Mroczna Wieża. Tom 1. Roland

Wydawnictwo: inne
Data wydania: 2010-09-24
Kategoria: Fantasy/SF
ISBN: 978-83-6578-131-4
Liczba stron: 320
Dodał/a książkę: Autor X

Ocena: 4.69 (29 głosów)

Na jałowej, spieczonej ziemi, przypominającej planetę po apokaliptycznej zagładzie czy jeden ze światów równoległych, istniejących obok naszego, pozostały tylko ślady dawnej upadłej cywilizacji. Ten złowrogi świat przemierza Roland, ostatni z dumnego klanu rewolwerowców, ścigając człowieka w czerni, który posiadł tajemnicę Wieży - mistycznego miejsca, gdzie być może uda się rozwiązać zagadkę czasu czy przestrzeni. Podczas wędrówki musi stawić czoła opętanej kapłance: spotyka szalonych osadników, gadającego kruka, zamieszkujące podziemia mutanty oraz pochodzącego z Ziemi chłopca, Jake`a.

Kup książkę Mroczna Wieża. Tom 1. Roland

Polecana recenzja

Avatar użytkownika - agoosiaczek
agoosiaczek
Przeczytane:2013-02-22, Ocena: 5, Przeczytałam, 52 książki 2013, Mam,
Każdy pisarz marzy o tym, aby – prędzej czy później – stworzyć dzieło swojego życia, monumentalną powieść lub też całą serię, będącą najdorodniejszym okazem w całym dorobku artystycznym. Nie inaczej rzecz się miała z samym "mistrzem horroru". O motywach, jakie nim kierowały, inspiracjach i procesie powstawania Mrocznej Wieży Stephen King pisze we wstępie i przedmowie, zamieszczonych w przejrzanej i poprawionej wersji pierwszego tomu jego najgłośniejszego cyklu powieściowego. Dowiadujemy się z owego wstępu, że zamierzeniem autora było stworzenie powieści przesyconej Tolkienowskim poczuciem misji i magii i umieszczonej na prawie absurdalnym tle majestatycznego Dzikiego Zachodu Sergia Leone. Mroczna Wieża opiera się zatem na trzech (a warto przypomnieć, że trójka to liczba mistyczna) filarach: Władcy Pierścieni Tolkiena, filmie Sergia Leone Dobry, zły i brzydki oraz na XIX-wiecznym poemacie Roberta Browninga Sir Roland pod Mroczną Wieżą stanął. Przy czym można pokusić się o stwierdzenie, że utwór Browninga odgrywa rolę najważniejszą, stanowiąc bezpośrednią inspirację.   King pisał cykl przez trzy dekady, skompletowanie całego cyklu mi zajęło co najmniej 6 lat. Bodźcem, który zadecydował o ukończeniu pisania, był wypadek, jaki przydarzył się pisarzowi – podczas rekonwalescencji doszedł on do wniosku, że nie może pozostawić Mrocznej Wieży w zawieszeniu.    Zostajemy ...
(czytaj dalej)

Polecana recenzja

Avatar użytkownika - kalina
kalina
Przeczytane:,
Wyobraźmy sobie świat, który używając języka bohaterów "poszedł naprzód", czyli... kompletnie się zdegenerował. Czas zaczyna się powolutku rozregulowywać. Mimo braku elektrowni atomowych część ludzi zmieniła się w potworne, niejednokrotnie agresywne mutanty. Inteligentne maszyny - kiedyś duma i dowód na potęgę cywilizacji - albo się popsuły, albo wymknęły się spod kontroli i zaczęły być groźne dla człowieka. To nie jedyne zagrożenia. Świat ten bowiem nie jest zamieszkały tylko przez ludzi. W różnych miejscach czają się demony. Nie brakuje też czarnoksiężników i wiedźm. Przez taki właśnie nieprzyjazny świat, przez rozpaloną słońcem pustynię, podąża Roland. Jego serce potrafi być równie bezlitosne jak słońce pustyni. Nie zadrży mu ręka, kiedy trzeba zastrzelić wroga. Jest ostatnim z dumnego klanu rewolwerowców (żeby stać się prawdziwym rewolwerowcem, musiał przejść bezwzględną tresurę pod okiem mistrza i równie okrutną próbę końcową). Jednak nie zabijanie jest jego głównym celem. Marzeniem jego życia jest dotarcie do tajemniczej Mrocznej Wieży stojącej w centrum wszystkiego - na zbiegu promieni podtrzymujących wszystkie równoległe światy. Być może wskazówek pomocnych w dotarciu tam jest w stanie mu udzielić tajemniczy człowiek w czerni - jeden z czarnoksiężników o wielkiej mocy. Roland podąża więc uparcie jego śladem. W tej wędrówce ...
(czytaj dalej)

Opinie o książce - Mroczna Wieża. Tom 1. Roland

Avatar użytkownika - Northman
Northman
Przeczytane:2017-09-11, Ocena: 6, Przeczytałem, Mam,

"Człowiek w czerni uciekał przez pustynię, a rewolwerowiec podążał w ślad za nim"...

