Alyssa i czary Tom 1

Wydawnictwo: Uroboros
Data wydania: 2018-08-22
Kategoria: Fantasy/SF
ISBN: 9788328054073
Liczba stron: 320

Ocena: 4.57 (7 głosów)

Alyssa Gardner słyszy szepty owadów i kwiatów. Precyzyjniej rzecz ujmując, dzieje się z nią to samo, co przed laty zaprowadziło jej matkę do szpitala psychiatrycznego. Ta rodzinna klątwa sięga daleko, daleko wstecz... aż do Alice Liddell, która była inspiracją dla Lewisa Carrolla, kiedy pisał Alicję w Krainie Czarów. Alyssa może i jest szalona, ale stara się mocno trzymać w ryzach. Przynajmniej na razie...

Kiedy stan matki dziewczyny się pogarsza, Alyssa zaczyna rozumieć, że to, co uważała za fikcję, jest przerażającą rzeczywistością. Prawdziwa Kraina Czarów jest o wiele mroczniejsza i bardziej skomplikowana, niż podejrzewał Lewis Carroll. Teraz Alyssa musi zaliczyć kilka testów, np. osuszyć ocean łez Alicji czy rozruszać herbacianą imprezę, aby naprawić błędy Alicji i ocalić jej rodzinę. Musi także zdecydować, komu zaufać: Jeb, swojej najlepszej przyjaciółce, czy podejrzliwemu Morfeuszowi, jej przewodnikowi po Krainie Czarów, który może mieć zupełnie inne motywy...

Kup książkę Alyssa i czary Tom 1

Sprawdzam ceny dla ciebie ...

Zobacz także

Opinie o książce - Alyssa i czary Tom 1

Po raz kolejny moje uzależnienie do hipnotyzujących okładek dała o sobie znać. Serię „Alyssa z innej krainy” miałam w planach już od jakiegoś czasu, ale dopiero ostatnio, przy okazji premiery tomu drugiego udało mi się po nią sięgnąć. Lubię czytać książki fantastyczne, ale zawsze starannie je dobieram. Unikam tych powieści, gdzie świat stworzony przez autorów nie ma nic wspólnego z tym który znam. Lubię mieć jakiś punkt odniesienia, chociażby tylko mieszkańców, albo zwyczaje panujące w otaczającym ich świecie muszą bez problemu pojawiać się w mojej wyobraźni. „Alyssa i czary” początkowo wydawała się idealnie wpasowywać w moje gusta, a co było później, to już całkiem inna historia.

Poznajemy Alyssę, która niemal niczym, nie różni się od swoich rówieśników, poza tym, że słyszy głosy. Nie są to głosy w jej głowie, a przynajmniej taką ma nadzieję. Dziewczyna słyszy nawoływania owadów i zawodzenie kwiatów. Ciągle żyje w strachu, że tak jak jej matka cierpi na chorobę psychiczną, pogarszającą się z każdym dniem. Pewnego dnia okazuje się, że być może jej mama nie jest aż tak szalona, jak wszystkim się wydaje, a ona sama może uratować nie tylko ją, ale również całą swoją rodzinę. Ryzykując wszystko, postanawia zawierzyć opowieściom i wsłuchać się w swoje szaleństwo skacząc do króliczej nory, która o dziwo naprawdę istnieje.

To właśnie w tym momencie zapaliła mi się czerwona lampka, ponieważ A. G. Howard zmyliła mnie swoim wstępem i podstępnie zwabiła do zupełnie nieznanego, przerażającego świata, pełnego istot, które spotykamy raczej w horrorach niż bajkach dla dzieci. Początkowo ciężko było mi się „przestawić”, ale niewątpliwy talent autorki do budowania napięcia oraz niezbędne tu opisy sprawiły, że nie mogłam przestać czytać, bo już za chwilę, za kilka stron wszystko miało się przecież wyjaśnić... Prawda?


Największe wrażenie zrobiło na mnie to, że od samego początku, aż do ostatniej strony nie dało się absolutnie niczego przewidzieć. Nie wiemy, który z bohaterów jest pozytywną postacią, a po którym z nich możemy spodziewać się najgorszych złośliwości. Doskonale przemyślany i stworzony wielkim rozmachem świat, tylko wydaje się podobny do tego znanego nam z „Alicji w krainie czarów”, w rzeczywistości jest przez to jeszcze bardziej nieoczywisty i zaskakujący. Akcja rozgrywa się swoimi wielowątkowymi torami, chwytając czytelnika w swoje szpony i nie puszczając aż do ostatniego zdania. Mamy tu do czynienia z walką na śmierć i życie, knowaniami, spiskami. W fabule nie zabrakło również wielkiej przyjaźni i odrobiny miłości.

