Bez tabu. Nie wysyłaj mnie do Staphorst

Wydawnictwo: Format
Data wydania: 2021-07-14
Kategoria: Literatura piękna
ISBN: 9788366789104
Liczba stron: 192
Tytuł oryginału: DE AUTIST EN DE POSTDUIF

Ocena: 5.5 (2 głosów)

Janine, siedemnastolatka, pali trawkę w stodole, z trzema przyjaciółmi gejami. Nagle czuje, że ma owulację - prosi kolegów, by urządzili sobie zawody: ,,ten, kto najszybciej dojdzie, zostanie ojcem". Zebrana w misce sperma zostaje wdmuchnięta w Janine za pomocą słomki. Dziewięć miesięcy później na świat przychodzi Geert, genialny autysta. Kiedy staje się światowej sławy lutnikiem amatorem, znanym z tego, że buduje skrzypce ze starych kanap, matka oznajmia mu, że najwyższy czas, by wyprowadził się z domu.

Rodaan al Galidi, z wykształcenia inżynier budowlany, uciekł z Iraku, mieszkał w wielu krajach, by w końcu znaleźć się w Holandii. Osiem lat spędził w ośrodku dla uchodźców. Samodzielnie nauczył się niderlandzkiego i zaczął pisać w tym języku. Za powieść ,,Nie wysyłaj mnie do Staphorst" w 2011 roku uhonorowano go Europejską Nagrodą Literacką; w tym samym roku odmówiono mu przyznania obywatelstwa Holandii. ,,Sam jestem uchodźcą i wiem, że język fikcji często lepiej oddaje prawdę niż literatura faktu" (Rodaan al Galidi dla ,,The Guardian").

Tagi: Proza literacka

Kup książkę Bez tabu. Nie wysyłaj mnie do Staphorst

Sprawdzam ceny dla ciebie ...
REKLAMA

Zobacz także

Opinie o książce - Bez tabu. Nie wysyłaj mnie do Staphorst

Avatar użytkownika - czytanienaplatan
czytanienaplatan
Przeczytane:2021-11-04, Ocena: 6, Przeczytałam,

Są takie książki, które odkładam na później, a po przeczytaniu zastanawiam się dlaczego tak długo zwlekałam. Jedną z nich jest „Nie wysyłaj mnie do Staphorst”, która już po kilku stronach pochłonęła mnie bez reszty, a jej główny bohater Geert, tak uroczo nieporadny, a jednocześnie niespotykanie genialny, który z prosiakiem potrafi porozumieć się lepiej, niż z drugim człowiekiem skradł moje serce.

To historia ukazująca świat z innej perspektywy, tak budująca, optymistyczna i piękna, że uśmiech nie schodził mi z ust podczas czytania. Momentami nie mogłam się wręcz powstrzymać przed głośnym chichotem, aż mąż dopytywał o co chodzi i musiałam czytać mu co lepsze fragmenty.

To też historia o tym jak pięknie odmienni są ludzie, jak różni się ich postrzeganie rzeczywistości. O trudnościach w odnajdowaniu się w życiu, lawirowaniu wśród oczekiwań innych, wychodzeniu poza ustalone standardy. Skłaniająca do refleksji nad tym co stanowi o wartości rzeczy i co w życiu ważne. Ale również nad zbiorem wypadków (jednym z nich jest właśnie Geert) i zbiegów okoliczności, które je tworzą.

Bo jak możemy uznać je za nieistotne, gdy życie Geerta odmienia prosiak, Sinatra i zniszczone skrzypce? Te szczególne skrzypce? Dzięki muzyce jego świat wychodzi poza ściany sklepu z używanymi rzeczami, a gołąb pocztowy okazuje się prawdziwym łącznikiem ze światem zewnętrznym.

Połączenie mądrości zawartej w tekście napisanym tak przesyconym humorem i absurdem językiem, w którym co rusz można doszukiwać się ukrytych znaczeń decyduje o wyjątkowości tej niepokaźnej książki. Jedna z ciekawszych historii jakie miałam okazję czytać w tym roku. Zdecydowanie trafia do moich ulubionych. Sprawdźcie, czy i Was zachwyci równie mocno.

Link do opinii
Avatar użytkownika - niepoczytalna
niepoczytalna
Przeczytane:2021-08-05, Ocena: 5, Przeczytałem,

Fascynująca inność

Do powieści Rodaana Al Galidiego podchodziłam bardzo nieufnie. Kontrowersyjny opis i nie mniej kontrowersyjna okładka wskazywały, że książka raczej nie przypadnie mi do gustu, bo nie przepadam za tanimi, chwytliwymi tematami. Jednak już pierwsze strony uświadomiły mi, że "Nie wysyłaj mnie do Staphorst" nie jest książką, która będzie bazować na kontrowersji i szokowaniu czytelnika. To raczej próba pokazania jak niespodziane bywają losy ludzi, którzy są inni, nieprzeciętni i jako portret inności sprawdza się idealnie.

Już samo przyjście na świat Geerta było nietypowe. Nietypowy okazał się również sam chłopiec: wyobcowany, zagubiony, niepotrafiący się odnaleźć w społeczeństwie. Jednak nie jest to historia, która ma wywołać w nas litość nad bohaterem, który mierzy się z przeciwnościami losu. Nie jest to również powieść, która wyśmiewa problemy ludzi ze spektrum autyzmu i innych zaburzeń rozwoju. Rodaan Al Galidi dołożył wszelkich starań, aby jego powieść miała w sobie ogromną dawkę wrażliwości, ale jednocześnie nie była pozbawiona sytuacji, które rozbawią czytelnika.

Komizm niektórych niektórych wydarzeń mógł być pozbawiony klasy. Bardzo łatwo można było upokorzyć głównego bohatera, jednak autor wyszedł z tego obronną ręką. Wszystkie dziwne zdarzenia, których uczestnikiem jest główny bohater, raczej wywołują rozczulenie. Geert jest inny, dziwny i nie każdy potrafi się z nim porozumieć, ale jest też bohaterem, który wzbudza mnóstwo sympatii, a jego naiwność i niewinność ma w sobie wiele z małego dziecka.

Gdybym mogła coś zmienić, to chętnie przeczytałabym bardziej rozbudowane zakończenie. To zawarte w powieści wydaje się być nie tyle niedopracowane, co skończone w pośpiechu. "Nie wysyłaj mnie do Staphorst" jest jednym z większych zaskoczeń literackich ostatnich miesięcy i potwierdzeniem, że ocenianie książki po okładce jest wielkim błędem. To naprawdę bardzo dobra powieść, ze znakomitym przekładem, więc mam nadzieję, że kontrowersyjny opis i okładka nie zniechęcą czytelników do sięgnięcia po nią.

Link do opinii