Te słynne słowa to początek dzieła będącego opus magnum autora, który rozpala czytelniczą wyobraźnię od dobrych kilkudziesięciu lat. Autora, który głównie z powodzeniem straszy, przeraża, lecz... nie tym razem. "Mroczna Wieża" to coś całkiem odmiennego od tego, do czego King nas przyzwyczaił.

"Roland" ukazał się po raz pierwszy w 1982 roku. W 2003 roku przeszedł dokonaną przez Kinga korektę, dziś natomiast dostajemy do ręki wydanie w kształcie z 2003 roku, wzbogacone o opowiadanie "Siostrzyczki z Elurii" (które pierwotnie ukazało się w zbiorze opowiadań "Wszystko jest względne"). Moim zdaniem dodanie tu tego opowiadania - o wydarzeniach de facto sprzed akcji "Rolanda" - jest trochę bez sensu, nie pasuje bowiem do reszty książki (dodano je w dodatku na sam koniec, po zakończeniu właściwej fabuły)... ale niech tam... Skoro jest, to niech jest ;)

Pierwszy tom sagi w wersji przed i po dokonanej przez Stephena Kinga korekcie z 2003 roku to tak naprawdę dwie dość mocno różniące się od siebie książki. Wersja sprzed 2003 roku jest dużo cięższa w odbiorze (lecz to w dalszym ciągu bardzo dobra książka). Wielu czytelników jest zdania, że ciężko jest przebrnąć przez ten tom, i... w pewnym stopniu się z tym zgadzam. Jednak toporny czy nie, pierwszy tom sagi, w swej pierwotnej wersji, jest w dalszym ciągu początkiem mrocznej i wyboistej drogi Rolanda ku jego przeznaczeniu. Nieważne wszakże w jakiej wersji, pierwszy tom sagi jest zdecydowanie... najbardziej ponury i tajemniczy. Znajdujemy w nim najwięcej pytań bez odpowiedzi, ale w końcu pierwszy tom to tylko pierwszy krok do celu - celu, którym jest Mroczna Wieża w centrum odległego Can'-Ka No Rey... Dokonana przez Kinga w 2003 roku korekta tomu zdecydowanie dobrze mu zrobiła. Jak pisał sam autor, wcześniej "Roland" był najbardziej oderwaną od reszty częścią cyklu, a po dokonanych poprawkach stał się w końcu - również według mnie - pełnoprawną częścią większej całości.

O czym tak naprawdę jest ten tom? Troszkę o Rolandzie i jego przeszłości, po trosze o jego misji, lecz przede wszystkim o pełnej mroku, ciszy i o ścielących się za bohaterem, pełnej trupów, wędrówce przez postapokaliptyczny Świat Pośredni... wszystko w jednym celu: schwytania Człowieka w czerni, który jest odpowiedzialny zarówno za wszystkie nieszczęścia Rolanda, jak i za to, czym stał się jego świat... Jest też Jake, chłopiec z naszego, współczesnego świata... niczym przybrany syn, którego poświęcenie w swoistej ofierze... dla Wieży... zależy tylko od Rolanda... są więc też trudne, bolesne wybory postawione przed Rolandem i decyzje, w których, nieważne za jaką cenę... wybiera Wieżę. Na końcu zaś mamy konfrontację z Człowiekiem w czerni... która wcale wszystkiego nie wyjaśni. Przeciwnie - zostawi ona jeszcze więcej pytań bez odpowiedzi niż wcześniej. "Roland" to także wstęp do czegoś... co na przestrzeni ośmiu tomów jest jednym wielkim... rollercoasterem :) Zmiksowania "Władcy Pierścieni", "Powrotu do przyszłości", westernów, świata postapo przenikającego się z naszą rzeczywistością nie da się bowiem nazwać inaczej, niż szaloną jazdą bez trzymanki :) A to dopiero pierwszy tom! :) ...

Czym zaś jest sama Wieża?... Nie wiemy tego po tym tomie na pewno... Wiemy tyle, że jest centrum wszystkiego. Że jest niezwykle ważna i że coś jej grozi... Jest szalenie ważna dla wszystkich światów, tych jest bowiem nieskończenie wiele... Jak bowiem stwierdził pod koniec książki Jake: "Idź więc. Są światy inne niż ten"... O tak, są... jak kolejne pytania bez odpowiedzi...

Odpowiedzi zaś... są w kolejnych tomach. Warto je poznać. A w niektórych przypadkach, po lekturze tego tomu... poznać je po prostu trzeba, czuje się ku temu niepowstrzymany, wewnętrzny przymus ;) ... Prawda jest bowiem taka, że po "Rolandzie" albo się tę sagę pokocha, albo o niej zapomni (i to z niesmakiem). Może nawet znienawidzi się ją za to, że jest tak bardzo różna od tego, co poza nią napisał Mistrz Grozy. Ja ją pokochałem. Dla mnie "Mroczna Wieża" to, obok "Miasteczka Salem", najlepsza rzecz jaką King kiedykolwiek napisał. Tak bardzo odmienna od reszty jego książek... tak, zgoda. Jednak ta opowieść ma w sobie moc. I to ogromną!

