Hrabina. Tragiczna historia Elżbiety Batory

Wydawnictwo: Pascal
Data wydania: 2013-08-14
Kategoria: Biografie, wspomnienia, listy
ISBN: b.d.
Liczba stron: 430
Dodał/a książkę: izabela81

Ocena: 4.57 (7 głosów)

Hrabina to napisana z rozmachem opowieść o jednej z najbardziej inteligentnych i światłych kobiet swoich czasów. W otoczeniu pełnym intryg, gry o władzę i przemocy Elżbieta wykorzystuje swój talent w przewrotny sposób.

Nieszczęśliwa żona, niespełniona kochanka zostaje oskarżona o czary, morderstwa młodych kobiet, a nawet kąpiel w krwi ludzkiej, aby zachować młodość. Legendy głoszą, że zasłynęła okrucieństwem wobec sług, a także utrzymywaniem kontaktów z licznymi kochankami obojga płci. Czy Elżbieta padła ofiarą politycznych intryg? A może była bestią wyzutą z ludzkich uczuć, brutalnie mordującą niewinne kobiety?

Kup książkę Hrabina. Tragiczna historia Elżbiety Batory

Opinie o książce - Hrabina. Tragiczna historia Elżbiety Batory

Avatar użytkownika - Muminka789
Muminka789
Przeczytane:2016-05-25, Ocena: 4, Przeczytałem, WYZWANIE 52 KSIAZKI 2016,
Dobrze, że główna bohaterka jest narratorką tej powieści. Oczywiście stara się usprawiedliwić swoje poczynania, swoje okrucieństwo i bezpardonową polityczną walkę w imię dobra rodu, ale czytelnik może wyrobić sobie własne zdanie o wydarzeniach. Kobietę na obraną drogę skierowały niezdrowe zapędy męża, tylko jeszcze większa niż on brutalnością mogla zaskarbić sobie jego przychylność. A wykonywanie obowiązków małżeńskich gwarantowało wspaniałą przyszłość rodu. Jedyną zaletą krwawej hrabiny jest przywiązanie do dzieci i działania w ich ochronie. Ciekawy jest także wątek polski, bo jej brat Stiepan to nasz król Stefan Batory. Szkoda tylko, że o powiązaniach z Polską jest tutaj niewiele. Interesujący portret sadystki, która tylko chciała wybić służącym z głowy krnąbrność i bezrozumność. Była też zazdrosna o urodę innych kobiet. Na szczęście sportretowana tutaj postać nie jest jednowymiarowa, a jej walka o utrzymanie siedmiogrodzkiego władztwa przykuwa uwagę czytelnika.
Link do opinii
Avatar użytkownika - Mirania
Mirania
Przeczytane:2015-01-25, Ocena: 4, Przeczytałam, 52 książki w 2015,
Długo nie mogłam przekonać się do tego, by sięgnąć po "Hrabinę". Szczerze pisząc obawiałam się sensacyjnego pędu i pustej a rozdmuchanej krwawej jatki. Tymczasem otrzymałam historię, która - poza nielicznymi momentami - jest niemal subtelna, elegancka i wyważona. Narratorką jest tutaj sama Elżbieta Batory, uwięziona pod ścisłą strażą w swym zamczysku. Pisze ona listy do swego ukochanego syna, wyjaśniając mu powody swego zniewolenia i kreśląc historię swego życia w sposób wcale nie jednoznaczny. Z listów tych wyłania się postać najpierw wrażliwej acz często gwałtownej dziewczynki, potem spragnionej miłości młodziutkiej mężatki, wreszcie - czułej, troskliwej, bezgranicznie kochającej matki. Z drugiej strony widzimy również kobietę, dorastającą w świecie, w którym nawet wielcy, szanowani, uchodzący za wzór cnót obywatele nie widzieli niczego złego w makabrycznych aktach okrucieństwa. Mamy tu rodziców hrabiny - godnych, honorowych, oczytanych i wykształconych ludzi - dla których stosowanie wymyślnych kar wobec służby czy poddanych