Endgame. Wezwanie

Wydawnictwo: Sine Qua Non
Data wydania: 2014-10-07
Kategoria: Dla młodzieży
ISBN: 978-83-7924-251-1
Liczba stron: 384
Dodał/a książkę: inka

Ocena: 4.26 (27 głosów)

Książka? Nie, to przyszłość rozrywki! Projekt Endgame to multimedialne doświadczenie, w którym rzeczywistość przeplata się z fikcją.

Trzy powieści, jedna gra dla miliardów graczy. No i 3 000 000 $ nagrody! Przyszłość nie została jeszcze określona. Dopiero Endgame ją zweryfikuje.

Kup książkę Endgame. Wezwanie

Opinie o książce - Endgame. Wezwanie

Avatar użytkownika - juulaxy
juulaxy
Przeczytane:,
Kiedy zaczęłam czytać "Endgame" wszystko wydało mi się bardzo znajome, jakbym skądś znała tę historię. Po krótkim zastanowieniu się doszłam do wniosku, iż jest niesamowicie podobna do "Igrzysk śmierci". Wiek bohaterów 13-17/ 13-18, 12 rodów - 12 dystryktów, zawsze wygrywa jedna osoba. Była to słabsza podróbka poprzedniczki. Jako, że byłam ciekawa co jeszcze można "skopiować" z oryginału, czytałam dalej. Kiedy doszłam jakoś do połowy książki niesamowicie się wciągnęłam. Niestety nie wszystko było aż takie dobre. Narracja jest niestety trzecioosobowa przez co kilkukrotnie dało się pogubić, a wydarzenia jakie opisuje autor są bardzo krwawe i w niektórych momentach czułam się obrzydzona. Muszę jednak przyznać, iż fabuła jest dosyć przemyślana. Podobało mi się oplecenie wątków wokół realnego świata, dzięki czemu wszystko o czym czytaliśmy wydawało się rzeczywiste. Zakończenie powieści było niesamowite. Takiego się zdecydowanie nie spodziewałam. Musze przyznać, iż "Endgame" przypadło mi do gustu, jednak nie na tyle, aby przeczytać kolejne części. Jeśli nie czytaliście "Igrzysk śmierci" albo nie przeszkadza wam to, iż obie książki są do siebie podobne to polecam po nią sięgnąć. ...
(czytaj dalej)
Wiesz, że jesteś potomkiem silnego rodu, który w przyszłości musi uratować swój lud. Wiesz, że nie możesz zawieść. Wiesz, że litość oznacza śmierć. Wiesz, że musisz nauczyć się zabijać. Wiesz, że koniec świata jest już blisko. Nie wiesz tylko, jak to się potoczy... Od dziecka byłeś uczony, jak przetrwać. Śmierć nie była Ci obca. Każdy twój oddech był poświęcony ludowi. Każde spojrzenie było oceniane. Nauczyli Cię, że nie możesz nikomu ufać. Nigdy. Przenigdy. Zaufanie może sprowadzić na ciebie klęskę. Miłość nie powinna nic znaczyć. Reprezentujesz swój lud w grze. Grze, która zdecyduje o tym, kto przetrwa, a kto zginie. Wiesz, że nie możesz zawieść. Zdajesz sobie sprawę z tego, że nigdy nie założysz rodziny. Ci, którzy Cię w wychowują, mają Cię tylko poprowadzić. Nauczyć tego, co trzeba wiedzieć, by wygrać. Dzień w dzień ciężko trenujesz. Nie straszne są Ci blizny. Oznaczają, że nikt Cię nie powstrzyma. Nie spodziewasz się, że ten dzień naprawdę nadejdzie. Myślisz, że Cię to nie spotka. Aż nagle, pewnego dnia, w Ziemię uderza meteoryt, a ty... Ty rozpoczynasz GRĘ. Kochani, zapraszam was dziś na recenzję wciągającej, oryginalnej, mocnej książki, z którą spędziłam ostatnie dni. James Frey i Nils Johnson Shelton potrafią zmanipulować umysł, a ich zagadki sprawiają, że człowiek odczuwa przemożną chęć odkrycia odpowiedzi. ,,Endgame. Wezwanie" to powieść, w której drastyczne ...
(czytaj dalej)
Avatar użytkownika - bambi12
bambi12
Przeczytane:2015-05-05, Ocena: 3, Przeczytałam, Mam,
Rozpoczęło się Endgame. To nie tylko książka. To także gra stworzona przez autorów. Kto z czytelników w nią zagra i rozwiąże skomplikowaną zagadkę otrzyma nie błahą nagrodę. Czeka na niego bowiem 3 000 000 $. A w tej książce można znaleźć niezbędne wskazówki. Zatem do startu gotowi.... Start... W takim razie o czy jest ta powieść? Od wielu wieków dwunastu przedstawicieli starożytnych ludów jest szkolonych, aby jak wreszcie nadejdzie odpowiedni czas wziąć udział w Grze. A na czym ona polega? Uczestnicy muszą odnaleźć trzy klucze. "Endgame.Wezwanie" przedstawia zmagania podczas poszukiwań tylko jednego z nich. Zatem można spodziewać się jeszcze dwóch części z tej serii. W opisanej tu grze nie obowiązują żadne reguły. Ten kto pierwszy znajdzie wszystkie klucze i przeżyje - wygrywa... Trzeba przyznać, że powieść zaczyna się z hukiem. Jednak musiało minąć trochę czasu, zanim wniknęłam w historię. Jak dla mnie za dużo tu "skakania" pomiędzy wątkami. Fabuła troszkę przypomina Battle Royale i Uciekiniera. Ociupinę także Igrzyska śmierci. W sumie nie ma się co dziwić. Powstało już tyle historii zainspirowanych istniejącymi dziełami, że już do tego przywykłam. Trudno obecnie wymyślić coś oryginalnego. Zawsze ktoś zauważy jakieś podobieństwa. Zatem mamy tu potomków dwunastu cywilizacji. Czy to lepsza rasa? Bogowie? Istoty pozaziemskie? Nie wiadomo. Szkoda, chętnie dowiedziałabym się kto według ...
(czytaj dalej)
Avatar użytkownika - truskaweczka8989
truskaweczka8989
Przeczytane:2015-03-31, Ocena: 5, Przeczytałam, Mam,
12 graczy z 12 ludów zostało przygotowanych do walki. W ich żyłach płynie krew starożytnych cywilizacji. Od nich zależy los całego świata.Nadeszła walka, śmierć i ocealenie. Może na początek zadajmy sobie pytanie co to jest Endgame? Jest to walka o przetrwanie jednego ludu, który wybiera jednego Gracza, czyli osobę, która będzie ich reprezentowała. Szkolono ich od małego dziecka. Uczono ich bezwzględnej walki, zabijania, posługiwania się bronią itp. Zabójcy idealni. Nadejdzie dzień kiedy będą oni musieli stoczyć wojnę. Tylko jeden lud może przetrwać.Książkę przeczytałam dosyć szybko. Muszę przyznać, że na początku mnie nie porwała. Dopiero w środku historii coś zaczęło się dziać. Akcja zaczęła się rozwijać i było coraz ciekawiej. Bohaterzy są naprawdę bardzo intrygujący i mają wyjątkowe charaktery.Podejrzewam, że każdy kto czyta tą powieść ma swoich faworytów. Moimi ulubieńcami przez cały czas byli Sara i Jago, ale z wielkim bólem serca muszę powiedzieć, że nie mogę wam nic więcej zdradzić o fabule, aby nie psuć wam przyjemności z czytania.Co mi się podoba w tej pozycji? Przede wszystkim pomysł! Niektórzy porównują tę historię do hisotrii opowiedzianej w książce ''Igrzyska śmierci'', ale zapewniam, że to zupełnie coś innego. Kolejnym dużym plusem ''Edgame'' jest język jakim jest napisana. Jest on bardzo ambitny, ale nie przytłaczający, ciekawy, ale nie ...
(czytaj dalej)
Avatar użytkownika - figlarna24
figlarna24
Przeczytane:2015-01-11, Ocena: 6, Przeczytałam, 52 książki 2015,
Zagraj. Przetrwaj. Rozwiąż zagadkę. Ludu Ziemi. Rozpoczyna się Endgame. Grudzień 2012 roku był tym czasem, gdy torpedowano opinie publiczną tezą, iż czeka nas koniec świata, który już wieki temu został przewidziany przez Inków.  Miliony ludzi przygotowywało się na ten dzień w taki sposób, aby móc przeżyć pod ziemią, w schronach. Miliony dolarów zostały przeznaczone na ten cel. Nawet dziś oglądałam program, w którym właściciel takiego schronu, znajdującego się w USA, chełpił się technologią, możliwościami oraz zaopatrzeniem dla osób, które będą mogły zamieszkać w takim nowym "domu". Ludzkość nadal boi się kataklizmów, kolizji naszej planety z jakąś kosmiczną kometą. Obawa przed zagrożeniem nagłym, nieprzewidywalnym nie zniknie nigdy. Takie poczucie niebezpieczeństwa jest pobudką do realizacji licznych filmów,  tworzenia gier, czy pisania powieści, gdzie żniwo śmierci zbierane jest przez ogień, mrozy, radioaktywne opary, wybuchy, kataklizmy natury itp. Mimo rozwoju nauki człowiek nie do końca jest w stanie potwierdzić w 100% źródło pochodzenia człowieka. Teoria darwinizmu stale się ściera z religiami świata.  James Frey na łamach swojej książki "Endgame.Wezwanie" snuje inną teorię. I choćby, ta teoria była tylko wymyślona, stworzona na potrzeby literackie budzi tyle emocji, tyle zagadkowych domysłów oraz poszukiwań trzech ukrytych kluczy ...
(czytaj dalej)
Avatar użytkownika - Zaczytanywksiazk
Zaczytanywksiazk
Przeczytane:2014-12-23, Przeczytałem,
  W Ziemię uderza seria meteorytów. Tylko garstka jest świadoma tego, co to oznacza...   W ich żyłach płynie krew starożytnych cywilizacji. W ich umysłach odzywa się głośne wezwanie. W ich rękach znajduje się los świata.   Nie mają nadprzyrodzonych zdolności. Nie potrafią latać, nie posługują się magią. Od dziecka szkolono ich, by stali się zabójcami idealnymi.     James Frey jest amerykańskim pisarzem. Jego książki: "Milion małych kawałków" i "Mój przyjaciel Leonard" są bestsellerami.  Nils Johnson-Shelton – autor bestsellerowych powieści dla dzieci i młodzieży (No Angel: My Harrowing Undercower Journey to the Inner Circle of the Hells Angels, Otherworld Chronicles). Wielki fan gier video, wspinaczki i długich spacerów. Nadszedł czas.Usłyszeli wezwanie.Rozpoczyna się Endgame!   Książka została napisana lekko, zawiera dużo opisów, sprawia przyjemność z czytania. Styl – tak jak język – jest niepowtarzalny. Nie jest podzielona tak jak większość książek na rozdziały, tylko co kilka stron zaczyna się akcja, widziana z perspektywy innej osoby, w której dowiadujemy się co ta konkretna osoba robi i myśli.   Jesteśmy dobrem i złem.Jak ty.Jak wszyscy.   Utwór ten jest oryginalny pod wieloma względami. Po pierwsze: nie zawiera wcięć akapitowych, a rodzaj przypisów i sposób zapisu ...
(czytaj dalej)
Avatar użytkownika - pajeja88
pajeja88
Przeczytane:2014-11-08, Przeczytałam,
Czasami wydawnictwa potrafią nakręcić atmosferę w okół jakiejś książki do tego stopnia, że chcemy jej nie wiedząc nawet dlaczego. Tutaj sprawa dla mnie była jasna. Niesamowita rozrywka, wmanewrowanie czytelników w szereg zagadek i realny majątek do wygrania- czegoś takiego jeszcze nie było. Jak to wszystko ma się do książki? Na ziemię spadają odłamki meteorytu powodując ogromne zniszczenia. Na ten znak od wieków czekało dwanaście rodów, szkoląc wybranego członka swojej społeczności od dnia narodzin na Gracza. Tylko Gracz może wygrać, tylko on uratuje swój ród od zagłady. Endgame się rozpoczyna, z całego świata zjeżdżają się uczestnicy by dowiedzieć się na czym dokładnie polegać ma mityczna gra. Dwunastu uczestników zadecyduje o losach całej populacji. Zacznijmy od największego zarzutu stawianego autorom- inspiracji Igrzyskami Śmierci i jechaniu na ich popularności. Ktokolwiek zapoznał się z obiema książkami od razu zobaczy zdecydowane różnice i przestanie na Endgame patrzeć przez pryzmat Igrzysk. Zresztą Igrzyska nie były pierwsze, Battle Royale zapoczątkował tego typu literaturę i według mnie zdecydowanie bardziej przypomina książkę Freya niż hit Collins. Tutaj nie ma kompromisów i półśrodków. Mimo, że Gracz nie może mieć mniej niż 13 i nie więcej niż 20 lat, są wyszkolonymi mordercami i wojownikami. Szkolą ich poprzednie pokolenia ...
(czytaj dalej)
Avatar użytkownika - malylka
malylka
Przeczytane:2017-11-14, Ocena: 5, Przeczytałam,

Książka z samego początku była dla mnie nie lada WYZWANIEM. Pomimo dynamicznej akcji i ciekawego pomysłu nie umiałam się zmobilizować żeby przebrnąć pierwsze pięćdziesiąt stron, niezwykle rozpraszała mnie dość przytłaczająca liczba bohaterów. Na szczęście pewnego dnia przemogłam się i… wsiąkłam w ten świat.