Gorąco polecam!

Dziękuję Wydawnictwu Albatros za egzemplarz recenzencki.

Recenzja znajduje się także na moim blogu:
https://cosnapolce.blogspot.com/2017/08/roland-stephen-king.html

Link do opinii

Nastał ten sądny dzień, ten magiczny dzień, w którym przekonałam się do twórczości Stephena Kinga. Chociaż to chyba za dużo powiedziane. Po mało porywającym Joyland, po nużącym Lśnieniu, postanowiłam porzucić na chwilę grozę w wykonaniu tego autora i sięgnęłam po pierwszy tom Mrocznej Wieży, porównywanej do dzieł Tolkiena. I jestem w stanie szczerze napisać, że ta powieść Kinga przypadła mi do gustu. Naprawdę. Choć to zaledwie początek i jestem na pierwszym etapie drogi, to chętnie zrobię kolejny krok i zapoznam się z kolejnymi przygodami Rolanda. Ale zanim to nastąpi, to może co nieco o tej części…

Akcja rozgrywa się w ponurym, postapokaliptycznym świecie, zamieszkiwanym przez różnego rodzaju stworzenia, od wampirów zaczynając, na mutantach kończąc. Roland Deschain, ostatni z niesamowitego rodu rewolwerowców, przemierza miasta i krainy w poszukiwaniu człowieka w czerni. Jest przekonany, że zna on tajemnicę Mrocznej Wieży, centrum wszystkich światów. Być może to tam można odkryć zagadkę istnienia, zagadkę czasu i przestrzeni. Roland liczy na to, że wyciągnie z człowieka w czerni wszelkie informacje o Mrocznej Wieży, ale czy na pewno jest to możliwe? Czy w ogóle uda mu się go schwytać?

Chciałabym napisać, że ta książka spodobała mi się dlatego, że jest w niej wszystko to, co lubię w dobrej literaturze. Ale stop! Przecież horrory i grozę też lubię, a jednak czytając Lśnienie kilka razy przysnęłam. No to o co tutaj chodzi? Nie mam pojęcia, naprawdę. Może o to, że w grozie mam większe wymagania, naprawdę musi być to coś mocnego i konkretnego, mam dosyć wyjątkowe podejście do tematu, dlatego wiele potrzeba, aby mnie w tym gatunku zadowolić. Z fantastyką jest łatwiej, bo tam nie muszę czuć się aż tak pobudzona. Wystarczy mi wciągająca historia, dobre odwzorowanie realiów świata, w którym rozgrywa się akcja oraz konkretny bohater, z którym będę w stanie się zaprzyjaźnić. I w przypadku Mrocznej Wieży wszystkie te 3 elementy zostały spełnione.

Świat, który tutaj stworzył King jest dosyć osobliwy. To połączenie fantastyki i postapokalipsy, bardzo ciekawe i oryginalne, zdecydowanie trafiające w mój gust. Czuję, że to zaledwie początek, bo pierwsze tomy mają to do siebie, że ich celem jest wprowadzenie nas do czegoś większego, więc liczę na to, że zaprezentowana tutaj wizja urzeknie mnie jeszcze bardziej. Fabuła? Interesująca. Akcja toczy się dosyć umiarkowanym tempem, ale wytwarza się tutaj bardzo przyjemna atmosfera – lekka nutka tajemnicy i niebezpieczeństwa tylko ją podsyca i zdecydowanie działa na plus. Czuję się zaintrygowana motywem Mrocznej Wieży, podobnie jak i Roland. Rewolwerowiec jest bardzo ciekawą postacią, którą od razu polubiłam. To ciekawy charakter, z którym chętnie wybrałabym się w tę daleką podróż.

Historia przedstawiona w tej książce jest wielowątkowa. Poszukiwanie człowieka w czerni i chęć odkrycia tajemnicy istnienia to jedno, ale tak naprawdę pojawia się tutaj kilka wątków pobocznych, równie ciekawych, które razem tworzą spójną i logiczną całość. King świetnie kreuje swoich bohaterów, są bardzo realistyczni, podobnie jak i ich ogólny sposób bycia, postępowanie czy zachowanie w konkretnych sytuacjach. Co ciekawe, w tym całym połączeniu fantastyki i postapokalipsy, pojawia się nutka westernu, co było naprawdę czymś znakomitym! Uwielbiam takie klimaty, a okazuje się, że połączenie, które na pozór wydaje się być nieco ekscentryczne, może być naprawdę urzekające i świetnie pokazane.

Bardzo się cieszę, że nie zrezygnowałam z próby porozumienia się z tym autorem tak szybko. Mogłabym przegapić wtedy szansę na naprawdę dobrze zapowiadający się cykl. A kto wie, może i kiedyś przekonam się do grozy w jego wykonaniu, może po prostu muszę znaleźć odpowiedni dla siebie tytuł. W końcu różne są gusta! Ale jedno jest pewne, Mroczna Wieża naprawdę mi się spodobała! Doskonała przygoda u boku Rolanda… A to dopiero początek! I jestem niezmiernie ciekawa, co czeka nas dalej!