jest czymś absolutnie naturalnym. Widzimy najznamienitszych bohaterów, którzy bawią się opisując mordy dokonane ich rękami podczas wojen. Gdy Elżbieta osiąga wiek 12 lat zostaje wysłana do majątku swej przyszłej teściowej, gdzie przez bardzo długi czas walczy o miłość, przychylność, czy bodaj cień zainteresowania ze strony mężczyzny, przeznaczonego jej na męża. Jej małżeństwo jest farsą przez wiele lat. Elżbieta zabiega o przychylność i akceptację małżonka do czasu, gdy ten przekona się, iż drzemie w niej wyraźna skłonność do bycia okrutną i bezwzględną. W momencie, gdy żona odkryje przy nim mroczną stronę swego "ja", Ferenc Nádasdy przyjmie ją do siebie "na naukę" i obdarzy upragnionym uczuciem. Rebecca Johns kreśli przed nami portret kobiety bardzo wykształconej, samotnej i bezustannie walczącej. W świecie rozdartym politycznymi spiskami, sporami, knowaniami, między jedną wojną a kolejną, Elżbieta będzie walczyć o szacunek, prawo do bycia kochaną, wreszcie - jako wdowa - wszelkimi sposobami postara się wyzwolić spod dominacji mężczyzn, utrzymać majątek dla niedorosłego syna, nie poddać się dybiącym na jej ziemie krewnym czy fałszywym przyjaciołom. I to te zmagania będziemy obserwować przede wszystkim. W tle pobrzmiewać będą informacje o mordach dokonywanych na służbie. Mordach, które będą dziełem kobiety oszalałej z gniewu i bezradności, wychowanej w świecie, gdzie okrucieństwo jest naturalne jak oddech. Sylwetka Elżbiety nakreślona zostaje w sposób wiarygodny, trzeźwy, zdecydowany, bez usprawiedliwień, ale też bez sensacyjnej pustoty. Nie będzie tu mrocznej, homoseksualnej bohaterki legend, która para się czarami i kąpie się we krwi służby, bo ma na uwadze wyłącznie dbanie o cerę. Autorka wydaje się fabularyzować fakty, nie zaś pomrukiwania gawiedzi. Historia hrabiny jest straszliwa sama w sobie, bez rozdmuchiwania. Los służby jest makabryczny nawet bez czarów czy krwawych kąpieli. Johns spogląda na Elżbietę jak na kobietę twardą i bezwzględną z natury, której zachowanie nie pozostaje jednak wolne od wpływów otoczenia. Można zadać sobie pytanie, na ile postępowanie Batorówny było efektem wypaczeń jej osobowości, a na ile zostało ukształtowane na przykład przez dom rodzinny, teściową, męża? Powieść polecam z czystym sumieniem. Autorka nie tylko wiarygodnie kreśli portrety bohaterów, ale też sugestywnie oddaje realia epoki, mroczny klimat zamczysk, piękno węgierskich krajobrazów. Bez jarmarczności, bez kiczu. Dobry tekst na długi, zimowy wieczór.
Link do opinii
Historia Elżbiety Batory porusza i jednocześnie uruchamia wyobraźnię. Kobieta zapisała się w historii głównie jako okrutna zabójczyni kilkunastu młodych kobiet. W tej powieści autorka próbuje zmierzyć się z jej legendą i historią kilku europejskich krajów. Hrabina staje się odrobinę ludzka, ale czeka ją podobny los, los kobiet, które miały władzę, a nie miały męskich opiekunów, którzy by zatroszczyli się o ich los. Polecam najpierw przeczytanie krótkiej notki o siostrzenicy króla Stefana Batorego. Dopiero wówczas historia zaczyna się powoli układać w logiczną całość.
Link do opinii
Avatar użytkownika - maja_klonowska
maja_klonowska
Przeczytane:2017-09-30, Ocena: 4, Przeczytałam, 26 książek 2017,

