Okładka książki - Kopista

Kopista


Ocena: 5.3 (10 głosów)

Kopista tworzył, aby zachować w pamięci ludzi i historie.Dzięki niemu przetrwały księgi, myśli i opowieści sprzed setek lat.

A gdyby zamiast pióra w jego dłoni pojawiła się broń?

Gdyby nie kopiował,żeby ocalić od zapomnienia, tylko zetrzećżycie z pamięci miasta?

Kopiując,tworzył krwawe opowieści...

W Bydgoszczy ktoś zamienia miejskie pomniki w makabryczne sceny zbrodni.

Gdy na jednym z najbardziej rozpoznawalnych monumentów zostaje odnalezione ciało chłopaka, prokurator Paweł Pikas początkowo traktuje sprawę jak kolejne śledztwo. Wszystko zmienia się, gdy pojawiają się następne ofiary -- każda pozostawiona przy innym bydgoskim pomniku, każda oznaczona tajemniczym tatuażem, który zdaje się opowiadać mroczną historię.

Rozpoczyna się wyścig z czasem. Aby schwytać bezwzględnego psychopatę, prokurator będzie musiał zmierzyć się nie tylko z mordercą, ale także z osobistą tragedią.

Anna Olszewska

Z wykształcenia prawniczka, z zamiłowania pisarka. Jej wcześniejsze powieści Moja irlandzka piosenka i Dziewczyna z fotografii zyskały jej liczne grono czytelników. Zachęcona tym faktem kontynuuje przygodę z pisaniem.

W 2022 r. opublikowała powieści tatrzańskie Przełęcz snów i Dolina przebudzenia.W 2024 r.ukazałysię Osada i Samotnia z serii Zbrodnie czorsztyńskie, a w 2025 r. kolejna część - Uroczysko.

Najlepiej odnajduje się w świecie uczuć, stąd potrzeba wymyślania historii, w których miłość gra pierwszoplanową rolę.

Informacje dodatkowe o Kopista:

Wydawnictwo: Zwierciadło
Data wydania: 2026-09-09
Kategoria: Kryminał, sensacja, thriller
ISBN: 9788381328012
Liczba stron: 312

Tagi: Klasyka kryminału

więcej

POLECANA RECENZJA

Kup książkę Kopista

Sprawdzam ceny dla ciebie ...
Cytaty z książki

Na naszej stronie nie ma jeszcze cytatów z tej książki.


Dodaj cytat
REKLAMA

Zobacz także

Kopista - opinie o książce

Avatar użytkownika - magdalenagrzejszczyk
magdalenagrzejszczyk
Przeczytane:2026-10-05, Ocena: 6, Przeczytałem,

🌾🌾🌾 Recenzja 🌾🌾🌾

Anna Olszewska " Kopista "
@anna_olszewska_autorka
Wydawnictwo: Zwierciadło
@wydawnictwo_zwierciadlo

🌾🌾🌾🌾🌾🌾🌾🌾🌾🌾🌾🌾🌾

Nie będę ukrywać najbardziej zaciekawiło mnie tutaj nie samo pytanie, kto zabija, ale to, co siedzi w głowie człowieka, który potrafi zamienić śmierć w sposób komunikowania się ze światem. I właśnie dlatego „Kopista” okazał się dla mnie czymś więcej niż kolejnym kryminałem do odhaczenia.

Bo tutaj za zbrodniami coś stoi. Jest pomysł, jest symbolika, są pozostawiane znaki i jest morderca, który najwyraźniej chce, żeby ktoś je odczytał.

Paweł Pikas trafia do bydgoskiej prokuratury i bardzo szybko zostaje wciągnięty w sprawę, która z pozoru mogłaby być kolejnym brutalnym śledztwem. Tyle że kolejne ofiary pojawiające się przy miejskich pomnikach pokazują, że nic nie jest przypadkowe. Ciała są upozorowane, na ofiarach pojawiają się tatuaże, a tropy zaczynają prowadzić w stronę sztuki, literatury i teatru.

I wtedy robi się naprawdę ciekawie.

Bo Pikas nie prowadzi tego śledztwa wyłącznie jako prokurator. Jest przede wszystkim ojcem, który od dawna żyje z bólem po zaginięciu córki Sary. Kiedy zaczyna podejrzewać, że sprawa Kopisty może mieć z nią związek, zawodowy dystans zaczyna przegrywać z czymś znacznie silniejszym strachem, poczuciem winy i desperacką potrzebą odnalezienia dziecka.

I właśnie ten psychologiczny ciężar bardzo dobrze działa w tej historii.

Pikas nie jest kolejnym nieskazitelnym śledczym, który zawsze wie, co zrobić. Jest człowiekiem zmęczonym, poobijanym przez życie i momentami podejmującym decyzje pod wpływem emocji. Można się z nim nie zgadzać, można czasem mieć ochotę powiedzieć mu „człowieku, zastanów się!”, ale trudno pozostać obojętnym wobec jego sytuacji.

