Królowie przeklęci. Tom 1: Król z żelaza.

Wydawnictwo: Otwarte
Data wydania: 2011
Kategoria: Historyczne
ISBN: 978-83-7515-116-9
Liczba stron: 352
Dodał/a książkę: czytam

Ocena: 5.19 (21 głosów)

Papieżu Klemensie!... Rycerzu Wilhelmie!... Królu Filipie!... Przeklinam was! Przeklinam was! Niech wasze rody będą przeklęte aż do trzynastego pokolenia!...\r\n\r\n18 marca 1314 roku Jakub de Molay, wielki mistrz templariuszy, konając na stosie, rzucił klątwę na swoich prześladowców.\r\nCzy ziści się jego złowieszcza przepowiednia? Czy przekleństwo uderzy w niezłomnego Filipa Pięknego, zwanego królem z żelaza? Jaką cenę zapłaci Francja za zburzenie potęgi Zakonu Rycerzy Świątyni?\r\nMaurice Druon na podstawie suchych wzmianek kronikarzy\r\nodmalował niezwykle barwny i dramatyczny obraz czternastowiecznej Francji. Dworskie intrygi, burzliwe namiętności, ludzkie dramaty są tłem dla ponadczasowej opowieści o władzy, żądzy i zemście.\r\n
\r\nMaurice Druon (1918–2009) – francuski pisarz i polityk. Laureat Nagrody Goncourtów za powieść Les grandes familles. Jego najsłynniejszym dziełem jest siedmiotomowy cykl Królowie przeklęci , którego akcja rozpoczyna się kilkanaście lat przed wybuchem wojny stuletniej. Powieści z tej serii zostały przetłumaczone na kilkanaście języków, były wielokrotnie wznawiane, a także dwukrotnie sfilmowane.\r\nKrólowie przeklęci to międzynarodowy bestseller.

Kup książkę Królowie przeklęci. Tom 1: Król z żelaza.

Polecana recenzja

Avatar użytkownika - Szczepanik
Szczepanik
Przeczytane:,
Klątwa templariuszy   W 1314 roku Francja była europejską potęgą. Król Filip IV Piękny sprawował władzę silną ręką, nie godząc się na jakiekolwiek ustępstwa – chyba że miałyby one służyć dobru państwa. Jego bezkompromisowość oraz nieugiętość sprawiły, że zyskał sobie miano króla z żelaza. Ostatni rok jego panowania opisuje Maurice Duron w pierwszym tomie cyklu "Królowie przeklęci".   Trwający kilka lat proces templariuszy dobiegł końca. Ci spośród tysięcy, którzy przeżyli i pozostali w kraju, zostali skazani na śmierć. Wielki mistrz, Jakub de Molay, nie przyjął wyroku z pokorą. Płonąc na stosie, przeklął króla. Od tego dnia klątwa powoli, acz systematycznie, zaczęła się spełniać... W "Królu z żelaza" następuje zawiązanie akcji, która toczyć się będzie przez siedem powieści. Historia rodu Kapetyngów, obfitująca w zdrady i intrygi, mające na celu jedno – zdobycie władzy – przyciągnie uwagę nie tylko miłośników historii, ale również fanów powieści politycznych, romansów średniowiecznych czy, po prostu, zwolenników dobrej literatury.   Pierwszy tom "Królów przeklętych" to przede wszystkim powieść o skandalach obyczajowych, o zakazanych romansach, stanowiących rozrywkę w nudnym życiu niekochanych małżonków. Druon znakomicie pokazuje, że konsekwencje zdrad i spisków okazują ...
(czytaj dalej)

Opinie o książce - Królowie przeklęci. Tom 1: Król z żelaza.

