Chłopiec-duch. Prawdziwa opowieść o cudownym powrocie do życia

Wydawnictwo: Znak
Data wydania: 2015-09-23
Kategoria: Biografie, wspomnienia, listy
ISBN: 978-83-240-2755-2
Liczba stron: 304
Dodał/a książkę: czytam

Ocena: 5 (10 głosów)

Wszyscy myśleli, że Martin, który jako dziecko zapadł na dziwną chorobę, jest tylko pustą skorupą – ciałem sztucznie podtrzymywanym przy życiu.

Nawet jego własna matka życzyła mu, aby wreszcie umarł. Tymczasem w pełni świadomy Martin przez 12 lat tkwił w sparaliżowanym ciele, które nie pozwalało mu na kontakt ze światem.

Mimo tego, że znalazł się w najstraszniejszej i pozbawionej wyjścia pułapce,

NIE STRACIŁ WIARY I NADZIEI.

Nieprawdopodobna siła umysłu pozwoliła mu przetrwać. JEGO HISTORIA PORUSZYŁA CAŁY ŚWIAT i pojawiła się we wszystkich serwisach informacyjnych.

Teraz jego BESTSELLEROWE WSPOMNIENIA trafiają wreszcie do rąk polskich czytelników.

Kup książkę Chłopiec-duch. Prawdziwa opowieść o cudownym powrocie do życia

Opinie o książce - Chłopiec-duch. Prawdziwa opowieść o cudownym powrocie do życia