Sława Zawadzka również dostała od autorki własny bagaż problemów. Jako lekarka medycyny sądowej pomaga Pikasowi w śledztwie, ale jej życie prywatne jest osobną historią trudną, momentami bolesną i pokazującą, jak wygląda życie człowieka uwikłanego w relację opartą na przemocy psychicznej i kontroli. Ma córkę Marcelinę, o którą również musi walczyć.

I tutaj „Kopista” mocno wychodzi poza klasyczne „znajdźmy mordercę”.

🖤 W książce znajdziecie:

🔪 brutalne morderstwa i makabrycznie upozorowane miejsca zbrodni
🧩 tajemnicze tatuaże i tropy, które trzeba odczytać
🎭 sztukę, teatr i literaturę splecione z kryminalną intrygą
🕵️ śledztwo prowadzone przez niepokornego prokuratora
💔 zaginięcie dziecka i ogromny ciężar rodzicielskiego lęku
🧠 mocną warstwę psychologiczną
⚠️ przemoc psychiczną, znęcanie i toksyczne relacje
👥 bohaterów z własnymi ranami i problemami
🏙️ Bydgoszcz oraz jej charakterystyczne miejsca
😏 tropy, podejrzenia i kilka momentów, w których można zacząć kombinować razem ze śledczymi

Anna Olszewska dobrze pokazuje, że człowieka nie da się zamknąć w jednej etykietce. Prokurator może być jednocześnie profesjonalistą i ojcem, który zwyczajnie się boi. Lekarka sądowa może zachowywać zimną krew przy pracy, a prywatnie zmagać się z czymś, co odbiera jej poczucie bezpieczeństwa.

I chyba właśnie ta ludzka strona bohaterów została ze mną najdłużej.

Sama kryminalna intryga również ma swój charakter. Podobało mi się, że Kopista nie ogranicza się do pozostawiania za sobą kolejnych trupów. Każda zbrodnia jest elementem większego zamysłu, a sposób aranżowania ofiar zmusza śledczych do szukania znaczenia tam, gdzie na pierwszy rzut oka widać tylko brutalność.

Autorka ciekawie zestawia piękno sztuki z czymś skrajnie mrocznym. Rzeźba, teatr czy literatura nie są tutaj tylko ozdobnikiem. Stają się częścią sposobu działania sprawcy i pomagają budować jego historię.

Najmocniejsza jest jednak dla mnie warstwa psychologiczna. „Kopista” pokazuje, jak długo można nosić w sobie strach, poczucie winy czy skutki przemocy. I że czasem największą walkę człowiek prowadzi nie z tym, kto stoi po drugiej stronie, ale z tym, co przez lata zdążyło zadomowić się w jego własnej głowie.

Nie wszystko jest tutaj lekkie i przyjemne – i bardzo dobrze. Ta historia ma momenty, które potrafią uwierać, szczególnie kiedy zaglądamy głębiej w prywatne życie bohaterów.

A Kopista?

Powiedzmy sobie szczerze – normalny człowiek nie urządza takich przedstawień. 😏 Jego sposób działania jest chory, przemyślany i niepokojący. Im więcej informacji pojawia się w śledztwie, tym bardziej zaczynałam się zastanawiać, gdzie właściwie znajduje się granica między potrzebą pozostawienia po sobie śladu a obsesją, która prowadzi do tragedii.

I choć miałam swoje podejrzenia, nie wszystkie elementy tej historii od razu wskoczyły na właściwe miejsce.

„Kopista” to dla mnie kryminał, który najlepiej działa wtedy, kiedy patrzymy na niego nie tylko przez pryzmat morderstw, ale również ludzi stojących po obu stronach tej historii. Jest tutaj zbrodnia, jest zagadka, jest sztuka, ale przede wszystkim są emocje, które pokazują, jak bardzo przeszłość potrafi wpływać na teraźniejszość.

Kolejne spotkanie z twórczością Anny Olszewskiej po raz kolejny utwierdziło mnie w przekonaniu, że lubię sposób, w jaki autorka łączy kryminalną intrygę z bardziej ludzką, psychologiczną stroną swoich historii.

Jeśli lubicie kryminały, w których oprócz śledztwa dostajecie psychologię bohaterów, trudne relacje, niepokojący sposób działania sprawcy i historię, która ma coś więcej do powiedzenia niż samo „kto zabił?”, „Kopista” może Was zainteresować.

Ja zdecydowanie nie żałuję tego spotkania.

Link do opinii

Zbrodnie inspirowane sztuką tak, czy nie?

