Borderline. Jak żyć z osobą o skrajnych emocjach

Wydawnictwo: Bezdroża
Data wydania: 2013-01-02
Kategoria: Poradniki
ISBN: 9788374895163
Liczba stron: 385
Dodał/a książkę: helion

Ocena: 4 (3 głosów)

Ta książka została dodana do bazy serwisu Granice.pl przez jednego z użytkowników i oczekuje na moderację

Autorzy tej książki podpowiedzą Ci, jak żyć z taką osobą. Jest to pierwsza na polskim rynku wydawniczym książka podejmująca ten trudny temat. Zawiera wiele historii rodzin i partnerów osób dotkniętych borderline, a także sprawdzonych wskazówek i porad, które możesz wprowadzić w życie praktycznie od zaraz. Dzięki niej zrozumiesz emocje, jakie wzbudzają u innych zachowania typowe dla borderline, a przede wszystkim nauczysz się radzić sobie z nimi. Będziesz podejmować decyzje dotyczące swojego życia i związków z ludźmi, kierując się własnymi potrzebami i pragnieniami, i uwierzysz w to, że można stworzyć zdrową, pełną miłości i szacunku relację z osobą ulegającą skrajnym emocjom.

Kup książkę Borderline. Jak żyć z osobą o skrajnych emocjach

Opinie o książce - Borderline. Jak żyć z osobą o skrajnych emocjach

Avatar użytkownika - Northman
Northman
Przeczytane:2017-06-02, Ocena: 5, Przeczytałem, Mam,
Nienawidzę cię - nie opuszczaj mnie... To bardzo potrzebna książka... Strasznie trudna, momentami bolesna, ale ogromnie ważna - zarówno dla osób cierpiących na borderline, jak i dla ich najbliższych... Tytuł sugeruje, że książka jest przede wszystkim dla tych najbliższych... ale nie do końca tak jest. Zaburzenia osobowości kogoś ważnego w naszym życiu to nie tylko coś, co dotyka wyłącznie tę osobę... Człowiek nigdy nie żyje w próżni. Zawsze obok są jego bliscy. A borderline to coś, co oddziałuje i na jednych i na drugich... I nie sposób temu zaprzeczyć. Kluczowym jest moment, kiedy wiadomo już, z czym się trzeba zmierzyć... Potem jest jeszcze trudniej, ale ostatecznie... łatwiej jest walczyć z wrogiem, o którym się coś wie, prawda? Ta książka napisana jest z myślą i o chorych i o ich bliskich. I... bardzo dobrze że powstała. "Borderline..." napisało dwóch specjalistów i znawców tematu. Książka pokazuje - i to niezwykle cenne, bo pokazuje na konkretnych przykładach, w oparciu o relacje i nieraz trudne wspomnienia chorych - bardzo wiele z tego, co można wrzucić do worka z napisem "borderline" ... Czytając można zobaczyć i pojąć to, jak osoba dotknięta tym problemem działa, funkcjonuje... nieraz jak myśli (oddanie tego jest szalenie trudne... jednak możliwe); można dzięki temu zrozumieć pewne schematy, zachowania... reakcje własne z poziomu osoby / osób najbliższych, dalsze interakcje z osobą żyjącą z problemem, będące konsekwencją wzajemnego oddziaływania na siebie... Ten temat jest strasznie trudny. Nie ma co ukrywać, że książka nie jest przeznaczona dla szerokiego kręgu odbiorców. Lecz odbiorców jak najbardziej posiada. A przynajmniej powinni oni wiedzieć o jej istnieniu na rynku wydawniczym (że o przeczytaniu nie wspomnę), Borderline... to przede wszystkim piekło. Piekło w głowie osoby, której ten problem dotknął. Czy piekło również dla najbliższych? To zależy... Czasem tak. Nawet często. Zwłaszcza jeśli najbliżsi nie rozumieją, bagatelizują, lub nie chcą zrozumieć problemu. Nie jest przy tym łatwe mierzenie się ze skrajnościami, które mogą zahaczać (i często tak się dzieje) o samookaleczenia, próby samobójcze... Kiedyś czytałem pewien artykuł na temat bliski tej książce i zapamiętałem z niego takie jedno zdanie: "perspektywa zmienia się diametralnie, jeśli po jakiejś sprzeczce bliska ci osoba biegnie pod koła najbliższego samochodu"... Tak... pod tym kątem to wszystko może być piekłem. Koszmarem. W tym wszystkim jest jednak pewien.... klucz. I jak każdy klucz, w tym przypadku ten "borderline'owy" również otwiera pewne drzwi - drzwi do walki, do rozegrania skutecznej batalii o to, by zwyciężyć. Nie samemu - wspólnie z osobą chorą. Co jest tym kluczem? ZROZUMIENIE... Na początek chociaż chęć zrozumienia... Chęć rozmowy. Odkrycie, że potrzebna jest pomoc. Dobry terapeuta. I przede wszystkim, kluczem jest to, żeby po prostu BYĆ. Nie bez powodu ta książka ma podtytuł "Nienawidzę cię - nie opuszczaj mnie". Osoba, która tak bardzo cierpi... nieraz nienawidzi wszystkiego wokół. Nie chce niczego: zrozumienia, pomocy, ciepła, bliskości... uważa, że da sobie radę sama. Lecz tak naprawdę za nic nie chce ani dawać sobie radę sama, ani sama... być. I chyba taki jest najważniejszy przekaz na początek z tej lektury, przekaz, który jest tylko