiarą syndromu sztokholmskiego, bo trudno uznać, iż Henry to pozytywna postać. Dużo mówię i myślę o tej powieści, bo jasno pokazała — nie zawsze można w pełni uchronić dziecko przed zagrożeniami. Są tym gorsze, gdy pojawiają się ze strony człowieka mającego dbać o bezpieczeństwo. Zakończenie mnie zaskoczyło, więc w pełni uznaję, że całość wypadła naprawdę dobrze. Płynęła stonowanym rytmem, aby w końcu uderzyć dość porażającym rozwiązaniem. Sposób narracji przypadł mi do gustu. Fiona zwraca się bezpośrednio do Henry’ego, jakby pisała do niego wyjątkowo długi list. To pomaga głębiej wniknąć w jej myśli. Takie historie zdarzają się naprawdę, choć częściej przedstawiane są w formie skandalu, nie tragedii. Nie chcę zdradzać zbyt wielu szczegółów, ale sądzę, że dużo osób będzie poruszonych, niektórzy może nawet utożsamią się z główną bohaterką. Cichym dodatkiem jest postać Dave’a, któremu kibicowałam przez większość stron. Jak widać, przywiązałam się do tych ludzi i sporo wyniosłam z lektury, co mnie bardzo cieszy. Już teraz, w sierpniu, „Za wcześnie” trafi na listę książek najmocniej zapadających mi w serce w tym roku. Jeśli macie chęć na sporo emocjonalności, to debiut Joanny Barnard jest idealną propozycją. Świetnie napisana, długie fragmenty same w sobie są cytatami wartymi zapamiętania. Światełko wśród innych pozycji w podobnym klimacie.
Link do opinii
Reklamy