 

"Kopista" to kryminał, z którym ciekawie spędziłam czas. Podobało mi się to, że morderca w swoich zbrodniach inspirował się pięknem kulturowym jednego z polskich miast Bydgoszczy– to coś, co wyróżnia tę historię na tle innych historii tego typu. 

 

Do tego bardzo ludzcy bohaterowie – prokurator Pikas (Picasso- uwielbiam tę ksywkę 😉) - typowy wymęczony życiem bohater i Sława – lekarka sądowa z zawiłymi problemami rodzinnymi. Ciekawe właśnie jest to, że pani doktor prowadziła śledztwo wraz z prokuratorem. Chyba do tej pory nie spotkałam się z tym, by lekarz uczestniczył aktywnie w sprawie 🤔.

 

W tej powieści tej mamy dwa mocne wątki – zabójstwa oraz przemocy domowej. Drugi staje się bardzo emocjonalnym oraz trudnym do czytania tłem dla pierwszego. Chwilami miałam jednak wrażenie, że problemy rodzinne bohaterów przesłaniają im klucz do rozwiązania zagadki morderstw. Ja wytypowałam sprawcę w połowie powieści, a gdy okazała się ona prawdą, byłam jednocześnie z siebie dumna i trochę rozczarowana, ponieważ wolę trudniejsze zagadki :).

 

Muszę przyznać, że choć naprawdę dobrze czytało mi się tę historię i polubiłam bohaterów (mając jednocześnie nadzieję na kolejne spotkanie) to niestety jednej rzeczy mnie to brakowało. A mianowicie napięcia – mocnego napięcia towarzyszącego lekturze. I bardzo nad tym ubolewam...

 

Powieść Anny Olszewskiej to ciekawa propozycja dla miłośników kryminału z wątkiem obyczajowym i mocną stroną psychologiczną. Jest to naprawdę zawiła, mroczna, miejscami (według mnie) trochę naciągana, ale interesująca lektura na jesienne wieczory – szczególnie dla mieszkańców Bydgoszczy, którzy wraz z bohaterami mogą podążać śladami zbrodniarza. 

 

Skusicie się?

Link do opinii
Avatar użytkownika - Ewa_czytajac
Ewa_czytajac
Przeczytane:2026-09-30, Ocena: 5, Przeczytałam,

"Sprawa Kopisty była pełna ślepych uliczek. Każdy trop prowadził go do muru, którego nie potrafił przebić."

 

Bydgoszcz, piękne miasto, które ktoś upodobał sobie, by utrwalić pewne bardzo znane sceny z przeszłości...

Świat kultury przeplata się z wydarzeniami kryminalnymi, nad którymi pracuje prokurator Paweł Pikas. Sam mężczyzna ma swoje prywatne powody, żeby jak najszybciej rozwiązać przerażającą zagadkę, być może jeszcze nie jest za późno...

 

Sprawca z premedytacją zaplanował konkretne działania, chcąc odtworzyć pewne motywy, przenosił ludzkie zwł*oki i układał je przy miejskich pomnikach. Każda śmierć okazuje się nieprzypadkowa, lecz dobrze zaplanowana, komuś ogromnie zależy, by uzyskać konkretny efekt. Widok jest zatrważający, zgony przerażają, rusza śledztwo i pościg za psy*chopatą. Oprócz policji i prokuratora do sprawy włączona zostaje Sława Zawadzka, lekarz patolog. Kobieta jest po rozwodzie, a jej mąż potrafi sprytnie manipulować, by stopniowo odsuwać kobietę od ich córki. Trudna sytuacja osobista nie powinna jednak odbić się na śledztwie...

 

Mnóstwo niewiadomych, bulwersujące wątki i intensywne śledztwo, to wszystko wciąga w wir wydarzeń, a szybka akcja skupia uwagę, aby odkryć szokujące fakty. Powieść ciekawa, trzymająca w niepewności. Układy, powiązania i rzeczywistość, to wszystko przeplata się ze sobą tworząc świetną całość. Bardzo dobra, wciągająca i intrygująca historia, czyta się ją bardzo przyjemnie. Polecam

Link do opinii

RECENZJA

„Kopista”

Autorka: Anna Olszewska

Wydawnictwo: Zwierciadło

BYDGOSZCZ. RZEKA. ZBRODNIA. I MORDERCA, KTÓRY NIE ZOSTAWIA PRZYPADKOWYCH ŚLADÓW.

Są zbrodnie, które kończą się wraz ze śmiercią ofiary.
I są takie, które dopiero wtedy zaczynają mówić.

A im dalej zaglądamy za kulisy tej historii, tym wyraźniej widać, że ktoś od początku prowadzi własną grę.

Anna Olszewska zabiera nas do Bydgoszczy, ale pokazuje ją z zupełnie innej strony. Brda, mosty, stare kamienice, miejskie symbole i charakterystyczne miejsca nie są tutaj jedynie tłem wydarzeń.