Link do opinii
Avatar użytkownika - 3dytka1
3dytka1
Przeczytane:,
„Roland” to pierwsza część serii „Mroczna wieża”, stanowiącej dzieło życia autora. Wydawnictwo Albatros (od którego otrzymałam tę powieść) pokusiło się o wznowienie cyklu, jego pierwszą część uzupełniając o opowiadanie „Siostrzyczki z Elurii”, przedstawiające przeszłość Rolanda, głównego bohatera. „Roland” to historia pełna tajemnic. Czytelnik może czuć się zagubiony słysząc określenia: Niska i Wysoka Mowa, Wieża, Wyrocznia, jądro egzystencji, ka – które przez długi czas pozostają dla niego niewiadomą. Pisarz jednak krok po kroku wprowadza nas w świat Rolanda, poznajemy jego przeszłość i stopniowo zaczynamy rozumieć o co chodzi w powieści. Nie wszystkie zagadki zostają wyjaśnione w pierwszej części tej serii, jednak zgłębienie historii Rolanda stanowi jedynie wstęp do poznania dalszej części tej 8-tomowej powieści. Historia toczy się na przemian wolno i spokojnie, to znów akcja nabiera tempa. Występuje w niej wiele ciekawych postaci: żywi i umarli, powolne mutanty. Ogromnie polubiłam Jake'a, którego rewolwerowiec spotkał na swej drodze. To historia o dużym potencjale, której podobno trzeba dać szansę, by się nią zachwycić. Opowiadanie „Siostrzyczki z Elurii” ogromnie mi się spodobało: ciekawe postacie, stopniowo rozwijająca się i wciągająca akcja oraz zaskakujące wydarzenia sprawiają, iż trudno oderwać się od książki choćby na chwilę. Jeśli chcecie dowiedzieć się więcej o wampirach – koniecznie sięgnijcie po to opowiadanie. Całość mojej recenzji dostępna jest na blogu http://mamuskoweroznosci.blogspot.com/2017/08/roland-stephena-kinga-swoisty.html
Link do opinii

Po spalonej słońcem pustyni, w dziwnym, jakby wymarłym Świecie Pośrednim kroczy

rewolwerowiec. Idzie przed siebie, podążając śladem wypalonych ognisk. Prowadzony przez instynkt, napędzany pragnieniem schwytania tajemniczego człowieka w czerni. Bohater z mozołem pokonuje kolejne kilometry i zastawione przez ściganego mężczyznę pułapki… 

 

Fabuła pierwszego tomu cyklu uchodzącego za opus magnum Stephena Kinga początkowo wywołała na mnie wrażenie niezwykle prostej, wręcz banalnej. Pierwsze zdanie tej powieści mogłoby stanowić idealne jej streszczenie „Człowiek w czerni uciekał przez pustynię, w rewolwerowiec podążał w ślad za nim”. Głównym motywem „Rolanda” jest wędrówka tytułowego bohatera mająca doprowadzić go do mężczyzny w czerni – jego śmiertelnego wroga, ale także człowieka zdającego się znać sekret Mrocznej Wieży (mistycznego miejsca stanowiącego ostateczny przystanek na drodze głównego bohatera). Leniwie toczącą się historię wędrówki Rolanda, do którego w pewnym momencie przyłącza się mały chłopiec urozmaicają fragmenty dotyczące przeszłości rewolwerowca – z założenia mają one pomóc czytelnikowi w zrozumieniu motywów kierujących bohaterem oraz przybliżyć tajemniczy świat wykreowany przez pisarza.

 

King buduje opowieść w niezwykle enigmatyczny sposób – lektura przynosi więcej pytań niż odpowiedzi. Otwarte zakończenie, w którym pisarz nagle urywa snutą przez siebie historię wywołuje irytację, zmuszając jednocześnie czytelnika do jak najszybszego sięgnięcia po kontynuację Widać, że pierwszy tom „Mrocznej Wieży” stanowi jedynie rozbudzające apetyt wprowadzenie do serii, o której pełną opinię można wyrobić sobie dopiero po przeczytaniu wszystkich tomów. Nie zachwyciła mnie monotonnie tocząca się akcja utworu, ale Kingowi udało się jednak uwieść mnie tą historią, rozbudzając przy tym autentyczne pragnienie sięgnięcia po kolejne tomy – może to zasługa westernowej otoczki i niesamowitego klimatu, który ostatecznie udało się zbudować autorowi, a może intrygująca budowa świata przedstawionego, który zdecydowanie chciałabym poznać lepiej.

 

Jestem zdecydowana ruszyć z Rolandem w dalszą drogę prowadzącą do Mrocznej Wieży.

