Znieczulenie

Wydawnictwo: Rebis
Data wydania: 2016-04-26
Kategoria: Kryminał, sensacja, thriller
ISBN: 978-83-7818-747-9
Liczba stron: 408
Dodał/a książkę: dayna15

Ocena: 5.5 (4 głosów)

Nowa, rewelacyjna powieść autora literackich przebojów z listy "New York Timesa", mistrza thrillerów medycznych, Robina Cooka. Lynn Peirce, studentka czwartego roku medycyny Mason-Dixon University, wierzy, że dobrze zaplanowała swoją przyszłość. Gdy jednak jej chłopak, Carl, trafia do szpitala na rutynowy zabieg chirurgiczny, w jej uporządkowane życie wkrada się chaos. Pacjent nie odzyskuje przytomności po operacji, a badanie rezonansem magnetycznym potwierdza śmierć mózgu. Zdruzgotana losem Carla, Lynn zaczyna szukać odpowiedzi. Szybko nabiera przekonania, że władze szpitala próbują coś ukryć. Korzystając z pomocy początkowo sceptycznego przyjaciela ze studiów, Michaela Pendera, stara się dociec prawdy - znaleźć dowody błędu w sztuce medycznej albo zaniedbania. Prawda jest jednak znacznie bardziej przerażająca. Szpitale należące do firmy Middleton Healthcare - a wśród nich Centrum Medyczne Mason-Dixon - borykają się ze skrzętnie ukrywanym problemem nadzwyczaj wysokiego odsetka powikłań poanestezjologicznych, a jakby tego było mało, u zadziwiająco wielu niegroźnie chorych pacjentów tej placówki wykrywa się śmiertelną chorobę. Gdy ktoś zaczyna grozić Lynn i Michaelowi śmiercią, oboje nie mają już złudzeń: wmieszali się w sprawy znacznie poważniejsze, niż się spodziewali. Wkrótce rozpoczyna się rozpaczliwy wyścig z czasem: czy zdążą dotrzeć do prawdy, zanim złowrogie siły stojące za firmą Middleton Healthcare i sprzymierzonym z nią koncernem Sidereal Pharmaceuticals zamkną im usta na zawsze?