W świecie pełnym niesamowitych istot, przedziwnych zjawisk i wstrząsających zdarzeń przeżyłam przygodę, której nie tylko się nie spodziewałam, ale i z pewnością długo nie zapomnę. A. G. Howard stworzyła książkę, która z całą pewnością nie jest lekturą odpowiednią dla małych dziewczynek, ale te nieco starsze i te sporo starsze będą nią zachwycone! Mimo że autorka całkiem zgrabnie zakończyła pierwszy tom swojej powieści, ja z niecierpliwością wyczekuję momentu, gdy będę mogła zacząć czytać część drugą.

Link do opinii
Avatar użytkownika - Dagus93
Dagus93
Przeczytane:2019-01-11, Przeczytałem, 52 książki 2019,

Ostatnie kilka popołudni wraz z Alyssą spędziłam w Krainie Czarów! Jak cudnie było znowu się w niej odnaleźć i spotkać ponownie Królika, Gąsienicę, Kota z Chesire czy Królową. Chociaż wszystkie postaci nie są takie jak były kilkanaście lat temu. Ta Kraina Czarów jest mroczna, tajemnicza i ma pewną zagadkę! Jak byłam mała to byłam fanką filmu, więc wiedziałam, że muszę przeczytać tą książkę. Zdecydowanie autor miał świetny pomysł! Mamy tutaj Alyssę, której prababka była słynną Alicją z Krainy Czarów, a od kilkudziesięciu lat nad jej rodem ciąży klątwa. Czy uda jej się uratować mamę i pokonać zły los? Jak skończy się jej wizyta w Krainie Czarów! Książka od razu mnie wciągnęła, pozwoliła przenieść mi się w zupełnie inny i magiczny świat. Końcówka troszeczkę mi się ciągnęła, ale i tak jestem oczarowana tą historią. Jak najszybciej chciałam wiedzieć jak się skończy i jak z zadaniami poradzi sobie tytułowa Alyssa.

Link do opinii

Aby uratować swoją rodzinę musisz naprawić błędy Alicji. Czy odważysz się sprawdzić, co skrywa królicza nora?


A.G. Howard (Anita Grace Howard) – bestsellerowa pisarka amerykańska. Jako nastolatka imała się wielu zajęć; później pracowała w gimnazjum w bibliotece. Od opublikowania swojej pierwszej książki Splintered stała się pełnoetatowym pisarzem. Mieszka w Teksasie z mężem, córka i synem. Ma labradora i dwie świnki morskie. Kiedy nie pisze lubi jeździć na rolkach, na rowerze, na nartach i spędzać czas z rodziną.


Alyssa Gardner jeszcze nigdy nie zaznała całkowitej ciszy. Dręczą ją urojenia. Nieustannie towarzyszą jej odgłosy kwiatów i owadów. Gdy odkrywa, że Kraina Czarów istnieje naprawdę, cały jej świat rozsypuje się jak domek z kart. Nie są zatem szalone – ani ona, ani prapraprababka, Alicja Liddell, ani Alison, matka zamknięta w zakładzie psychiatrycznym. Na kobietach z tej rodziny ciąży klątwa, którą zdjąć może tylko Alyssa. Musi wskoczyć do króliczej nory. Prawdziwa Kraina Czarów jest jednak zdecydowanie mroczniejsza niż jej literacki odpowiednik...

Alicja, Alison i Alyssa. Nie tylko pierwsza litera alfabetu łączy te imiona. Noszą je kobiety z jednej rodziny; kobiety o wyjątkowych zdolnościach. Pierwsza była natchnieniem Lewisa Carrolla w znanej chyba wszystkim Alicji w Krainie Czarów; druga znajduje się w szpitalu psychiatrycznym, a trzecia ma szesnaście lat i może wydawać się dziwna. Alyssa słyszy szepty... kwiatów i owadów. Musicie przyznać, że jest to mocno niepokojące, zwłaszcza dla dziewczyny, która sądzi, że chorobę psychiczną odziedziczyła po matce. Alyssa w pewnym momencie zaczyna zdawać sobie sprawę, że Kraina Czarów naprawdę istnieje i żeby położyć kres ciążącej na kobietach z jej rodziny klątwie, musi wpaść do króliczej nory. Wszystko zależy od niej... od Alyssy. Czy będzie miała dość odwagi by ocalić swoją rodzinę?