Avatar użytkownika - AMJ1986
AMJ1986
Przeczytane:2016-11-25, Ocena: 5, Przeczytałam, 26 książek 2016,
To jest bardzo dobry początek cyklu książek o wojnie francusko-angielskiej. Wciągająca historia (chociaż to książka historyczna), która przedstawia intrygi, miłości, czary i zbiegi okoliczności, mnie osobiście przekonuje do zapoznania się z pozostałymi książkami tego autora. Polecam szczególnie jeśli ktoś nie lubi czytać książek typowo historycznych, bo ta ma w sobie wszystko z dobrych powieści.
Link do opinii
Avatar użytkownika - zaczytana_owca
zaczytana_owca
Przeczytane:2016-02-05, Ocena: 4, Przeczytałam, 52 książki 2016, z biblioteki,
Książka napisana z rozmachem i dbałością o szczegóły. Mnie jednak nie zachwyciła, choć nie wiem dlaczego - z reguły lubię książki historyczne, w których dużo się dzieje. Coś nie zaskoczyło... Moim ulubionym bohaterem był tutaj król Filip, którego autor dobrze opisał - ze wszystkimi wadami, zaletami czy wątpliwościami.
Link do opinii
Avatar użytkownika - kalola
kalola
Przeczytane:2015-10-03, Ocena: 6, Przeczytałam, 12 książek 2015,
Królowie przeklęci, to pasjonująca historia o losach Ludwika Pięknego oraz jego synów. Maurice Druon przenosi nas w czasy francuskie XVII wieku, wciąga czytelnika w świat intryg małżeńskich, klątw templariuszy oraz walki o władzę. Po cyklu Tudorowskim Philippy Gregory i gigantycznym kacu książkowym myślałam, ze już nigdy nie uda mi się natrafić na powieści, które oczarowałyby mnie w takim sam sposób i zapadły nie tylko w pamięcia ale i sercu. Polecam wszystkim korzy kochają beletrystykę historyczną.
Link do opinii
Z pewnością jedno można powiedzieć o tej powieści - takiej historii nie uczą nas w szkołach. Gdyby nie "Królowie Przeklęci" nie wiedziałabym nawet, że ktoś taki jak Filip Piękny był potomkiem rodu Kapetyngów i przez jego działania zaczęto nazywać tę dynastię królami przeklętymi, ba nie wiedziałabym, że w ogóle był ktoś taki. Nie wiedziałam, co się stało z templariuszami, którzy byli, byli, przewijali się gdzieś tam w mojej podświadomości przez karty historii i nagle się ulotnili - teraz już wiem dlaczego. Nie znałam żadnego z nazwisk, które padały w tej powieści, a przecież to postacie historyczne. Nie znałam historii rodu Kapetyngów. Książka pozwoliła mi chłonąć wiedzę o tych ludziach i czasach, w których sprawowali władzę. Tym bardziej cenna była ta lektura, że mogłam uzupełnić te koszmarne braki i luki w historii, których szkoła nie zdołała (a nawet nie chciała) załatać. Dużym plusem (a zarazem niewielkim utrudnieniem) jest język, który pozwala wczuć się w epokę, stworzyć aurę XIV wiecznej Francji. Z drugiej strony sprawił, że książkę (mimo ciekawej fabuły) czytało się dość ciężko - obecna literatura (nieważne czy traktująca o historii) nie jest ani tak pompatyczna ani nie przywiązuje się w niej takiej wagi do pięknych wypowiedzi, do konstruowania zdań, czy specyficznego słownictwa, które teraz wymiera za sprawą kolokwializmów i neologizmów. Czasem stopowała mnie konstrukcja zdań, w której zdarzał się inny szyk niż ten, którego się spodziewałam i do którego przywykłam (np. "Zdawał się niezbyt zachwycony swoją tu obecnością"). Jednak mimo wszystko szalenie wciągnęłam się w tę opowieść (i nie mogę doczekać się kolejnego tomu). Mogłabym się przyczepić do tego, że autor czasem wybiega w przyszłość i nie pozostawia czytelnikowi elementu zaskoczenia, jednak nie jest to coś, co psuje odbiór książki. Dla fana seryjnych morderców i innych krwawych sytuacji opis tortur był "miłym" akcentem w tej "nudnej" (bo niestety wielu ludzi uważa książki historyczne za mdłe i nieciekawe) powieści. Na pewno nie chciałabym być na miejscu Jakuba de Molay, gdy "testowano" na nim hiszpańskie trzewiki czy "wyciąganie", a tym bardziej nie chciałabym być w skórze Gautiera i Filipa d'Aunayów, gdy łamano ich na kole, obdzierano ze skóry i pozbawiano męskości, jednak z zainteresowaniem czytałam do czego zdolni byli książęta, królowie, czy biskupi byle tylko wyciągnąć od człowieka zeznania - nawet jeśli nie miał nic wspólnego z rzeczywistością. "Możecie go także pouczyć, że