Kup książkę Znieczulenie

Opinie o książce - Znieczulenie

Avatar użytkownika - nureczka
nureczka
Przeczytane:2016-04-24, Ocena: 5, Przeczytałam, 52 książki 2016,
Być może stwierdzenie, że jestem wielbicielką twórczości Robina Cooka, jest nieco przesadzone, ale prawdą jest, że lubię jego pisarstwo. Co więcej, choć niespecjalnie przepadam za thrillerami i horrorami, to thrillery medyczne czytuję w miarę często i z przyjemnością. Dlaczego? Myślę, że odpowiedź jest prosta. O ile na co dzień nie mam styczności z superszpiegami i spiskami międzynarodowych korporacji, o ile nikt nie biega za mną z piłą łańcuchową (namolny sprzedawca w Leroy Merlin się nie liczy), nie atakują mnie zastępy zombi, nie prześladują złośliwe duchy, nie napadają wilkołaki ani wampiry, ba!, nawet komputer jakoś specjalnie nie czyha na moje życie (co najwyżej czasem tylko wkurzy), o tyle ze służbą zdrowia miewam od czasu do czasu do czynienia. Powiedziałabym nawet, że ostatnio za często jak na mój gust. Świadomość, że powierzam swoje zdrowie, a może nawet i życie, zupełnie obcemu człowiekowi, jest mocno niepokojąca. Jest więc thriller medyczny opowieścią o czymś, co znam, opowieścią odwołująca się do moich prawdziwych lęków. Gatunek ten, w przeciwieństwie do klasycznego horroru, potrafi mnie naprawdę przestraszyć. Jeśli dodać do tego sprawne pióro i niewątpliwy talent literacki Robina Cooka, ,,Znieczulenie" zapowiadało się doprawdy smakowicie. Niestety, gotowy produkt nie spełnił pokładanych w nim oczekiwań. Zacznijmy od akcji. Rozumiem, że ,,Znieczulenie" to trzydziesta piąta powieść Cooka. Rozumiem, że w końcu nawet najpłodniejszemu umysłowi mogą skończyć się pomysły, rozumiem, że autor z czasem powiela pewne sprawdzone wzorce i rozwiązania, ale tym razem posunął się w moim odczucia za daleko. Książka powinna nosić tytuł ,,Coma - wydanie poprawione i rozszerzone". Gdzieś w okolicach czterdziestej strony byłabym w stanie bez dalszego czytania dopowiedzieć ciąg dalszy. Mamy więc niezbyt oryginalny zarys głównej linii fabularnej. A co z detalami? Z przykrością stwierdzam, że też nie jest najlepiej. Całość jest bardzo, ale to bardzo naciągana. Nie będę zdradzać szczegółów - wszak nie o streszczenie powieści chodzi. Powiem krótko: dwójka studentów ostatniego roku, podejrzewając błąd w sztuce medycznej lub zaniedbanie, rozpoczyna prywatne śledztwo. Bez większych trudności uzyskują dostęp do pilnie strzeżonych tajemnic, mafia mordująca z zimną krwią każdego, kto jej stanie na drodze, nie daje rady ich powstrzymać, a rosyjski programista okazuje się idiotą i naiwniakiem, którego można przekupić parą słuchawek i kompletem ,,empetrójek". I na dodatek słynny efekt kawalerii nadciągającej dwie sekundy przed katastrofą. O tym, że student czwartego (ostatniego) roku medycyny łamiący świadomie zalecania HIPAA (akt prawny zapewniający prawną ochronę dokumentacji medycznej pacjenta), a tym samym ryzykujący wydalenie z uczelni na kilka tygodni przed uzyskaniem dyplomu w imię jakiegoś mglistego podejrzenia, jest równie prawdopodobny jak śnieg w sierpniu, naprawdę nawet wspominać nie warto. Na domiar złego przez trzy czwarte książki akcja toczy się dość niemrawo, a przynajmniej znacznie wolniej niż to zwykle u Cooka bywa. Dzieje się tak głównie za sprawą niezliczonych powtórzeń. Rozumiem, że bohater musi sobie pewne rzeczy kilka razy przemyśleć, ale czytelnikowi wystarczy przedstawić takie rozważania tylko raz. Kolejną sesję rozmyślań wystarczyłoby jedynie zasygnalizować. Najbardziej jednak zgniewało mnie zakończenie. Jakby czując na karku zbliżający się termin oddania rękopisu, autor nagle przyśpiesza akcję w najgorszy z możliwych sposobów - zaczyna