Alyssa i czary to trochę taka wariacja na temat Alicji w Krainie Czarów i wydaje mi się, że miłośniczki prozy Lewisa Carrolla powinny być usatysfakcjonowane. Należę do grona wielbicielek Alicji... i może dlatego (mimo, że cały czas obiecuję sobie ograniczyć powieści dla młodzieży) zdecydowałam się przeczytać tę książkę. W sumie zaczynając o niej pisać muszę wspomnieć o okładce, która zdecydowanie przyciąga wzrok. Jest naprawdę magiczna i ta feeria barw... U mnie tradycyjnie czarno-biała, ale możecie sprawdzić na stronie wydawnictwa.


Trochę dziegciu? Niestety – z wielkim żalem muszę stwierdzić, że Alyssa i czary nie do końca mnie przekonała. Być może stało się tak dlatego, że jest to debiut Howard. Mam nadzieję, że kolejne jej książki będą lepsze. To jednak nie tak, że książka mi się nie podobała. Pierwsze sto stron, to była dla mnie prawdziwa katorga. Później jest tylko lepiej, bo zaczyna się dziać. Trzeba jednak poczekać na właściwą akcję. Początek się niemiłosiernie dłuży i to jest największy minus tej opowieści. Od momentu gdy Alyssa wpada do króliczej nory książka zyskuje.


Czy świat przedstawiony przez Carrolla wydał wam się dziwny? Sądzę, że tak. Ale w porównaniu z Alyssą... Alicja w Krainie Czarów może się wydawać grzeczną historyjką. Kraina przedstawiona przez Howard jest momentami przerażająca i mroczna. Na pewno nie ma wiele wspólnego z bajką dla dzieci. No chyba, że nie będziemy chcieli żeby nie zasnęły.


Alyssa i czary to idealna książka dla tych, którzy czytali Alicję w Krainie Czarówi się w niej zakochali, ale również dla tych, dla których będzie to pierwsze spotkanie z magiczną krainą. I choć akcja nie rusza z kopyta, a na rozkręcenie jej trzeba troszkę poczekać, to uważam, że warto sięgnąć po Alyssę..., bo przecież to ona otwiera serię. Myślę, że przeczytam kolejną część; w końcu muszę sprawdzić co będzie dalej.


Jesteście gotowi by wpaść do króliczej nory?

Link do opinii

Alyssa Gardner jest prapraprawnuczką słynnej Alicji, która wyskoczyła do króliczej nory i jak się okazuje, narobiła niezłego bałaganu w Krainie Czarów. Błędy prapraprababki doprowadziły do klątwy, która dotknęła dalsze pokolenia. Alyssa chcąc zdjąć klątwę, postanawia odnaleźć króliczą norę i naprawić szkody swojej przodkini.


„–Pęknięte szkło kaleczy nie tylko skórę. Okaleczy twoją osobowość.”(*¹)


AKCJA I FABUŁA

W akcję i fabułę książki wciągnęłam się niemal od samego początku. Akcja ma zawrotne tempo wiele się dzieje, ciekawie rozwijany główny wątek fabuły świetnie się w to wpisuje. Autorka bardzo ciekawie rozwija wątek pobytu samej Alicji w Krainie Czarów, który jest uzupełnieniem wątku samej Alyssy.

STYL I JĘZYK

Książkę czyta się bardzo lekko, chociaż troszeczkę autorka poskąpiła treści opisom. Nie, które owszem są piękne, barwne i szczegółowe, jednak są też takie, którym autorka właśnie poskąpiła barwy, szczegółów. To samo jest z dialogami, niekiedy są one ciekawie poprowadzone, a kiedy indziej suche i za długie.
(nazwisko autora) bawi się językiem, zmieniając odrobinę ich imiona np. Grólik, który jest odpowiednikiem Królika, za którym Alicja weszła do jego nory.

POSTACIE

ALYSSA GARDNER

Muszę przyznać, że ta postać mnie irytowała na samym początku z powodu "obsesji" na punkcie tego, że może zostać uznana za wariatkę i trafić na oddział zamknięty. To całe użalanie się jej nad sobą sprawiało, że miałam ochotę rzucić książką. Na szczęście jednak bohaterka się opamiętała i przestała.
Odniosłam też wrażenie, że bohaterka jest jak chorągiewka na wietrze i trochę nie potrafi samodzielnie myśleć, bo ciągle dawała sobą manipulować.

POZOSTAŁE POSTACIE

Tu należą się wielkie brawa autorce.Wiernie odtworzyła i nadała nowego blasku postaciom z powieści Lewisa Carrolla.