Avatar użytkownika - alison2
alison2
Przeczytane:2015-12-09, Ocena: 4, Przeczytałam, 26 książek 2015,
Człowiek osiągnął już tak wiele w jakże różnorodnych dziedzinach życia. Mimo to, pewne sprawy niezmiennie pozostają dla niego tajemnicą. Jedną z nich... jest on sam. Nawet jeśli zdołaliśmy pokonać wiele chorób, co jakiś czas pojawiają się nowe, wobec których jesteśmy bezradni. Wydaje nam się, że wiemy, co jest dla nas dobre, jednak naukowcy nieustannie weryfikują swoje zdanie na ten temat, obalając mity, w które dotąd bezkrytycznie wierzyliśmy. Gdy jesteśmy zdrowi, często żyjemy tak, jakbyśmy mieli całkowitą pewność, że właśnie tak będzie przez całe życie. Niestety, czasem spotyka nas bardzo bolesne rozczarowanie, które wywraca nasze życie do góry nogami. Historia Martina jest dobrym przykładem na to, że zdrowie bywa szalenie ulotne. Na szczęście jest to również opowieść o tym, że cuda zdarzają się nie tylko w bajkach... Martin był zupełnie zwyczajnym, sympatycznym dzieciakiem. Jak wszyscy rówieśnicy chodził do szkoły, spotykał się z przyjaciółmi, po prostu żył tak, jak każdy normalny chłopiec. Któregoś dnia poczuł się gorzej. Kolejne dni były niczym koszmarny sen. Martin słabł dosłownie z godziny na godzinę, zaczęły również pojawiać się problemy z pamięcią. Z czasem stracił wszelkie siły i nie był w stanie wykonać choćby najprostszych czynności. Lekarze byli bezradni a otoczenie zaczęło postrzegać Martina jako skorupę człowieka, która wkrótce ...
(czytaj dalej)
Avatar użytkownika - Montgomery
Montgomery
Przeczytane:2017-02-18, Ocena: 6, Przeczytałam, Książki 2017,
Genialna książka, ukazująca problem osoby zdrowej umysłowo, ale niesprawnej fizycznie. Autor, a zarazem bohater, pokazuje jak może wyglądać życie kiedy jest się w pełni świadomym wszystkiego, co się dzieje dookoła, jak można się zatracić we własnym świecie, aby nie odbierać bodźców z zewnątrz, szczególnie tych negatywnych. Pokazuje również życie po ciężkich próbach powrotu do "normalności" oraz daje nadzieję, że mimo niesprawności można znaleźć miłość.
Link do opinii
Avatar użytkownika - anka920
anka920
Przeczytane:2016-07-10, Ocena: 3, Przeczytałam, 26 książek 2016, 52 książki 2016,
Książka opowiada o nadzwyczajnej historii chłopca, który wykazała się niezwykłym hartem ducha. Jednak jako książka nie jest tak wspaniała. Moim zdaniem jest napisana zbyt chaotycznie. Zapowiadała się bardzo dobrze jednak już po kilku przeczytanych rozdziałach pojawiła się u mnie irytacja gdyż nie potrafiłam umiejscowić w czasie wydarzeń które autor opisywał. Martin w książce opowiedział swoją niesamowitą historię i na pewno wymagało to od niego wiele wysiłku jednak ocena dotyczy książki a nie bohatera i historii w niej zawartej a ta była jednym słowem średnia.
Link do opinii
Avatar użytkownika - eroica20
eroica20
Przeczytane:2016-02-19, Ocena: 6, Przeczytałem,
Powieść biograficzna, w której poznajemy chłopca, który na dwanaście lat stracił kontakt ze światem zewnętrznym. Historia Martina Pistoriusa obiegła cały świat. Pewnego dnia dwunastoletni chłopiec zupełnie bez powodu zaczyna chorować. Lekarze rozkładają ręce, nie mając pojęcia co się dzieje z organizmem bohatera i jak temu zapobiec. Rodzinie dziecka każą się z nim żegnać, gdyż sytuacja wydaje się beznadziejna. Chłopiec w stanie wegetatywnym przerzucany jest z domu opieki do domu opieki. Jego największą tragedią jest to, że wszystko słyszy, czuje, odbiera bodźce, ale jego ciało nie współpracuje z jego mózgiem. Nikt z jego otoczenia nie traktuje go jak świadomego człowieka. Przez dwanaście długich lat o jego codzienności decydują inni ludzie, często bez duszy i bez serca, dochodzi nawet do przypadków molestowania seksualnego. Nagle jego mizerne życie zmienia się o 180 stopni. Pracę z nim rozpoczyna młoda rehabilitantka o imieniu Virna. Vorna zostaje aniołem Martina, wierzy, że człowiek, który żyje jak roślina, może być świadomy, a to jego ciało odmówiło posłuszeństwa. Oto po dwunastu latach przebywania w śpiączce bohater wraca do świata żywych. Wszystkiego uczy się od nowa, rozpoczyna nowe życie, mimo wydanego lata wcześniej wyroku śmierci. Książka ta mimo, iż w dużej mierze smutna, opowiada o sile i odwadze tego dziecka, które na przekór wszystkiemu i wszystkim walczy o powrót do życia. Historia, która nadal jest pisana przez życie, jednakże już teraz pozytywna i dająca nadzieję wszystkim, których bliscy są w śpiączce. Nadzieję, że również oni mogą pewnego dnia dostać nowe życie.
Link do opinii
Avatar użytkownika - wrobel
wrobel
Przeczytane:2016-01-30, Ocena: 6, Przeczytałam, 52 książki w 2016 roku, Mam, Ulubione,