A teraz wyobraź sobie, że świat jest zbudowany na innych fundamentach niż dotychczas, że stworzyli go tajemniczy kepplerowie. Na całej kuli ziemskiej istnieje istnieje kilkanaście ludów, z każdego z nich wyselekcjonowano Gracza, który od wczesnych lat młodości przygotowuje się do morderczej Gry. Zwycięzca może być tylko jeden, a nagroda jest bezcenna.

Książka “Endgame” momentami zabójczo przypominała mi inne popularne powieści młodzieżowe, jednak na ich tle wyróżnia ją przede wszystkim akcja, która pędzi jak szalona. Mam jednak wrażenie, że bohaterowie to najmniej dopracowany element powieści. Niektórzy zostali przedstawieni wyłącznie w superlatywach, inni wyszli na zabójców bez serca, a ostatni zostali ukazani zarówno z wadami i zaletami. Osobiście kibicowałam (i nadal kibicuje) tym ostatnim, ponieważ moim zdaniem zostali najlepiej wykreowani. Reszta z nich była tak jakby bezpłciowa.

Podsumowując, “Endgame” Jamesa Freya i Nilsa Johnson-Sheltona (mam nadzieję, że prawidłowo odmieniłam nazwisko) to książka przyjemna, ale nie jest to literatura wysokich lotów, jednak bardzo mi się podobała i na pewno sięgnę po kolejne tomy.

Link do opinii
Avatar użytkownika - poprostuklaudia
poprostuklaudia
Przeczytane:,

"Wszystko, cały czas, każde słowo, imię, każda cyfra, każde miejsce, każda odległość, każdy kolor, każda godzina, minuta i sekunda, każda litera na każdej stronie, cały czas, wszystko. Tak zostało powiedziane, tak jest mówione i tak będzie. Wszystko."

Dwunastu Graczy. Nastolatków. Walczących, by ocalić swój lud.
Czy masz od 13 do 18 lat? Jesteś przygotowywany od urodzenia do walki, a może od niedawna wiesz, że jesteś Graczem? Szykuj się - Zdarzenie nadchodzi!
Wszystko zaczyna się od uderzenia meteorytu. Nie jednego, a wielu. Każdy z nich trafia w inną część ziemi, ale to nie przypadek. To znak, że wszystko się zaczęło.

"Endgame. Wezwanie" - pierwsza z trzech części o walce ze swoimi wewnętrznymi demonami, lękami, niechęcią, ale także z grupą przeciwników, z których każdy, za wszelką cenę chce wygrać, nawet idąc po trupach. Bo przegrana to śmierć. Nie tylko Gracza, ale także jego ludu. 
Nie ma reguł. Są trzy klucze - ten kto zdobędzie wszystkie - wygrywa. 

"Endgame. Wezwanie" to książka skierowana przede wszystkim do młodzieży - przygodówka, która ma wciągnąć. 
Ale, czy faktycznie to robi? Trochę tak, a trochę niestety nie. Nie można w tym miejscu nie wspomnieć, że autorzy James Frey i Nils Johanson-Shelton bardzo upodobnili swoją książkę do wszystkim znanych "Igrzysk Śmierci" - Gracze od narodzin są szkoleni, by stać się sprawnymi zabójcami, tylko po to, by w ostatecznej rozgrywce przeżyć. 
Mimo że książka zapowiadała się rewelacyjnie, to często jest "przegadana", nieskładna językowo pod względem stylu, a także składni, imiona i nazwiska bohaterów są ciężkie do zapamiętania, a liczba pustych stron, na których widnieje jedno słowo lub zdanie, sprawia, że powieść wydaje się dłuższa, niż faktycznie jest.

Książka jest warta polecenia komuś kto ma dużo czasu i bardzo bujną wyobraźnię, a jego marzeniem jest by chociaż na moment znaleźć się w skórze tych bohaterów. By być niezwykle silnym i sprawnym, mieć ich odwagę, a także determinację.

Mam nadzieję, że kolejne części wybrną z tego impasu i rozwiną fabułę w ciekawy i zaskakujący sposób. 

Link do opinii
Avatar użytkownika - Madzulka1230
Madzulka1230
Ocena: 6, Czytam, Mam,

Po prostu musiałam przeczytać tą książkę, gdyż opis był naprawdę czymś nowym i niesamowitym. Książka wciąga od pierwszych stron, a to, że ma kilka ilustracji, pozwala jeszcze lepiej wyobrazić sobie wydarzenia i rozwiązywać zagadki razem z bohaterami. 

Dawno temu na Ziemię przylecieli kosmici, stworzyli i nauczyli człowieka sztuki przetrwania, lecz nic nie może być zbyt proste, więc każde plemię miało wybrać swojego przedstawiciela w Endgame - Grze, która odbędzie się, gdy ludzkość przestanie godna życia na Ziemi. Motyw ten strasznie przypomina Sąd Ostateczny i z drugiej strony "Igrzyska śmierci" Collins. Lecz gdy przeczytacie tą książkę, co bardzo polecam, dowiecie się, że są to jedynie małe zbieżności, a sama książka jest bardzo oryginalna. Zwycięzca Gry oraz jego plemię przeżyją koniec świata. Właśnie w trakcie rozpoczęcia tytułowej gry poznajemy wszystkich bohaterów - dwunastkę nastolatków, mających od 14 do 20 lat. Śledzimy poczynania poszczególnych uczestników dzięki przedstawieniu wydarzeń z perspektywy każdego gracza. Muszą znaleźć skazówki i rozwiązać wiele zagadek, walczyć pomiędzy sobą. Poznajemy ich myśli, jesteśmy z nimi w czasie ich zwycięstw, zawiązywania sojuszy, interakcji z innymi graczami. I pomimo tego, że są oni brutalnymi, bezlitosnymi i skutecznymi zabójcami, nie da się nie polubić chociaż kilkoro z nich. Autorzy nie faworyzują żadnego bohatera, nie oszczędzają nam opisów krwawych walk. A samo zakończenie pozostawia nas z mnóstwem pytań oraz chęcią natychmiastowego sięgnięcia po następną część. Jedyne do czego mogę się przyczepić to momentami zbyt szybka akcja, która nie pozwala nam dobrze przemyśleć jednej rzeczy, a już daje nam kolejną sytuację do przemyślenia. 

"Endgame. Wezwanie" to książka idealna dla miłośników książek przygodowych, wielbicieli odkrywania tajemnic i rozwiązywania zagadek oraz fanów akcji pełnej napięcia i niespodziewanych zwrotów akcji. Czytając tą książkę nie da się nudzić, wręcz trudno się od niej oderwać. Jeśli chcecie wziąć udział razem z bohaterami w Grze to koniecznie musicie przeczytać tą książkę! 

"Jesteśmy ludźmi. Mamy jedno życie i powinno się je szanować. Dlatego zabijanie musi być przemyślaną, świadomą decyzją."

Link do opinii
Avatar użytkownika - Fene
Fene
Ocena: 5, Przeczytałam,

  Sięgnęłam po „Endgame. Wezwanie” Jamesa Freya ze względu na ciekawy opis. Książka wydawała się niebanalna, zachęcająca i miała w sobie coś, co od razu mnie przyciągnęło, swego rodzaju magnetyzm. Nawiązanie do końca świata, motyw bardzo powszechny w literaturze, dodaje nie tyle tragizmu, co adrenaliny i sprawia, że ciarki przechodzą po plecach. W głowie od razu odzywa się tykanie zegara a przed oczami staje wizualna klepsydra przypominająca o ograniczonym czasie. Dodatkowo zagadki – coś, co przyciąga każdy ścisły umysł, sprawnie komplikuje fabułę dając przy tym Nam – czytelnikom – powody do głębszego zastanowienia się, wręcz wczucia w sytuację bohaterów. Sama okładka idealnie dopełnia opis. Dwa węże w okręgu, układające się w dziwny, niecodzienny symbol. A wszystko to na tle złotej okładki z dziwnymi wskazówkami. Aż chce się wziąć do ręki i parę godzin poświęcić na samo patrzenie. 

  W książce mamy do czynienia z wieloma bohaterami, każdy pochodzi z innego, starożytnego ludu, każdy, od dziecka, był poddawany próbom, ciężkim treningom, sytuacjom ekstremalnym. Przeznaczeniem każdego z nich jest wygrać lub zginąć w walce. Wydawałoby się, że sytuacja jest prosta, niech nikt nie walczy, jeśli żadne nie podniesie rękawicy, nikt nie zginie. Ale prawda jest bardziej skomplikowana. Każdy zabity uczestnik pociąga za sobą swój lud. Przetrwa tylko jedna starożytna cywilizacja, reszta świata zginie. Chcąc nie chcąc walczą, jeśli nie w imię własnych pobudek, to dla kogoś, w imię większej idei. Zaczyna się wyścig śmierci. 

  Książka okazała się wciągającą pozycją. Nie wiem czego spodziewałam się zaczynając ją czytać, ot pewnie zwykła młodzieżówka na jeden wieczór. Wielkim plusem okazało się opisywanie każdego bohatera pojedynczo. Wszyscy mieli swój własny rozdział, jedni więcej, drudzy mniej, jednak było to dla mnie świetne rozwiązanie. Mogłam na bieżąco wyrabiać sobie o nich opinie, poznawać ich, dowiadywać się co lubią, jacy są… Jedyny poważny minus to brak równowagi w opisach postaci. Z chęcią poznałabym parę z nich lepiej, niestety tu autor miał inną wizję. Kolejna rzecz, to wprowadzone przez autora zagadki. Nie zliczę ile razy przerywałam książkę tylko po to, żeby wygoglować coś na temat Stonehenge, pisma Sumerów czy miejsc, które były opisywane. Każda wzmianka wzbogacała moją wiedzę i ciekawość. Coraz trudniej było pogodzić powódź myśli i czytanie, często łapałam się na tym, że skończyłam jeden rozdział, ale nic z niego nie pamiętam, bo nadal byłam w poprzednim. Właśnie w takiej chwili powstały moje „Trzy A” – akcja, adrenalina, analiza. Na każdej stronie się coś działo, jeśli nie wybuchy, to ucieczki, skoki z pociągu, rozwiązywanie ciągów liczb, strzelaniny... Mogłoby się wydawać, że jest tego aż zbyt wiele, jednak to nieprawda. Autor idealnie wyważył proporcje. W sceny akcji pięknie wplecione zostały inne, te można powiedzieć bardziej zwyczajne, jak budowanie się zaufania między bohaterami, ich rozważania, rozwój, sojusze, osobiste problemy. Jednak wkradło się też parę minusów, bynajmniej w moim przekonaniu. Wątek Christophera był dla mnie zbędny. Sam chłopak wydał mi się z czasem denerwujący i coraz bardziej się przez niego irytowałam. Nie mogę zaprzeczyć, parę razy udało mu się pomóc Sarze i Jago, jednak lepiej by było, gdyby został w domu i dał dziewczynie wolną rękę. Kolejnym minusem był wypadek Hilala. Wierzę, że wiele rzeczy mogłoby skończyć się lepiej, gdyby mógł interweniować. Postać ta była jak powiew świeżego powietrza w całej tej krwawej jatce. Jako jedyny był skłonny próbować rozwiązać problem inaczej niźli poprzez walkę, dlatego też uważam, że autor nie pokazał wszystkiego, na co było go stać przy kreowaniu Etiopczyka.