„Gdybym tylko nie przekroczyła tamtego pierwszego portalu; gdybym nie odnalazła króliczej nory. 
Gdybym po prostu nie istniała. “(*²)


Alysse i czary można uznać za genialną kontynuację Alicji w Krainie Czarów, choć różni się ona główną bohaterką, to świetnie prezentuje się w tym uniwersum. Mimo że ma swoje drobne minusy to książka bardzo mi się podobała. Wciągnęła niemal od samego początku, a gdy się już skończyła, bardzo mi z tego powodu było źle. Mam też wielką nadzieję, że książka doczeka się ekranizacji, ponieważ na to zasługuje.
Czy polecam?
Oczywiście, jest to świetna książka, która poderwać się od rzeczywistości i zatopić w tajemniczym świecie Krainy Czarów.

Link do opinii
Avatar użytkownika - dominika_jachimowska
dominika_jachimowska
Przeczytane:2018-08-05, Ocena: 6, Przeczytałam,

Alyssy Gardner nigdy nie otacza całkowita cisza. Uciążliwe urojenia w postaci szeptów owadów i roślin towarzyszą jej nieustannie, gdziekolwiek się znajduje. Niepokojący stan psychiczny nie jest dla Alyssy niczym zaskakującym, jako że podobnej natury urojenia dręczyły zarówno jej prapraprababkę Alicję Liddell, jak i jej matkę Alison, zamkniętą w zakładzie psychiatrycznym. Alyssa obawia się, że jeśli przyzna się przed kimkolwiek, że słyszy niespotykane i niezwykłe rzeczy, wkrótce podzieli los swoich przodków.

Kiedy jednak Alyssa odkrywa, że Kraina Czarów istnieje naprawdę, wie już, że kobiety z rodziny Liddellów przez cały czas mówiły prawdę, oraz że ciąży na nich klątwa, która jest sprawczynią nieustannych urojeń. Magiczna Kraina Czarów, którą dziewczyna zna z powieści Lewisa Carrolla, nie przypomina jednak baśniowego miejsca pełnego tajemnic – jest o wiele mroczniejsza i pełna niebezpieczeństw. Alyssa będzie musiała zrozumieć ciążącą na niej klątwę, aby uratować matkę i wrócić do rzeczywistego świata. Niespodziewana obecność Jeba, przyjaciela dziewczyny, który całkiem przypadkowo towarzyszy jej w podróży, sprawi, że misja będzie jeszcze trudniejsza do wykonania.

Od razu pragnę zaznaczyć, że nigdy nie czytałam Alicji w Krainie Czarów Lewisa Carrolla, a jeśli czytano mi ją we wczesnym dzieciństwie, to niewiele z tego pamiętam. Za to filmowa adaptacja z Mią Wasikowską, Johnnym Deepem i Heleną Bonham Carter jest jedną z moich ulubionych baśniowych historii, którą mogłabym oglądać bez końca. Stwierdzenie, ze Alyssa i czary A.G. Howard jest podobna do tego filmu, byłoby, cóż… nie do końca trafne, bowiem to, co autorka stworzyła, bazując na znanej wszystkim opowieści, jest kompletnie nie z tego świata.

Alyssa Gardner jest bohaterką niezwykle ekscentryczną i jedną z najciekawszych postaci, z jakimi się ostatnio spotkałam. Intrygujące jest w niej wszystko: od tajemniczej historii rodzinnej, przez specyficzny wygląd, aż do jej zaskakującego charakteru oraz urojeń, które nie dają jej ani chwili spokoju. Umysł Alyssy nieustannie jest wypełniony szumem, mruczeniem i podszeptywaniem przeróżnych owadów oraz kwiatów, od których nie może się odpędzić. W zasadzie jedyną czynnością, dzięki której dziewczyna może liczyć na chwilę wytchnienia, jest tworzenie makabrycznych, lecz niezaprzeczalnie pięknych obrazów przy użyciu ciem. Sztuka, która wymaga zabicia i umocowania martwego owada na płótnie, może wydawać się nieco przerażająca, jednak ja wyobrażam ją sobie z fascynacją. Alyssa nie jest jednak jedyną bohaterką, która zasługuje na uwagę – właściwie, to postaci, które przyciągają wzrok, jest tutaj tak wiele, ze można dostać zawrotu głowy! Nie chcę zdradzać Wam zbyt wiele na temat mieszkańców Krainy Czarów, jednak musicie wiedzieć, że są oni nadzwyczajni i ciężko wyrzucić ich z umysłu, gdy już raz się w nim znajdą.

