Znaki szczególne

Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
Data wydania: 2014-03-20
Kategoria: Literatura piękna
ISBN: 9788308053300
Liczba stron: 300
Dodał/a książkę: elibri

Ocena: 4.8 (5 głosów)

Najnowsza książka Pauliny Wilk, autorki nagradzanego debiutu ,,Lalki w ogniu. Opowieści z Indii"

,,Znaki szczególne" to prywatny zapis dorastania w czasie demokratycznych przemian. Osobista i poruszająca historia do rodzinnego czytania. Współczesna Polska ujęta w autobiograficznej opowieści trzydziestolatki, która razem z rówieśnikami przeżywała zachwyty i rozczarowania nową rzeczywistością.

Ukształtowani w okresie gwałtownych przemian i entuzjastycznej atmosferze wolności, stworzyli różnorodne pokolenie. Autorka, jak wszystkie dzieci transformacji, nosi własne znaki szczególne.

Od lat osiemdziesiątych XX wieku do dziś. Od socjalistycznych podwórek do open space i przestrzeni wirtualnej. Od pożyczanych rowerów i kapsli do kupionych na kredyt mieszkań i samochodów. Od pomysłowych zabaw na dywanie do schematycznych zadań w koncernach. I od baśniowej wizji demokracji do realnej, gorzkiej polityki.  

,,Znaki szczególne" są zapisem dorastania w wolności, która także dzieciom i nastolatkom postawiła zaskakujące wyzwania. Ostatni obywatele PRL, a jednocześnie pierwsi obywatele wolnej Polski - są generacją szczególną. Przecięci na pół, starzy i nowi zarazem. Wychowani w poczuciu równości i oswojeni z niedostatkiem, ale dorastający w atmosferze rywalizacji i wielkich szans. Nie w pełni nowocześni, bo także nieco staromodni.

Urodzona w 1980 roku autorka była jednym z dzieci porwanych przez wir przemian. Teraz ogląda własne dzieciństwo, dorastanie i dorosłość, opisuje też losy rodziny, sąsiadów i bliskich, by zrozumieć, jak głęboka, wszechobecna - i niezakończona - jest transformacja życia w Polsce. Powrót na podwórko to okazja, by z przeszłości zabrać wszystko, co potrzebne teraz w nowym, ale niekoniecznie lepszym świecie: czas wolny, wspólną przestrzeń, zdolność bycia razem i budowania kompromisów.

PAULINA WILK

Rocznik 1980.

Pisarka i publicystka.

Jej pierwsza książka ,,Lalki w ogniu. Opowieści z Indii" (Carta Blanca, 2011) została uznana za jeden z najważniejszych debiutów reporterskich ostatnich lat. Opowieść napisana po blisko dekadzie podróży do Indii łączy elementy reportażu i eseju, jest wnikliwą analizą indyjskiego społeczeństwa. Autorka zbudowała poruszającą panoramę życia ponad miliarda ludzi.

,,Lalki..." stały się bestsellerem, został docenione przez krytyków i czytelników przede wszystkim za plastyczny język i bogactwo refleksji nad jedną z najbardziej fascynujących współczesnych kultur.

Książka otrzymała m.in. nominację do Nagrody Literackiej Nike, Nagrody im. Beaty Pawlak, Nagrody Literackiej Angelus, Nagrody National Geographic Traveller i in. Autorka odebrała nagrodę Bursztynowego Motyla im. Arkadego Fiedlera za najlepszą książkę podróżniczą 2011 roku.