  Mogę z czystym sumieniem polecić „Endgame. Wezwanie”. W szczególności osobom, które zbyt dużo fantastyki odstrasza a większą uwagę skupiają na akcji i realiach. Klimat książki wręcz emanuje tajemnicą, przyciąga i mąci, ale nadal chce się więcej. 

„Endgame to zagadka. Życie jest rozwiązaniem.”

Link do opinii
Avatar użytkownika - joannaz
joannaz
Przeczytane:2017-01-23, Ocena: 3, Przeczytałam, Mam, 72 książki w 2017,
Przyszłość to przeszłość. Co ma być to będzie. Rozpoczyna się Endgame. Gra stworzona przez nadludzkie istoty, Annunakich, Ludzi Niebios, Bogów. Dwunastu uczestników, reprezentantów prastarych rodów, zostaje wybranych, aby dzielić losy tysięcy innych graczy. Graczy, którzy walczą o przetrwanie zarówno swoje jak i swojego ludu. Endgame to przekleństwo, przeznaczenie, życie i śmierć, miłość, kłamstwa, zdrada i walka. Marcus Loxias Megalos, Minojczyk, znudzony szesnastolatek, który jest w stanie poświęcić swoje życie Endgame. Chiyoko Takeda, Mu, niema siedemnastolatka, mistrzyni żeglarstwa i nawigacji, zwinna alpinistka, biegła w symbolach, językach i słowach, zabójczyni. Sarah Alopay, Cahokianka, przykładna osiemnastoletnia absolwentka szkoły średniej, reprezentantka stanu w piłce nożnej i biegach, wzorowa uczennica, zabawna, miła i niebezpieczna. Alice Ulapala, Koorianka, urocza Australijka o potężnej, muskularnej budowie. Aisling Kopp, Latenka, wysoka, rudowłosa, oschła i poważna. Baitsakhan, Donghu, trzynastolatek, najmłodszy Gracz, najokrutniejszy morderca. Jago Tlaloc, Olmek, dziewiętnastoletni Gracz 21 ludu, silny, bezlitosny, szanowany. An Liu, Szang, światowej klasy haker i ekspert od materiałów wybuchowych. Shari Chopra, Harappanka, piękna dziewczyna o skórze koloru ochry. Kala Mozami, Sumeryjka, drobna dziewczyna o hipnotyzującym, zielonym spojrzeniu. Maccabee Adlai, Nabatejczyk, szesnastolatek o posturze 10 lat starszego dziesięcioboisty, ikona zabójczego stylu. Hilal ibn al.-Salt, Aksum, brat wszystkich braci, nadzieja pośród niesprawiedliwości świata. Kto z nich zdobędzie Klucz Ziemi? Które z nich zginie? Jak potoczą się losy Endgame? Pierwszy tom cyklu opisuje walkę nastoletnich Graczy. Wojnę ze światem, przeciwnikami, nadludzkimi istotami oraz własnymi słabościami. Każda postać charakteryzuje się wyjątkowymi cechami, umiejętnościami i dojrzałością (a czasem jej brakiem), przez co, fabuła, która podzielona jest na rozdziały, gwarantuje różnorodność. Idea gry odrobinę przypomina Igrzyska śmierci, z tym, że w przypadku Endgame, uczestnicy nie są ograniczeni przestrzenią, bronią, pożywieniem czy regułami. Dzięki temu rozwiązaniu, autorom udało się zachować pozory rzeczywistości, które choć niewyobrażalne, wywołują obawę przed nadchodzącymi wydarzeniami. Czy Endgame stanie się naszą przyszłością? Czy mijające nas dzieci, to w rzeczywistości wyszkoleni zabójcy? Zazwyczaj brak ładu i estetyki przyprawia mnie o ból głowy, jednak tym razem, celowy brak akapitów oraz nietypowy układ tekstu przyciąga uwagę i zmusza do myślenia. Czy dzięki temu będziemy w stanie znaleźć ukryte wskazówki? Ciężko jest określić poziom tłumaczenia, ponieważ w tym wypadku, istotny jest oryginał. Myślę, że pozostawienie nieodmienionych liczebników porządkowych oraz niektórych nazw własnych ma swój cel, choć muszę szczerze przyznać, że poza intrygującym formatem, nie widzę w nim nic szczególnego. Endgame jest książką nieszablonową, tajemniczą i w pewnym sensie prowokującą. Dlaczego? Z bardzo prostej przyczyny. Każdy ambitny czytelnik marzy o rozwiązaniu fascynującej zagadki, ukrytej między wierszami. Ukryte wskazówki, linki prowadzące do rozmaitych stron oraz nieodgadnione znaczenie liczb są w stanie doprowadzić do szaleństwa, jeśli nie uświadomimy sobie, że wygranie Endgame byłoby wręcz niemożliwe. Przynajmniej jeśli chodzi o mnie. Pomijając wątek gry, autorzy wpletli w fabułę kilka ciekawych i poruszających historii, które dodatkowo umilają lekturę. Muszę przyznać, że Endgame mnie nie porwało, jednak z chęcią i niecierpliwością sięgnę po kolejne tomy, które zapowiadają się równie intrygująco, a może nawet bardziej!
Link do opinii
Avatar użytkownika - ManicPixieDreamG
ManicPixieDreamG
Przeczytane:2015-08-18, Przeczytałam,
Zaczęłam czytać i nie dałam rady przebrnąć. Napisana wulgarnie, zamysł był tak ciekawy że dosłownie obgryzałam paznokcie z niecierpliwości ale oto dopadłam tę książkę i bardzo mnie rozczarowała.
Link do opinii
Avatar użytkownika - Dakota
Dakota
Przeczytane:2016-07-10, Ocena: 2, Przeczytałam, 52 książki 2016, Mam,
,,Wezwanie" to pierwsza część cyklu ,,Endgame" wydana w 2014 przez wydawnictwo Sine Qua Non. Powieść napisana przez Jamesa Freya oraz Nilsa Johnson-Sheltona zdobyła dużą popularność wśród młodzieży, zachęciła także starszych czytelników do sięgania po tego rodzaju książki. Powiem szczerze, że książka przeleżała na mojej półce dosyć długo. Nie chodziło o jej całkiem spore gabaryty, ale o mój czas. Nie sądziłam, że w książce jest tyle ilustracji, dlatego ciągle odkładałam ją na bok, sięgając tym samym po nieco krótsze lektury. Przez lata byli przygotowani do ostatecznego starcia, uczeni kamuflażu, taktyki i sposobów zabijania. Gdy w Ziemię uderza dwanaście meteorytów dwunastu reprezentantów musi się zmierzyć w grze zwanej Endgame. Aby wygrać, muszą znaleźć trzy klucze. Wygrana zapewni bezpieczeństwo zwycięzcy i jego ludowi. Pierwsza część dotyczy poszukiwania pierwszego klucza. Wszystko fajnie, ale miałam wrażenie, że czytałam o tym już kilkakrotnie. Największe podobieństwo widzę tu do Igrzysk śmierci (choć fanką Igrzysk nie jestem). Zauważyłam zresztą, że powstaje coraz więcej książek opartych na takim samym schemacie. Po przeczytaniu którejś książki z kolei o tym samym zaczyna to irytować i męczyć. W każdym rozdziale mamy do czynienia z inną postacią. Autorzy postawili na różnorodność, ale przyznam szczerze, że średnio im to wyszło. Cała powieść wydaje mi się niezwykle chaotyczna, co źle wpływa na jej odbiór. W zasadzie żaden z bohaterów nie wyróżniał się na tyle, abym mogła go zapamiętać po zapoznaniu się z całą historią. Postacie są nijakie, a słownictwo, jakim się posługują oraz ich zachowanie, woła o pomstę do nieba. Według mnie reprezentanci powinni zachować nieco klasy. Wielkim minusem jest jak dla mnie wprowadzenie do książki wątku miłosnego. Dlaczego większość autorów musi wcisnąć jakiś romans do takiego typu powieści? Mnie osobiście to irytuje i zniechęca. Ba, w ,,Endgame. Wezwanie" pojawia się nawet trójkąt. Zupełnie nie pasował mi do tej historii, miałam wrażenie, że jest on tutaj na siłę, a autorzy nie radzą sobie z jego poprowadzeniem. Wolałabym, aby Frey i Johnson-Shelton skupili się na grze, a nie na wątkach, które właściwie nie były aż tak istotne. Historia mnie nie wciągnęła, ale nie potrafię podważyć faktu, że Frey i Johnson-Shelton wiedzą, o czym piszą. Posługują się ciekawym słownictwem, piszą lekko, nie mydlą oczu niepotrzebnymi zapychaczami. Gdyby nie to, że książka mnie nie porwała, a wręcz wydała mi się nudna jak flaki z olejem, to nawet mogłabym stwierdzić, że jest warta uwagi. Ale! Nie podoba mi się sposób zapisu wszystkich wydarzeń. Niewyjustowany tekst irytował mnie na każdym kroku, choć na początku pojawiła się informacja, że to zamierzony zabieg. Nie zmienia to jednak faktu, że książkę czyta się po prostu źle. Musiałam ją co jakiś czas odkładać, bo moje oczy po prostu szybko się męczyły. Pod względem graficznym ,,Endgame. Wezwanie" prezentuje się niezwykle pięknie. Gdy książka pierwszy raz trafiła w moje ręce nie mogłam się na nią napatrzeć. Całość jest utrzymana w żółto-złotej kolorystyce i mieni się niczym diament. Przypomina całkiem dużą sztabkę złota. Pierwszy tom cyklu ,,Endgame" zawiódł moje oczekiwania. Spodziewałam się zupełnie czegoś innego po tej historii. Jak widzicie, piękna okładka to nie wszystko. Czytanie tej książki niezwykle mi się dłużyło i nie zamierzam sięgać po drugą część, czyli Klucz niebios. Myślę jednak, że dobrze odnaleźliby się w niej fani Igrzysk śmierci oraz podobnych tego typu książek.
Link do opinii
Avatar użytkownika - Vilsa
Vilsa
Przeczytane:2016-07-02, Ocena: 4, Przeczytałam, 52 książki 2016, Mam,
Podobało mi się. Skusiło mnie nazwisko Freya oraz intrygujący opis, no i nie powiem, warto było kupić tę pozycję. Fabuła jest bardzo rozbudowana, mamy wiele punktów widzenia - różnych bohaterów i to całkiem fajne posunięcie, bo mamy tu masę wielorakich osobowości, motywacji do działania. Jedyne, co mi się w tej książce nie podoba, to mnóstwo przypisów, które, jak mniemam, dla większości czytelników nic nie wnoszą. Liczby, położenia geograficzne, linki do angielskich stron - trochę to słabe i naciągane, by chyba budować napięcie i tajemniczość - moim zdaniem nie wyszło.
Link do opinii
Avatar użytkownika - justyna929
justyna929
Przeczytane:2016-02-12, Ocena: 5, Przeczytałem, Mam, 52 ksiąkżki 2016,
Endgame to książka przesycona akcją, nie sposób się z nią nudzić. Mimo że jest przede wszystkim książką fantasy, zawiera mnóstwo życiowych cytatów. Myślę, że warto w niej przeczytać ponad to, co jest napisane, a dostrzeżemy znacznie więcej. Ktoś pomyśli, że oszalałam, bo doszukuję się głębi w fikcyjnej opowieści. Może i oszalałam, ale to wszystko za sprawą Endgame. więcej---> http://ksiazkomiloscimoja.blogspot.com/2016/01/endgame-wezwanie.html#comment-form
Link do opinii
Avatar użytkownika - paulina0944
paulina0944
Przeczytane:2016-02-11, Przeczytałam,
Frey naprawdę nieźle się postarał by stworzyć coś takiego! Po przeczytaniu opisu można by pomyśleć, że to coś rodzaju "Igrzysk Śmierci" lub "Niezgodnej". No trochę macie racji, bo owszem jest podział ludzi na Ludy, od którego się wywodzi i wybierani są z nich Gracze. Jednak to co się dzieje w książce w niczym nie przypomina wymienionych wcześniej pozycji. Ona jest wyjątkowa sama w sobie. Styl autora jest ciekawy i oryginalny. Nie pisze wymyślnie i tak bardzo naukowo, ale jednak bardziej poważnie. Fabuła: No tak jak w zwiastunie było tu nie ma co dodawać. Na ziemię spada seria meteorytów. Nikt nie wie jak do tego doszło, prócz wybranych, którzy są Graczami Endgame. Dwanaście osób musi podjąć próbę i znaleźć trzy klucze ukryte gdzieś na świecie. Tylko oni wiedzą co nastąpi to zakończeniu Endgame i to nie jest przyjemne. Zalety: * książkę czyta się bardzo szybko (mówi to osoba co ją prawie dwa tygodnie czytała) i jest bardzo ciekawa, * jest pełna akcji i jej zwrotów co sprawia, że jest dynamiczna, * usadzone między stronami zagadki i podpowiedzi są mega ciekawe i powodują, że szukamy tych wskazówek podczas czytania, * rozdziały są krótkie i każdy jest o innym Graczu, więc każdego można poznać i się zżyć. Wady: * z góry da się założyć kto jest ten dobry, a kto ten zły Podsumowanie: Książka jest wyjątkowa i bardzo ciekawa. Zagadki, które tam znajdziemy, są trudne. Tak próbowałam się z nimi uporać. Nie wyszło. Niespodziewane zwroty akcji dawały tej książce dynamiki i ciekawych zdarzeń. Nie spodziewałam się takiego zakończenia i śmierci pewnych postaci :( Tak mogę spokojnie powiedzieć, że z niecierpliwością czekam na kolejne części!
Link do opinii
Avatar użytkownika -