Alyssa, jej matka oraz nieżyjąca już prapraprababka otoczone są wianuszkiem tajemnic, których nikomu nie udało się zgłębić. Wokół kobiet z tej rodziny krąży aura czegoś magicznego, paranormalnego i baśniowego, co sprawia, że czyta się o nich z lekkim niepokojem, ale również zaciekawieniem. Kiedy Alyssie udaje się trafić do Krainy Czarów (co nie jest spojlerem, jako że wspomnienie o tym wydarzeniu znajduje się na okładce powieści i stanowi punkt wyjścia historii), ma szansę rozwikłać zagadkę śmierci Alicji Liddell oraz zdarzeń, które doprowadziły jej matkę do pobytu w szpitalu psychiatrycznym.

Wspomnienie stylu filmowego Tima Burtona na okładce Alyssy i czarów bynajmniej nie jest przypadkowe. Nie miałam okazji zobaczyć wielu dzieł tego reżysera, jednak Gnijąca panna młoda zachwyca mnie za każdym razem coraz bardziej. Kiedy więc ujrzałam burtonowskie klimaty na kartach książki A.G Howard, byłam w siódmym niebie – nie spotkacie tutaj milutkiego Białego Królika z zegarkiem w ręku, pokręconego Szalonego Kapelusznika, snującego mądrości Gąsienicy czy szczerzącego się Kota z Cheshire. Wszystkie te postacie występują w Alyssie i czarach jednak zupełnie nie w takiej formie, jak możecie się spodziewać. Jeśli dodacie do znanych sobie bohaterów Alicji w Krainie Czarów dużą dozę groteskowości, garść tragizmu i cały wór magii być może otrzymacie coś, co będzie zbliżone do rzeczywistego obrazu tych postaci.

Musicie wiedzieć, że jestem absolutnie zakochana w tej wersji Krainy Czarów, do jakiej trafiła Alyssa. Mój umysł z boleśnie ograniczoną wyobraźnią nigdy w życiu nie wpadłby na tak doskonały pomysł na umiejscowienie akcji, kreację bohaterów oraz – przede wszystkim – na zawiłą i złożoną fabułę, jakiej nie spodziewałabym się znaleźć w młodzieżówce. Wciąż nie jestem pewna, czy dobrze zrozumiałam wszystkie wątki powieści, jednak nie przeszkadza mi to zupełnie w zachwycaniu się nimi. Przyrzekam, że gdy zobaczyłam na okładce książki dopisek „Przy pierwszym tomie serii Alyssa z Innej Krainy historia Lewisa Carrolla to dziecinna opowiastka”, mimowolnie poczułam obawę, ponieważ umniejszanie na starcie takiemu klasykowi jak Alicja w Krainie Czarów mogło okazać się śmiertelnym strzałem w stopę. Jednak, szczęśliwie, po zakończeniu lektury mogę stwierdzić, że wszelkie pochwały Alyssy i czarów są nie tylko zrozumiałe, ale również jak najbardziej pożądane.

Powieść A.G. Howard nie jest jedną z młodzieżówek, które zdążają w oczywistym kierunku, nie zaskakując czytelnika absolutnie niczym. Chociaż w czasie czytania miałam jakiś tam pomysł na to, jak historia Alyssy może się zakończyć, to autorka zrobiła mi miłą niespodziankę, tworząc zupełnie inny koncept, doprawiony znakomitym zwrotem akcji. Kiedy z żalem zmierzałam ku końcowi książki, na moich ustach raz za razem wykwitał uśmiech, a w sercu rosła natychmiastowa chęć sięgnięcia po kolejne tomy.

Być może Alyssa i czary ma jakieś wady. Prawdopodobnie tak. Jednak niektóre książki są tak magiczne, że stajemy się nieco bezkrytyczni i ciężko jest nam dostrzec ich niedociągnięcia. Tak właśnie mam w przypadku tej powieści – na usta cisną mi się same komplementy i zachwyty, a żadne złe słowo na jej temat nie chce mi przejść przez gardło.

Czy potrzeba Wam jeszcze większej zachęty? Wyobraźcie sobie waszą ulubioną baśniową historię z dzieciństwa w doroślejszej, mroczniejszej wersji, lecz niepozbawionej czaru i wszystkiego tego, co w niej pokochaliście – taka właśnie jest Alyssa i czary! Gdybym nie miała już własnego egzemplarza powieści, z pewnością w dniu premiery, czyli 22 sierpnia, od samego rana stałabym pod księgarnią, skacząc z ekscytacji i próbując jak najszybciej dostać tą wyjątkową książkę w swoje ręce.

booksofsouls.blogspot.com

Link do opinii
Avatar użytkownika - Sheti
Sheti
Przeczytane:,

„Właśnie stąd wiesz, że żyjesz, Alysso. Dzięki szaleństwom.”