Kup książkę Znaki szczególne

Polecana recenzja

Avatar użytkownika -

Przeczytane:,
Znaki szczególne to opowieść o pokoleniu transformacji, osobach, które dziś mają około trzydziestu lat i o wpływie historyczno-politycznych zawirowań na ich życie. To zapiski o wspólnym dorastaniu wraz z demokracją; nostalgicznie spojrzenie wstecz, do czasów dzieciństwa oraz następujący po nich chaos, który wywrócił do góry nogami dosłownie każdą dziedzinę życia.   Ja, choć urodzona po roku 1989, również ze swojego dzieciństwa pamiętam niektóre elementy wspominane przez autorkę, w tym prawdziwy "relikt” - elektroniczną grę z wilkiem zbierającym jajka w kurniku. Wtedy to było coś! Poza tym skakanie w gumę, zabawy na trzepaku, torebki z vibovitem, przesiadywanie na klatkach schodowych i słynne pytanie, czy Ania może wyjść się pobawić / na podwórko?. To, czego resztek sama nie doświadczyłam, znam z opowiadań krewnych bądź widziałam jako przechowywane drobiazgi. Teraz dzięki Znakom szczególnym mam szansę uporządkować relacje i wspomnienia, by zobaczyć pełny obraz, by odkryć, jak ten obcy-nieobcy świat się zmieniał.   Polityka i historia zastały nas w trakcie zabawy.   Autorka wraca do dzieciństwa, potem przechodzi do lat nastoletnich i dorosłości, w międzyczasie, jako przerywnik, sięgając do współczesności. Każdy temat, zagadnienie ukazuje na przestrzeni lat - od czasów przełomu do dziś, by później znów ...
(czytaj dalej)