Życie i śmierć Elżbiety Batory fascynują kolejne pokolenia historyków i pasjonatów historii. Obrosły one tyloma legendami, że chyba trudno dociec jak było w rzeczywistości. Jedni widzą w tej kobiecie krwawą, obłąkaną, wyuzdaną i sadystyczną morderczynię kąpiącą się w krwi dziewic. Dla innych pozostaje ofiarą politycznych ambicji swoich przeciwników, kobietą na tyle niezależną, że wzbudzającą strach swoją inteligencją i finansową potęgą.

Książka Rebecci Johns „Hrabina. Prawdziwa historia Elżbiety Batory” jest kolejną autorską wizją życia węgierskiej arystokratki. Zapoznajemy się z jej historią poprzez listy, które hrabina śle do syna. Ona sama jest już osądzona, a teraz zamknięta w wieży niczym zła czarownica z baśni, spowiada się ze swojego życia. Dostaje możliwość przedstawienia swoich racji. Czytelnik może zaś przyjrzeć się życiu kobiety, którą historia określiła jednym przymiotnikiem – „krwawa”.

Swoje rozliczenia Elżbieta ( w powieści autorka posługuje się oryginalnymi węgierskimi imionami i nazwiskami) rozpoczyna od szczęśliwego dzieciństwa. Dziewczynka jest bardzo inteligentną obserwatorką swojego otoczenia ( dostrzega manipulacje matki wobec swoich córek). Pewnego razu jest świadkiem okrutnej egzekucji człowieka, który rzekomo sprzedał własną córkę Turkom. Nastolatkę, właściwie jeszcze dziecko, wyraźnie fascynuje śmierć w męczarniach skazanego, a budzące się w niej współczucie skutecznie zabija świadomość, że ten człowiek zasłużył na śmierć. Według historyków i według autorki powieści jest to jedno z takich wydarzeń, które zaciążyło na reszcie życia Elżbiety.

Wkrótce po tym, dziewczynka zostaje przyrzeczona Ferencowi Nadasdy. Jest to oczywiście polityczny związek dwóch potężnych węgierskich rodów, obliczony na zysk i pomnażanie połączonych majątków. Wzajemna sympatia przyszłych małżonków nikogo nie obchodziła. Kontrakt narzeczeński zobowiązywał przyszłą pannę młodą do zamieszkania w dobrach narzeczonego. Elżbieta przemierza pół Węgier, by w końcu przybyć na miejsce. Przyszły mąż wzbudza w niej sympatię i pociąg fizyczny, ale … niestety bez wzajemności. Odtrącona nastolatka przy pomocy jedynej swoje sojuszniczki – zaufanej służącej Anny Darvulii robi wszystko, by to zmienić. Niestety magiczne maści i słowa pocieszeń nie pomagają, zaś  ignorowana nastolatka wikła się romans z Andrasem – kuzynem swojego przyszłego męża. Z jej strony, wydaje się to być uczuciem na całe życie, z mrzonką o ucieczce do Ameryki, gdzie będą żyć długo i szczęśliwie. Jednak piękna baśń już wkrótce przemieni się w dramat, bo dla Andrasa to jednorazowa przygoda, zakończona nieplanowaną ciążą Elżbiety, za którą nie ma zamiaru wziąć odpowiedzialności. Problem rozwiążę matka dziewczyny zabierając ją do swoich posiadłości, gdzie nastolatka rodzi dziecko, którego nigdy więcej w życiu nie zobaczy.

Bogatsza o życiowe doświadczenie Elżbieta poślubia w końcu tego, kto został jej wybrany przez rodzinę. Małżeństwo przez wiele lat przypomina związek stanowisk i tytułów, zaś Elżbieta zdaje się być ledwie zauważana przez męża. Jednak w końcu ulegnie to zmianie, a przyczyni się do tego pewne wydarzenie.