Gdy zobaczyłam zapowiedź książki Alyssa i czary to wiedziałam, że będę musiała ją przeczytać. Powód był jeden – nawiązanie do uwielbianej przeze mnie historii autorstwa Lewisa Carolla, Alicja w Krainie Czarów. Sięgam po każdą książkę, która do niej nawiązuje, więc nie mogłam przejść obojętnie obok dzieła A.G. Howard, choć przyznam szczerze, że okładki tej serii (wydawnictwo pozostawiło oryginalną wersję) nieco mnie odstraszają. I chociaż nie spodziewałam się niczego specjalnego, to wydaje mi się, że to właśnie jeden z tych przypadków, gdzie książki naprawdę nie należy oceniać po okładce… Historia, która znajduje się pod okładką wcale nie odstrasza, wręcz przeciwnie – całkowicie wciąga do świata netherlingów.

Główną bohaterką tej powieści jest Alyssa Gardner, szesnastoletnia skejterka, którą od dziecka dręczą omamy i urojenia. Dziewczyna zaczyna się obawiać, że w końcu skończy tak, jak jej matka – zostanie zamknięta w szpitalu psychiatrycznym i nikt nie będzie w stanie jej pomóc. Alyssa jest potomkinią Tej Alicji, dziewczynki, która zainspirowała Lewisa Carolla do napisania cudownej i magicznej historii. Choć nigdy jakoś specjalnie nie czuła z tego powodu radości i lekceważyła fakt swojego pochodzenia, to któregoś dnia jej postrzeganie ulega diametralnej zmianie. Okazuje się, że Kraina Czarów istnieje naprawdę. Ciastka powiększające i napoje zmniejszające również. Jednakże okazuje się, że Lewis Caroll nieco podkoloryzował magiczną krainę, do której niegdyś trafiła Alicja, a teraz również Alyssa.

Do tej pory uważam, że sama Kraina Czarów wykreowana przez Carolla była nieco psychodeliczna. Mimo to całkowicie ją uwielbiam i wierzcie mi, mogłabym tam zamieszkać. Nauczyć się znikania i lewitacji od kota z Cheshire, a potem zawitać na podwieczorek i herbatkę do Szalonego Kapelusznika. Teraz zróbmy jednak o krok dalej… wyobraźcie sobie Krainę Czarów, która powstała z połączenia wizji Lewisa Carolla i reżysera Tima Burtona. To właśnie najlepiej odzwierciedla to, co zrobiła Howard. Choć wciąż mamy do czynienia z magią i niesamowitością, to nie brakuje tutaj swoistego mroku, aczkolwiek nie myślcie, że jest to pełen krwi horror. Nie o to chodzi. Elementy magii i mroku idealnie się równoważą i tworzą w naszej wyobraźni niepowtarzalną krainę, która całkowicie nas omamia. W dużej mierze nawiązuje ona do tego, co opisał Caroll, ale jednak jest tutaj coś innego, coś nowego. Nie jest to retelling historii Alicji, ale oczywiście mocna inspiracja jest tutaj doskonale widoczna, dlatego pojawiają się tutaj te same elementy, aczkolwiek tak jak już pisałam – Howard dodaje sporo od siebie.

Skoro już tak mocno zaczęłam zachwalać świat, w którym rozgrywa się akcja, to skupmy się przez chwilę na fabule. Nad rodziną Alyssy krąży klątwa i to ona jest przyczyną urojeń, które nawiedzają kobiety z tego rodu od pokoleń. Jedyną szansą na to, aby jej matka wyzdrowiała i wyszła z zakładu jest wskoczenie do króliczej nory i pokonanie przekleństwa. Teoretycznie wydaje się to lekko oklepane, ale po drodze pojawia się wiele przeciwności losu, a zaskakujące zwroty akcji naprawdę podsycają atmosferę. Choć pewne elementy są dosyć oczywiste, tak jednak pozostaje tutaj pewna doza nieprzewidywalności, mocno powiązana z zachowaniem bohaterów i decyzjami, które muszą podjąć. Okazuje się, że Alyssa trafiła do świata pełnego intryg, a cała Kraina Czarów nie ma się najlepiej. I muszę przyznać, że jej historia naprawdę mi się spodobała! Totalnie się tego nie spodziewałam, ale ta fabuła wciągnęła mnie bez reszty.

