Na tle surowego, sugestywnie odmalowanego pejżażu XIV-wiecznej Norwegii rozgrywa się namiętny romans siedemnastoletniej złotowłosej Krystyny, córki właściciela dworu w dolinie Gudbrand, i lekkomyślnego Erlanda, którego dziewczyna poślubia wbrew woli ojca. Główna bohaterka to kobieta o wyrazistej osobowości, niezwykle uczuciowa, łatwo ulegająca zmysłowym popędom, a jednocześnie dążąca do doskonałości. W pierwszej części powieści towarzyszymy jej w latach dzieciństwa i młodości, a w dwóch następnych - poznajemy kolejne etapy życia Krystyny.
Wydawnictwo: Świat Książki
Data wydania: 2024-12-06
Kategoria: Literatura piękna
ISBN:
Liczba stron: 1022
Tytuł oryginału: Kristin Lavransdatter
Język oryginału: norweski
Tłumaczenie: Wanda Kragen
Zbiór legend o królu Arturze i jego towarzyszach. Zebrane zostały przez Sigrid Undset, doskonałą pisarkę skandynawską....
Pani Marta Oulie (Fru Marta Oulie), wydana w 1907 roku debiutancka powieść Sigrid Undset (1882-1949), jednej z najważniejszych pisarek norweskich i laureatki...
Przeczytane:2026-09-14, Ocena: 5, Przeczytałam, 2026,
Zrobiła na mnie największe wrażenie nie jako powieść historyczna, choć rekonstrukcja średniowiecznej Norwegii jest imponująca, lecz jako opowieść o kobiecie. Przez ponad tysiąc stron to właśnie jej życie pozostaje w centrum: miłość, małżeństwo, macierzyństwo, relacje z rodzicami, prowadzenie gospodarstwa, starzenie się, odpowiedzialność za innych. Krystyna nie jest tłem dla ,,poważniejszych" męskich spraw, nie zostaje sprowadzona do roli kochanki, matki czy femme fatale. Jest pełnoprawną, wielowymiarową bohaterką, a jej codzienne życie zostaje potraktowane z rozmachem właściwym epopei.
Bardzo dobrze pokazany jest również jej związek z Erlendem. Od młodzieńczej fascynacji i namiętności, przez rozczarowanie, konflikty, wzajemne krzywdzenie się, aż po późniejsze rozpoznanie, że mimo wszystko była między nimi prawdziwa miłość. Undset nie proponuje ani romantycznej bajki, ani prostego moralitetu. Erlend jest niedojrzały, impulsywny i nieodpowiedzialny, ale Krystyna także nie jest łatwą partnerką. Jej skłonność do gromadzenia urazów, samokarania i ciągłego rozliczania siebie oraz innych zatruwa część ich wspólnego życia.
I właśnie tutaj pojawia się mój największy problem z tą powieścią. Podstawowy konflikt wewnętrzny Krystyny poznajemy bardzo wcześnie, a kolejne dziesięciolecia często przynoszą jego kolejne warianty. Krystyna nie potrafi sobie wybaczyć własnych wyborów. Zawiodła ojca -- choć on sam nie nosi wobec niej trwałego żalu. Później znajduje kolejne powody, żeby uważać się za niewystarczająco dobrą żonę, matkę czy chrześcijankę. Jakby nigdy nie potrafiła powiedzieć sobie: wtedy byłam bardzo młoda, dokonałam takiego wyboru, poniosłam jego konsekwencje, ale nie muszę karać się za niego do końca życia.
Psychologicznie jest to bardzo wiarygodne. I właśnie dlatego tak mocno działa również dzisiaj. Zmieniły się normy, zmieniły autorytety, ale niekoniecznie sam mechanizm. Współczesna kobieta może już nie mierzyć siebie średniowiecznym ideałem dobrej chrześcijanki, ale równie łatwo może próbować jednocześnie być idealną matką, partnerką, pracownicą, gospodynią, przyjaciółką, kobietą dbającą o siebie i rozwijającą się. Rezultatem nie musi być religijne poczucie winy. Wystarczy permanentne przekonanie: ciągle jestem nie taka, jak powinnam.
Dlatego Krystyna jest dla mnie bardziej współczesna, niż początkowo sądziłam. Ma ogromne serce dla innych, ale zaskakująco mało dla samej siebie. Potrafi pomagać, opiekować się, brać odpowiedzialność, działać w sytuacjach kryzysowych. Trudno mi więc widzieć w niej ,,pychę", o której często mówi się w interpretacjach tej powieści. Jeżeli już, można ją rozumieć bardzo specyficznie: jako niezdolność przyjęcia przebaczenia i pogodzenia się z własną niedoskonałością.
Najbardziej przeszkadzał mi więc nie sam portret Krystyny, lecz kierunek, w którym momentami prowadzi nas Undset. Jej religijny system wartości podpowiada interpretację w kategoriach samowoli, winy, pokory i pojednania z większym porządkiem. Mnie znacznie bardziej interesuje coś innego: tragizm kobiety, która przez większość życia nie potrafi zaakceptować samej siebie. Dlatego widzę jej historię jako opowieść o człowieku, który dojrzewa pod wieloma względami, ale nie potrafi nauczyć się jednej rzeczy: łagodności wobec siebie.
Kiedy przestałam podążać za religijną interpretacją podsuwaną przez Undset, ta powieść stała się dla mnie znacznie ciekawsza. Można nie zgadzać się z odpowiedzią autorki, a jednocześnie uznać pytania, które stawia, za niezwykle trafne. Jak żyć z konsekwencjami dawnych wyborów? Jak nie zamienić odpowiedzialności w wieczne oskarżanie siebie? Jak nie przenosić własnej surowości na ludzi, których kochamy? I jak przestać porównywać siebie z wyobrażeniem o tym, kim powinniśmy być?
Dlatego ostatecznie oceniam powieść wyżej, niż sądziłam w trakcie lektury. Nadal uważam, że jest za długa, powtarzalna i momentami przytłoczona religijnym sposobem interpretowania ludzkiego życia. Ale Krystyna jest bohaterką naprawdę znakomitą, jej małżeństwo z Erlendem opisano z ogromną psychologiczną wnikliwością, a sama powieść okazuje się zadziwiająco aktualna. Może nawet bardziej aktualna, niż chciałaby sama Undset.