Opinie o książce - Znaki szczególne

Avatar użytkownika - be_ha
be_ha
Przeczytane:2017-01-30, Ocena: 5, Przeczytałam, 52 książki w 2017 roku, Mam,
Właściwie niczego nowego się z tej książki nie dowiedziałam, autorka po prostu przelała na papier moje myśli. I chyba ta bliskość doświadczeń i poglądów sprawiła, że tak dobrze mi się ją czytało.
Link do opinii
Avatar użytkownika - karrun
karrun
Przeczytane:2014-11-02, Ocena: 3, Przeczytałam, 26 książek 2014,
Prawdziwa, mnie bezpośrednio dotycząca, o mnie i moich rówieśnikach. Nie da się zaprzeczyć, że autorka za pomocą obrazowego, nieobojętnego, ale przesyconego emocjami i wspomnieniami języka opisuje to, pod czym i ja mogę się podpisać obiema rękoma. I mogę dodać, że niektórzy z naszej generacji mieli/mają jeszcze gorzej. Jesteśmy przegranymi zwycięzcami. Jesteśmy, jak pisze autorka, "przecinkiem" pomiędzy szczęśliwszymi od nas pokoleniami- starszym i młodszym. Ta książka to głos usprawiedliwienia za nasze zachowanie, decyzje, stanowiska, za które jesteśmy zbiorowo oceniani i czasem krytykowani przez te inne generacje. Dla mnie nie ma w tej książce nic odkrywczego, a nasi rodzice czy dzisiejsi nastolatkowie chyba nie do końca zrozumieją, czym dla nas było dorastanie w czasie przemiany.
Link do opinii
Avatar użytkownika - Iwona067
Iwona067
Przeczytane:2014-07-24, Ocena: 6, Przeczytałam, 52 ksiązki 2014,
Paulina Wilk, pisarka i publicystka, rocznik 1980, to autorka znana z debiutu książkowego "Lalki w ogniu". Jej kolejna pozycja to dla mnie sentymentalna podróż do krainy młodości, do czasów, kiedy życie towarzyskie kwitło na podwórku pod osiedlowym trzepakiem, wszyscy nosiliśmy jednakowe, kupowane w sieciówkach ubrania a zachodnie zdobycze cywilizacji i dalekie podróże były wyłącznie nieosiągalnym marzeniem. Autorka w swoich wspomnieniach "prowadzi nas przez ostatnie trzy dekady dorastania do wolności" (okładka książki). Poznajemy jej (i jakże mój własny) świat od czasów dzieciństwa do dojrzewania. Świat, w którym "są okopy i amfiteatr, trawiaste boisko i drewniana chatka "Baby Jagi", oblepiona dzieciakami od rana do wieczora. Są trzepaki i śmietniki - w sam raz do gry w podchody i ślepego dziada. Dwa kanały telewizji ściśle wyznaczające rytm naszych sobotnio-niedzielnych poranków i codziennych zabaw przed blokiem" (s. 16). Jednym słowem świat ulubionych bajek, dziecięcych zabaw w miejscach niekoniecznie bezpiecznych, ulubionych smaków dzieciństwa, przyjaźni, formowania się poglądów, poznawania nowej europejskiej rzeczywistości. Książka w formie opowieści, bez dialogów. Czyta się, pochłania ją wręcz jednym tchem, może dlatego, ze dotyka osobiście. Dostarcza wiele wzruszeń, przypomina perełki tamtych czasów, do których wielu z nas tak obecnie tęskni. Łza zakręciła się w oku, kiedy Paulina Wilk przywołała w pamięci ukochaną dobranockę z dzieciństwa "Zaczarowany ołówek". Któż nie pamięta wesołego chłopca z jasną czupryną, który za pomocą cudownego narzędzia wyczarowywał wszystko, co było potrzebne? "Chłopak nigdy jednak nie rysował kapryśnie ani łapczywie. Jego pomysły brały się z realnych problemów a nie zaścianek. Ołówek był antidotum na brak, nie różdżką chciwości" (s. 15). Któż w tamtych czasach nie przekopywał śmietnika, by wybrać z niego największy kolekcjonerski skarb - puszki po zachodnich napojach czy piwie? "Wymyte i wysuszone stały potem w różnych piramidach na półkach" (s. 33). Te puszki były swoistym talizmanem, marzeniem o lepszym życiu. W przejmujący sposób wspomina autorka kontakty sąsiedzkie, które kwitły w szarej, smutnej polskiej rzeczywistości. Opisuje imieninowe wieczory, gdy wspólnie świętowało pół klatki schodowej, gdy i dzieci i dorośli uczestniczyli w tej ceremonii w równie ważnym stopniu. Przyszywani