Przeczytane:,
O czym jest ta książka?: Książka? Nie, to przyszłość rozrywki! Projekt "Endgame" to multimedialne doświadczenie, w którym rzeczywistość przeplata się z fikcją. Trzy powieści, jedna gra dla miliardów graczy. No i 3 000 000 $ nagrody! Przyszłość nie została jeszcze określona. Dopiero "Endgame" ją zweryfikuje. W Ziemię uderza seria meteorytów. Tylko garstka jest świadoma tego, co to oznacza... W ich żyłach płynie krew starożytnych cywilizacji. W ich umysłach odzywa się głośne wezwanie. W ich rękach znajduje się los świata. Nie mają nadprzyrodzonych zdolności. Nie potrafią latać, nie posługują się magią. Od dziecka szkolono ich, by stali się zabójcami idealnymi. Nadszedł czas. Usłyszeli wezwanie. Rozpoczyna się "Endgame"! Czytaj książkę. Odszukuj wskazówki. Rozwiązuj łamigłówki. Zwycięzca może być tylko jeden! Książka bardzo mi się podobała. Do przeczytania jej zachęciły mnie inne recenzje, ale także okładka i opis znajdujący się na jej tyle. Pomyślałam, że fajnie będzie się czytało taką książkę. I wcale się nie myliłam! Język jakim posłużyli się autorowie bym w pełni zrozumiały dla czytelnika. Treść była bardzo wciągająca, przez co pochłonęłam to tomisko w dość krótkim czasie. Dodatkowo szybsze przeczytanie książki umożliwiły litery, które były dość duże. "Endgame. Wezwanie" to mieszanina akcji i science fiction. Występuję dużo ciekawych akcji, gdzie autorzy cały czas rzucają graczom jakieś przeszkody pod nogi. Czasami kończy się to nawet postrzałami, ranami kłutymi i ciętymi, urwaniem kończyn czy odcięciem palców. Są też momenty, gdzie dochodzi do zmiażdżenia czaszki, a nawet przerwania rdzenia kręgowego. Dobrym plusem tej książki byli też gracze. Każdy miał jakieś charakterystyczne cechy wyglądu i charakteru. Tylko jedna rzecz była wspólna dla każdego gracza. Domyślacie się jaka? Wiara we własne możliwości i dażenie do celu bez poddawania się. Gracz upadnie, nic się nie stało! Wstaje i rusza dalej. Czytając książkę nie liczyłam wcale czasu. Zapomniałam o rzeczywistości, o tym, że trzeba rano wstać do szkoły. Przeniosłam się do gry i czułam się jakby wszystko działo się wokół mnie. Moim zdaniem pozytywem tej książki było też to, że do samego końca, nie wiedziałam kto wygra. Dzięki temu cała książka była ciekawa, a nie tylko połowa. Podsumowując książkę mogę Wam z czystym sercem polecić. Z przyjemnością sięgnę po drugi tom "Endgame. Klucz niebios". Przeczytaliście już "Endgame. Wezwanie? A może Was zachęciłam? Co sadzicie o tej książce? Czytaliście już może "Endgame. Klucz niebios"? Polecilibyście tą książkę? Zapraszam do dyskusji w komentarzach! Za egzemplarz do recenzji dziękuję wydawnictwu Sine Qua Non.
Link do opinii
Avatar użytkownika - dobraksiazka
dobraksiazka
Przeczytane:2015-11-09, Ocena: 5, Przeczytałem, Mam,
Spadające meteoryty w dwunastu różnych miejscach, to znak dla dwunastki uczestników, że dla nich i ich rodów zaczyna się Endgame. Od dziecka przechodzili brutalne szkolenia, by w odpowiednim momencie wejść do Gry. Niektórzy z nich oczekiwali tego z niecierpliwością, a dla innych oznaczało to koniec względnie normalnego życia. Po odpowiedzi na tak zwany Zew otrzymują wskazówki do rozwiązania, dzięki którym będą mogli odnaleźć trzy klucze: Ziemi, Niebios i Słońca. Dzięki nim ich ród zostanie ocalony od czekającej ludzkość zagłady, a zaznaczyć trzeba, że zwycięzca może być tylko jeden. Opinie na temat tej pozycji były tak skrajnie różne, że nie pozostawało mi nic innego, jak tylko przekonać się na własnej skórze, czy książka przypadnie mi do gustu. I tak się stało! Choć przyznam, że na początku trudno mi było wgryźć się w przedstawioną nam fabułę, a mnogość bohaterów, których poznawaliśmy już na pierwszych stronach przyprawiała o ból głowy. Jednak im dalej zaczytywałam się w "Endgame", to tym bardziej doceniałam niecodzienny pomysł autorów. W miarę rozwoju wydarzeń przywiązywałam się do postaci, lub je nienawidziłam. Mogłam ich wszystkich bliżej poznać, dzięki temu, że każdy kolejny rozdział był pisany z perspektywy każdego z nich. Takim to oto sposobem najbardziej do gustu przypadła mi Sara, Jago, Chiyoko i Christopher mimo że nie był Graczem. Kolejnym ogromnym plusem, o którym muszę wspomnieć jest wartko rozwijająca się akcja. Czytelnik nie ma prawa się nudzić, bo na każdej stronie pojawia się zagrożenie, a mordercze starcia między zawodnikami nie raz przyprawiały o dreszcze. Spektakularne walki również były czymś, co przyciągało moją uwagę, a przebiegłość i inteligencja bohaterów nie znała granic. Tak, jak wyżej wspomniałam książka jak najbardziej mi się podobała. Początkowy chaos został szybko zastąpiony niecodziennymi przygodami, jakie przynosi Endgame i bohaterami, którzy głęboko zapadają w pamięć. Dlatego, jeśli macie ochotę na coś niespotykanego, a zarazem porywającego to zachęcam gorąco do sięgnięcia po tę pozycję, bo naprawdę warto.
Link do opinii
Avatar użytkownika - ClaudiaAnn
ClaudiaAnn
Przeczytane:2015-08-14, Ocena: 4, Przeczytałem,
Koniec świata jest nieunikniony. Nikt nie wie, kiedy nadejdzie, ani w jaki sposób. Ale jedno jest pewne: zniknie rzeczywistość, która jest nam wszystkim tak dobrze znana. Może całą Ziemię zaleje woda. Może słońce wysuszy całą planetę i wszyscy umrzemy z pragnienia. Może Ziemia tak po prostu wybuchnie. Albo po prostu spadną meteoryty i zniszczą wszystko. A wtedy Oni zaczną działać. Pewnego dnia na Ziemię zaczynają spadać meteoryty. Ludzie umierają, część świata zostaje zniszczona. Ale tylko garstka wybranych jest świadoma, co to dla nich oznacza. Bo są potomkami starożytnych cywilizacji, które dawno zostały zapomniane. To właśnie oni muszą podjąć wezwanie, bo w ich rękach są losy świata. Do tego zadania byli szkoleni przez całe swoje życie i dzięki temu stali się zabójcami, którzy są zdolni zrobić wszystko, by wygrać. Ale zwyciężyć może tylko jeden. Ten, kto zdobędzie wszystkie trzy klucze... Do czego będą zdolni Gracze, by to osiągnąć? Komu uda się przetrwać tę morderczą zagrywkę? Do przeczytania tej książki zachęcił mnie nietypowy pomysł. Bo to nie tylko powieść, ale także multimedialna gra dla ludzi z całego świat. Szczerze powiedziawszy, to spodziewałam się czegoś nieco innego. Bo to jest jedna wielka zagadka, pełna szyfrów i niezrozumiałych obrazków. Próbowałam jakoś to rozwiązać, jednakże okazało się, że ta gra to dla mnie czarna magia i nie mam zielonego pojęcia, jak to zrobić. Pozostało mi tylko śledzić losy bohaterów i zastanawiać, kto pierwszy zdobędzie klucz. I tak zrobiłam. Na samym początku bardzo ciężko było mi się wciągnąć w tę książkę. Czasami było tak że odkładałam ją po kilku, czy kilkunastu stronach. Nie mogłam się przyzwyczaić do tego nietypowego zapisu i braku akapitów. A poza tym gdzieniegdzie pojawiały się dziwne liczby, czy jakieś pojedyncze zdania, które nie nawiązywały do fabuły. Jednak potem ta historia zaczęła mnie coraz bardziej ciekawić i zapomniałam o początkowym zniechęceniu. Bohaterów było wielu i każdy z nich miał odmienny charakter. Była niema dziewczyna, chłopak z dziwną chorobą i wielu innych, ale czasami nie mogłam się połapać kto jest kim i jakie ma umiejętności. Jednakże dalej czegoś mi w nich brakowało. Byli zbyt płascy i za mało uczuciowi. Rozumiem, byli szkolonymi zabójcami, ale człowiek powinien przecież więcej czuć. I w efekcie wyszło nieco sztucznie. Nawet jeśli któryś umarł, to zbytnio mnie to nie obeszło, bo nie potrafiłam się do żadnego z nich przywiązać. Miałam wrażenie, jakby autorzy poświęcili im zbyt mało czasu. Poza tym czasami nie mogłam się połapać o co chodzi w tej książce, ponieważ fabuła była momentami nieco chaotyczna. A wszystko komplikowały dziwne znaki i przypisy, których nie rozumiałam. Na okładce pisze, że to książka, jakiej świat nie widział. I faktycznie tak jest: to najbardziej skomplikowana i nietypowa powieść, jaką miałam okazję przeczytać. Podsumowując, "Endgame. Wezwanie" to bardzo odmienna książka. Jest w niej mnóstwo szyfrów i niezrozumiałych słów, co jest częścią gry, w której może wziąć udział każdy. Ale chyba postawiłam jej zbyt duże wymagania, bo okazała się dosyć średnia. Czegoś mi w niej brakowało. Jednakże wcale nie jest taka zła. Na początku ciężko się wciągnąć, jednak potem robi się coraz lepiej. A zakończenie sprawiło, że poczułam pewien niedosyt i dlatego też jestem ciekawa, co będzie dalej. I mam nadzieję, że autorzy bardziej się postarają i druga część będzie lepsza. _____________ http://zagubiona-wslowach.blogspot.com/
Link do opinii
Avatar użytkownika - Zakladka
Zakladka
Przeczytane:2015-08-04, Ocena: 4, Przeczytałam,
Na okładce książki jest napisane, iż takiej świat nie widział... Faktycznie, uważam, że jest wyjątkowa. Zaczynając od fabuły, która lekko przypomina „Igrzyska śmierci” choć jest jednak inna. Co prawda zarys jest wręcz identyczny, ale zagłębiając się w szczegóły, dostrzegamy spore różnice. W wielu momentach akcja ogromnie pędziła, a bohaterowie stale zaskakiwali swoimi poczynaniami. Mimo tego, co do owej akcji mam mieszane uczucia. Jednocześnie mi się podoba i nie. Początek okazał się bardzo ciekawy, mogłam poznać historię każdego z graczy z jego perspektywy. Później jednak zaczęły się schody. Kiedy rozpoczęło się Wyzwanie, nadal akcja przeplatała się pomiędzy bohaterami i jej fragmenty poznajemy poprzez różnych bohaterów. Ze względu na to, ciężko było nie pomylić sobie postaci i ich historii. Pomogło mi w tym świetnie wykreowanie bohaterów, ich charakterystycznych cech i zachowań. Jednak nie w pełni. Czuję pewien niedosyt, gdyż chyba zbyt wiele wymagałam od tej książki. Jednak samo zakończenie ogromnie mnie zaciekawiło i zachęciło do kolejnej części tej serii. Muszę jeszcze pochwalić wydawnictwo, gdyż samo wydanie tej książki jest bardzo dokładne. Zazwyczaj w książkach o takiej ilości stron i takich gabarytach, podczas czytania z boku tworzy się nieładne zgięcie, które potem brzydko prezentuje się w biblioteczce. W tym przypadku, po przeczytaniu egzemplarz pozostał w praktycznie nienaruszonym stanie. Poza tym sama okładka jest przepiękna, Zdjęcie, co prawda tak tego nie oddaje, jednak nie dość że błyszczy się na złoto to, te czarne litery są wytłaczane. Kocham!