One stają się częścią śledztwa.

A kiedy przy jednej z bydgoskich rzeźb zostaje znalezione ciało młodego mężczyzny, szybko okazuje się, że ktoś bardzo dokładnie zaplanował tę makabryczną scenę.

To nie wygląda jak przypadkowa zbrodnia.

To wiadomość.

Tylko… dla kogo?

I właśnie tutaj rozpoczyna się prawdziwa gra.

Prokurator Paweł Pikas ma przed sobą morderstwo, którego każdy szczegół może być wskazówką. Tajemnicza inscenizacja, ciało ofiary, symbole, tatuaże, rzeka i ślady prowadzące w różne strony.

A im więcej Pikas odkrywa, tym bardziej zaczyna rozumieć, że Kopista nie działa bez powodu.

Najbardziej podobało mi się to, że śledztwo nie jest tutaj prostą drogą od punktu A do punktu B. Trop pojawia się, znika, prowadzi w ślepą uliczkę, a chwilę później okazuje się, że coś, co wydawało się nieistotne, może mieć ogromne znaczenie.

Motorówka na rzece.
Fragment czarnej folii.
Monitoring.
Tajemniczy profil w internecie.
Jedno krótkie zdanie pozostawione pod starym zdjęciem.

„JUŻ NIE”.

I nagle sprawa morderstwa zaczyna łączyć się z czymś znacznie bardziej osobistym.

Zaginioną córką.

Sara od dawna jest dla Pawła niewygasającą raną. Jej zaginięcie nie jest jedynie kolejną nierozwiązaną sprawą. To coś, co każdego dnia przypomina mu, że nie potrafił ochronić własnego dziecka.

Dlatego kiedy pojawia się choćby najmniejszy cień nadziei, Pikas nie może go zignorować.

I tutaj kryminał zaczyna boleć.

Bo Paweł nie prowadzi jednego śledztwa.

Prowadzi dwie wojny jednocześnie.

Jedną przeciwko mordercy.

Drugą przeciwko własnemu poczuciu winy.

Ogromnym plusem jest również Sława Zawadzka. Lekarka sądowa, która zdecydowanie nie jest postacią z gatunku „ładnego dodatku do fabuły”. Jest konkretna, inteligentna, bezpośrednia i ma własne problemy, których nie zamierza nikomu tłumaczyć.

A relacja jej i Pikasa?

Tutaj zdecydowanie iskrzy.

Ich rozmowy potrafią rozładować napięcie, ale jednocześnie sprawiają, że między dwojgiem bohaterów zaczyna pojawiać się coś, czego żadne z nich chyba nie planowało.

I bardzo podoba mi się ten kontrast.

Z jednej strony zimne prosektorium, ciało ofiary, sekcja i ślady pozostawione przez mordercę.

Z drugiej, cięty język, ironia, wzajemne zaczepki i chemia, której nie da się całkowicie zignorować.

Autorka świetnie wykorzystuje również atmosferę miasta.

Brda nocą.
Mgła.
Stare budynki.
Opustoszałe nabrzeża.
Szuwary.
Wyspa Na Zimnych Wodach.
Łódź poruszająca się po ciemnej rzece.

Czytając, miałam wrażenie, że Bydgoszcz sama obserwuje wydarzenia.

I właśnie ta atmosfera robi tutaj ogromną robotę.

Niepokój nie wynika wyłącznie z brutalności zbrodni. Wynika z poczucia, że morderca jest zawsze o krok przed policją.

Wie, gdzie się poruszać.

Wie, jak wykorzystać miasto.

Wie, jak upozorować swoje zbrodnie.

I przede wszystkim, wie, jak zostawić po sobie historię.

„Kopista” jest kryminałem, w którym bardzo mocno wybrzmiewa temat pamięci. Tego, co zostaje po człowieku. Tego, jak łatwo można zniknąć z cudzych wspomnień. I tego, jak bardzo ktoś może pragnąć, żeby jego własna wersja historii została usłyszana.

To właśnie dlatego tytuł nabiera tutaj takiego znaczenia.

Kopista zapisuje.

Ale jego „piórem” nie jest atrament.

Są nim zbrodnie.

A każda kolejna może być następną stroną makabrycznej kroniki.

Anna Olszewska stworzyła historię, która nie pozwala przejść obok obojętnie. Jest mrocznie, momentami brutalnie, psychologicznie i bardzo klimatycznie. Są tajemnice, które proszą się o rozwiązanie, są bohaterowie z własnym bagażem i jest morderca, którego sposób działania sprawia, że cały czas próbujemy być od niego sprytniejsi.

Tylko czy naprawdę jesteśmy?

Bo w „Kopiście” nic nie jest tak proste, jak mogłoby się wydawać.

Jeden trop może prowadzić do prawdy.
Jeden trop może prowadzić do kolejnej ofiary.
A jeden niepozorny szczegół może zmienić wszystko.