wujkowie i ciocie, ta "sąsiedzka rodzina stanowiła bardzo rozległy twór, a dzieci odtwarzały tę serdeczność między sobą" (s. 210). Dziś w swoim miejscu zamieszkania tworzymy twierdze, osłaniając się wysokimi płotami bądź izolując w czterech ścianach blokowisk. Nie znamy sąsiadów a pójście z prośbą o pożyczenie szklanki cukru jest co najmniej uwłaczające, bo dziś " nie wypada czegoś nie mieć i nie być samowystarczajacym, zależność od innych jest skutecznie wykasowywana" (s. 208). Pięknie Paulina Wilk podsumowuje opis relacji międzysąsiedzkich: "Zdumiewa dziś, jak wiele sobie dawaliśmy, gdy mieliśmy niewiele. Jak naturalne było, że się prosi, dostaje, dziękuje i odwzajemnia" (s. 211). Któż z nas dziś nie wspomina tamtych czasów? Było szaro i nieciekawie, ale bardziej przyjaźnie i ciepło. Inaczej smakował chleb i zdobywane z trudem pomarańcze. Pamiętam smak pajdy chleba spuszczanej przez mamę z okna po sznurku, gdy biegało się z kolegami do późnych godzin wieczornych i nie było czasu by zjeść w domu kolację. Pamiętam zabawy patykami, kamykami czy gumą do skakania. Kartki wyjęte ze skrzynki pocztowej były symbolem czyjejś miłości czy przyjaźni. Był czas na rozmowę z sąsiadką i zatrzymanie się w biegu. I mimo klucza na szyi to było szczęśliwe dzieciństwo. "Znaki szczególne" przywołują wizję tamtych czasów z zegarmistrzowską dokładnością i repoerterska wnikliwością. Czasami miałam wrażenie, ze przeniosłam się o 35 lat wstecz i przeżywam te lata na nowo. Jednocześnie książka obnaża bezlitośnie wszystkie społeczne wady nowego systemu, demaskując ludzi, ich zachowania i bezduszność. I powoduje, że się tęskni. I mimo, że jak pisze autorka "zniknął brak" (s. 40) dziś tak naprawdę brakuje nam po prostu człowieka. I to nam bezwzględnie uzmysławia ta książka.
Link do opinii
Avatar użytkownika - Velstruna
Velstruna
Przeczytane:2014-07-12, Ocena: 5, Przeczytałam, 26 książek 2014,
"Znaki szczególne" są jak spotkanie z przyjaciółką z dzieciństwa. To wspomnienia i wyznania pokolenia "analogowo- cyfrowego", do którego sama należę. Czytając, uruchamiają się wspólne doświadczenia, ważne momenty życiowe i historyczne. "Wspomnienia pracują wbrew przemijaniu". Przecież ja też piłam "Ptysia", robiłam kwiatowe ołtarzyki pod szkłem, jedząc delicje czy śliwki w czekoladzie, starałam się zapamiętać ich smak ( bo kto mógł przewidzieć, kiedy i gdzie je znów "rzucą"), uwielbiałam "Mary Poppins", oglądałam "5- 10- 15", a mój tata też miał (do dzisiaj ma) kolekcję monet, no i wreszcie ja też dumnie nosiłam "depeszki" :) Autorka używa formy "my", tworząc obraz pokolenia, które wszystkiego miało mało, "tylko marzeń nieskończenie wiele". W książce poruszony jest nie tylko temat życia w PRL-u i w RP po "Okrągłym Stole". Równie ciekawa jest część dotycząca czasów nam współczesnych i relacji między ludźmi w dobie internetu. Kiedyś ludzie byli ze sobą po prostu. "Zaprzyjaźniał nas czas- wspólnie przestany, przegadany, przemilczany, przenudzony. (...) Rośliśmy razem i to wystarczało". Dziś niby nie jesteśmy sami, bo możemy ciągle być w "zasięgu", ale tak naprawdę problem samotności dotyka nas bardziej niż kiedykolwiek. Mamy tylko złudzenie bliskości czy wspólnoty i "pląsawicę komunikacyjną". Trzeba umieć znaleźć się w tym pędzącym świecie, wciąż uczyć się, adaptować, bo inaczej ktoś nas ubiegnie lub będziemy wśród "wykluczonych". Tylko pamiętajmy, żebyśmy, prowadząc "istnienia równoległe"- realne i wirtualne, nie pogubili swych znaków szczególnych. POLECAM.
Link do opinii
Avatar użytkownika - en-ca_minne
en-ca_minne
Przeczytane:2014-05-15, Ocena: 5, Przeczytałam, 52 książki 2014, Mam,