Link do opinii
Avatar użytkownika - grejfrutoowa
grejfrutoowa
Przeczytane:2015-05-27, Ocena: 4, Przeczytałam, Mam,
James Frey to amerykański pisarz. Ma na swoim koncie m.in., Jestem numerem cztery. Wraz z Nilsem Johnsonem-Sheltonem napisał powieść Endgame, którą wydało wydawnictwo SQN. Seria meteorytów uderza w ziemię. Ginie wiele osób, a tylko kilkoro ocalałych wie, że to nie przypadek. Rozpoczyna się Endgame - gra, w której ważą się losy świata. Potomkowie starożytnych cywilizacji udają się na spotkanie z tajemniczą istotą, która należy do twórców rodzaju ludzkiego. Gracze nie znają się wcześniej - to nastolatkowie, którzy od dziecka byli szkoleni właśnie na tę okazję. Z zimną krwią zabijają, są odporni na ból, potrafią porozumiewać się w kilku językach, znają się na broni i komputerach. A teraz muszą wykorzystać wszystkie swoje umiejętności, by ich lud przetrwał. Każdy przegrany spisuje na śmierć swoich rodaków. Tylko dzięki temu na ziemi pozostaną wybrańcy, którzy zaludnią ją na nowo. Gracze muszą rozszyfrować wskazówki pozostawione im przez keplera 22b. One doprowadzą ich do pierwszego klucza i pomogą wygrać Endgame. Trzecioosobowa narracja w czasie teraźniejszym śledzi kilku graczy. Czasem narrator opisuje wydarzenia, w których uczestniczy kilka osób, zazwyczaj jednak rozdział dotyczy jednej-dwóch osób. Dzięki takiemu zabiegowi wiemy, co robią poszczególni zawodnicy. Każda część jest tytułowana nazwiskiem Gracza i miejscem jego aktualnego pobytu. Możemy śledzić postępy graczy i sprawdzać, gdzie się wybierają. Głównym wątkiem jest gra, której celem jest przeżycie członków danego ludu. Gracze to młodzi i niebezpieczni ludzie. Z zainteresowaniem śledzi się ich losy, co chwilę zapominając, że najstarszy ma zaledwie dziewiętnaście lat. Gracze wykazują się odwagą, inteligencją i przebiegłością. Zawiązują układy, choć wiedzą, że zwycięzca może być tylko jeden. Łączą jednak siły przeciwko innym, śledzą swoich przeciwników i likwidują ich. Gra rozgrywa się na całym świecie. Gracze nie są nigdzie zamknięci, mogą im pomagać inni byli gracze, członkowie ich ludów. Wskazówki, które im przekazano, muszą być rozwiązane, choć nie jest to wcale proste. Szyfry, dziwne obrazki, cyfry nic nie mówią niektórym graczom, inni mają pewne pomysły. Gra jest trudna i skomplikowana, a czekano na nią przez wieki. Ciekawym pomysłem jest wprowadzenie istot pozaziemskich, które sterują ludźmi i są odpowiedzialni za Endgame. To tajemniczy osobnicy, którzy wiedzą wszystko. Gracze wiedzą o ich istnieniu, ale nikt poza nimi i ich ludami nie zdaje sobie sprawy, kto tak naprawdę jest odpowiedzialny za katastrofy, które miały niedawno miejsce. Interesujące jest też to, że schemat walki nastolatków o przetrwanie ma znaczenie globalne. Nie walczą tylko o własne życie, ale też wybranego ludu, swoich bliskich. Dobrym pomysłem było też to, że zostali oni puszczeni w świat - nie są w zamknięciu, mogą podróżować, przemieszczać się i szukać wskazówek do dalszej gry. Momentami wydawało mi się to jednak niedorzeczne - toczy się gra, a jeden z graczy medytuje, inny rozwiązuje zagadkę śmierci swojego ojca, a jeszcze kolejny odwiedza swoją najbliższą rodzinę. Jakby nic się nie zmieniło. Czasem było zbyt normalnie, jakby w ogóle nie było mowy o grze na śmierć i życie. Trzeba też coś powiedzieć o wyglądzie książki. W środku znajdziemy teksy bez wcięć akapitowych, bez wyjustowania, często kończący się parę linijek wcześniej niż koniec kartki. Według wydawcy ma to znaczenie podczas czytania. Książka ta nie jest bowiem tylko tekstem, jest również zagadką, którą można rozwiązywać podczas czytania. Do tego jest jeszcze kilkanaście obrazków między rozdziałami, co też może mieć znaczenie. Dla zainteresowanych dołączono na końcu miejsce na notatki, które można sporządzać podczas lektury. Jest też cała masa przypisów, które zaznaczono w tekście, a ich spis znajdziemy na końcu. Są to adresy stron internetowych. Po uruchomieniu ukazuje nam się strona internetowa, która jest uzupełnieniem książki. No dobra, okładka też nie jest bez znaczenia. Złoty kolor przyciąga wzrok i nie można się jej oprzeć. Przyznaję, na początku miałam ambicję, by rozwiązać zagadkę. Gdy natrafiłam na jeden trop, okazało się, że ma on sens i moje przypuszczenia się sprawdziły w dalszej lekturze. Potem jednak się pogubiłam i darowałam sobie, zostawiając całą przyjemność na czytanie. Przy tej książce trzeba się skupić. Nie brakuje w niej szczegółów, które potem mogą być ważne. Do tego nazwy ludów, imiona bohaterów, miejsca, sprzęty, historia - to wszystko może się pomieszać, gdy nie czyta się uważnie. Warto pamiętać, że historię tę opowiada kilka osób i każda ma swój własny styl, dlatego nie powinniśmy się dziwić, gdy nagle tekst zaczyna wyglądać inaczej, ma wstawki charakterystyczne dla danej postaci. Ogólnie książka jest wciągająca, zaciekawia od pierwszych stron. Czytelnik chce wiedzieć, czym jest tytułowe Endgame i jakie losy czekają graczy. Do tego jeszcze zagadka, którą można rozwiązywać podczas czytania - świetny pomysł. Nie brakuje akcji, ale są też momenty refleksyjne, miłosne, zdrady, przyjaźnie, zemsta. Wszystko okraszone bójkami, pościgami, wybuchami i inteligentnymi, małoletnimi zabójcami. Polecam tym, którzy chcą przeżyć przygodę z interesującą pozycją, która wciągnie was treścią i zagadką. Pomysłowo napisana i wydana książka nie pozwoli wam odłożyć jej przed końcem. Nieco krwawa, brutalna, ale też momentami ocierająca się o sentymentalizm, gdy bohaterowie wspominają dawne życie i rozmyślają nad tym, co mogłoby na nich czekać, gdyby nie Endgame. Naprawdę warto zerknąć.
Link do opinii
Avatar użytkownika - SophieSalvatore
SophieSalvatore
Przeczytane:2015-05-20, Ocena: 3, Przeczytałam, Mam,
W Ziemię uderza seria meteorytów. Tylko garstka jest świadoma tego, co to oznacza... W ich żyłach płynie krew starożytnych cywilizacji. W ich umysłach odzywa się głośne wezwanie. W ich rękach znajduje się los świata. Nie mają nadprzyrodzonych zdolności. Nie potrafią latać, nie posługują się magią. Od dziecka szkolono ich, by stali się zabójcami idealnymi. Mimo, że od polskiej premiery "Endgame" minęło już sporo czasu a o samej książce napisano już wiele opinii postanowiłam jednak, iż muszę sama zmierzyć się z tą pozycją. W końcu po co bazować na opiniach innych kiedy można mieć własne zdanie? (...) Endgame. Wezwanie" to książka, która od premiery przykuwała moją i nie tylko moją uwagę. Powieść ta miała nie tylko niezwykle dobrą promocję, ale równie dobre recenzje. To właśnie te zachwalające opinie przekonały mnie do sięgnięcia po tą książkę. Muszę przyznać, że dzieło James'a Frey'a nie do końca mnie usatysfakcjonowało. (...) Jak przystało na książkę science fiction "Endgame" od pierwszej strony ukazuje śmierć, zniszczenia i katastrofę. Autorzy ca cel postawili sobie szybką akcję i udało im się to osiągnąć. Myślę, że ta pozycja jest dobrą gratką dla fanów pościgów, potyczek i zamachów. Pomimo, iż bohaterami są nastolatkowie a czasami nawet dzieci to autorzy potraktowali ich jak dorosłych. Są to młodzi ludzie, którzy są wręcz perfekcyjnymi zabójcami i szpiegami. Nasi bohaterowie całkiem nieźle radzą sobie z trudnościami, które podstawiają im pod nogi autorzy. (...) Cóż spróbujcie, sięgnijcie po "Endgame" przekonajcie się sami. Być może wam przypadnie do gustu bardziej niż mnie. Ile ludzi tyle gustów, każdy ma prawo do lubienia czegoś innego. ( http://recenzje-sophie.blogspot.com/)
Link do opinii
Avatar użytkownika - ROptymista
ROptymista
Przeczytane:2015-03-16, Ocena: 2, Przeczytałem,
Nigdy nie byłem nastawiony przychylnie do wszelkich książek traktujących o końcu świata. Jednakże po zapoznaniu się z całym mnóstwem pochlebnych recenzji nie mogłem już dłużej ulec, bo ciekawość dosłownie mnie zżerała. Po zapoznaniu się z "Endgame" z całą pewnością mogę rzec - to kolejna, bezwartościowa książka, wzbudza naszą ciekawość do momentu, w którym jej nie poznamy. Autor przewidując fakt, że książka może być niewypałem słusznie stworzył całe mnóstwo innych sposób na wzięcie udziału w konkursie. Zaznaczył z resztą, że do wzięcia udziału w zabawie nie potrzeba książki. Jeśli nie musicie, nie czytajcie. Chyba, że sami chcecie wyrobić sobie zdanie na jej temat. Zacznę może od plusów tej książki. Autor zachowuje się wobec swoich bohaterów w sposób, jaki oczekuje od niego czytelnik. Każdy z Graczy musi robić wszystko by przeżyć i nikt z nich nie może tego uniknąć. Co rusz każdemu z bohaterów rzuca się kłody pod nogi. Niebezpieczne kontuzje, załamania psychiczne, a nawet śmierć. Co lepsze wszystko zostaje opisane w sposób bezpośredni i brutalny. Osoby lubiące taki manewr momentami z pewnością będą zadowoleni z lektury. Momentami. Na uznanie zasługuje również wydanie pozycji, które przykuje uwagę nie tylko czytelników. http://recenzjeoptymisty.blogspot.com/2015/03/james-frey-endgame.html#more
Link do opinii
Avatar użytkownika - Drugastronak
Drugastronak
Przeczytane:2015-01-03, Ocena: 4, Przeczytałam, 26 książek w 2015, Zrecenzowane,