opisywać wydarzenia po łebkach, byle jak, kwitując rozwiązanie kluczowych wątków jednym, dwoma zdaniami. Niestety, całości nie ratują też postacie, które tym razem wyszły Cookowi raczej kiepsko. Mamy więc dwójkę bohaterów pozostających w tajemniczym platonicznym związku. On - błyskotliwy, przystojny i czarny. O tym ostatnim szczególe autor nie pozwala nam zapomnieć. Co i rusz przypomina nam, że Michael jest czarny. Inteligentny i czarny. Przebojowy i czarny. Przystojny i czarny. O czym by akurat nie szła rzecz, i tak za chwilę będzie nam przypomniane, że Michael jest czarny. Czyżby autor podejrzewał czytelnika o mocno zaawansowaną sklerozę? A ,,najlepszy" w tym wszystkim jest fakt, że kolor skóry bohatera nie ma najmniejszego znaczenia. Nic by się nie zmieniło, gdyby nieszczęsny student był żółty, czerwony albo nawet fioletowy. Wiem, że bohater musi jakoś wyglądać, wiem, że trzeba go opisać, ba!, nawet takich opisów pożądam. Tym niemniej proszę o trochę wiary w pamięć czytelnika! Teraz ona. Lynn Peirce, niezwykle uzdolniona studentka o krok od dyplomu, ale o mentalności siedmiolatki. Od osoby w jej wieku oczekiwałabym nieco więcej odpowiedzialności. Ktoś, kto kompletnie nie przejmuje się konsekwencjami swych działań, powinien pomyśleć o specjalności innej niż medycyna. Wyjątkowo irytująca osóbka. Aha, czy pisałam już o drewnianych dialogach? Nie? No to właśnie piszę. Żeby jednak być sprawiedliwą, muszę dodać, że ,,Znieczulenie" nie jest pozbawione plusów. Największym z nich jest płynny, potoczysty język, dzięki któremu ten dość miałki tekst dość dobrze ,,wchodzi". Nawet długie fragmenty dość hermetycznych rozważań z zakresu anestezjologii, onkologii i farmakologii podano całkiem przyjemną polszczyzną i w sposób zrozumiały także dla laika. Trzeba też przyznać Cookowi, że nie uległ panującej obecnej modzie na epatowanie dosłownością. Choć mamy w książce sceny brutalnych morderstw, pobicia czy gwałtów, to są one przedstawione bardzo umownie. Zamiast stosować literacki odpowiednik ,,keczupu na ekranie", autor pozostawia pole do popisu wyobraźni czytelnika, a że na brak wyobraźni nie narzekam, takie rozwiązanie oddziaływuje na mnie znacznie silniej niż szczegółowy opis z detalami. Pora przejść do konkluzji. ,,Znieczulenie" jest pozycją zdecydowanie wtórną. Nie jest być może książką bardzo złą, ale w najlepszym przypadku można ją określić jako pozycję dość przeciętną, taką, którą przeczytać można, ale niekoniecznie trzeba. Ot, takie czytadło, po które sięgamy w wolnej chwili. Raczej dla zagorzałych fanów Cooka i osób badających całokształt twórczości pisarza. Całej reszcie świata zdecydowanie bardziej polecam ,,Comę" z 1977 roku.
Link do opinii
Avatar użytkownika - Psotka88
Psotka88
Przeczytane:2016-06-26, Ocena: 6, Przeczytałam, 52 książki 2016,
Świat medycyny jest mi wyjątkowo bliski. Tak w przenośni jak dosłownie. Znam go z książek i doświadczenia, więc mając okazję sięgać po coś nowego robię to bardziej niż chętnie. A, że o Cooku słyszałam i czytałam wiele i to w sumie tylko dobrego chęć ta była jeszcze większa. Jednak głównym powodem dla którego zaintrygowana byłam książkami Robina to chęć znalezienia czegoś co faktycznie dotyczy medycyny i tkwi w jej mackach od początku do końca. Nie przypada mi do gustu pisanie, że coś jest thrillerem medycznym tylko dlatego, że zawiera kilka scen w szpitalu. Czy dostałam tu tego co chciałam? Zobaczymy... Carl jest młodym i zdolnym sportowcem. Niestety i on przekonał się, że sport to nie tylko zdrowie, ale i kontuzje. Ta której dostał musi zakończyć się prostym zabiegiem. Jednak on od dawna ma coś co sam nazywa szpitalną fobią i myśl nawet o tak prostym zabiegiem