fragmentem pewnej całości, ale prawdopodobnie najważniejszym: trzeba po prostu być. Przy kimś, kto cierpi. To przekaz dla najbliższych. Dla osoby, której dotknął problem, przekaz jest nieco inny: trzeba spróbować pozwolić, żeby najbliżsi mogli robić to, o czym cały czas piszę - żeby po prostu mogli być. Tylko tyle, ale i aż tyle... Na początek... Lecz w tym tkwi sedno sprawy i wielka szansa na skuteczną walkę z tym wszystkim. Książka jest, tak jak pisałem, i dla osób z problemem, i dla tych, którzy są obok niej. Bo te osoby... i tak są częścią tego wszystkiego. Częścią problemu. Niezależnie od tego, czy twierdzi się inaczej. Wszyscy najbliżsi już w tym są. I wszyscy oni, razem i każdy z osobna, powinni spróbować coś zrobić. Wtedy ma to wszystko sens. Serdecznie dziękuję Gdańskiemu Wydawnictwu Psychologicznemu za egzemplarz recenzencki. Recenzja znajduje się także na moim blogu: http://cosnapolce.blogspot.com/2017/05/borderline-jak-zyc-z-osoba-o-skrajnych.html
Link do opinii
Avatar użytkownika - Olena
Olena
Przeczytane:2016-12-17, Ocena: 2, Przeczytałam, 52 książki - 2016,
Momentami odnosiłam wrażenie, że czytam poradnik przygotowujący do walki z zombiakami. Niby raz na 150 rad padało mimochodem stwierdzenie typu "przemyśl czy border mając do Ciebie o coś pretensje tym razem rzeczywiście działa pod wpływem border", albo "pamiętaj, że osoba chora nie chce być chora", ale na ogół problem rozpatrywano na linii: ten chory psychicznie znów sobie coś wyimaginował i się rzuca vs. zdrowy psychicznie Ty i racja po Twojej stronie nie mogą dać się zastraszyć, zmanipulować itd. i mają prawo wyjść trzaskając drzwiami/jak nie stać się ofiarą bordera (czyli brano pod uwagę sytuację modelową: zdrowy ma rację i walczy o swoje prawo do normalnego życia, border akurat ma kolejny bezzasadny atak border). Borderline to bardzo złożony i wielowymiarowy problem, którego raczej nie rozwiąże podejście 'ja jestem zdrowy/zdrowa a on/ona zaburzony/zaburzona, więc wystarczy, że odezwę się jak do dziecka, kojącym tonem, po czym zrobię swoje, bo on ma zaburzenie więc racja jest z tego tytułu po mojej stronie". Relacje w związkach czy rodzinach są niesamowicie skomplikowane, na ogół każdy ma coś za uszami i nie można zrzucać wszystkiego na borderline. A co gdy osoba "zdrowa" (bo akurat bez borderline, ale o tym, co z innymi chorobami psychicznymi, stresami itd. to już nie wspomniano) też zachowuje się w pewien sposób destrukcyjnie, nie dba o dom, lekceważy obowiązki, zbyt często przekłada własną wygodę i wesołe towarzystwo nad budowanie partnerskich relacji, opartych na wzajemnym szacunku? Słowem, gdy jej zachowanie też pozostawia wiele do życzenia? Border nie zawsze rzuca się bo ma border (choć zaburzenie z pewnością wiele reakcji potęguje i w wielu sytuacjach jest gwałtowną, niszczycielską siłą). Tak jak bywają ataki bezzasadne, tak są i zasadne kłótnie, które wybuchają w każdym związku, ale w przypadku border-zdrowy oczywiście wszystko można zrzucić na krab zaburzenia. Osoba borderem niedotknięta nie zawsze ma rację. W książce borderzy przedstawieni zostali jak destrukcyjne potwory, do tego o uproszczonym, dziecinnym światopoglądzie. Lwią część książki stanowią swoiste "techniki walki" i jak się borderowi nie dać. Bardzo jednostronne podejście do tematu, o borderline dużo ale akademicko i ogólnikowo - bez wnikania w psychikę osób dotkniętych zaburzeniem: ot widzą świat czarno-biało, brakuje im poczucia bezpieczeństwa, krytykują, sieją zniszczenie, są jak dzieci i trzeba z nimi twardo; nie daj się im i rób swoje, nie stań się ofiarą. Brakuje pełnego obrazu choroby, z całą jej głębią, samopoczuciem i skrajnymi emocjami, których doświadczają chorzy, ich skomplikowanym światem wewnętrznym: myśli, przeżyć, niepokojów. Brakuje wnikliwej analizy przyczyn i sytuacyjnej wielowymiarowości, w której mają miejsca wybuchy. Brakuje relacji chorych, nie będących wyłącznie opisówką kłótni o to, że czują się zaniedbane, bo "zdrowy" gdzieś wychodzi. Brakuje kontekstu, przedstawienia sytuacji rodzinnej przy opisywaniu poszczególnych przypadków. A o borderach trochę jak o zwierzątkach laboratoryjnych: tyle co widać gołym okiem. Jestem zawiedziona. PS. A proponowane rozwiązania raczej o tym "jak żyć z osobą o skrajnych emocjach?" nie mówią; bardziej o tym, jak zawalczyć o siebie: swoje prawa, bezpieczeństwo i wygodę i się z nią rozstać.
Link do opinii
Avatar użytkownika - Fretka
Fretka
Przeczytane:2016-09-23, Ocena: 5, Przeczytałam, wyzwanie -52 książki w 2016,
Reklamy