Małgorzata Burgundzka, wnuczka Ludwika Świętego, królowa Nawarry i przyszła królowa Francji, znajduje się na prostej drodze, aby lud nazwał ją Małgorzatą Kurwą." - jad, który panował w tamtych czasach jest wręcz nie do podrobienia. Na pewno ta "życzliwość" jest czymś, co nieodłącznie kojarzy mi się ze średniowieczem. Czy to w filmach, czy książkach, praktycznie zawsze panowała taka aura "przyjacielskiej nienawiści", gdzie ludzie zakładali maski. Popisując się dobrym wychowaniem, byli uprzejmi, patrząc komuś w twarz z uśmiechem na ustach, a wystarczyła chwila, gdy rozmówca odwrócił się plecami, a z przyjemnością, gdyby tylko mogli, wbiliby mu sztylet w plecy. Ubawiłam się czytając genialny podstęp, którym zabłysnął Robert d'Artois w stosunku do kochanków Blanki i Małgorzaty. Takie intrygi i pomysły zawsze się sprawdzają i pokazują jednocześnie głupotę ludzką (tych, którzy w takie intrygi się wplątują) i inteligencję innych (którzy takie zabiegi z powodzeniem wprowadzili w życie). Z jakim przygnębieniem i melancholią czytałam opis Roberta, który "był prawdziwym mężczyzną, brutalnym i gwałtownym samcem o gorącym oddechu". Kiedyś taki ktoś miał rację bytu, był doceniany przez kobiety, a teraz... teraz taki ktoś "zginąłby" w tłumie "mężczyzn", którzy bardziej przypominają niewiasty niż człowieka pokroju d'Artoisa. Ach to były czasy. Nie ma to jak pocieszyć córkę, której mąż woli mężczyzn, słowami "- Nie wydałem was za mąż za mężczyznę, Izabelo, ale za króla.". W tym zdaniu zawiera się w zasadzie cała gama odpowiedzi i nieszczęścia, które towarzyszyło młodym ludziom w średniowiecznych czasach. Co z tego, że mężczyzna nie kochał kobiety? Co z tego, że niewiasty bez oporów zdradzały swoich mężów? Co z tego, że mężczyzna mógł być sodomitą? Kogo interesowało, czy między małżonkami jest miłość albo chociaż sympatia? Najważniejsza była polityka i wżenienie się w dobrą i znaczącą rodzinę, która zapewniała i tytuł i pozycję i majątek. Chociaż swoją drogą niezły hipokryta z tego Filipa Pięknego. Praktycznie mówi córce, że nie obchodzi go, czy jest szczęśliwa w małżeństwie, bo to tylko polityka, a dalej czytamy " Był to rok śmierci jego małżonki, królowej Joanny, która królestwu wniosła w posagu Nawarrę, a jemu jedyną miłość, jakiej zaznał. Nigdy nie pożądał innej kobiety. Od dziewięciu lat, odkąd umarła, nawet na żadną nie spojrzał. ". To, że on zaznał szczęścia z kobietą, można potraktować jako miły dodatek do polityki i układów i bez problemu obszedłby się smakiem i zgodził się na brzydszą, mniej pociągającą, ale bogatszą kobietę, która by go nie kochała? Sam był szczęśliwy, więc po co jego córka ma podzielić jego los? On dostał aż nadto i wyczerpał limit radości i miłości w rodzinie? "Wszelka wstydliwość między obu księżniczkami a ich kochankami już od dawna została przełamana, przyzwyczaili się w obecności drugiej pary oddawać się wszystkim grom miłosnym. O ile Blanka jeszcze czasem odwracała oczy i chowała własną nagość w cieniu, Małgorzata, na odwrót, pogłębiała rozkosz, patrząc na miłość tamtych i oddając się ich spojrzeniom. " - Niby to takie "normalne" jak na tamte czasy, ale mimo wszystko to przeraża i budzi trochę niesmaku. Wiadomo, że nie umywa się to do orgii, które były chlebem powszednim w Starożytnym Rzymie, ale "gry miłosne" w (tak naprawdę) czworokącie to chyba przesada. No i jeszcze postawa bezwstydnej Małgorzaty... to zdecydowanie prosta droga do tytułu "Małgorzata Kurwa". I mój ulubiony fragment (który oddaje całe okrucieństwo i bezwzglęgność władców w tamtych czasach) "- I cóż, mój bracie? - zapytał ze złośliwym uśmieszkiem Dostojny Pan de Yalois. - Myślę, że jesteście zadowoleni? Filip Piękny odwrócił się. - Nie, bracie - rzekł. - Wcale nie. Popełniłem błąd. Yalois nadął się, gotów zatriumfować. - Naprawdę? Więc przyznajecie się do tego? - Tak, bracie - odparł król. - Powinienem był przedtem kazać im wyrwać języki." Jednym zdaniem polecam i zabieram się za kolejną część.
Link do opinii
Avatar użytkownika - asagao
asagao
Przeczytane:2014-10-05, Ocena: 5, Przeczytałam, Wyzwanie: 52 książki - 2014,