"- Co robisz? - panikuje mężczyzna. - Gram - odpowiada spokojnie Baitsakhan. - Ale w co? Dlaczego? - dopytuje. Chłopak przykłada nóż do gardła mężczyzny i otwiera je jednym ruchem. - To Endgame - mówi - tu nie ma miejsca na "dlaczego?"." Dwunastka graczy usłyszała Zew. Dwunastka odpowiedziała na Wezwanie. Dwunastka rozpoczęła grę. Ale tylko jeden może ją zakończyć... Od dawien dawna zapowiadana apokalipsa nadeszła. Tę katastrofę może przeżyć tylko jeden z dwunastu ludów. Pozostaje pytanie: który? Żeby rozstrzygnąć ten spór Niebiańskie Istoty wybrały dwanaście graczy. Każdy reprezentuje swój lud. Normalne życie dawno za nimi. Przed nimi Endgame. Gra, którą tylko jeden może zwyciężyć. Gra, którą tylko jeden może przeżyć.  Książka, która nosi tytuł "Wezwanie" jest pierwszą cześcią seri, która charakteryzuje się dużą ilością bohaterów. Czytając recenzje tej powieści przeglądałam lamenty, jakie to było irytujące. Zasiadając do lektury nastawiłam się na książkę ze skomplikowaną fabułą, za którą ciężko było nadążyć. A otrzymałam typową młodzieżówkę, w której połapałam się po pierwszych trzech stronach. Ilość postaci nie tylko ubrawiła mi akcję, ba! Sprawiła, że ciężko było mi odłożyć "Endgame" choćby na sekundkę. Dzięki niej mogłam poznać jednocześnie historię nieszczęśliwej miłości, sztucznej przyjaźni, dziewczyny, dla której bolesne wspomnienia okazały się drogą do zwycięstwa, kobiety, która nie chciała zostawić rodziny, najmłodszego gracza, który okazał się być najgroźniejszy, czy chłopaka, w którego ręce trafiła przypadkiem największa broń, jaką można otrzymać w Endgame. Wszystko to (i więcej) pomieściło się na kartach "The Calling" właśnie dzięki niezliczonym postacią. Na przemian oglądaliśmy historię z punktu widzenia każdej z nich. Oczywiście po jakimś czasie jeden bohater nam bardziej przypada do gustu, drugi mniej. Tą postacią, która "bardziej przypadła mi do gustu" była Aisling Kopp. Dziewczyna była Latenką, a zarazem najstarszym graczem. Jeśli mogę się posunąć do takiego stwierdzenia (w przypadku tej książki generalnie o nikim nie można tak powiedzieć, ale podczas lektury takie odniosłam wrażenie) iż była postacią drugoplanową. A jednak to właśnie ta graczka mi się spodobała. Jej wskazówką był ciąg liczb, który wiązał się mocno z jej trudnym dzieciństwem. Po pewnym czasie odkrywa prawdę dotyczącą siebie i swojego ojca, a następnie Endgame. Lubię ją, ponieważ wprowadziła do akcji trochę smakowitej tajemnicy.  Aisling Kopp. Baitsakhan. Hilal ibn Isa al-Salt. Adlai. Shari Chopra. An Liu. Jago Tlaloc. Nie wiem, czy pamiętacie, ale w poprzedniej recenzji pisałam jak irytowało mnie imię "Pulpet". Mam wrażenie, iż los śmieje mi się w twarz, bo w tej książce pojawiły się imiona, które boję się wymawiać, by nie popełnić jakiejś wielkiej gafy dotyczącej wymowy. Jeszcze Sarah Alopay i Alice Ulapala ujdą, ale reszta jest nie do przebrnięcia. Paradoksalnie często imiona zupełnie nie pasują do narodowości gracza.  Kolejnym minusem powieści jest to, że autor nie zdecydował się na klasyczne wyjście, jakim jest wydanie książki, a pod historię podpiął projekt, który polega na tym, że każdy, kto jest czytelnikiem może stać się graczem. W środku książki znajdują się wskazówki do odkrycia miejsca, w którym został zakopany skarb (warte 1 000 000 000 $ bryłki złota). Niestety nietypowe obrazki przeszkadzają w lekturze.  "The Calling" wyróżnia się równieź brutalnością opisów, co w tym wypadku nie jest pozytywnym aspektem, ponieważ nie raz wzdrygałam się z powodu krwawych opisów morderstw, przy których autor nie szczędził synonimów słów "krew" i "trup".  Pod względem edytorski książka jest wydana przepięknie. Połyskująca okładka jest usiana delikatnymi literkami. Choć śliczne wydanie to jest norma dla SQN, to ta powieść wyróżnia się na tle innych. Książkę polecam wszystkim miłośnikom gatunku, mimo iż mam mieszane uczucia. Fabuła, bohaterowie i narracja to wielkie plusy, a imiona, brutalność i "wskazówki" zawarte w środku to wielkie minusy. O serii jeszcze się nie wypowiadam, gdyż to drugi tom przesądzi, o tym czy jest genialna, czy beznadziejna.
Link do opinii
Avatar użytkownika - malutkaska
malutkaska
Przeczytane:2014-11-02, Ocena: 5, Przeczytałam, 52 książki (2014), Posiadam, Przeczytane,
Kiedy w 2013 roku po raz pierwszy sięgnęłam po twórczość Jamesa Freya i opowiadałam Wam o jego książce pt.: "Ostatni testament", wiedziałam, że muszę uważnie przyjrzeć się twórczości tego autora. Właśnie dlatego z wielkim zainteresowaniem śledziłam promocję jego nowej książki, która nie ma nic wspólnego z sylwetką Mesjasza, wykreowaną przez Freya w jego poprzedniej powieści. Endgame to zupełnie inna jakość literatury. To cykl powieściowy, który zmusza do myślenia, zaskakuje czytelników całym mnóstwem zagadek, a przy tym może uczynić nas bogatszym o całe 500000 $. Jeśli chcecie dowiedzieć się, jak wykorzystać swój potencjał i powalczyć o niesamowitą nagrodę, koniecznie sięgnijcie po pierwszą z trzech części tego wspaniałego cyklu pt.: "Endgame. Wezwanie". ZAGRAJ. PRZETRWAJ. ROZWIĄŻ ZAGADKĘ. Endgame się zbliża. Wiedzą o tym przedstawiciele 12 starożytnych plemion, którzy przez tysiące lat czekali na ten moment. Wreszcie usłyszeli i zobaczyli znak. Meteoryty, które uderzyły w 12 miejsc na Ziemi to sygnał. Dzięki niemu wiedzą, że Zdarzenie jest bliskie. I ruszają. Z najodleglejszych zakątków świata, dziewczęta i chłopcy w wieku od 13-20 lat zmierzają do Chin, by tam, dzięki radom keplera22b zacząć swoją ostateczną misję i odnaleźć Klucz Ziemi. Przetrwa tylko jeden z nich i to on ocali cały swój lud. Reszta w trakcie gry pożegna się z życiem. Kto zasłuży na miano najlepszego wojownika? Odpowiedź na to pytanie czeka na Was na kartach tej wyjątkowej powieści. Historia przedstawiona w Endgame przypomina nieco tę, znaną nam z "Igrzysk Śmierci". Wybrani, których losy śledzimy na kartach pierwszej powieści cyklu Freya, są podobni do bohaterów trylogii Suzanne Collins. Ich waleczność, gotowość do poświęceń i wiara w sukces kosztem innych istnień nie stanowią żadnego novum dla literatury tego gatunku. Oryginalny jest tu jednak pomysł na rozwój akcji, wprowadzenie do fabuły niespodziewanych postaci i pozorny chaos, który w miarę upływu czasu przeradza się w zręcznie utkaną opowieść. To wszystko sprawia, że lektura "Endgame. Wezwanie" to niepowtarzalna, interaktywna przygoda, którą każdy z nas może przeżyć na swój sposób. James Frey i tym razem zaskoczył czytelników. W swojej najnowszej książce nie poprzestał na obrazoburczym wizerunku głównego bohatera. Stworzył coś znacznie ciekawszego. "Endgame. Wezwanie" na naszych oczach ze zwyczajnej powieści s-f staje się multimedialnym projektem, który zachęca każdego z nas do wzięcia udziału w grze. W 42 krajach na całym świecie ludzie, tacy jak my mogą poszukiwać Klucza Ziemi. Co więcej, żeby go odnaleźć, wcale nie muszą czytać książki. Wystarczy, że ściągną na swoje urządzenia mobilne grę, a drzwi do wygranej staną przed nimi otworem. Nie sposób czytać tej książki bez dostępu do Internetu. Niemal na każdej jej stronie znajdziemy bowiem przypisy z adresami stron internetowych, na których aż roi się od zagadek ściśle związanych z fabułą "Endgame. Wezwanie". Trzeba niebywałej błyskotliwości i skupienia podczas lektury, by móc połączyć wszystkie wskazówki w jedną, logiczną podpowiedź. I choć nie wszystkie tajemnice będziemy w stanie odkryć, to nie można zaprzeczyć, że kroczenie śladami Wybranych to prawdziwa przyjemność i nie lada wyzwanie dla przeciętnego czytelnika tej książki. Promocja najnowszej powieści Jamesa Freya była prawdziwym wydarzeniem dla czytelników na całym świecie. Dowodem na to może być fakt, że polskiemu egzemplarzowi recenzyjnemu tej książki towarzyszyły T-shirt, puzzle i torba ekologiczna z logotypem Endgame. Dzięki nim promowanie tego multimedialnego projektu stało się o wiele łatwiejsze i wzbudziło niemałe zainteresowanie wśród ulicznych przechodniów. Na całe szczęście "Endgame. Wezwanie" okazała się warta tej akcji promocyjnej. Ta książka to jedna z obowiązkowych pozycji dla każdego, kto szuka w literaturze czegoś więcej niż tylko przemyślanej fabuły i interesujących bohaterów. Frey oddał w nasze ręce prawdziwą perłę, która raz na zawsze zmieni nasze nastawienie do powieści s-f. Czy jesteście na to gotowi? Jeśli tak, serdecznie zachęcam do podjęcia wyzwania. Endgame nadchodzi... Ps. Mnie niestety nie udało się rozwiązać wszystkich zagadek ukrytych na kartach pierwszej części cyklu Endgame. Historia bohaterów powieści jest jednak na tyle interesująca, że z przyjemnością poznam jej dalszy ciąg ukryty w kolejnych tomach tego multimedialnego projektu.
Link do opinii
Avatar użytkownika - OkiemMK
OkiemMK
Przeczytane:2014-11-25, Ocena: 3, Przeczytałam, Mam,
Cykl Endgame stworzony przez dwóch amerykańskich pisarzy: Jamesa Freya i Nilsa Johansona-Sheltona to przykład idealnie wypromowanego produktu. Seria ta to ,,multimedialne doświadczenie", w którego skład wchodzą: książki, gra, zagadki i nagroda. Czy powieść jest tak dobra jak działania mające na celu wypromowanie jej? ,,Przybyli przed dwunastoma tysiącami lat. Zeszli z gwiazd pośród dymu i ognia, stworzyli ludzkość i pokazali nam, jak żyć. Pragnęli złota i zbudowali pierwsze cywilizacje, aby im go dostarczyły. A kiedy dostali już to, czego chcieli, opuścili nas. Odchodząc, obiecali, że któregoś dnia powrócą, a gdy tak się stanie, rozpocznie się gra. Gra, która zadecyduje o naszej przyszłości. Oto Endgame. Przez dziesięć tysięcy lat żyli w ukryciu. Dwanaście starożytnych ludów. Każdy z nich musiał wybrać swojego Gracza. Szkolono ich z pokolenia na pokolenie, pokazano, jak posługiwać się bronią, językami, historią, taktyką, kamuflażem. Jak zabijać. Razem Gracze reprezentują sobą wszystko: siłę, dobroć, okrucieństwo, lojalność, mądrość, głupotę, brzydotę, pożądanie, niegodziwość, kapryśność, piękno, wyrachowanie, lenistwo, entuzjazm, słabość. Są dobrzy i źli. Jak ty. Jak my wszyscy. Oto Endgame." Na początek należałoby wspomnieć o mitologii i tajemnicy, która otacza fabułę powieści. Pomysł na nią intryguje i wciąga. Elementy fantastyki i SF w formie ,,stworzycieli ludzkości", ,,12 starożytnych ludów" powodują, iż czytelnik taki jak ja ma ochotę zapiszczeć i powiedzieć to jest to! Jednak dalej sytuacja nie przedstawia się już tak różowo - informacji o stworzycielach czy starożytnych cywilizacjach jest stosunkowo mało. Poznajemy historię pojedynczych bohaterów i ich rodzin. Żywię wielką nadzieję, iż pozostałe dwie części tego cyklu mnie nie zawiodą i ukażą