Jeśli lubicie kryminały z dusznym klimatem, psychologicznym tłem, śledztwem pełnym zagadek, tajemniczym sprawcą i bohaterem, który ma znacznie więcej do stracenia niż tylko zawodową reputację, koniecznie sięgnijcie po „Kopistę”.

Tylko pamiętajcie…

Kiedy morderca zaczyna pisać własną historię, lepiej dokładnie czytać między wierszami.

Link do opinii

„Kopista” – Anna Olszewska

Są takie kryminały, w których morderca zostawia po sobie nie tylko kolejne ofiary, ale również wiadomość. Trzeba ją tylko umieć odczytać. „Kopista” Anny Olszewskiej właśnie na tym pomyśle buduje swoją mroczną i niepokojącą historię.

Akcja powieści rozgrywa się w Bydgoszczy, która tym razem nie jest jedynie tłem wydarzeń. Miasto, jego charakterystyczne pomniki i znane przestrzenie zostają wciągnięte w sam środek makabrycznej układanki. Kiedy przy jednym z bydgoskich monumentów zostaje znalezione ciało młodego chłopaka, prokurator Paweł Pikas początkowo traktuje sprawę jak kolejne trudne śledztwo. Szybko jednak okazuje się, że to dopiero początek. Pojawiają się następne ofiary, kolejne miejsca zbrodni i tajemnicze tatuaże, które wydają się mieć znaczenie większe, niż można początkowo przypuszczać.

Morderca nie działa przypadkowo. Każda zbrodnia wygląda jak starannie przygotowane przedstawienie, a ciało ofiary staje się częścią makabrycznej scenografii. I właśnie ten element najbardziej przyciągnął moją uwagę. Pomysł, by wykorzystać miejskie pomniki jako miejsca kolejnych zbrodni, jest naprawdę intrygujący. Dzięki temu przestrzeń Bydgoszczy nabiera zupełnie nowego, mrocznego znaczenia. Czytelnik zaczyna patrzeć na miasto inaczej, zastanawiając się, dlaczego sprawca wybrał właśnie te miejsca i co właściwie próbuje przez nie przekazać.

W centrum wydarzeń znajduje się Paweł Pikas – prokurator, który trafia do Bydgoszczy po przeprowadzce z Krakowa. To bohater zdecydowanie daleki od stereotypowego, chłodnego przedstawiciela wymiaru sprawiedliwości. Jest charakterystyczny, nieco niekonwencjonalny i ma własne metody działania. Jednocześnie pod zawodową pewnością siebie kryje się człowiek mocno doświadczony przez życie. Prowadzone śledztwo szybko zaczyna dotykać go osobiście, a jego prywatna tragedia związana z zaginięciem córki sprawia, że stawka staje się dla niego znacznie większa niż samo odnalezienie mordercy.

I właśnie ta warstwa osobista sprawiła, że Paweł Pikas nie pozostał dla mnie wyłącznie bohaterem prowadzącym śledztwo. Jego emocje, determinacja, bezsilność i strach nadają całej historii bardziej ludzki wymiar. Ciekawie wypada również lekarka sądowa Sława Zawadzka, która sama mierzy się z trudną sytuacją osobistą. Autorka nie ogranicza się więc wyłącznie do pokazania zbrodni i pracy śledczych. Zagląda również w życie swoich bohaterów, pokazując ich słabości, problemy i emocje.

„Kopista” jest przede wszystkim kryminałem, ale znajdziemy tutaj również wyraźną warstwę psychologiczną i obyczajową. I moim zdaniem właśnie dzięki temu powieść nie jest jedynie historią o seryjnym mordercy. Autorka porusza również trudniejsze tematy – przemoc psychiczną, znęcanie, samotność, strach i konsekwencje traum, które potrafią odcisnąć piętno na człowieku na bardzo długo.

Podobało mi się również nawiązanie do samego pojęcia kopisty. Dawniej kopista przepisywał księgi, zachowując dla kolejnych pokoleń historie, myśli i wiedzę. Tutaj znaczenie tego słowa zostaje przewrotnie odwrócone. Morderca również „tworzy” i pozostawia po sobie opowieść, tyle że jego narzędziem nie jest pióro, a zbrodnia. Każda kolejna ofiara staje się fragmentem historii, którą śledczy muszą odczytać.

Styl Anny Olszewskiej przypadł mi do gustu przede wszystkim dzięki umiejętnemu budowaniu napięcia. Autorka nie odkrywa wszystkich kart od razu. Podrzuca kolejne tropy, pozwala snuć własne podejrzenia, a kiedy wydaje się, że jesteśmy już blisko rozwiązania, potrafi skierować historię w inną stronę. Nie brakuje tutaj zwrotów akcji, tajemnic i poczucia, że za kolejnym zakrętem może czekać coś, czego zupełnie się nie spodziewamy.