Mam słabość do historii. Lubię zagłębiać się w lektury traktujące o przeszłych wydarzeniach, mniej lub bardziej odległych, ponieważ dzięki nim, choć zabrzmi to banalnie, przenoszę się w czasie, poznaję inny świat, inne zwyczaje, a do tego poszerzam swoją wiedzę. A jeśli, jak to ma miejsce u Maurice`a Druona, autor czytanej przeze mnie książki okaże się być obdarzony gawędziarskim talentem, lekcje historii upływają przyjemnie i... często zbyt szybko.

Chciałabym zaznaczyć że mimo iż coś tam wiem o historii Francji, o dynastii Merowingów, Karolingów, Kapetyngów, czy Walezjuszów, to jednak zawsze bliżej było mi w moich sympatiach i lekturach do monarchii rosyjskiej, angielskiej, czy szwedzkiej, nie wspominając już o polskiej. Ot, specjalistką francuszczyzny nie jestem. Zapewne między innymi przez nieznajomość tematu moja lektura "Króla z żelaza" odbyła się w tempie ekspresowym i z wypiekami na twarzy. Maurice Druon utwierdził mnie w przekonaniu, że powinnam nadrobić zaległości. Dwór francuski, podobnie, jak inne dwory królewskie, czy cesarskie, minionej Europy, pełen był intryg, zdrad, namiętności, zbrodni i ścierających się ambicji. Nawet, gdy krajem władał silny król, wciąż toczyły się walki o władzę, bo jak mawia powiedzenie "łaska pańska na pstrym koniu jeździ". A gdy jeszcze ów król nie miał równego sobie następcy...

Filip IV, znany także jako Filip Piękny, wstąpił na tron ​​francuski mając lat siedemnaście i rządził Francją przez długich lat dwadzieścia dziewięć. Uznawany był na człowieka niedostępnego i beznamiętnego, jego zimne błękitne oczy, wpatrujące się uważnie w rozmówcę nigdy nie zdradzały myśli, jakie zaprzątały umysł władcy i wzbudzały obawy u jego rozmówców. Bernard Saisset tak określił Filipa: "To nie jest ani człowiek, ani zwierze. To posąg." Ów "posąg" nie został doceniony przez sobie współczesnych, a dziś uważany jest za jednego z najznamienitszych władców francuskich. (Oczywiście nie wszyscy współcześni historycy zgadzają się z tą opinią.) Filip IV powołał do istnienia Stany Generalne, zgromadzenie przedstawicieli duchowieństwa, rycerstwa i mieszczaństwa, które zwoływał w celu przedyskutowania z nimi najważniejszych kwestii państwowych (nie oznaczało to, że Filip poddawał się zdaniu Stanów Generalnych, czy że były one w stanie zmienić podjętą już przez monarchę decyzję.) Filip IV słynął z bezlitosnej polityki oraz z mecenatu artystycznego, władzę królewską dzierżył silną ręką.