Martin jako mały chłopiec był wesołym i szczęśliwym dzieckiem kochającym klocki. Ale powoli z dnia na dzień zapadł na chorobę, której nie mógł rozpoznać żaden z lekarzy. Rodzice z każdym dniem tracili z nim kontakt. W końcu, matka zaczęła traktować syna jak roślinkę, dla której nie ma już przyszłości. W pewnym momencie życzyła własnemu synu śmierci. Na ojcu spoczęły obowiązki względem syna, codzienna opieka i pielęgnacja. "Mój umysł zaczął się budzić, gdy miałem miej więcej szesnaście lat, a gdy skończyłem dziewiętnaście, odzyskał pełną sprawność: wiedziałem, kim jestem i gdzie się znajduję." Martin dzień spędzał w domu opieki społecznej, natomiast noce w domu. Jego umysł odzyskał świadomość, ale ciało nie reagowało na jego bodźce, więc nie mógł się porozumieć z nikim. "Innym ludziom przypominałem roślinę w doniczce: coś, co należy podlewać i trzymać w kącie. Wszyscy tak przywykli do mojej nieobecności, że nie zauważyli mojego powrotu." Rodzina, lekarze, pracownicy opieki - nikt z nich nie zauważa, że Martin wrócił do życia. Z początku, za wszelką cenę, próbował się porozumieć z kimkolwiek, ale wszyscy traktowali go niczym ducha. Dopiero pojawienie się Virny w życiu Martina, dało mu jakiś płomyk nadziei. To właśnie ona jako jedyna dostrzega w nim człowieka. I dzięki niej, w życiu Martina zachodzą ogromne zmiany. O czym jest ta książka? O chłopaku, który miał szczęśliwe dzieciństwo, dopóki nie zapadł na chorobę, która uwięziła go w jego własnym ciele na długich 12 lat. O jego odzyskaniu świadomości, ale braku kontaktu z kimkolwiek, dopóki nie spotkał na swej drodze Virny. Myślę, że gdyby ona nie pojawiła się w jego życiu, być może do dzisiaj tkwiłby wciąż uwięziony w swym ciele, bez możliwości kontaktu ze światem rzeczywistym. Książka otwiera nam oczy również na to, jak wygląda życie w domach opieki - niestety nie zawsze jest ono kolorowe, o czym nasz bohater miał okazję się przekonać. Pracownicy takich ośrodków potrafią być naprawdę okrutni. "Gdyby tylko wiedziała, co mi się przytrafiło w tamtym ośrodku, z pewnością nigdy by czegoś takiego nie powiedziała. Ale nie miała o tym pojęcia." "-Jedz, ty ośle jebany - rzuca opiekunka." "-Pospiesz się, ty kupo śmiecia. Pospiesz się, bo nigdy nie skończymy." Książka poruszy serce każdego czytelnika. Historia Martina jest dramatyczna. Opowiada o niesamowitej chęci życia, o sile ducha, ale także o walce ze strachem i samotnością. Czy kiedykolwiek przypuszczaliście, że nasze własne ciało, może stać się dla nas samych więzieniem? Jak brak komunikacji i wyrażania samego siebie, może uczynić nas niewidzialnym dla reszty świata? Jak choroba własnego dziecka, może wpłynąć na resztę rodziny? A przede wszystkim jak ludzie postrzegają osoby niepełnosprawne? Być może na świecie jest miliony osób podobnych jak Martin. A jaki procent z tej ilości ma szansę na powrót do normalnego życia? Bycie osobą niepełnosprawną nie oznacza bycia kimś gorszym. Przecież to także normalny człowiek, który pragnie, by go zauważano, by dano mu szansę cieszenia się życiem, a przede wszystkim, by dano mu szansę na miłość. Takie osoby pragną, by akceptowano je takimi jakimi są. Martinowi się udało. Udało mu się powrócić do życia, jego nieodparta wola i chęć, by żyć, sprawiły, że odnalazł kontakt z ludźmi. A co najważniejsze, spotkał miłość swego życia, która zaakceptowała go takiego, jakim jest. "Joanna akceptuje mnie takim, jaki dziś jestem, i nie żałuje tego, co było kiedyś.[....] Nie przymusza mnie do robienia niczego ani nie wyraża dezaprobaty, jeżeli nie mogę czegoś zrobić.[...]Nie krąży nade mną niczym matka czekająca, by podnieść raczkujące dziecko. Pomaga mi tylko wtedy, gdy - i jeżeli - tego potrzebuję." Na zakończenie muszę przyznać, że to jedna z lepszych książek, jakie przeczytałam w swym życiu i o której z całą pewnością trudno będzie zapomnieć. Mimo, że nie jest to lektura łatwa, gdyż potrafi wstrząsnąć swoją treścią, to wiedziałam, że muszę ją przeczytać. Niejednokrotnie zastanawiałam się, dlaczego Martina to spotkało, jaka była tego przyczyna, co tak naprawdę wywołało jego chorobę? Niestety odpowiedzi na te pytania, nie odnalazłam. Odnalazłam jednak, dzięki Martinowi, wiarę i nadzieję w lepsze jutro. Jego historia mnie zainspirowała i udowodniła, że zawsze trzeba walczyć do samego końca.
Link do opinii
Avatar użytkownika - Aleksandra880128
Aleksandra880128
Przeczytane:2016-01-30, Ocena: 6, Przeczytałam, 52 książki w 2016 roku,
Porażające jak nieświadomi jesteśmy cierpienia innych, przechodzimy obok uznając , że "warzywko" to warzywko, że nic nie czuje. Piękna historia, która kończy się happy end'em.
Link do opinii
Avatar użytkownika - tusiailena
tusiailena
Przeczytane:2015-12-01, Ocena: 4, Przeczytałam, Mam,