Podczas czytania towarzyszyło mi przede wszystkim napięcie i ciekawość. Chciałam wiedzieć, co łączy kolejne ofiary, dlaczego morderca wybiera właśnie takie miejsca i co oznaczają pozostawione przez niego znaki. Jednocześnie historia potrafiła wzbudzić niepokój, szczególnie wtedy, gdy kryminalna zagadka zaczynała splatać się z prywatnym życiem Pikasa. To sprawiało, że coraz trudniej było traktować śledztwo wyłącznie jak zawodową sprawę prokuratora.

Nie wszystkie elementy powieści są jednak dla mnie równie mocne. Momentami miałam wrażenie, że autorka próbuje pomieścić w jednej historii bardzo wiele pomysłów i nie każdy z nich zostaje wykorzystany w takim samym stopniu. Najciekawsze wydało mi się połączenie świata zbrodni ze sztuką, literaturą i miejską przestrzenią – ten motyw zdecydowanie wyróżnia „Kopistę” spośród wielu współczesnych kryminałów.

Mimo tych drobnych zastrzeżeń książkę czytało mi się naprawdę dobrze. To kryminał dla osób, które poza samą zagadką lubią również poznawać bohaterów, zaglądać w ich przeszłość i odkrywać, co kryje się za ich decyzjami. Szczególnie poleciłabym go czytelnikom, którzy lubią mroczne śledztwa, seryjnych morderców, nieoczywiste tropy i historie, w których miejsce zbrodni samo w sobie staje się częścią zagadki.

„Kopista” zostawił mnie z poczuciem, że dostałam coś więcej niż tylko kolejne śledztwo. To mroczna historia o zbrodni, obsesji, pamięci, osobistych tragediach i próbie odczytania wiadomości pozostawionej przez człowieka, który uczynił z morderstwa własną formę opowieści. Bydgoszcz, pomniki, tajemnicze oznaczenia i wyrazisty prokurator tworzą razem klimat, który naprawdę potrafi wciągnąć.

Jeśli lubicie kryminały z mocnym klimatem, psychologicznym tłem i zagadką, którą chce się rozwiązać razem ze śledczymi – „Kopista” zdecydowanie zasługuje na uwagę. Polecam.

Link do opinii
Avatar użytkownika - MarzenaCzytelnic
MarzenaCzytelnic
Przeczytane:2026-10-03, Ocena: 4, Chcę przeczytać,

Jako rodowita bydgoszczanka, która kocha to miasto i zna tu prawie każdy kąt, po prostu musiałam sięgnąć po ,,Kopistę" Anny Olszewskiej. I wiecie co? To była niesamowita, choć niezwykle mroczna przygoda! Ten kryminalny rajd za mordercą ulicami Bydgoszczy całkowicie mnie pochłonął. Autorka stworzyła genialny, duszny klimat, a osadzenie krwawych scen zbrodni przy naszych najbardziej znanych lokalnych pomnikach sprawiło, że podczas lektury miałam gęsią skórkę. Spacer śladami prokuratora Pawła Pikasa po dobrze znanych mi miejscach nabrał zupełnie nowego, dreszczowego wymiaru. To, co absolutnie skradło moje serce i wywołało szeroki uśmiech, mimo powagi fabuły, to niesamowity realizm i dbałość o lokalne smaczki. Autorka jest tak na bieżąco z życiem miasta, że wplotła w fabułę motyw wiecznych bydgoskich remontów i robót drogowych! Kto mieszka w Bydgoszczy, ten doskonale wie, jak te rozkopane ulice potrafią czasem sparaliżować całe miasto. W książce ten paraliż zyskał niemal symboliczną rolę iż drogowy chaos utrudnia życie mieszkańcom dokładnie tak samo, jak bezwzględny morderca, który paraliżuje strachem całą Bydgoszcz.

Dla mnie to strzał w dziesiątkę. Realizm topograficzny i ta drogowa codzienność sprawiły, że cała historia wydała mi się niezwykle bliska i autentyczna. Jeśli kochacie Bydgoszcz i lubicie mocne, świetnie skonstruowane kryminały, ,,Kopista" to pozycja obowiązkowa. Myślę, że po tej lekturze już nigdy nie spojrzę na ,, Przechodzącego przez rzekę" czy ,,Łuczniczkę"  w ten sam sposób.

 

 

Link do opinii

Jak powszechnie wiadomo, sztuka inspiruje, pobudza wyobraźnię, poszerza horyzonty. Zwykle kojarzy się z pięknem i kreatywnością. Czy sztuka może inspirować również do zbrodni?