Link do opinii
Avatar użytkownika - wkp
wkp
Ocena: 4, Przeczytałem,

WSPANIAŁY POCZĄTEK PODRÓŻY

Kiedy do kin wchodzi jakaś wysokobudżetowa produkcja oparta na książce, wśród wydawniczych nowości z miejsca pojawiają się wznowienia pierwowzoru czy tytuły okolicznościowe. Nie inaczej jest w przypadku „Mrocznej Wieży”, opus magnum Stephena Kinga, które podbija właśnie duże ekrany. I chociaż film spotkał się z bardzo chłodnym przyjęciem zarówno miłośników sagi, jak i nowych widzów, powieściowy pierwowzór wciąż zachwyca, rozpala wyobraźnię i porywa, a jego najnowsze wydanie wzbogacone zostało o opowiadanie, które dotychczas dostępne było tylko w zbiorach krótkich form – „Wszystko jest względne” czy „Legendy”.

Całość recenzji na moim blogu: http://ksiazkarnia.blog.pl/2017/08/25/mroczna-wieza-1-roland-stephen-king/

Link do opinii
Avatar użytkownika - Bookendorfina
Bookendorfina
Przeczytane:2017-08-23, Ocena: 4, Przeczytałam, Mam,

"Człowiek w czerni uciekał przez pustynię, a rewolwerowiec podążał w ślad za nim."

Największym atutem książki jest intrygujący klimat, fantastycznie odnalazłam się w nim kiedyś, podczas pierwszego spotkania, jak i teraz, po kilka latach, z wybrzmiewającymi jeszcze w pamięci poprzednimi wrażeniami. Frapująco, kiedy do fantasy wkradają się elementy thrillera, horroru, a w tym wypadku także westernu, powodującego, że powieść wyróżnia się nietuzinkowym pomysłem na mroczną i duszną atmosferę. Ziemska planeta, umęczona zagładą, katastrofami, dramatami i nieszczęściami, przyjmuje ponure, złowieszcze i niepokojące oblicze. Zamieszkują ją nieprzyjazne wróżki, zmutowane istoty, zatrważające potwory, złośliwe demony i poszukujące krwi upiory. Nie wiadomo, co spotka przekraczających mury miasta wędrowników, jakie pułapki i zagrożenia czyhają w ukryciu. Ciekawe i osobliwe zjawiska, wymykające się opartej na rozsądku i logice interpretacji.

Wszystko owiane wielką tajemnicą, która dopomina się rozszyfrowania, gdyż stanowi istotę istnienia świata i fenomenu życia. Wraz z Rolandem, ostatnim rewolwerowcem z rodu Elda, przemierzamy pustynne ziemie, niedostępne góry, pogrążone w grozie miejsca, aby dopaść uciekającego człowieka w czerni, który zdaje się trzymać w rękach klucz do wszelkich zagadek i niewiadomych. Autor interesująco nawiązuje do śladów minionych cywilizacji, zapominanej przez kolejne pokolenia wiedzy, dawnych zdobyczy nauki, które teraz okazują się zaledwie resztkami geniuszu i wyżyn inteligencji. Przygody ogarniętego obsesją Rolanda z Gilead potrafią trzymać w napięciu, wywoływać pożądane uczucie czytelniczego dreszczyku, wkręcić w śledzenie zadziwiającej akcji i niecierpliwe wyczekiwanie kierunku przebiegu scenariusza zdarzeń.

Chętnie poznajemy teraźniejszość przedstawianego świata, ale również z uwagą zagłębiamy się w powrotach Rolanda do przeszłości, przywoływanych wspomnieniach, znaczących postaciach i incydentach kształtujących opowieść. Narracja płynnie przeprowadza przez skoki w czasie, łatwo podążać ich tropem. "Roland" dzieło początkującego pisarza, otwiera epicką serię, obciążony jest zatem jeszcze niedopowiedzeniami w opisach przybliżanej rzeczywistości, niejasnościami w konstruowanej historii, ograniczoną liczbą wątków, czy zbyt małą głębią konstruowania sylwetek postaci. Tym niemniej, pozwala na przyjemne spędzenie czasu z książką, zapowiada fascynujące odkrywanie przygód w kolejnych odsłonach. Oprócz pierwszego tomu publikacja zawiera ciekawie prowadzone opowiadanie "Siostrzyczki z Elurii", które znakomicie się czyta. Stanowi wciągające uzupełnienie serii, zdecydowanie warto do niego zajrzeć, poznać jego mocny i ciemny koloryt.

