Geniusz. Rewolucja

Wydawnictwo: Albatros
Data wydania: 2019-06-12
Kategoria: Dla młodzieży
Kategoria wiekowa: 15-18 lat
ISBN: 978-83-8125-575-2
Liczba stron: 272
Tłumaczenie: Robert Waliś

Ocena: 4 (1 głosów)

Troje przyjaciół. Jeden cel: uratować świat.

Decydujący pojedynek dobra ze złem. Ostatnia runda.

Troje geniuszy. Blogerka z Chin, inżynier samouk z Nigerii, programista z Meksyku. Każdy ma inny talent. Wszyscy mają wspólny cel. Jaki? Zatrzymać zło. Uratować świat.

Misja 1: rozbić gang cyberterrorystów

Misja 2: uwolnić niesłusznie aresztowanego ojca

Misja 3: przygotować się na decydujące starcie z szalonym geniuszem zła

Tagi: Fantastyka dla młodzieży

Kup książkę Geniusz. Rewolucja

Sprawdzam ceny dla ciebie ...

Zobacz także

Opinie o książce - Geniusz. Rewolucja

Avatar użytkownika - kreatywnieczytam
kreatywnieczytam
Przeczytane:2019-06-21, Ocena: 4, Przeczytałam, Mam,

Cyberprzestrzeń a przyjaźń, „Geniusz. Rewolucja”, Leopold Gout, tłumaczenie Robert Waliś

Bohaterowie książki, nastolatkowie, kłócą się między sobą, zakochują, rozrabiają i próbują naprawiać swoje błędy. Różnią się charakterami i temperamentami. Wydawałoby się, że to zwyczajni młodzi ludzie. Ale mają coś wyjątkowego. Mózgi nazywane „organicznymi komputerami”. Ich żywiołem jest cyberprzestrzeń. Tam też walczą ze złem. Z człowiekiem, który pracuje nad uruchomieniem programu, którego celem jest pogrążenia świata w chaosie.

Pomagają im w tym między innymi biokomputery, nakładki rozszerzające rzeczywistość, kody kwantowe oraz umiejętność szyfrowania RSA. Z częścią tych haseł spotkałam się po raz pierwszy, co zupełnie nie przeszkadzało mi w lekturze tej książki. Bo chociaż bohaterami są nastolatkowie a główna akcja toczy się w cyberprzestrzeni, to przesłanie skierowane jest do wszystkich grup wiekowych. W dobie szybkiego rozwoju nowoczesnych technologii nie można zapominać o najważniejszym. Potrzebujemy się nawzajem, wspólnota daje siłę, dzięki której można osiągnąć bardzo wiele. Czy naszym bohaterom uda się zwyciężyć zło? Trzeba za nich trzymać kciuki i koniecznie przeczytać książkę  :) Na uwagę zasługuje także bardzo ciekawa grafika.

Link do opinii

Jest za ciepło, by żyć, a co dopiero pisać recenzję, ale dałam radę!
Po raz ostatni miałam okazję wybrać się w przygodę wraz z trójką nastoletnich geniuszy – Likaonem, Tundem oraz Rexem. I tym razem przed nimi było trudne zadanie, bo musieli walczyć nie z jednym, a z dwoma wrogami. Ponadto muszą uwolnić niesłusznie aresztowanego ojca Likaona. Czy uda im się wygrać w ostatecznej walce ze złem, w której przegrana oznacza upadek świata, jaki znamy?
„Geniusz. Rewolucja” to ostatnia część trylogii. Jak autor sobie poradził z zakończeniem serii? Przyznam szczerze, że całkiem dobrze, ale jestem lekko... zawiedziona. Jednak od początku.
Zacznę od plusu, którym zdecydowanie jest akcja książki. Naprawdę dużo się dzieje. Już od pierwszych stron jesteśmy w samym środku akcji, a dalej jest tylko lepiej, więcej. Nie ma miejsca, w którym wiałoby nudą. Nie ma też miejsca, w którym można by przystanąć na nabranie oddechu. O nie, książka to niesamowity rollercoaster. I to taki szybki rollercoaster, bo książkę czyta się ekspresowo. Mnie zajęło to bodajże dwa dni. A gdybym nie była wtedy zabiegana to pewnie jeszcze szybciej.
Żeby nie było – nie dostajemy tylko samej akcji. Dość sporo miejsca poświęcono też na emocje bohaterów, szczególnie podczas spotkań z ich rodzinami. Swoją drogą bardzo podobało mi się, że autor zadbał o więzi rodzinne, bo na ogół są one bagatelizowane w książkach młodzieżowych (albo w ogóle bohaterowie nie mają rodzin, ale to pomińmy). Ale wracając – autor pokazuje, co się dzieje w głowach bohaterów w czasie ich szalonych przygód. Dzięki temu trochę bardziej zrozumiałam znienawidzonego przeze mnie Tunde, a jeszcze mocniej polubiłam Rexa i Cai. Dostajemy ich wątpliwości, niepewność, zmęczenie, a także genialne pomysły. A właśnie, o ich też trzeba wspomnieć...
Otóż w tej części trylogii mi one zaczęły przeszkadzać. Jak dla mnie było za dużo naukowego (czy też pseudonaukowego, nie zgłębiam) niezrozumiałego dla mnie bełkotu. Bohaterowie wpadali na tak genialne pomysły, że nawet nie starałam się ich zrozumieć. A że takich przypadków było dużo, to dość mocno się irytowałam. A może po prostu byłam jakaś nadwrażliwa.
Na co można jeszcze ponarzekać? Na to, że bohaterom szło... za łatwo. Żeby nie było, mieli rzucane kłody pod nogi, ale wszystko szło tak prosto jak w ostatnim sezonie „Gry o Tron”. Nie było zaskakujących, wbijających w fotel zwrotów akcji. W ani jednym momencie czytania serce nie zabiło mi szybciej, nie miałam podniesionego ciśnienia, wypieków na twarzy. Liczyłam na większe uderzenie pod koniec, ale tego też nie dostałam. Ale żeby nie było – satysfakcjonuje bardziej niż ten nieszczęsny serial.
Co do zakończenia mam mieszane uczucia. Było ładne, ale jak wspomniałam – liczyłam na coś mocniejszego. Przez to o książce łatwo zapomnieć niemal od razu po zakończeniu. A szkoda.
Zakończmy jednak pozytywnym akcentem, którym jest zdecydowanie wydanie książki. Jeju, jak podoba mi się taka okładka! Szczególnie to mieniące się oko i tytuł. W środku też mamy ucztę dla oczu, zwłaszcza w rozdziałach z perspektywy Tunde. No must have dla wron okładkowych!
Podsumowując dzisiejsze wypociny (dosłownie xD) – szybko się czyta, szybko się zapomina. Czyli książka (jak i cała seria) w sam raz na lato.

Link do opinii
Recenzje miesiąca
Ta, która musi umrzeć
David Lagercrantz
Ta, która musi umrzeć
Bezmiar
Grzegorz Kapla
Bezmiar
Coco i jej mała czarna sukienka
Annemarie Van Haeringen
Coco i jej mała czarna sukienka
Asiunia
Joanna Papuzińska
Asiunia
Bo trzeba żyć. Apolonia
Ewa Szymańska
Bo trzeba żyć. Apolonia
Bachor
Katarzyna Ryrych;
Bachor
Oczy wilka
Alicja Sinicka
Oczy wilka
Sekret antykwariusza
Paweł Jaszczuk;
Sekret antykwariusza
Pokaż wszystkie recenzje