Za jego panowania doszło do przeniesienia Stolicy Apostolskiej z Rzymu do Awinionu, co dobitnie świadczyło o uzależnieniu Kościoła od francuskiego władcy i aspiracjach Filipa Pięknego. Panowanie Filipa rozpoczęło się wojną z Anglikami o Gujennę, co doprowadziło po wielu perturbacjach do podpisania pokoju w 1299 r. - król Edward I odzyskał Gujennę i złożył hołd lenny królowi Francji. Prowadzone walki, a także długi odziedziczone po przodkach, doprowadziły do mocnego uszczuplenia, a wręcz opustoszenia, skarbu państwa. Na te niedostatki nie pomogły nakładane co trochę nowe podatki ani wygnanie i zmuszenie do ponownego wykupienia "pozwolenia na pobyt i handel" kupców lombardzkich oraz Żydów francuskich i najprawdopodobniej z tej przyczyny Filip Piękny zwrócił swoją uwagę na potężny Zakon Templariuszy, słynący z bajecznych bogactw. Monarcha dopiął swego, doprowadził do likwidacji Ubogich Rycerzy Chrystusa i zagarnął ich bogactwa, które jak się okazało, wcale nie były tak wspaniałe. Poza tym spora część dóbr templariuszy została przekazana przez papieża zakonowi joannitów.

W książce "Król z żelaza" Druona poznajemy Filipa Pięknego właśnie w tych dniach, gdy po siedmiu latach więzienia i tortur, na stosie dokonał żywota wielki mistrz templariuszy, Jakub de Molay, który konając miał rzec: "Papieżu Klemensie!... Rycerzu Wilhelmie!... Królu Filipie!... Powołuję was przed Sąd Boży, przed którym zjawicie się w ciągu roku, aby otrzymać słuszną karę! Przeklinam was! Przeklinam was! Niech niech wasze rody będą przeklęte aż do trzynastego pokolenia!" Któż by się jednak przejął bełkotaniem heretyka i zdrajcy.

Lecz oto w niewiele tygodni po śmierci templariusza synowe króla Filipa Pięknego zostają oskarżone o cudzołóstwo. Blanka Burgundzka, żona najmłodszego syna Filipa, Karola oraz Małgorzata Burgundzka, żona najstarszego syna monarchy, Ludwika zostają uwięzione w Château-Gaillard i pozbawione wszelkich wygód. Król wykazał się dobrym sercem i kobiety nie zostały skazane na śmierć. Joanna Burgundzka, małżonka Filipa, środkowego syna Filipa IV, jako, że pomagała siostrze i kuzynce w niecnym procederze, lecz sama dochowała wierności mężowi, została uwięziona w łagodniejszych warunkach w zamku Dourdan. Prawie w tym samym czasie,  umiera papież Klemens V, ten,  który za namową króla Francji na soborze w Vienne rozwiązał Zakon Rycerzy Świątyni i oskarżył jego członków o różnorakie herezje. Wilhelm de Nogaret, minister ds. bezpieczeństwa króla Francji, rzec można, szef królewskiej policji politycznej, pożegnał się ze światem doczesnym wkrótce po papieżu. Niedługo po nim, pod koniec roku, umiera "król z żelaza"... Czyżby klątwa rzucona pośród płomieni, zaczęła się wypełniać?

Opowieść o ostatnich latach życia króla Filipa IV Druon wzbogacił o historie poboczne, które stanowią idealne tło, na którym wybija się postać "króla z żelaza". Monarcha okazuje się być nie tylko twardym monarchą, lecz także człowiekiem wyobcowanym i niezrozumianym przez swoje otoczenia. Wątki poboczne dodają również powieści francuskiego pisarza soczystości, głębi, która pozwala czytelnikowi wczuć się w realia XIV-wiecznej Francji. Autor szczegółowo objaśnia zawiłości dynastyczne, powody walk między feudałami, przyczyny animozji i sympatii na dworze królewskim. Jednymi z ważniejszych, wysuwających się na pierwszy plan tematami są historia kupców lombardzkich, przede wszystkim Spinello Tolomei i jego bratanka, Guccio Baglioni, uwikłanego w wielką politykę możnych panów oraz dzieje sporu pomiędzy Robertem III d'Artois, a Mahaut d'Artois, o tytuł hrabiego Artois. Czytelnikowi w pierwszym tomie cyklu Królowie przeklęci zostaje również przybliżona postać Izabeli, córki króla Filipa IV. Kobieta została wydana za mąż za króla Anglii Edwarda II, z którym nie jest szczęśliwa ze względu na jego zamiłowanie do mężczyzn.