bookendorfina.pl

Link do opinii

O cyklu Mrocznej Wieży mówi się dość dużo, dlatego postanowiłam wyrobić sobie własne zdanie.
Pierwszy tom "Roland" wprowadza nas w świat tytułowego bohatera, ostatniego rewolwerowca świata, który ściga człowieka w czerni Waltera. Walter z kolei podaje się za przyjaciela ojca Rolanda, a tak naprawdę działa w zmowie z Martenem, który jest potężnym czarownikiem.Następnie dowiadujemy się, że Rolanda wystawioną na ciężko próbę, który odkrywa, że jego matka została kochanką Martena. Nasz bohater poradził sobie dobrze z zaistniała sytuacją, bo ma tylko jeden cel - dotrzeć za wszelka cenę do Mrocznej Wieży. Jest to jego pewnego rodzaju obsesja.
Przy pewnym zajeździe nasz bohater poznaje chłopca - Jake'a, który został wepchnięty pod samochód przez Jacka Morta, który był kierowany siłami Waltera. I tak chłopiec ma swoje drugie życie w innym czasie u boku Rolanda, jednak nie trwa to długo, bo chłopiec umiera ponownie. Rewolwerowiec w końcu dopada człowieka w czerni, a ten przepowiada mu przyszłość za pomocą kart tarota. Karty wyraźnie pokazują trzy postacie: Więźnia, Władczynię Mroku i Śmierć. 
Warto napomnieć, że świat rewolwerowca jest powiązany z naszym światem, ale w jaki sposób to już nie będę zdradzać.
Pierwszy tom "Roland" nie był dla mnie zbyt ciekawy i trudno było mi wniknąć w ten świat. Praktycznie cały tom poświęcony jest pogoni za człowiekiem w czerni i przeplatany kilkoma ciekawszymi zwrotami akcji. Wiedziałam, że muszę przeczytać szybko, bo inaczej bym czytała książkę bardzo długo. I jakoś udało mi się przebrnąć. Jednak się nie zrażam i sięgnę po II tom cyklu "Mroczna Wieża" i mam nadzieję, że będzie dużo ciekawszy.

Recenzja została opublikowana również na moim blogu:
http://ksiazkowa-fantazja.blogspot.com/2013/01/roland.html

 

Link do opinii
Avatar użytkownika - Uleczkaa38
Uleczkaa38
Przeczytane:2015-05-06, Ocena: 6, Przeczytałam, 52 książki 2015,

Cykl "Mroczna wieża" Stephena Kinga,  zyskał już miano kultowego i klasycznego w literaturze fantasy. Niesamowity, wyniszczony  świat alternatywnej rzeczywistości i przemierzający go samotnie wędrowiec o imieniu Roland - ostatni z klanu rewolwerowców, zachwycił miliony czytelników na całym świecie, którzy z zapartym tchem wyczekiwali na kolejne odsłony epopei, jakich dotąd ukazało się siedem. Niepokojąca, zaskakująca i inna niż klasyczna forma powieści - to chyba najlepsze i najtrafniejsze uzasadnienie niezwykłej popularności tego cyklu, który wciąż rozpala serca i wyobraźnię kolejnych pokoleń czytelników.. Doskonałą okazją ku temu jest najnowsze wznowienie sagi Stephena Kinga przez wydawnictwo Albatros,  nakładem którego ukazała się pierwsza część cyklu - "Roland".

 

 Opowieść ta przenosi Nas na wyniszczoną i spaloną ziemię świata, o którym wiemy bardzo mało.. Przemierza go Roland, podążający za tajemniczym mężczyzną w czerni, który skrywa  odpowiedzi na wszelkie pytania rewolwerowca.. To walka z owym przeciwnikiem, piekłem pustyni i całą gamą niezwykłych postaci i dziwów, jakie przyjdzie Mu spotkać na swojej drodze.. Są to m.in. szaleni i niebezpieczni osadnicy, opętana kapłanka, potwory żyjące pod powierzchnią ziemi, gadający kruk i mały chłopiec.. 

 

 "Roland" to książka niezwykła, zarówno pod względem gatunkowym jak i treści, którą w sobie zawiera. Po pierwsze jest to wyjątkowe, skomplikowane, ale i ze wszech miar udane połączenie literatury przygodowej, fantastyki, horroru i czegoś na wzór egzystencjalnej przypowieści.. Po drugie jest to bardzo zróżnicowana historia, w której to początek jest zupełnie czymś innym, aniżeli jej środkowy i końcowy etap. Innym w niemalże każdym znaczeniu, gdyż oto pierwsze strony przypominają pasjonującą opowieść rodem z westernu, jej środek przywołuje z kolei skojarzenia z książką grozy, tak bardzo charakterystyczną dla późniejszych dokonań Kinga, zaś jej zakończenie to coś na wzór psychologicznej historii o ludzkim powołaniu, w której rzeczywistość i fikcja nawzajem się przeplatają. I co trzeba wyraźnie powiedzieć, nie jest to łatwa lektura, tak jak i również przyjemność z jej poznawania jest bardzo różna, w zależności od postępu w jej czytaniu.. Niemniej, jest to jedna z tych wyjątkowych pozycji w literaturze, która nie daje o sobie zapomnieć na bardzo długo po zakończeniu lektury, a i jej wartość zyskuje wówczas bardzo wiele w sercach i umysłach czytelnika..