w pełnej krasie ,,mitologię" tego świata. Osobiście uważam, że gdyby ten element był rozbudowany powieść byłaby genialna. Endgame. Wezwanie w obecnej postaci przypomina mi grę komputerową, w której mamy bardzo ogólny zarys mitologiczny, a sporo akcji i efektownych zabiegów. Mówiąc w skrócie typowo informatycznym: dostajemy minimum danych. Za to sporo informacji dotyczących szkoleń danych graczy i ich umiejętności. Następnie razem z wszędobylskim narratorem obserwujemy pogoń bohaterów za wskazówkami. Ich miłostki, nieczyste zagrania i łączenie się w grupy. ,,Kala błyskawicznym ruchem łapie Christophera za jabłko Adama, ściskając je kciukiem i palcem wskazującym" s.289 Gracze - bohaterowie tej historii to tak naprawdę dzieciaki, które ze względu na przygotowania do Endgame musiały stać się idealnymi zabójcami - przodownikami w dziedzinach koniecznych do przetrwania. Od nich zależy los danej rasy. Jedni pragną zmierzyć się z Endgame, inni jak Sarah nie chcą być graczami. Wykreowani bohaterowie to ciekawe postacie, które skojarzyły mi się ze stereotypami z amerykańskich filmów - m.in. mamy: mięśniaka, królową balu, szarą myszkę czy komputerowca. Uważam, iż ten element udał się twórcom, a młodzi ludzie z powodzeniem mogą identyfikować się z postaciami, ponieważ pomimo toczącego się Endgame nadal martwią się oni o swoje rodziny, nadal kochają, uczą się i popełniają błędy. ,,Sam się o to prosił. Musi pragnąć śmierci, skoro za tobą gania. Lepiej niech ma kretyn nauczkę. -Kocham go, Jago. Nie możesz tego pojąć? s.327 Akcji w powieści osiąga zawrotne tempo. Gracze nie mają chwili wytchnienia. Co znowu kojarzy mi się z grami komputerowymi. Myślę, ze ta książka to idealny scenariusz do gry czy filmu. Osoby tworzące je miałyby z czego wybierać. ,,Podnosi się. Trzaskają mu kolana. musi wyjść z przedziału, ruszyć się , spróbować oczyścić umysł. Nadciągają zielone bojówki"s.66 Klimat powieści określiłabym jako sensacyjno-młodzieżowy. Książkę czyta się szybko i przyjemnie, jednak w ogóle nie zapada w pamięć. Pozostawia uczucie niedosytu. Dobra, jednak mogłaby być lepsza - bardziej wartościowa. Odebrałam ją jako produkt w pełni ukierunkowany na dzisiejszą młodzież. Ma być szybko, dużo, ostro, ale niekoniecznie ambitnie. Zabrakło mi jakieś refleksji czy przekazu. Wiele osób porównuje tę powieść do Igrzysk Śmierci ze względu na poszukiwania klucza, grę bez reguł czy fakt, iż to wynik Endgame zadecyduje o tym kto przeżyje i uzyska przywileje, a kto umrze. Odnalazłam wiele wspólnych mianowników [choćby wspomniane wyżej elementy historii], jednak jej forma w połączeniu z zagadkami, odnośnikami do stron internetowych powoduje, iż staje się ona w jakimś stopniu nowatorska. Wiele osób narzekało, iż dzieciaki siedząc przed komputerem czy konsolą nie zaznaje ruchu. Teraz możemy boksować, tańczyć czy grać w tenisa. Podobnie jest z Endgame. To rodzaj innowacji, ponieważ łączy w sobie wiele elementów. Może zainteresować nie tylko osoby lubiące czytać, ale i fanów gier czy zagadek. To jej zdecydowany plus. Jak już pisałam otoczka wytworzona wokół książki zachwyca. Dodatki w formie puzzli, koszulek, zagadek czy gry są świetne i zdecydowanie każdej książce życzę takiej formy promocji. Jednak fakt, iż tekst powieści nie został wyjustowany w dużej mierze mi przeszkadzał. Podobnie jak nagromadzenie akcji, które by mi odpowiadało, gdyby autorzy dorzucili więcej ,,mitologii" przedstawionego świata. ,,Przyszłość nie została jeszcze określona. Dopiero Endgame ją zweryfikuje." Podsumowując Endgame. Wezwanie to dobra książka z gatunku SF, która przypadnie do gustu młodzieży oraz wielbicielom zagadek. To także świetne uzupełnienie dla osób, które zainteresują się towarzyszącej książce grze na urządzenia mobilne. Endgame. Wezwanie pełne jest szybkiej akcji i pogoni za zagadką, jednak mam nadzieję, iż w kolejnych częściach otrzymam więcej informacji dotyczących świata przedstawionego. Odkryję tajemnice stworzycieli i starożytnych cywilizacji.
Link do opinii
Avatar użytkownika - Sheti
Sheti
Przeczytane:2014-12-12, Ocena: 5, Przeczytałam, Czytam regularnie w 2014 roku, Mam,
Jedną z teorii wyjaśniających wyginięcie dinozaurów jest to, że wielki meteoryt uderzył o Ziemię i zniszczył wszystko, co napotkał na swojej drodze (no dobra, może trochę przesadzam, ale dinozaury zniszczył!). Tym razem na Ziemię spada cała seria meteorytów, ale jej znaczenie jest całkiem inne - znane jednak tylko garstce wybranych, którzy wiedzą, że to czas wezwania. Do czego? Do walki o przetrwanie, niezależnie w jaki sposób - liczy się cel, a cel uświęca środki. Od dziecka byli szkoleni i wiedzieli, że ta chwila kiedyś nadejdzie. Nie mają żadnych wyjątkowych zdolności, a jednak ich umysły i ciała są przygotowane na zniesienie tego, co najgorsze. Rozpoczyna się Endgame. ,,Endgame. Wezwanie" to książka, wobec której mam sprzeczne odczucia. Z jednej strony nie mogłam oprzeć się wrażeniu, że wybitnie przypomina ona bestsellerowe ,,Igrzyska śmierci", ale z drugiej strony... wow! To się stało czymś więcej niż zwykłą powieścią. Endgame stało się całym projektem, który wraz z opowiedzianą przez autorów historią niezwykle porusza wyobraźnię. Zagadka goni zagadkę, a każdy czytelnik może sam doświadczyć tego, czego doświadczają bohaterowie stworzeni przez pana Freya i Johnson-Sheltona. W sumie... to nawet nie wiem, co konkretnego mogłabym napisać o tej pozycji. Z pewnością jest to lektura, która zapewnia nam rozrywkę na dłuższy czas, bowiem liczy sobie jakieś 500 stron. Fakt, czyta się ją lekko i przyjemnie, ale rozwiązywanie zagadki i próby dojścia do tego, co też autorzy mieli na myśli i chcieli nam zafundować jest dodatkowym urozmaiceniem, które nieco wydłuża czas zapoznawania się z tą książką. Oczywiście robi to w sposób bardzo przyjemny, bo kto z nas nie lubi projektów, które kryją w sobie coś znacznie więcej? W pewnych chwilach robiło się naprawdę ciekawie, wręcz intrygująco, a czasami również niebezpiecznie. Poszczególne rozdziały skupiają się na konkretnych bohaterach, których jest całkiem sporo, co początkowo nie ułatwia sprawy wczucia się w ten klimat, ale już po jakimś czasie przychodzi nam to z łatwością. Dostrzegamy charakterystyczne cechy każdego z Graczy, mniej więcej wiemy, czego się spodziewać po każdym z nich, chociaż nie ukrywam, że nie raz potrafią również zaskoczyć czytelnika swoim zachowaniem. Nie mam swojego faworyta, ale cieszy mnie to, że autorzy nikogo nie zlekceważyli i każdy Gracz stanowił część spójnej całości. Fabuła jest porywająca i charakteryzuje się dobrym tempem. Fakt, łatwo doszukać się inspiracji ,,Igrzyskami", ale jednak są to dwie różne historie i miejsca akcji. Podoba mi się fakt, że w przypadku ,,Endgame" areną jest cały świat, a Gracze mają nieograniczone możliwości. W moich oczach powieść ta stała się czymś bardzo realistycznym, co mogłoby faktycznie odbywać się choćby w tej chwili - tuż pod naszym nosem, a my nie mielibyśmy nawet o tym najmniejszego pojęcia. Styl autorów jest dosyć niepowtarzalny, ale myślę, że dzięki niemu książka zyskuje jeszcze więcej. Podobnie jak dzięki dobrej konstrukcji zagadek, dodaniu ciągów liczbowych czy mistycznych ilustracji oraz zakończeniu, które daje sporo do myślenia i nie da się ukryć - zachęca do sięgnięcia po kolejne tomy. Autorzy pozostawili sobie spore pole do popisu, a ja odczułam niedosyt - chcę więcej. Ta książka ma w sobie coś naprawdę niepowtarzalnego. Początkowo miałam wobec niej mieszane uczucia, może nawet negatywne i czułam się lekko zawiedziona, ale to jedna z tych pozycji, które docenia się dopiero po pewnej chwili. Jestem naprawdę zadowolona z lektury i skłaniam się ku temu, aby polecić ją każdemu, kto ma ochotę na nieco innowacji i oryginalności. Wkład autorów w ten projekt budzi podziw, bowiem stworzenie tak dogranej i logicznej historii, w której pojawia się tak wiele niewiadomych jest nie lada sztuką. I doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że nie byłam w stanie napisać wszystkiego, co bym chciała na temat ,,Endgame" - jest to dla mnie niewykonalne. Każdy sam musi zobaczyć, co oznacza Endgame, każdy sam musi poczuć tę atmosferę i dać się porwać wyobraźni. Dopiero wtedy będziecie w stanie zrozumieć, o co tak naprawdę chodzi i dlaczego jest we mnie pewien rodzaj pozytywnej sprzeczności dotyczący tej pozycji. Polecam!
Link do opinii
Avatar użytkownika - xrosemarie
xrosemarie
Przeczytane:2014-11-14, Ocena: 5, Przeczytałam, Mam,