Jak przystało w tamtych czasach, mąż, a zwłaszcza tak utytułowany człowiek jak hrabia Ferenc Nadasdy rzadko bywał w domu, spędzając życie na polu bitwy. Majątkiem zajmowała się jego żona. To zajmowanie równało się z pełnoprawnym rządzeniem pod nieobecność męża. Polegało ono na rozstrzyganiu sporów między drobniejszą szlachtą, doglądaniem gospodarstwa i winnic, a przede wszystkim utrzymaniem bezwzględnego porządku wśród najbliższej służby, który jest niezawodną gwarancją, że wszystko funkcjonuje niczym dobrze naoliwiony mechanizm. Hrabina rządzi twardą ręką, mając w pamięci postępowanie i rady matki. Nie może pozwolić sobie na utratę autorytetu u służby, który zresztą i tak jest nadszarpnięty – od ślubu minęło prawie dziesięć lat, a Elżbieta nie urodziła dziedzica. Hrabina wciąż słyszy za sobą szepty służących rozprawiające o jej bezpłodności oraz o tym, że chętnie by zajęły jej miejsce w łożu. Za co więc Elżbieta karze służące –za pomówienia względem niej czy faktycznie za niesubordynację i lenistwo? A karze w sposób niebywale okrutny, a ofiarami są przecież biedniejsze szlachcianki, które na zamożniejszym dworze szukały szansy dla siebie. Paradoksalnie to postępowanie zbliży ją do męża. Ferenc dostrzeże w końcu w Elżbiecie kobietę i żonę.

Po urodzeniu kilku dzieci zdaje się, że nic nie zagrozi pozycji Elżbiety. Żyje w blasku chwały męża, jego świetlanej kariery wojskowej, przez co jej własne stanowisko pozostaje niezagrożone. Wszystko jednak zmieni śmierć Ferenca. Na węgierskiej ziemi rozdartej między potężną Turcją i równie wielkim cesarstwem Habsburgów tylko majątek daje władzę i jakikolwiek spokój. Sojusze zmieniają się jednak jak szkiełka w kalejdoskopie, dzisiejsi przyjaciele jutro są wrogami. Elżbieta, jako wdowa pozostaje bez męskiego wsparcia. Jedyny syn jest zbyt młody, by mieczem i intrygami wywalczyć i utrzymać korzystną pozycję. Mało tego, nawet jego obecne położenie jest zagrożone. Silniejsi sąsiedzi w każdej chwili mogą najechać jego ziemię, a jego jedyną obrończynie hrabinę – wdowę zamknąć w klasztorze. Elżbieta zrobi wszystko, by temu zapobiec. Nie zawaha się w tym celu udać do samego cesarza, czy zaaranżować korzystne małżeństwa córek. Nie cofnie się przed rozważeniem propozycji kolejnego małżeństwa. Do wszystkich jej planów potrzebne są pieniądze, których to zwrotów domaga się od dłużników zmarłego męża ( a wśród nich jest sam cesarz). Jednak wokół hrabiny coraz częściej krążą coraz głośniejsze plotki o jej twardej ręce wobec służby. Jej zaufane służące cieszą się równie ponurą sławą. Upadek Elżbiety jest coraz bliższy. Co się do niego przyczyni? Czy katastrofę sprowadzi jej postępowanie czy żądanie zwrotu długów?

W swojej książce Rebecca Jones przedstawia Elżbietę inaczej niż przeszła ona do legendy. Czy hrabina była winna zarzucanym jej czynom? Trudno jednoznacznie odpowiedzieć. Odniosłam wrażenie, że pisarka broni swojej bohaterki, bo całkowicie bez winy to chyba jednak ona nie była. Zrzuca odpowiedzialność na karb jej wychowania ( Elżbieta wielokrotnie wspomina w powieści, że jej matka postępowała podobnie), na tragiczne doświadczenie z młodości, potem stwierdza, że na jej wynaturzone zachowanie wpłynął mąż. Sama zaś hrabina tłumaczy się tym, że chciała tylko wyplenić wśród służby złe zachowanie. Tylko że czyniła to wręcz drakońskimi metodami.

