Chodźcie, idziemy

Wydawnictwo: W.A.B.
Data wydania: 2007-07-18
Kategoria: Literatura piękna
ISBN: 9788374142823
Liczba stron: 192
Dodał/a książkę: Autor X

Ocena: 0 (0 głosów)

Jest rok 1995. W jednym z gdańskich wieżowców wybucha gaz. Czterej pozbawieni dachu nad głową lokatorzy i polski pisarz, który w tym samym dniu wrócił na stałe do kraju, z Niemiec, postanawiają udać się w podróż do Niemiec. Dołączają do grupy robotników przymusowych z okresu drugiej wojny światowej, mających zamiar wymóc na niemieckich władzach podwyżkę odszkodowań. Droga tej groteskowej procesji pełna jest wybojów. Aresztowanie na granicy, wypadek drogowy, okradanie zwłok ofiar alianckich nalotów, strzały niemieckich saperów w polskim konsulacie i bomba niewypał, której rozbrajanie powoduje gigantyczny korek, to tylko niektóre z ich przygód. W Chodźcie, idziemy Rudnicki nie po raz pierwszy objawia się jako mistrz groteski i czarnego humoru. Jego książka to konglomerat gatunków, powieść pikarejska łączy się tu z dramatem i kroniką wydarzeń. Głównym bohaterem, a zarazem narratorem Chodźcie, idziemy jest postać dobrze znana czytelnikom Prudnickiego, polski pisarz, emigrant-nieemigrant, kpiarz i niestrudzony prześladowca tzw. polskich problemów. To literatura przesiąknięta duchem karnawału, szalona i oczyszczająca.W powietrzu dym, w oczach łzy, bo nagle słońce. Tłumy wokół, sygnały karetek, karetki, strażacy i wozy strażackie. I moje pranie, na parterze, jak gdyby nigdy nic, moje podkoszulki, majtki, skarpetki na klamerkach kpiły ze mnie w żywe oczy. Nieśli nas, do karetek. Widziałem po drodze rozrzucone listy, części roweru, krew, czapkę i kawałki ciała listonoszki, w worku plastikowym. Karetki wiozą zawsze kogoś innego. A każdy z nas jest zawsze widzem. Z wcale przyjemnym uczuciem, że wiozą kogoś innego. Tym razem jednak ja byłem tym innym, który pozostałych zaopatrywał obficie w radość z cudzego nieszczęścia.(fragment)Z recenzji poprzednich książek:Proza Janusza Rudnickiego jest jedyna w swoim rodzaju.Robert Ostaszewski, Fa-art.Wszystko można powiedzieć o prozie Janusza Rudnickiego tylko nie to, że nie wciąga od pierwszego zdania.Artur Madaliński, Tygodnik PowszechnySiłą tego pisarstwa jest nieprawdopodobna spostrzegawczość i nietuzinkowy humor. tutaj dosłownie każdy drobiazg, najbardziej banalne zdarzenie może być zarzewiem wyszukanej anegdoty.Dariusz NowackiJanusz Rudnicki urodził się w 1956 roku w Kędzierzynie-Koźlu na Śląsku. Studiował slawistykę i germanistykę w Hamburgu, gdzie mieszka od 1983 roku. Stale współpracuje z Twórczością Opublikował tomy prozy Można żyć (1992), Cholerny świat (1994), Tam i z powrotem po tęczy (1997), Męka kartoflana (2000). W 2004 roku nakładem Wydawnictwa W.A.B. ukazała się jego książka Mój Wehrmacht.

Kup książkę Chodźcie, idziemy

Polecana recenzja

Avatar użytkownika - speedi
speedi
Przeczytane:,
Fascynujące, jak to przypadki, zbiegi okoliczności i sytuacje plotą warkocz naszego losu.   Poczułem się jak robak. Co nie zmartwiło mnie wcale, wreszcie jakiś istotny powód, pomyślałem, żeby go zalać. Nie o każdej książce jest łatwo mówić czy pisać. Owszem, można wziąć pod solidną lupę fabułę i analizować, a może tylko zwyczajnie opowiadać ją aż iskry polecą. Można też potraktować tekst statystyką, podać ile ma kropek, rzeczowników, akapitów zaczynających się na A. To nie jest tyle trudne co zwyczajnie żmudne. Niełatwo zaś w przypadku takim jak ten, rzec coś wyjątkowo trafnego o użytym języku. To znaczy jakieś coś można powiedzieć, ale temu cosiowi będzie bardzo, bardzo daleko do wszystkiego. Tak, nie wiadomo jak, jasno i przejrzyście opisać język autora, który jasny i przejrzysty nie jest, który jest zagmatwany i męczący, niejasny i nieprzejrzysty jak przeciętna kranówka. Wydaje mi się, że o wiele prościej i łatwiej, dla wszystkich zainteresowanych stron, jest przeczytać kilkustronicowy fragment powieści, i tak, namacalnie, w akcie osobistego doświadczenia poznać niuanse stylu, języka, formy Janusza Rudnickiego. I tak odbijalibyśmy sobie tego ten ping-pong na twardym stole konwersacji, gdyby się Słupnik nie spieszył. Pisarze często w gruncie rzeczy piszą dla siebie. Reżyserzy kręcą filmy dla siebie. Malarze malują dla siebie, aż farby brudzą im ciała i ubrania. Pisarze ...
(czytaj dalej)

Opinie o książce - Chodźcie, idziemy

Inne książki autora
Mój Wehrmacht
Janusz Rudnicki0
Okładka ksiązki - Mój Wehrmacht

"Rudnicki jest jednym z największych prześmiewców, jacy polskiej literaturze mogli się przytrafić. Kpiąc, nie oszczędza wcale siebie samego, co jest...

Męka kartoflana
Janusz Rudnicki0
Okładka ksiązki - Męka kartoflana

Nowe, zmienione wydanie Męki kartoflanej Janusza Rudnickiego to okazja do prześledzenia drogi twórczej jednego z najoryginalniejszych dziś polskich pisarzy...

Reklamy