Paweł Pikas zaczyna pracę w bydgoskiej prokuraturze. Już pierwszego spotyka się z makabryczną zbrodnią. Ktoś zmienił miejski pomnik, jeden z symboli miasta w scenę zbrodni.
Sprawa szybko nabiera tempa, bo pojawiają się kolejne ofiary. Każda zostaje pozostawiona przy innym bydgoskim pomniku. Każda z ofiar ma również tajemniczy tatuaż.

Na celownik Pikasa szybko trafia podejrzany, jednak jest to szanowany i znany mieszkaniec miasta. Nie każdemu ten trop przypada do gustu.
Pikas jest jednak zdeterminowany, aby znaleźć mordercę. Napędza go obawa o bezpieczeństwo córki, która zaginęła jakiś czas temu. Prokurator jest przekonany, że będzie ona kolejną ofiarą mordercy.

Czy jego prokuratorski nos prowadzi go w dobrym kierunku? Czy uda mu się znaleźć i powstrzymać Kopistę?

"Kopista" to moje pierwsze spotkanie z piórem Anny Olszewskiej. Opis zwiastował ciekawą i mroczną lekturę. Czy taką dostałam?

Fabuła wciągnęła mnie od pierwszej strony. Intryga kryminalna jest oryginalna i świetnie poprowadzona. Bezwzględny morderca zostawia ciała przy znanych bydgoskich pomnikach. Dzięki czemu miasto staje się jednym z bohaterów historii. Autorka sprawnie zwodzi czytelnika i podrzuca różne tropy.

Mocną stroną powieści są również bohaterowie. Anna Olszewska skupia się nie tylko na zbrodni, ale również na postaciach, ich emocjach i osobistych tragediach. Prokurator Pikas mierzy się z zaginięciem córki. Nie traci nadziei na jej odnalezienie, ale sytuacja nie jest dla niego łatwa. Aby, ją odnaleźć jest gotowy zaryzykować karierę prokuratora.

Równie ciekawą postacią jest lekarka sądowa Sława Zawadzka, która również ma córkę i byłego męża, z którym łączy ją, delikatnie mówiąc, napięta relacja.

Autorka pokazuje, jak pozory mogą mylić, szanowane stanowisko i opanowanie w pracy, sprawiają, że ciężko uwierzyć w prawdziwą naturę takiej osoby. Porusza temat przemocy psychicznej, znęcania i samookaleczeń. I te wątki są równie przejmujące co makabryczne morderstwa. 

"Kopista" to trzymający w napięciu kryminał z rozbudowaną warstwą psychologiczno-obyczajową. To tego piękna Bydgoszcz, do której mam sentyment, a która ty odgrywa ważną rolę. Gorąco zachęcam Was do lektury.

Link do opinii
Avatar użytkownika - ktomzynska
ktomzynska
Przeczytane:2026-09-12, Ocena: 5, Przeczytałam,

Są tutaj miłośnicy kryminałów, w których morderca zostawia po sobie nie tylko kolejne ofiary, ale też zagadkę, którą naprawdę chce się rozwiązać? ? Osobiście uwielbiam takie historie!

 

? A powiedzcie mi - co bardziej działa na Waszą wyobraźnię: miejsce zbrodni, które samo w sobie ma swoją historię, czy sposób, w jaki morderca zostawia po sobie ,,podpis"?

 

? ,,Kopista" Anny Olszewskiej zabiera nas do Bydgoszczy, gdzie miejskie pomniki zaczynają pełnić zupełnie inną funkcję niż dotychczas. Zamiast być jedynie częścią miejskiego krajobrazu, stają się miejscami makabrycznych zbrodni. Kiedy przy jednym z nich zostaje znalezione ciało młodego chłopaka, prokurator Paweł Pikas początkowo traktuje sprawę jak kolejne śledztwo. Jednak szybko okazuje się jednak, że to dopiero początek.

 

? Pojawiają się kolejne ofiary, kolejne pomniki i tajemnicze tatuaże, które zdają się opowiadać własną historię. Autorka umiejętnie podrzuca kolejne elementy układanki i zmusza nas do zastanawiania się, co właściwie łączy te wszystkie zbrodnie.

 

? Najbardziej podobał mi się sam pomysł na fabułę. Morderca jest kreatywny, a jego sposób działania sprawia, że kolejne miejsca zbrodni nie są jedynie tłem dla wydarzeń. Bydgoszcz staje się ważną częścią tej historii i bardzo podobało mi się wykorzystanie miejskiej przestrzeni. Mam wrażenie, że dzięki temu książka zyskuje swój własny niepowtarzalny charakter.

 

? Dużym plusem jest również Paweł Pikas. To bohater, którego poznajemy nie tylko przez pryzmat prowadzonego śledztwa. Za jego zawodową stroną kryje się człowiek z własną tragedią, emocjami i problemami, z którymi musi się mierzyć. I właśnie ten osobisty wątek sprawił, że jego historia była dla mnie czymś więcej niż tylko kolejnym kryminalnym dochodzeniem. Autorka bardzo umiejętnie oddała emocje bohatera i wszystkie jego rozterki. 