Każda postać, choćby najpośledniejsza, wykreowana przez Maurice`a Druona jest prawdziwa, dopracowana w najmniejszych szczegółach, każda jest jedyna w swoim rodzaju. Pisarz odmalowuje ówczesne miasta, wsie, pałace i kantory kupieckie z taką skrupulatnością i realizmem, że niejednokrotnie podczas lektury "Króla z żelaza" miałam wrażenie, że słyszę gwar panujący na ulicach Paryża, szelest materii, z których uszyto ubiory, stukot butów na korytarzach etc. Każde słowo w powieści wydaje się być przemyślane, umieszczone w idealnym miejscu i doskonale oddające zamysł autora. Język książki dopasowany jest do epoki, w której toczy się akcja "Króla z żelaza", jak i do bohaterów dzieła. Bywa nieco archaiczny, wypełniony słowami rzadko spotykanymi, może trochę zapomnianymi we współczesnym świecie. Ja odniosłam wrażenie, że dzięki takiemu zabiegowi język ów nabiera szlachetności i wykwintności. A to z kolei prowadzi do mocniejszego osadzenia fabuły w realiach chylącej się ku upadkowi dynastii Kapetyngów. (Nie wiem na ile jest to zasługa tłumaczki, a na ile pióra samego Druona.) Niewątpliwie Druon ma talent gawędziarski! Snuje swoją opowieść lekko, jakby niechcący. Przykuwa uwagę czytelnika od pierwszych stron swojej powieści i podtrzymuje to zainteresowanie do ostatnich stron. Co ciekawe pisarz czyni to mimo braku w "Królu z żelaza" pełnych rozmachu opisów bitew, czy choćby potyczek, są one ledwo wzmiankowane. Nigdy nie odczułam, że jest mi ich brak. Druon skupia się na emocjach swoich bohaterów, ożywia i uczłowiecza postaci historyczne. Wysnuwa z suchych przekazów kronikarskich fascynującą opowieść.

Mnogość postaci zapełniających karty "Króla z żelaza", a w szczególności ich imiona, początkowo wywołują ból głowy i sprawiają, że czytelnik może być zagubiony. Na szczęście z czasem coraz łatwiej odnaleźć się w plątaninie imion i ich koneksji, czemu bardzo pomaga zamieszczony na końcu książki indeks nazwisk pojawiających się w powieści osób wraz z objaśnieniami. Książkę czyta się bardzo dobrze, jest jak wyśmienita uczta, łechcąca podniebienie wyszukanymi potrawami. Druon sprawia, że po zamknięciu "Króla z żelaza" czytelnik odczuwa ogromną potrzebę sięgnięcia natychmiast po kolejną część cyklu. Czego nie omieszkałam się uczynić.