 

 Wielką wartością, ale także i pewnym kłopotem tej książki, jest jej bardzo skomplikowany charakter. Oto bowiem zostajemy "wrzuceni" do nieznanego Nam świata, w któym jest jeden dobry bohater i jego antagonista - człowiek w czerni. To, co ich łączy, na czym polega ich wzajemna relacja, jakie motywy nimi kierują i o co tak naprawdę chodzi w tej pogoni - stanowi dla Nas wielką tajemnicę, której jedynie drobne fragmenty poznajemy w końcowych rozdziałach tej opowieści.  Oczywiście stanowi to dla Nas wielkie wyzwanie, intrygującą grę z autorem i sposobność do zadawania własnych pytań (co osobiście kocham w literaturze).., lecz jednocześnie jest to naturalne pole do popisu dla chaosu, bałaganu, zmęczenia i znużenia tą lekturą.. King jest Kingiem, i nigdy nie idzie w swej twórczości na kompromisy, zgoda. Jednak nie mogę oprzeć się wrażeniu, że to trochę nazbyt wysoko postawiona poprzeczka, zwłaszcza dla tych czytelników, którzy dotąd nigdy nie zetknęli się z tym cyklem. Moim skromnym zdaniem początek tej epopei nie jest idealny, a kolejne części cyklu znacznie go przewyższają.., co niewątpliwie jest związane właśnie w owym skomplikowanym charakterem tego "początku"..

 

 Na słowa uznania zasługuje z pewnością fantastyczny świat wykreowany na kartach tej opowieści, który z jednej strony tak bardzo przypomina Nasz własny, z drugiej zaś jest jego kompletnym, mrocznym i smutnym przeciwieństwem. To świat pustkowia, samotności, wszelakiej maści  zagrożeń, potworów, demonów, złych postaci.., w którym to człowiek stanowi zdecydowaną mniejszość. To świat palącego słońca, bezkresnych przestrzeni i śladów upadku dawnej cywilizacji.. Pytań o to  czym jest ów miejsce, może być mnóstwo.., podobnie jak i odpowiedzi. Czy to Ziemia przyszłości, jedna z jej alternatywnej wersji, czy też zupełnie obca planeta..? Tego autor Nam wprost nie mówi, co akurat w tym przypadku wydaje się być jak najbardziej trafnym krokiem, gdyż często pytania i niewiedza jest bardziej intrygująca, aniżeli prawda.. I chyba w tym przypadku tak właśnie się dzieje..

 

 Zazwyczaj w tym miejscu skupiam się na bohaterach omawianej książki, jednak w tym przypadku nie jest to prostym zadaniem. Z jednej strony mamy bowiem główną postać rewolwerowca - Rolanda, o którym wiemy bardzo mało..Z drugiej zaś mężczyznę w czerni, o którym wiemy jeszcze mniej.. I o ile w przypadku rewolwerowca poznajemy skąpą garść informacji o jego przeszłości, to w przypadku "czarnego charakteru, tak się nie dzieje.. Roland to ostatni z przedstawicieli Klanu Rewolwerowców - odważnych wojowników, którzy walczą ze złem. Jest to bardzo tajemniczy człowiek, który poświęcił całe swoje życie jednemu celowi, odnalezieniu Człowieka w Czerni i poznaniu tajemnicy Wieży.  Z pewnością nie jest to przykład 100%-ego pozytywnego bohatera, którego możemy polubić od razu. To trudna postać, która często irytuje, męczy, drażni.., a jednocześnie przyciąga Naszą ciekawość i uwagę.. Jeśli chodzi zaś o Człowieka w Czerni.., to dla Mnie jest  to uosobienie najczystszego zła, którego twarzy nie możemy tutaj poznać tak do końca, a która to wydaje się być jeszcze bardziej przerażającą, niż ta jaką tu widzimy.. To człowiek ( lub demon) o ogromnej mocy, władzy, sile.., który może uratować ten dziwny świat, jak i również unicestwić w nim wszystko to, co przetrwało.. I co by tutaj nie powiedzieć, to dawno już nie spotkałam w literaturze takiej pary głównych bohaterów, o których prawie nic nie wiemy, a jednocześnie są oni dla Nas tak bardzo interesujący, ciekawi, ważni..

 

 Styl.. Tutaj mam największe trudności, gdyż serce każe go chwalić i uznawać za wyjątkowy.., zaś rozum dyktuje Mi jak najgorsze epitety względem jego poziomu.. Oto bowiem jest to opowieść podana w bardzo prosty, momentami niedopracowany,  toporny sposób. Zdania nie mają logicznej konstrukcji, dialogi są sztuczne, zaś sam charakter toczenia narracji nie przekonuje.. Oczywiście wiem, że to jedno z pierwszych dzieł Kinga, która powstało przed 30-laty.. Niemniej, nie jest to przykład dobrej pracy pisarskiej, jaka to stała się wizytówką późniejszych dzieł mistrza grozy.. Z drugiej strony jednak czy tak właśnie nie miało być..? Czy styl ten nie miał być tak bardzo jałowy, skąpy, dziwny.., podobnie jak świat opisany w tej opowieści.. Nie znam motywów autora, dlatego też myślę iż interpretacja i wybór jednej z tych dwóch hipotez, powinna należeć indywidualnie do każdego czytelnika.. Ja osobiście obstaję przy tym, iż nie jest to dobry materiał, jak na możliwości Stephena Kinga..