Główna bohaterka to naprawdę sympatyczna istotka. Niby jest zwyczajną nastolatką, a jednak ma w sobie swego rodzaju siłę, której chyba do tej pory nie spotkałam u żadnej postaci. Ciężko jest to jednoznacznie określić, ale jest w niej coś naprawdę innego. Dziewczyna z pasją, która wie, czego chce od życia, aczkolwiek w jej życiu nie brakuje typowych, nastoletnich rozterek. Mimo wszystko jej poświęcenie i gotowość niesienia pomocy matce była cudowna. I być może teraz niektórych zniechęcę do lektury, bowiem pojawia się tutaj typowy schemat trójkąta miłosnego. Przyjaciel z dzieciństwa i magiczna istota… Chyba nie muszę pisać, komu kibicuję? Jeb, przyjaciel Alyssy, to z pewnością dobry i opiekuńczy chłopak, ale kto by chciał takie ciepłe kluchy? To Morpheus skradł moje serce! Jest on odpowiednikiem Pana Gąsienicy, ale wierzcie mi, jest zupełnie innym bohaterem! Mrocznym, tajemniczym, pewnym siebie, buntowniczym, niespokojnym. Takich kochamy najbardziej. Całkowicie można ulec jego urokowi i wierzcie mi, o ile nie znoszę ciem, to gdyby Morpheus w tej swojej postaci pojawił się za moim oknem to momentalnie bym je otwarła! I mimo wszystko ten cały trójkąt nie był aż tak irytujący, a momentami dogryzki Morpheusa i Jeba były nawet zabawne. Poza tym wydaje się, że Alyssa jest zdecydowana, z kim chce być, aczkolwiek czuję, że się to jeszcze zmieni…

„Nie zapominajmy, że ty oddałaś krew za mnie. Do kogo więc należysz, Alysso?”

Z czystym sumieniem przyznaję, że powieść A.G. Howard naprawdę mnie urzekła. Nie tylko ze względu na Morpheusa i inspirację Krainą Czarów, ta historia jest naprawdę dobra i przemyślana. Świetne tempo wydarzeń, zaskakujące zwroty akcji, niesamowity klimat i świetnie zainspirowanie się twórczością Lewisa Carolla. Nawet pewne schematy, typowe dla nastoletnich bohaterów, nie były tutaj irytujące. Nie ma tutaj żadnego elementu, który by raził czytelnika w oczy. Całość wypada naprawdę świetnie i genialnie się bawiłam czytając tę powieść. Zdecydowanie pragnę więcej, bowiem świat, do którego trafiła Alyssa, całkowicie mnie omamił!

 www.bookeaterreality.blogspot.com

Link do opinii
Avatar użytkownika - slownyswiatseraf
slownyswiatseraf
Przeczytane:2019-02-06, Ocena: 5, Przeczytałam,
Avatar użytkownika - niepoprawnaroman
niepoprawnaroman
Przeczytane:2019-01-11, Ocena: 4, Przeczytałam, Mam, 52 książki 2019,

Kraina czarów, którą stworzył Carroll Lewis, odkąd pamiętam była dla mnie odrobinę przerażająca. Nie ważne czy to była wersja książkowa czy adaptacja Disney’owska – zawsze odczuwałam pewien lęk, gdy tylko wraz z bohaterką, wpadałam w króliczą norę. Sama się sobie nie dziwie – w Krainie Czarów za byle głupotę można było stracić głowę, a Czerwona Królowa to jedna z najstraszniejszych władczyń bajkowych krain.


Na przestrzeni lat powstało wiele adaptacji tej klasycznej już powieści – zaczynając od tej Disney’a, poprzez filmy Tima Burtona z Mią Wasikowską i Johnny’m Deppem w roli głównej, do serialu Once Upon a Time in Wonderland. W każdej wersji Kraina Czarów była przedstawiona jako świat przerażający i oderwany od rzeczywistości. Nic tam nie jest takie, jakie się wydaje.


Kraina Czarów, którą spotkałam w książce A.G Howard to kwintesencja moich sennych koszmarów, ale … jestem nią zachwycona. Jak mnie ta opowieść wciągnęła, zaczarowała, zahipnotyzowała. To, co stworzyła autorka, to najlepsza Wonderland jaką kiedykolwiek spotkałam. Wszystko jest tam tak magicznie nierealne, pstrokate, dziwne i abstrakcyjne, że nie sposób tego nie lubić, chociaż na każdym kroku na bohaterów czekają niebezpieczeństwa i to w dodatku śmiertelne. Tej Kranie daleko do jej literackiego odpowiednika. Tutaj przygody Alyssy wywołują gęsią skórkę, a tajemnice, jakie skrywają mieszkańcy Wonderland na zawsze zmienią życie dziewczyny.