Są takie książki, o których jest głośno jeszcze na długo przed ich premierą, tym samym rozbudzają w nas jeszcze większą ciekawość i fascynację. "Endgame. Wezwanie" to właśnie taka powieść. Premierę miała tego samego dnia w kilkunastu krajach, w tym w Polsce. Chyba nikogo nie zaskoczy fakt, że wyczekiwałam tej książki z niecierpliwością. Czy zaiskrzyło? Jak najbardziej tak! Endgame w końcu nadeszło. Dzień, którego wyczekiwali wszyscy Gracze. Następuje on, gdy w Ziemię uderza seria meteorytów i tylko garstka ludzi, wie, co to oznacza. Tymi osobami są właśnie Gracze pochodzący z 12 różnych ludów, specjalnie wyszkolonych już od momentu swoich narodzin. Nauczonych, aby w każdej chwili byli gotowi stanąć do walki na śmierć i życie. Przygotowanych na zabijanie, aby przetrwać. Bowiem tylko jeden z nich może wygrać Endgame. Przygotujcie się na prawdziwe multimedialne doświadczenie, które z każdą przeczytaną stroną będzie zaskakiwać Was coraz bardziej! "Endgame" naprawdę nie przypomina nic, co bym wcześniej czytała. Na upartego można doszukiwać się tutaj podobieństw do "Igrzysk śmierci" Suzanne Collins, ale po co sobie psuć frajdę z czytania? Co w tej książce jest takiego oryginalnego i po prostu urzekającego? Chyba całokształt po prostu, a także sam fakt, że nie da się przeoczyć tego, ile autorzy tego dzieła włożyli pracy w swoją powieść. Naprawdę, uwierzcie mi, tutaj wszystko jest takie klarowne, dopracowane w każdym nawet najmniejszym szczególe, że nie sposób się tym nie zachwycać. Na początku dosyć ciężko było mi się "wbić" w ten nawał informacji, który spotkał mnie już na starcie. Dużo bohaterów, dużo miejsc i ogromna ilość szczegółów, przez co "Endgame" wymaga skupienia ze strony czytelnika. Najlepiej sięgnąć po tę książkę w domowym zaciszu, z kubkiem herbaty i w spokoju delektować się tą wyjątkową lekturą, bo w istocie taka jest. Muszę przyznać, że obawiałam się o strukturę tej powieści, w której każdy z dwunastu Graczy ma swoją rolę do odegrania, skrupulatnie opisaną przez autorów. Nie da się ukryć, że przy takiej ilości osobowości ciężko jest zadbać o to, aby każda z nich czymś się wyróżniała i była na swój sposób unikalna. I to, co naprawdę najbardziej mi się w tej lekturze spodobało to właśnie bohaterowie, będący niesamowicie interesujący i świetnie zarysowani. Mają swoje cechy, które czynią ich dokładnie, tym, kim są i nawet to, że wszyscy byli w zasadzie wyszkoleni na jedną modłę: aby wygrać Engame, to wciąż pozostają całkowicie innymi charakterami. Pisarze poświęcili najwięcej czasu na wątek Sary i Jago i to są właśnie Gracze, których polubiłam zdecydowanie najbardziej. Już od pierwszych stron zapałałam do nich sympatią, a wraz z postępem w czytaniu kolejnych rozdziałów pokochałam także nietypową relację, która ich połączyła. "Endgame. Wezwanie" to tak naprawdę nie książka, tylko projekt będący czymś, czego jeszcze naprawdę nie było i mogę to napisać z czystym sumieniem. To multimedialne doświadczenie zawierające w sobie zagadkę, za rozwiązanie której czeka oczywiście nagroda. Występują tutaj zdjęcia, które na pierwszy rzut oka wydają się niewiele mieć wspólnego z samą powieścią, ale jestem pewna, że to tylko pozory. Znajdują się tutaj także odnośniki, które można rozszyfrować wchodząc na stronę internetową "Endgame". Ja raczej skupiłam się na delektowaniu się świetną lekturą, niż na aspekcie zagadki, ale jestem pewna, że znajdą się tacy, którzy będą chcieli ją rozwikłać. "Endgame. Wezwanie" to pierwszy tom będący początkiem nowej trylogii przedstawiającej innowacyjny pomysł w bardzo dobrym wykonaniu. Nie oczekiwałam, że aż tak mi się spodoba, bo będąc w trakcie lektury trochę sobie narzekałam na nadmiar informacji, ale ostatecznie tę książkę po prostu pokochałam, a najbardziej ostatnie dwieście stron, które wbijają czytelnika w fotel. To idealna lektura dla osób poszukujących mocnych wrażeń i lubiących niespodziewane zwroty akcji. Jeśli szukacie czegoś NAPRAWDĘ nowego i macie dość powtarzania: "przecież to już było...", to nie zwlekajcie i zanurzcie się w tej historii! "Żyjcie, umierajcie, kradnijcie, zabijajcie, kochajcie, zdradzajcie, mścijcie się. Cokolwiek chcecie. Endgame to zagadka życia, powód śmierci. Grajcie. Co ma być, to będzie."
Link do opinii
Avatar użytkownika - Amarisa
Amarisa
Przeczytane:2014-11-09, Ocena: 6, Przeczytałam, 52 książki 2014, Mam,
Skąd się wzięliśmy? Dokąd zmierzamy? Jaka czeka nas przyszłość? Czy jest ona z góry spisana, czy też stanowi jedną wielką niewiadomą? Tego typu pytania ludzkość zadaje sobie od zarania dziejów. Ludzie wiary upatrują w tym dzieło Boga, który stworzył nas na swoje podobieństwo. Darwiniści są zgodni, iż powstaliśmy w drodze ewolucji. Ale gdzie tak naprawdę leży prawda? Czy ktokolwiek byłby w stanie udzielić właściwych odpowiedzi? A gdybym wam powiedziała, że po Ziemi stąpają potomkowie starożytnych ludów, wybrańcy, którym od tysięcy lat z pokolenia na pokolenie przekazywana jest wiedza na temat naszego stworzenia, uwierzylibyście? Zapewne nie... I w sumie dobrze, bowiem lepiej nie wiedzieć tego, co wiedzą oni. Nieświadomość bywa zbawienna. Rozpoczyna się Endgame, a to, że o tym nie wiecie, stanowi wasze wybawienie. Jest ich dwanaścioro. Każdy z nich wywodzi się z innego ludu, wybranego przed tysiącami lat przez Ludzi Niebios. Nie znają się, niczego o sobie nie wiedzą, ale łączy ich jedno. Wszyscy byli przygotowywani i szkoleni na nadchodzące Endgame. Są Graczami. Bezlitosnymi, śmiertelnie niebezpiecznymi, sprytnymi, niesamowicie inteligentnymi i przewidującymi. Są zabójcami, akrobatami, szyfrantami i szpiegami. A teraz usłyszeli Wezwanie. Zaczęła się Gra, a jej stawką są losy całego świata. I to od nich zależy, jak będzie wyglądała jego przyszłość. Czy w ogóle będzie jakakolwiek przyszłość... Jest tylko jedna zasada: brak zasad, jakichkolwiek reguł. To Endgame - niepewność i śmierć. Tu nie ma miejsca na pytanie "dlaczego?". "Nic decyduje o wszystkim. Przyszłość nie została spisana. Co ma być, to będzie." Zagraj. Przetrwaj. Rozwiąż zagadkę. Ludu Ziemi. Rozpoczyna się Endgame. Inspiracją do napisania "Endgame" była przeczytana w dzieciństwie przez Jamesa Freya powieść "Masquerade" Kita Williamsa. Wówczas po raz pierwszy miał on do czynienia z zagadką zawartą w treści książki. Spodobał mu się ten pomysł. Nie zapomniał o nim nawet wówczas, kiedy świat zapomniał historię pewnego zająca niosącego skarb z księżyca na słońce. Wręcz przeciwnie, kiełkował on w nim, ewoluował, aż w końcu ujrzał światło dzienne jako pierwszy tom trylogii "Endgame". To nie jest zwyczajna powieść, oj nie. To innowacyjny projekt angażujący największych na świecie. To nowa jakoś rozrywki, coś, czego dotąd świat nie widział. To nie tylko historia dwanaściorga bohaterów opisana na kartach książki, ale również zaproszenie dla nas, czytelników, do dołączenia do ogólnoświatowej gry, która ma na celu odnalezienie trzech ukrytych kluczy, które doprowadzą wybrańca do prawdziwego skarbu. Ale to nie wszystko. Powstać ma również gra opracowana przez Google Niantic, która pozwoli czytelnikom dołączyć do Endgame, gry rzeczywistości alternatywnej, która pozwoli im na interakcję z innymi uczestnikami rozgrywki. W planach jest też ekranizacja całej trylogii. Prawa do niej wykupiło studio 20th Century Fox. W niedalekiej przyszłości ma również powstać serial, który miałby wypełnić luki pomiędzy poszczególnymi filmami. Ale i to nie koniec. Jest pomysł i na to, aby ruszył program telewizyjny, coś w rodzaju reality show, w którym udział wzięłoby 25 uczestników mających za zadanie dotarcie do klucza ukrytego na terenie kraju, z którego by się wywodzili, a wszystko to możliwe byłoby dzięki umiejętnym odnajdywaniu kolejnych wskazówek i rozwiązywaniu zagadek. To wszystko dowód na to, że pomysł autora na "Endgame" realizowany jest z prawdziwym rozmachem, czego przykładem może być również to, że do tej pory pierwsza część trylogii przetłumaczona została w 42 językach, a jej pierwszy nakład w samym USA wyniósł 1 mln egzemplarzy. Prawdziwe szaleństwo! Książka ta porównywana jest z "Igrzyskami śmierci" Suzanne Collins i faktycznie widać pewne podobieństwa, jak chociażby fakt, że wyznaczona grupa młodych ludzi ma się zmierzyć w rozgrywce, w której zwycięzca może być tylko jeden. Ale na tym koniec. "Endgame. Wezwanie" to odrębna historia, coś zupełnie nowego i choć czerpie garściami z napisanych prędzej opowieści, to i tak sama w sobie jest w pewien sposób innowacyjna, niepowtarzalna, jedyna w swoim rodzaju i z pewnością godna waszej uwagi. Historia biegnie wielotorowo. Krok po kroku śledzimy poczynania poszczególnych uczestników Gry. Patrzymy, jak starają się zrozumieć znalezione przez nich wskazówki, jak walczą o wygraną, cierpią bądź napawają się chwilowym zwycięstwem, jak zawiązują się pomiędzy nimi sojusze - na moment albo i na dłużej, jak łączą ich uczucia, których żadne z nich się nie spodziewało, jak giną... I mimo tego, że bohaterami powieści są brutalni, bezlitośni, niezwykle skuteczni zabójcy, nie jesteśmy w stanie odmówić im sympatii. Sama spośród dwanaściorga Graczy wybrałam dwoje, którym przez cały czas gorąco kibicowałam i miałam nadzieję, że uda im się dotrwać do końca pierwszego etapu Endgame, którego celem jest odnalezienie jednego z trzech kluczy - Klucza Ziemi. Czy przeżyli, aby grać dalej? Tego niestety nie mogę wam zdradzić, nie bez wyjawiania z wyprzedzeniem tego, co was czeka podczas lektury. Ale jedno jest pewne - nie mogę doczekać się dnia, w którym dane mi będzie sięgnąć po kolejny tom trylogii. A wszystko przez zakończenie, które zostawia czytelnika z mnóstwem pytań oraz z otwartą buzią po wrażeniach, jakie dane mu było doświadczyć podczas lektury. Szkoda tylko, że tak długo trzeba będzie czekać na kontynuację. Kolejne części mają bowiem ukazywać się w odstępie równego roku od daty premiery I tomu. "Endgame. Wezwanie" to pozycja w sam raz dla miłośników książek przygodowych, fanów fabuły pełnej napięcia oraz niespodziewanych zwrotów akcji, wielbicieli odkrywania tajemnic i rozwiązywania zagadek oraz osób zainteresowanych nowinkami technologicznymi, z których skwapliwie korzystają bohaterowie powieści. Przy tej książce nie można się nudzić. Wręcz trudno jest oderwać się od jej lektury, tak bardzo jest ona porywająca i wciągająca. Sama przy niej przepadłam na długie godziny, które jednakże minęły mi tak szybko, że nawet tego nie zauważyłam. Jeśli chcecie przeżyć prawdziwą przygodę, to nie wahajcie się ani chwili, tylko bierzcie do ręki pierwszy tom trylogii "Endgame" i dajcie się porwać opowiedzianej w niej historii. Ręczę za to, że nie pożałujecie, a będziecie mi wręcz wdzięczni, że was do tego namówiłam. Moja ocena: 6/6 http://magicznyswiatksiazki.pl/endgame-wezwanie-james-frey-nils-johnson-shelton-recenzja/
Link do opinii
Avatar użytkownika - slpablos
slpablos
Przeczytane:2014-11-06, Ocena: 3, Przeczytałem,
http://slpablos.blogspot.com/2014/11/endgame-wezwanie-james-frey.html
Link do opinii
Avatar użytkownika - Patrycja30733
Patrycja30733
Przeczytane:2016-02-24, Ocena: 5, Przeczytałem, 52 książki - 2016 ,
Avatar użytkownika - Nuki47
Nuki47
Przeczytane:2015-08-11, Ocena: 5, Przeczytałam, Mam,
Avatar użytkownika - PatrycjaPaliczka
PatrycjaPaliczka
Przeczytane:2015-07-03, Przeczytałam, Mam,
Avatar użytkownika - elfijka
elfijka
Przeczytane:2014-10-27, Ocena: 3, Przeczytałam, 52 książki 2014,
Reklamy