Historia chłopca zaczyna się nieprzeciętnie powoli tracił pamięć i kontrolę nad swym ciałem. Po pewnym czasie wszystkie zmysły. A kolejni specjaliści nie mogąc pomóc rozkładają ręce. Tak mijają lata życia chłopaka. W pewnym momencie życia pojawia się dziewczyna która zauważa w nim iskierkę która daje nadzieję, że z chłopakiem można nawiązać kontakt. Od tego momentu życie bohatera się diametralnie zmienia, zaczyna on porozumiewać się przy pomocy symboli a wraz z rozwojem i poprawą stanu zdrowia zaczyna korzystać z kolejnych sposobów porozumiewania się, aż otrzymuje komputer wraz ze specjalnym oprogramowaniem. Martin otrzymuje pierwszą pracę, zaczyna żyć... Samodzielnie nauczył się informatyki, kończy studia, awansuje, wygłasza konferencję. Bohater bez zbędnego koloryzowania opisuje traktowanie ludzi takich jak on w niektórych ośrodkach pomocy społecznej w których pozostawał kiedy nie mogli się nim opiekować rodzice. Polecam gorąco.
Link do opinii
Avatar użytkownika - Jedrulek
Jedrulek
Przeczytane:2016-02-01, Ocena: 5, Przeczytałam, 26 książek 2016, Mam,
Przyznaję, iż miałam trochę obaw przed sięgnięciem po książkę z historią Martina Pistoriusa. Bałam się, iż książka mnie przygnębi, a jako osoba nadwrażliwa łatwo ulegam dramatom, które to żyją we mnie jeszcze przez pewien czas od momentu obejrzenia czy też właśnie lektury. Historia ta jednak mimo smutku, ma w sobie ogromną dawkę pozytywnej energii, która wylewa się z jej kart. Trudno uwierzyć, iż osoba tak naznaczona przez los, ma w sobie tyle siły, samozaparcia, nadziei i przede wszystkim wiary w lepsze jutro. Martin pokazuje nam, jak ważne w życiu są marzenia i odwaga do ich realizacji. Uczy również, iż największym problemem nie jest brak możliwości porozumiewania się z ludźmi, ale skłonienie ich by słuchali tego co mamy do powiedzenia. A ludzi nie da się zmusić do słuchania, oni słyszą to co sami usłyszeć chcą. Obserwujemy jak Martin odkrywa powoli na czym polega życie w społeczeństwie, jak trudną dla niego sztuką wydaje się być to "nowe" życie...oraz jak wielkim ciężarem jest przeszłość, z którą nie potrafimy się pogodzić: "Wciąż zadaję sobie pytanie, czy próby podązania do przodu mają jakikolwiek sens, kiedy ciężar tego,co mnie powstrzymuje, wydaje się ponad moje siły" Pokazuje nam jednak również jak wielką wartość ma rodzina, przyjaciele, ich wiara w odzyskanie zdrowia przez Martina i wreszcie ile siły człowiek czerpie z miłości. To właśnie dzięki niej człowiek jest w stanie uwierzyć w siebie i swoją przyszłość. Czy to nie paradoks, iż często osoby, które w życiu wiele przecierpiały (Martin Pistorius, Nick Vujicic, Jasiek Mela) uczą nas by z tego życia się cieszyć, czerpać garściami każdą chwilę? Czy naprawdę trzeba otrzeć się o śmierć, by pokochać życie i brać je z uśmiechem takim jakie jest?
Link do opinii
Avatar użytkownika - marciaG
marciaG
Przeczytane:2015-12-30, Ocena: 6, Przeczytałam,
HISTORIA, KTÓRA WPRAWIA W ZDUMIENIE” Zacznę fragmentem z samej książki „(…) chcą słuchać o chłopcu, który wrócił do życia. Historia ta wprawia ich w zdumienie – i mnie również.” – powiedział Martin główny bohater. Cóż można napisać po jej przeczytaniu? – i „mnie samą również”, zresztą nie zawaham się też napisać, że „każdego, kto ją przeczyta również!”. Co jest takiego niesamowitego w tej książce, że chce się ją czytać aż do ostatniej strony jednym tchem? – to, że jest PRAWDZIWA! Wszystko wydarzyło się naprawdę, te dobre rzeczy i te bardzo złe, przykre, Martin przeżył to naprawdę i dziś może nam o tym opowiedzieć. Książkę czyta się super, krótkie rozdziały opisane w naturalny, prawdziwy sposób co chwilę przenoszą nas w przeróżne sytuacje i wydarzenia, które miały miejsce w przeszłości. O niektórych autor chciałby zapomnieć a inne mógłby opisywać wielokrotnie. Martin normalny chłopak, z normalnej rodziny, raczej nie wyróżniał się niczym pośród swojego rodzeństwa, czy przyjaciół. To właśnie jego spotkała ciężka choroba podczas której niemal wszyscy już go uśmiercili, lekarze, mama, tata (który się nie poddał, ale był bliski rozpaczy) i inni … znajomi i nieznajomi. On sam zapomniał już co to znaczy żyć i funkcjonować jak normalny człowiek. Aż do mementu konsultacji z lekarzami i terapeutami, którzy jednogłośnie ogłosili, że jest on świadomy wszystkiego, co się wokół dzieje. Tak się zaczęła piękna historia, której koniec poznacie w książce – wspaniały happy end, który polecam serdecznie. Martin jest żywym dowodem na cud życia, szczęście, miłość i obecność Boga wokół nas. Gorąco polecam i zachęcam czytelników w każdym wieku !
Link do opinii
Avatar użytkownika - apogeum55
apogeum55
Przeczytane:2016-01-06, Ocena: 4, Przeczytałem, 26 książek 2015,
Reklamy