Link do opinii
Avatar użytkownika - Febra
Febra
Przeczytane:2014-09-16, Ocena: 5, Przeczytałam, 52książki/2014,
XVII wieczna Francja pod panowaniem Filipa IV pięknego to kraj żyjący w okresie, gdy od dłuższego czasu nie było wojen, król zmusił papieża do przeprowadzki do Avinionu, oddzielił władzę świecką od kościelnej, wzmocnił mieszczan, osłabił feudałów i walczył o zapełnienie skarbca. Historia rozpoczyna się w momencie,gdy nadchodzi kres templariuszy - wielki mistrz ginie na stosie i tuż przed śmiercią przeklina papieża, króla i strażnika pieczęci. Jasno ukazane sąpowiązania Angli i Francji oraz podwaliny wojny stuletniej. Aw wszystko to wśród intryg, miłości, zdrad, zawiści, ambicji, małej i wielkiej polityki, które są udziałmem bohaterów różnych stanów. To pierwszy tom cyklu "Królowie przeklęci" - zaciekawia i zachęca do czytania następnych.
Link do opinii
Avatar użytkownika - Mirania
Mirania
Przeczytane:2014-08-15, Ocena: 5, Przeczytałam, 52 książki w 2014,
,,Król z żelaza" to powieść krótka, tętniąca problemami, mroczna i treściwa. Jej niebagatelnym atutem jest oszczędny, barwny język, wielość wątków i świetnie - w bardzo prosty, logiczny, klarowny sposób - zobrazowane mechanizmy zdobywania władzy (politycznej oraz finansowej) wraz z ich konsekwencjami dla życia społeczeństwa. Akcja rozpoczyna się w ostatnich dniach procesu templariuszy, we Francji, w 1314 roku. Prowincjał zakonu i wielki mistrz, wycieńczeni torturami i siedmioletnim uwięzieniem, absolutnie nie zgadzają się ze stawianymi im zarzutami. Król posyła ich na stos. Jakub de Molay w ostatnich sekundach życia rzuca klątwę na papieża, króla oraz strażnika pieczęci. Grozi, że zginą w ciągu roku, ich rodziny zaś będą przeklęte przez trzynaście pokoleń. Papież umiera po miesiącu, a na władcę i strażnika pada blady strach... Z lekcji historii wiemy, że obydwaj panowie również dokonają żywota w ciągu roku. Druon stawia pytanie: czy te zgony rzeczywiście były efektem działania ponadzmysłowych sił? A może zaistniały przypadkiem? Czy były wynikiem chorób? A może spisków, zdrad i politycznych gier? W pewnym sensie ostatnie słowa Jakuba znajdują swe rzeczywiste odzwierciedlenie już w chwilę po jego śmierci. Od tego momentu bohaterowie zdają się podświadomie zmierzać do samozagłady i najprawdopodobniej pociągną za sobą francuskie społeczeństwo. Jak klątwa Jakuba odbije się na poszczególnych potomkach Filipa IV Pięknego? Ile tragedii będzie wiązało się z mrocznymi przepowiedniami, rzuconymi spośród płomieni, a ile będzie efektem złej woli, zepsucia, bezmyślności?
Link do opinii
Avatar użytkownika - Vanillivi
Vanillivi
Przeczytane:2011-07-07, Ocena: 6, Przeczytałam,
Fascynująca powieść historyczna
Link do opinii
Avatar użytkownika - martagieks
martagieks
Przeczytane:2011-06-07, Ocena: 5, Przeczytałam,
Seria o "Królach przeklętych" to już światowa klasyka, która oparła się upływowi czasu. Uwielbiam takie opowieści o historii.
Link do opinii
Avatar użytkownika - kylcia
kylcia
Przeczytane:2017-06-04, Ocena: 5, Przeczytałam, Mam, 52 książki 2017,
Avatar użytkownika - Twiggy
Twiggy
Przeczytane:2016-12-14, Ocena: 6, Przeczytałam, 52 książki 2016,
Avatar użytkownika - marysilver
marysilver
Przeczytane:2016-04-28, Ocena: 3, Przeczytałam,
Avatar użytkownika - ewia101
ewia101
Przeczytane:2016-01-30, Ocena: 5, Przeczytałam, 52 książki 2016, Mam,
Inne książki autora
Królowie przeklęci. Tom 6: Lew i lilie
Maurice Druon0
Okładka ksiązki - Królowie przeklęci. Tom 6: Lew i lilie

Szósty tom bestsellerowego cyklu „Królowie przeklęci” to opowieść o niszczycielskiej sile ludzkich ambicji, żądzy władzy i zemsty. Wraz ze...

Królowie przeklęci. Tom 1
Maurice Druon0
Okładka ksiązki - Królowie przeklęci. Tom 1

W pierwszym tomie nowego – trzyczęściowego – wydania cyklu „Królowie przeklęci” znajdziesz powieści „Król z żelaza”...

Recenzje miesiąca
Sankofa. Nie zmarnuj życia
Tomasz Gaj OP, Magdalena Pajkowska
Okładka książki - Sankofa. Nie zmarnuj życia
Elementarz dla rodziców
Jacek Mycielski
Okładka książki - Elementarz dla rodziców
Pensjonat pod Świerkiem
praca zbiorowa
Okładka książki - Pensjonat pod Świerkiem
Frida Kahlo prywatnie
Suzanne Barbezat
Okładka książki - Frida Kahlo prywatnie
Detektyw Bzik
Anna Paszkiewicz
Okładka książki - Detektyw Bzik
Pokaż wszystkie recenzje
Reklamy