 

 


Alyssa Gadner, główna bohaterka i jednocześnie narratorka, jest potomkinią Alicji Liddell, dziewczynki, która stała się inspiracją dla Lewisa Carrolla do napisania Krainy Czarów. Kobiety z jej rodziny od wielu, wielu lat prześladują urojenia i omamy. Alyssa słyszy szepty owadów, które nieustannie jej towarzyszą, a jej matka, Alison, przebywa w szpitalu psychiatryczym. Na kobietach z rodziny Liddell ciąży klątwa. Gdy Alyssa odkrywa, że Kraina Czarów istnieje naprawdę, postanawia raz na zawsze położyć kres temu szaleństwu. Wskakuje do króliczej nory, aby stawić czoła nowemu, nieznanemu światu. Czeka na nią tam ktoś, o kim zapomniała.


Muszę, koniecznie muszę Wam wspomnieć o wątku miłosnym. Trójkącie. Tak, dobrze przeczytaliście, ale nie zrażajcie się tak od razu, bo to, co przeczytacie o trójce bohaterów, te wszystkie zabiegi, zachowania są miodem na moje czytelnicze serce. Ten trójkąt jest najlepszym, jaki do tej pory spotkałam w literaturze. Pierwszy raz nie potrafię opowiedzieć się po stronie jednego kandydata. Morpheus jest mroczny, cudownie ironiczny, ze specyficznym podejściem do świata i z misją. Jebediah to chłopak odważny, dobry, inteligentny i prosty w uczuciach, czyli nie owija tego wszystkiego tak jak Morpheus. Jestem niesamowicie ciekawa którego z nich wybierze Alyssa i jednocześnie nie zniosę porażki żadnego z nich. Wiem, że moje czytelnicze serce będzie pęknięte na pół bez względu na drogę, którą postanowi kroczyć bohaterka.


A jakie jest moje zdanie na temat głównej bohaterki? Cóż, uważam, że daleko jej do tej irytującej na każdej stronie, ale bezgranicznym uwielbieniem do niej nie pałam. Lubię ją i mam nadzieję, że autorka nie zrobi z niej typowej bohaterki książek młodzieżowych, przez którą daną powieść mam ochotę wyrzucić przez okno. Popełniała błędy, ale jest jeszcze młoda, dowiedziała się wielu rzeczy, musi stawić czoła nieznanemu i… się zakochała. W świetle wydarzeń można spojrzeć na nią w przychylnym świetle.


W kwietnu nakładem wydawnictwa Uroboros ukaże się drugi, kolejny tom. Od tego, jak czytelniczy przyjmą tę historię, zależy czy na polskim rynku ukażą się również nowelki. Więc kupujcie i czytajcie, bo warto. Po lekturze, tak jak ja, nie będziecie mogli doczekać się kolejnej części!

Link do opinii

Kompletnie nie moja bajka, wiele rzeczy mi tam zgrzytało. Co było ok w przypadku małej Alicji, wypadało dziwacznie (ale w ten negatywny sposób), gdy chodziło o zakochaną nastolatkę. To nie to.

Link do opinii
Inne książki autora
Alyssa i obłęd. Tom 2
A.G. Howard0
Okładka ksiązki - Alyssa i obłęd. Tom 2

Życie Alyssy Gardner obfitowało ostatnio w dramatyczne wydarzenia. Na szczęście teraz przed nią już tylko ukończenie szkoły, bal - i będzie mogła rozpocząć...

Recenzje miesiąca
27 śmierci Toby'ego Obeda
Gierak-Onoszko Joanna
27 śmierci Toby'ego Obeda
Służąca
Weronika Wierzchowska;
Służąca
Następnym razem
Karolina Winiarska
Następnym razem
Wojenna korona
Elżbieta Cherezińska
Wojenna korona
Zakaz narzekania
Salvo Noè
Zakaz narzekania
Stramer
Mikołaj Łoziński
Stramer
Hashimoto
Beata Abramczyk
Hashimoto
Sklep z babciami
Dominika Gałka
Sklep z babciami
Biedronka i inni mieszkańcy łąki
Reichenstetter Friederun
Biedronka i inni mieszkańcy łąki
Pokaż wszystkie recenzje