Co ciekawe, nie odniosłam wrażenia, by bohaterka czerpała przyjemność w zadawaniu cierpień, a przecież sadyzm Elżbiety Batory jest jednym z elementów, które tworzą jej czarną legendę. Nie zauważyłam również, by hrabina nie godziła się z upływającym czasem, a krew i cierpienie kobiet miało pomóc zachować jej urodę i wieczną młodość. Wręcz przeciwnie. W pewnym fragmencie Elżbieta rozliczając się sama przed sobą, mówi –oglądając swoje ciało -że jej urodę i młodość strawiło po prostu życie: lata walki o schedę i czas więzienia. Czy Elżbieta Batory budzi współczucie? Moim zdaniem – nie. Nie wzbudziła nawet mojej sympatii. Powieść skonstruowana jest w taki sposób, że krwawa hrabina zdominowała całą historię i wszyscy stanowią dla niej tło – dla jej planów, dążeń i ambicji. Rozczarowują przez to postaci drugoplanowe: Andras Kanizsay po prostu znika, Ferenc Nadasdy pojawia się tylko okazjonalnie. Mnie osobiście najbardziej rozczarowała blada, wręcz papierowa Anna Darvulia. Spodziewałam się więcej po czarownicy, która według legendy dzielnie sekundowała Elżbiecie w jej praktykach, a nawet przeprowadzała magiczne rytuały w celu zachowania urody swojej pani, tutaj ograniczającej  się właściwie do duchowego wsparcia osamotnionej nastolatki i ślepego wykonywania jej poleceń.

Książkę czyta się bardzo szybko, styl jest lekki. Znajdziemy w niej elementy powieści gotyckiej, nawet romansu, ale nie określiłabym jej jako powieść historyczną. Za mało w niej autentycznych wydarzeń, za dużo przemyśleń i rozważań. Po jej przeczytaniu mam mieszane uczucia. Jak wspomniałam wcześniej nie polubiłam głównej bohaterki, nie przekonał mnie jej rachunek sumienia. Nie żałuję oczywiście, że zapoznałam się z tą pozycją, ale gdybym jej nie znała – niewiele bym straciła. Właściwie bowiem o Elżbiecie Batory nie dowiedziałam się niczego nowego. Ukazanie losów z jej perspektywy pozostaje tylko ciekawym zabiegiem literackim. Dla tych, którzy dopiero zaczynają się interesować losami krwawej hrabiny Erzsebet Bathory z pewnością będzie to ciekawa pozycja.

Avatar użytkownika - helena610
helena610
Przeczytane:2016-12-11, Ocena: 5, Przeczytałam, 52 książki (2016),
Avatar użytkownika - kalola
kalola
Przeczytane:2014-10-17, Ocena: 6, Przeczytałam, 52 książki 2014, Mam,
Avatar użytkownika - Van-chan
Van-chan
Przeczytane:2014-10-04, Ocena: 5, Przeczytałam, Mam,
Recenzje miesiąca
Sankofa. Nie zmarnuj życia
Tomasz Gaj OP, Magdalena Pajkowska
Okładka książki - Sankofa. Nie zmarnuj życia
Elementarz dla rodziców
Jacek Mycielski
Okładka książki - Elementarz dla rodziców
Pensjonat pod Świerkiem
praca zbiorowa
Okładka książki - Pensjonat pod Świerkiem
Frida Kahlo prywatnie
Suzanne Barbezat
Okładka książki - Frida Kahlo prywatnie
Detektyw Bzik
Anna Paszkiewicz
Okładka książki - Detektyw Bzik
Pokaż wszystkie recenzje
Reklamy