 

 "Roland" to powieść, która może zachwycić lub też zniechęcić.. To książka wielu skrajności, począwszy od miejsca, bohaterów i akcji, a skończywszy na jej stylu. Niemniej ze swej strony mogę jedynie zaznaczyć, iż stanowi ona dopiero "preludium" do czegoś naprawdę wyjątkowego i wielkiego, czyli kolejnych 6 tomów tego cyklu. Dlatego też jestem zdania, iż naprawdę warto przebrnąć przez tę lekturę, gdyż następne części w pełni Nam to wynagrodzą. Ponadto powieść ta ma naprawdę wiele dobrych momentów, które w przypadku innego autora złożyły by się na świetną książkę, jedynie zaś w odniesieniu do Stephena Kinga powodują pewien niedosyt.. 

Link do opinii
Avatar użytkownika - Edyta_S
Edyta_S
Przeczytane:2015-06-15, Ocena: 5, Przeczytałam, Mam,
pełna akcji i przygód, trzymająca w napięciu, w żadnym momencie nie można było odczuć nudy czy niedosytu :)
Link do opinii
Avatar użytkownika - Maryanna
Maryanna
Przeczytane:2014-03-30, Ocena: 5, Przeczytałam,
Przeczytałam namówiona przez kogoś, kto jest fanem Kinga, a szczególnie jego cyklu "Mroczna wieża". Świat po totalnej zmianie, a może tylko równoległy do naszego? Podróż rewolwerowca trochę jak wędrówka przez życie - konieczność dokonywania wyborów, niełatwych, konieczność rozstawania się z bliskimi, odchodzenia, jeśli chce się dotrzeć do celu. Opowieść człowieka w czerni, którego ściga rewolwerowiec, niczym początek biblii. Mroczna mieszanka - King inny, niż ten którego znam. Nie do końca mnie zachwyca ten gatunek, ale sięgnę po tom II, żeby sprawdzić, jak będzie dalej.
Link do opinii
Avatar użytkownika - Sadu
Sadu
Przeczytane:2014-09-14, Ocena: 6, Przeczytałam, 52 książki 2014,
Tajemnicza pierwsza część znanego cyku "Mroczna Wieża". Rewolwerowiec wędruje przez pustynie śladem człowieka w czerni. W czasie tej wędrówki zatrzymuje się w różnych miejscach cofamy się w przeszłość by bliżej go poznać. Wszytko jednak wydaje się tajemnicze i nie do końca wyjaśnione. Poznajemy obsesyjne wręcz pragnienie rewolwerowca by dostać się do Mrocznej Wieży.
Link do opinii
Avatar użytkownika - slpablos
slpablos
Przeczytane:2013-09-18, Ocena: 6, Przeczytałem, 26 książek 2013,
Stephen King jest pisarzem wyjątkowym. O czym by nie pisał, jest to ciekawe i wciągające. Do Mrocznej Wieży zabierałem się długo, choć może nie tak długo jak autor do napisania kontynuacji pierwszego zdania Rolanda. Weird West, mit rycerski, Biblia, równoległe światy, wszystko to i jeszcze więcej w niesamowitej powieści. Czytanie tego cyklu jest drogą, niczym podążanie Rewolwerowca do Wieży.
Link do opinii
Avatar użytkownika - damonowa
damonowa
Przeczytane:2017-09-24, Ocena: 1, Przeczytałam, 52 książki 2017,
Avatar użytkownika - stokrotka__
stokrotka__
Przeczytane:2017-09-20, Ocena: 4, Przeczytałam,
Avatar użytkownika - Aksyd
Aksyd
Przeczytane:2017-04-26, Ocena: 4, Przeczytałam,
Avatar użytkownika - Sinister
Sinister
Przeczytane:2016-05-10, Ocena: 5, Przeczytałem, Przeczytane w 2016,
Inne książki autora
Dziewczyna, która kochała Toma Gordona
Stephen King0
Okładka ksiązki - Dziewczyna, która kochała Toma Gordona

Jest to historia kilku dni życia dziewięcioletniej dziewczynki imieniem Trisha. Niedługo po trudnym rozwodzie rodziców, opętana manią pieszych wycieczek...

Joyland
Stephen King0
Okładka ksiązki - Joyland

Jeden z najpopularniejszych pisarzy wszech czasów powraca! Devin Jones, student college'u, zatrudnia się na okres wakacji w lunaparku, by zapomnieć o...

Recenzje miesiąca
Sankofa. Nie zmarnuj życia
Tomasz Gaj OP, Magdalena Pajkowska
Okładka książki - Sankofa. Nie zmarnuj życia
Elementarz dla rodziców
Jacek Mycielski
Okładka książki - Elementarz dla rodziców
Pensjonat pod Świerkiem
praca zbiorowa
Okładka książki - Pensjonat pod Świerkiem
Frida Kahlo prywatnie
Suzanne Barbezat
Okładka książki - Frida Kahlo prywatnie
Detektyw Bzik
Anna Paszkiewicz
Okładka książki - Detektyw Bzik
Pokaż wszystkie recenzje
Reklamy