FRAGMENT PROTOKOŁU ZE SPOTKANIA KLUBU KSIAŻKI - "Znaki szczególne" Pauliny Wilk Tym razem tematem głównym był powrót do dzieciństwa - różowych lat '80 i '90-tych i nowa książka Pauliny Wilk - "Znaki szczególne". Do dzieciństwa wracałyśmy także kulinarnie, zatem oto, co znalazło się na stole (o ile wszystko zapamiętałam): - młode ziemniaczki z koperkiem i kefirem ze szczypiorkiem a la zsiadłe mleko i jajkiem sadzonym (wakacje na wsi:)) - serki topione (Eweliny mama robiła jej do szkoły co piątek) - pyszną sałatkę z ryżem, tuńczykiem, kukurydzą i dwoma ziołami na ,,cz" - kisiel z tartym jabłkiem (wymieniony również w książce) - truskawki (sezonowo) - czeska (prawie czechosłowacka) czekolada nadziewana - słone paluszki - galaretki z cukrem - preparowany ryż - kompot rabarbarowy - okrągłe gumy balonowe, tracące smak po trzydziestu sekundach - oranżada HELLENA (bo małych oranżadek ani PTYSIA nie znalazłyśmy) - popijam ją, tworząc ten protokół - cola i pepsi w puszkach do kolekcji - soczki z rurką - żelki (wersja NIE-HARIBO) i czekoladowa MALAGA - na koniec przygód kulinarnych, z lodówki (temperatura!) przywędrowały do nas jajka z niespodzianką, komisyjnie jednocześnie otwierane przez wszystkie uczestniczki - przy wtórze okrzyków typu "O nie, ale beznadziejne!" lub "Iiiiiiiii, czaderskie!", tudzież "Zamienisz się? Ale tak na zawsze?". Słowem, dobrze wrócić do tych czasów i tego zdziwienia. Poza jedzeniem, towarzyszyły nam inne wydarzenia okołoksiążkowe - oglądałyśmy Zosi zdjęcia z przerażającymi Mikołajami, od których lepiej uciekać niż dostawać prezenty, słuchałyśmy Plastusiowego pamiętnika na winylu, wspominałyśmy dzieciństwo. Dzieciństwo szkolnych sklepików, zabaw w namiocie pod czterema krzesłami i kocem, dzieciństwo szkolnych przyborów do pisania (od Eweliny każda z nas otrzymała zaczarowany ołówek - było wymienianie, a jakże!), zabaw podwórkowych i wołania z okna, rozmaitych technik wyżerania vibovitów z saszetek, gier na pierwszych Commodore-ach i ATARI (także u kolegów), pieczątek lekarskich w srebrnych pudełeczkach, filmów, które najbardziej działały na wyobraźnię... Poza snuciem wspomnień, radosnymi wybuchami śmiechu, nostalgicznymi opowieściami i porównywaniem dziecięcych doświadczeń, odbyłyśmy także dyskusje merytoryczne na temat Znaków szczególnych i ustaliłyśmy, co następuje: - Nie potrafimy zidentyfikować się ze wszystkimi zjawiskami opisanymi przez Paulinę Wilk, być może dlatego, że większość z nas urodziła się bliżej połowy niż początku lat 80-tych i nie mamy wyraźnie w pamięci poczucia braku. Być może dlatego, że posiadamy jednak znaki szczególne, własne doświadczenia, są między nami różnice - wynikające z czynników regionalnych, jednostkowych, rodzinnych (szczególnie jeśli byłyśmy starszymi z rodzeństwa)... - Wzruszyło nas używanie pierwszej osoby liczby mnogiej, szczególnie podczas opisu wspomnień i doświadczeń, bo i my w naszych prywatnych opowieściach o dzieciństwie, często tej formy używamy (no właśnie). Zawsze jest biegaliśmy, chodziliśmy, graliśmy - ewentualnie zamiennie z biegało się, chodziło, grało. Ale ponieważ nie zawsze łatwo było nam zidentyfikować się z przemyśleniami Autorki, bywały fragmenty książki, w których uogólnianie ich na nas wszystkich, dzieci lat 80-tych, wydawało nam się przesadą. - Wzruszały nas także opisy zabaw, do których zamiast gadżetów, potrzebne nam było tylko jedno - wyobraźnia. "Pustynne diuny i ciągnące się po horyzont afrykańskie pustkowia oglądałam z moim bratem stryjecznym. Wskakiwaliśmy do samochodu terenowego, a ściślej: na jego łóżko i ruszaliśmy w rajd Paryż-Dakar. On prowadził, a ja - z plakatem pokazującym trasę rajdu na kolanach - byłam pilotem. Ileż to razy zagrzebaliśmy się w piachu! On wtedy wysiadał i pchał, a ja przejmowałam kierownicę. Ściskałam plastikowy talerz i gazowałam. Oczywiście największym problemem na pustyni była niedostateczna