 

? Podobało mi się też tempo akcji. Nie miałam poczucia, że historia stoi w miejscu, a kolejne wydarzenia sprawnie popychają śledztwo do przodu. Lubię kryminały, w których mogę próbować wyprzedzić bohaterów i sama szukać odpowiedzi, ale jednocześnie autor nie wykłada wszystkich kart na stół po kilku rozdziałach. Tutaj ten balans był dla mnie naprawdę udany.

 

? Na plus zapisuję również bohaterów drugoplanowych, szczególnie Sławę Zawadzką. Wątek medycyny sądowej i jej pracy dodał historii dodatkowej warstwy, a relacje między bohaterami sprawiły, że chciałam dowiedzieć się o nich jeszcze więcej.

 

? Jednak czy wszystko było dla mnie idealne? Nie. Mam kilka drobnych uwag i momentami brakowało mi jeszcze mocniejszego pogłębienia niektórych elementów. Ale to zdecydowanie nie zmienia faktu, że ,,Kopista" okazał się dla mnie bardzo dobrą, angażującą lekturą.

 

? To kryminał z ciekawym pomysłem na seryjne zbrodnie, wyrazistym głównym bohaterem, bydgoskim klimatem i zagadką, którą naprawdę chciałam rozwiązać. A zakończenie? Zostawiło mnie z tym przyjemnym uczuciem niedosytu, które w przypadku kryminałów bardzo sobie cenię. 

 

? Jeśli lubicie historie o morderstwach z nietypowym ,,podpisem", śledztwa prowadzone krok po kroku i bohaterów, którzy mają swoje życie również poza prowadzoną sprawą - myślę, że warto dać ,,Kopiście" szansę.

 

U mnie 8/10 ?

 

Link do opinii

Prokurator Paweł Pikas trafia do Bydgoszczy i już na sam początek jest świadkiem odnalezienia zwłok. Co więcej jest pewien kto tego dokonał i rusza w pogoń za podejrzanym mężczyzną. Tyle,że to początek książki i sporo czasu i ofiar pojawi się po drodze do odnalezienia grasującego mordercy. Sprawa jest o tyle ciekawa i intrygująca, że ciała znajdowane są przy znanych miejscach w mieście, a na ciele każdej z ofiar widnieją różne inicjały. Kilka konfliktów nie tylko na stopie zawodowej, walka z czasem i prywatne problemy prokuratora. To wszystko w scenerii pięknego miasta jakim jest Bydgoszcz. 

 

Książki autorki miałam w planach już od dłuższego czasu i akurat trafiła się okazja na poznanie jednej z nich. 

Muszę przyznać, że to ciekawy sposób na odkrywanie uroków Bydgoszczy. Umiejscowić akcje obok lub na znanych pomnikach i miejscach w mieście. Mnie zmusiło do tego żebym przynajmniej w internecie poszukała i zobaczyła o czym mowa. 

Główny bohater, Piotr, zatraca się w pracy po to aby nie myśleć zbyt wiele o zaginionej córce. Nie zdaje sobie sprawy, że właśnie znalazł się na ścieżce do jej odnalezienia. Jest też postać kobieca, o wyjątkowym i pięknym imieniu Sława. Ona próbuje być dobrą mamą co nie jest takie łatwe bo przeciw sobie ma byłego męża i teściów, a sama należy do osób raczej spokojnych i zgadzających się na to co przynosi los. Nadchodzi jednak moment gdy wychodzi ze swojej strefy komfortu po to aby odzyskać swoją godność. 

W książce nie ma czasu na przystanki, akcja toczy się nieustannie, co chwilę coś się dzieje, coś nowego wyskakuje. Trzyma w napięciu aż do końca, a ja tylko kibicowałam Piotrowi by się udało. Jednak czy tak się stało, sprawdźcie sami, nie zawiedziecie się. Zdecydowanie sięgnę po poprzednie książki autorki.

A Ty, ile jesteś w stanie poświęcić dla najbliższych? Polecam. 

Link do opinii
Inne książki autora
Osada
Anna Olszewska0
Okładka ksiązki - Osada

Nad Zalewem Czorsztyńskim górują dwa zamki, jednak to nie one rzucają cień na taflę jeziora. Stara osada na półwyspie Stylchyn skrywa tajemnice okolicznych...

Totentarz. Wiersze nieme
Anna Olszewska0
Okładka ksiązki - Totentarz. Wiersze nieme

Anna Olszewska (13.10.2000 r.) - urodzona na Śląsku. Pasjonatka sztuki, filozofii, kotów i oczywiście książek... Piszę, bo w słowach odnajduję czułość...

Zobacz wszystkie książki tego autora
Reklamy