jak rekonstrukcja więzadła krzyżowego doprowadza go do szaleństwa. Nie jest w stanie zaufać nawet lekarzom, których poleca mu jego dziewczyna - złośliwym kaprysem losu - studentka medycyny. Od początku wydaje się, że Carl przeczuwa iż nie wszystko pójdzie zgodnie z planem. Tyle, że chyba nikt nie myślał, że wszystko potoczy się tak jak się potoczyło. Gdy Lynne pewna, że jest już po zabiegu chce zobaczyć się ze swoim chłopakiem zaczyna czuć przerażenie ponieważ tam gdzie powinien być Carl czyli na sali wybudzeń go nie ma. Jak by tego było mało panika, która dotyka Pierce, a która z początku wydaje się być bezpodstawna zaczyna być jak najbardziej sensowna. W odkryciu prawdy, która okaże się być na prawdę szokująca pomaga jej Michael - nie tylko najlepszy i jedyny przyjaciel, ale i wyjątkowo zdolny student medycyny. Główny problem tkwi jednak nie w samych komplikacjach, ale tym że nie są one pojedynczym przypadkiem... Czego będą musieli dopuścić się Michael i Lynne by odkryć prawdę? Czy poznanie jej będzie warte walki jaką będą prowadzić? Czego się dowiedzą i ile tak na prawdę wypadków podczas zabiegów to komplikacje, a ile umyślne działanie? W świecie medycyny (zresztą nie tylko) jest tak, że jeden przypadek to wypadek, dwa mogą być zbiegiem okoliczności, ale trzy wypadało by sprawdzić i zbadać. Jeśli dodamy do tego fakt, że medycyna dla pacjenta to nie nauka, a biznes i to niekoniecznie stojący po jego stronie może z tego wyjść wszystko. Robin Cook pokazuje nam w niezwykle realny sposób co może się stać, gdy coś wymyka się spod kontroli. To co mi osobiście przypadło ogromnie do gustu to na prawdę wnikliwe przedstawienie medycznych terminów, chorób czy badań. Jednak ma to swój minus i osoba nie znająca medycyny miała by dwa wyjścia: doczytać nie rozumiejąc połowy tudzież co chwilę sprawdzać co znaczą konkretne terminy lub poddać się i odłożyć książkę na bok. Stawiam, że większość zacznie interesować się medycyną choćby po to by wniknąć w to co daje nam Cook, a daje nam coś niezapomnianego. Myślę, że dobrym tego dowodem jest to, że czy tego chcę czy nie musiałam pokochać świat szpitali, lekarzy, badań i chorób. Znam go jak mało jaką dziedzinę, ale ten jeden raz czytając książkę zaczęłam się bać. Powód jest jeden - bliski termin operacji i realna historia Robina Cooka to kiepskie duet...
Link do opinii
Avatar użytkownika - Kominek
Kominek
Przeczytane:2016-06-19, Ocena: 6, Przeczytałem, Mam,
(...) Carl miał przejść prosty zabieg chirurgiczny, po którym dosyć szybko miał opuścić szpital. Ot, prosty zabieg, nic takiego. Jednak Carl jakby przeczuwał, że coś może się wydarzyć, szpital nigdy nie był miejscem, w którym czułby się dobrze, nawet ten szpital, który poleciła mu jego dziewczyna studentka medycyny. Zdał się na jej osąd i w dobrej wierze oddał się w ręce lekarzy. Jednak, kiedy Lynn nie znajduje Carla tam, gdzie powinien pojawić się chwilę po zabiegu, na sali wybudzeń, zaczyna panikować. Dzieje się coś, co nie jest jeszcze zbyt dużym powodem do zmartwień, czy bicia na alarm, ale niepokój w sercu Lynn z każdą minutą nabiera coraz większych rozmiarów i jak się niestety okazuje nie jest bezpodstawny. W sukurs przychodzi jej Michael, najlepszy, jedyny przyjaciel, również wyróżniający się student medycyny czwartego roku. Tych dwoje nawet się nie spodziewa, że znieczulenie samo w sobie otwiera otchłań niekończących się zdarzeń w konfrontacji z potentatem farmaceutycznym. Lynn i Michael wdepnęli tam, gdzie nigdy ich stopy nie powinny się pojawić. Jednak świadomość, że nie liczą się dni, a godziny i minuty, (Robin Cook właśnie w tej formie konstruuje swoją powieść jeszcze intensywniej kumulując napięcia), aby