ilość wody, którą popijaliśmy z butelki o egzotycznym kształcie. Przywiózł ją z Iraku mój stryj, podobnie jak kij z rzeźbioną głową węża oraz wysuszone już orzechy palmy kokosowej, które zabieraliśmy na nasze rajdy. Gdy zbrakło nam wody albo jedzenia, zatrzymywaliśmy się u Beduinów. Najważniejsza była podróż, a nie zwycięstwo, więc na mecie zajmowaliśmy zwykle skromne, trzecie miejsce." Na szczęście znamy przecież takie dzieci i dziś. Widzimy też, że ,,moda" na prostotę i wyobraźnię wraca. Może więc nie wszystko stracone? - Zmiany zmianami, nostalgia nostalgią, ale nie żyjemy w złej rzeczywistości. Faktycznie rzadziej kontaktujemy się z sąsiadami, częściej robimy bezmyślne zdjęcia, budujemy dwa perony zamiast jednego, przepisy sprawdzamy w internecie zamiast pytać znajomych. Ale czy to źle? Zamieniliśmy jedną niedoskonałą rzeczywistość na inną równie niedoskonałą. Nie ma lepiej i gorzej, jest inaczej. - Większość z nas zgadza się z opisanymi w Znakach szczególnych wątkami dotyczącymi naszych narodowych przywar politycznych. Faktycznie dużo lepiej wychodzi nam budowanie państwa podziemnego i jednoczy nas tylko wróg (bo nawet tragedie narodowe zaczęły dzielić): "Jedyne, do czego jest nam naprawdę potrzebne, to wspólna przestrzeń konfliktu. Polska istnieje jako front, na którym ścieramy się światopoglądowo, politycznie, gospodarczo. Nie mamy agory, na którą przychodzilibyśmy ze sobą rozmawiać. Mamy jednak pole bitwy, gdzie zjawiamy się z arsenałem. W czasach pokoju polscy przywódcy utrzymują wojenną strategię i nomenklaturę. Dopóki wojują, czują się niezbywalni. Pokojowe współistnienie oznaczałoby dla nich złożenie broni, pracę wokół spraw istotnych, skomplikowanych. Byłoby sprawdzianem umiejętności, a nie wywijaniem drewnianą szabelką. Zamiast iść do życia i zwykłych zajęć, szwendamy się po okopach. Wolimy bić się o wolność, niż ją mieć." o W dodatku faktycznie jako naród coraz częściej zachowujemy się wobec innych tak, jak swego czasu zachód zachowywał się wobec nas. Coraz częściej krytykujemy, wyśmiewamy, deprecjonujemy - ale tylko tych, których uważamy za gorszych, słabszych. Czy dzięki temu czujemy się lepiej? Wcześniej, pisał też o tym Szczerek, a teraz Paulina Wilk: "Daleki, odmienny od naszego świat, którego pragnęliśmy, przydaje się dziś także do poprawiania sobie samopoczucia. (...) Dawne zniecierpliwienie i chęć przebicia się przez mur zamieniliśmy na niewdzięczną rolę stróżów pilnujących zamkniętych drzwi." - Zgodziłyśmy się, że jako pokolenie jesteśmy analogowo-cyfrowi (uwidoczniłyśmy to nawet podczas spotkania - zapisując datę kolejnego - część z nas w telefonach, część w papierowych kalendarzach), jesteśmy przecinkiem oddzielającym generację tych tylko analogowych, od tych tylko cyfrowych. - Na koniec rozważań, zachwycałyśmy się plastycznym językiem Autorki, prześcigając się w cytowaniu co zabawniejszych, czy co trafniej sformułowanych fragmentów. Ta właśnie wartość "Znaków szczególnych"' jest jedną z najbardziej niezaprzeczalnych. Podsumowując - dla nas nadeszła pora na szukanie własnych, nie tylko pokoleniowych, znaków szczególnych. http://kotnakrecacz.blogspot.com/2014/05/fragment-protokou-ze-spotkania-klubu.html
Link do opinii
Inne książki autora
Lalki w ogniu. Opowieści z Indii. Audiobook
Paulina Wilk0
Okładka ksiązki - Lalki w ogniu. Opowieści z Indii. Audiobook

„Lalki w ogniu” to książka, która cieszy się ogromną popularnością wśród Czytelników i zdobyła uznanie dziennikarzy, mistrzów polskiego reportażu...

Przygody misia Kazimierza
Paulina Wilk0
Okładka ksiązki - Przygody misia Kazimierza

Miś Kazimierz mieszka z Anią w pięknym domu z ogrodem. Trafił tam jako uciekinier z ogromnego sklepu, w którym przebywał z setką identycznych misiów...

Reklamy