stawić czoła złemu, które odkrywają sprawia, że stawiają wszystko na jedną kartę. Jeden przypadek to tylko przypadek, dwa to już dziwny ciąg zdarzeń, trzem należy przyjrzeć się z uwagą znacznie bliżej... autor rozgrywa to po mistrzowsku. Nie ma tu zbędnych słów, pustych myśli, historia dosyć szybko nabiera tempa i mknie lotem błyskawicy do finału, który nie pozostawia złudzeń, co do tego, że Cook wie, co robi, a robi to doskonale. Pełne spojrzenie dostępne w poniższym linku: http://koominek.blogspot.com/2016/06/enklawa-znieczulenie-o-lgmansb-r-cook.html
Link do opinii
Avatar użytkownika - Bookendorfina
Bookendorfina
Przeczytane:2016-06-03, Ocena: 5, Przeczytałam,
"Medycyna to biznes, wielki biznes, w dodatku, z punktu widzenia pacjenta, nie bardzo uczciwy." Ilekroć wezmę do ręki thriller psychologiczny Robina Cooka, to zawsze po lekturze pozostaję z uczuciem silnej satysfakcji czytelniczej. "Znieczulenie" także wpisuje się w ten schemat, niezwykle wciągająca fabuła, doskonale budowane napięcie, wyjątkowo dynamiczna akcja, dbałość o najdrobniejsze niuanse i szczegóły pobudzające wyobraźnię czytelnika, oraz pełne i wyraziste charakterystyki bohaterów, także tych drugoplanowych i pojawiających się incydentalnie. Książka mocno przyciąga uwagę, intryguje zaskakującym obrotem spraw, daje niemal namacalne poczucie niepewności i niebezpieczeństwa grożącego głównym postaciom. Bardzo lubię taki mocno sugestywny opis zdarzeń i emocji. Medyczny żargon podany w przystępnej formie, nawet laik jest w stanie go zrozumieć i uchwycić kontekst zaistniałych sytuacji. Jak zwykle, zakończenie powieści ciekawe i przekonywujące. Śledzenie scenariusza zdarzeń tak napisanej książki to wielka przyjemność i radość z literackiej przygody z dreszczykiem. Podczas operacji młodego mężczyzny Carla Vandermeera niespodziewanie dochodzi do dramatycznych komplikacji. Jego dziewczyna, Lynn Peirce, studentka czwartego roku medycyny, stara się wspólnie z przyjacielem Michaelem Penderem wyjaśnić okoliczności zaistniałej tragedii. Początkowo zainteresowani są głównie medycznym aspektem sprawy, jednak z czasem docierają do tych najbardziej niewygodnych dla szpitala zatrważających danych i faktów. Od tej chwili, ich życiu zagraża wielkie niebezpieczeństwo, wysyłane są groźby pod ich adresem, zamyka się im dostęp do informacji. Stopniowo w sprawę zamieszanych jest coraz więcej osób ze środowiska medycznego i personelu administracyjnego tej instytucji. Kształtuje się ponura wizja szpitala, gdzie zło przejmuje stery, a ludzkie słabości nabierają mocnej intensyfikacji, na pierwszy plan wysuwa się pogoń za władzą i bogactwem. I jak w tym wszystkim ma odnaleźć się przeciętny obywatel podlegający systemowi służby zdrowia? Jak bardzo rozwój technologii i nauki wpływa na organizację szpitali i instytucji medycznych? Jakie zagrożenia wiążą się z powiązaniem medycyny z szeroko rozumianym biznesem? Kolejny raz, Robin Cook kreuje fragment świata charakteryzujący się dużym prawdopodobieństwem realności, bardzo chętnie sięgamy po jego twórczość w poszukiwaniu silnych emocji czytelniczych. bookendorfina.blogspot.com
Link do opinii
Avatar użytkownika - HouseOfBooks
HouseOfBooks
Przeczytane:2017-02-20, Przeczytałam, Mam,
Inne książki autora
Toksyna
Robin Cook0
Okładka ksiązki - Toksyna

Mimo rozpadu małżeństwa, doktor Kim Reggis stara się być dobrym ojcem dla swej jedynaczki Becky. Pewnego wieczoru zabiera córkę do jej ulubionej restauracji...

Vital Signs
Robin Cook0
Okładka ksiązki - Vital Signs

A medical thriller set in the thrilling and dangerous brave new world of reproductive technologies. Dr Marissa Blumenthal has suspicions about what is...

Reklamy