Owce, barany i gminne szykany

Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Data wydania: 2013-04-29
Kategoria: Obyczajowe
ISBN: 9788377851234
Liczba stron: 336
Dodał/a książkę: elibri

Ocena: 4.67 (3 głosów)

Nic w życiu nie dzieje się bez powodu. Utrata pracy, może domu, tajemniczy grób w ogrodzie, skryty pomiędzy krzakami porzeczek, nowi ludzie, starzy wrogowie, nowe kłopoty, stara tajemnica, skarb... a w końcu - nowe życie ze starą miłością. Co jeszcze może nas w życiu spotkać? Wszystko. 

Olka, lekko zakręcona artystka, której historię poznaliśmy w książce I po cholerę mi to było!, pomaga przyjaciółce Lukrecji w okiełzaniu dużego sadu i ogrodu. Podczas tych prac natrafiają na tajemnicze szczątki, których historia prowadzi do skarbu i zaskakujących odkryć, a one na zawsze zmienią postrzeganie zacnego dziadka Michała... Te wydarzenia wyznaczają oś intrygi, w którą zostaną wplątani mieszańcy spokojnej do tej pory wsi - policjant, ksiądz, zastępca wójta... A owieczka z barankiem? Te, jak gdyby nigdy nic, żyją sobie spokojnie w kuchni pod stołem...

Patron medialny: portal dlalejdis.pl

Kup książkę Owce, barany i gminne szykany

Opinie o książce - Owce, barany i gminne szykany

Avatar użytkownika - Alex9
Alex9
Przeczytane:2013-05-26, Ocena: 5, Przeczytałam, 52 książki - 2013, Mam,

Prowincja może być sielska i idylliczna, spokojna i pozwalająca na odetchnięcie po intensywnym życiu w mieście. Ale może mieć też oblicze bliższe rzeczywistości, jaką znamy z wielkich miast. Nuda jednak z pewnością nie zagraża mieszkańcom prowincji - szczególnie, kiedy z dnia na dzień okazuje się, że spokój, z którego słynie okolica, jakoś rzadko tu gości. Zamiast banału i przewidywalności - same niespodzianki. 

"Życzliwość" ludzka podobno nie zna granic. Przekonuje się o tym na własnej skórze Lukrecja, kierowniczka biblioteki, uwielbiana przez wszystkich. No, prawie przez wszystkich. To właśnie "prawie" leży u źródła jej problemów - nasza bohaterka zostaje bowiem zwolniona. Po latach oddanej pracy i wychowywania rzeszy czytelników taka niespodzianka może człowiekowi nieźle dopiec. Jeśli do tego dodać mocno prawdopodobną wizję utraty domu, wydaje się, że limit kłopotów się wyczerpał. Nasza bohaterka nie spodziewa się więc, że to dopiero początek niespodzianek, jakie zgotował dla niej los. Tymczasem jej przyjaciółka upatruje w zwolnieniu szansy - szczególnie, że niedawno była w podobnej sytuacji. Jest więc przekonana, iż nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Lukrecja zaś nie ma wyjścia i musi zmierzyć się ze wszystkim, co los jej zgotował.

A nie jest tego mało. Lukrecja szybko staje się tematem rozmów całej okolicy, a musi jeszcze wziąć się za odkrywanie rodzinnych tajemnic. Stara szkoła i dom rodzinny Lukrecji kryją ich wiele. Niektóre rzucają nowe światło na bliskich. Zbiory dziadka Michała okazują się dość specyficzne, chociaż cieszą się ogromnym zainteresowaniem nie tylko męskiej części znajomych. A jeżeli już mowa o tych ostatnich, to ktoś z przeszłości okazuje się świetnym towarzyszem w perypetiach ex-bibliotekarki, bo tych nie brakuje. W całą sprawę wplątany jest również miejscowy proboszcz oraz gminna władza, w takim towarzystwie zdarzyć się może wszystko, nawet odkrycie, iż gdzieś w pobliżu czeka rodzinny skarb. Trzeba jedynie odnaleźć go i to przed kimś, kto również okazuje zainteresowanie nim, okazując to nocnymi wykopaliskami na strychu Luci. Życie na prowincji okazuje się mało spokojne, za to obfitujące w wiele sensacyjnych wydarzeń.

Owieczka i baranek tylko przyglądają się spod stołu z kuchni wszystkiemu co dzieje się wokół nich ze stoickim spokojem. W końcu kto powiedział, że tylko obora jest miejscem właściwym dla nich? Lukrecjowe domostwo jest jedyne w swoim rodzaju i to, co niespodziewane często wydarza się właśnie w nim, dotyczy to także uczuć. We dwoje przecież łatwiej stawiać czoła, tylko należy słuchać rad przyjaciółki i czasem wprowadzić w życie wskazówki z jej książek!

Prowincja jest ostatnio modnym tematem, podobno napisano o niej wszystko i to w tonie rzewnym, sensacyjnym, obyczajowym oraz komediowym. Jak więc się ma historia zatytułowana "Owce, barany i gminne szykany" do tego faktu? Ano tak, że motyw ten miewa się dobrze i zostało w nim jeszcze wiele miejsca, szczególnie na fabułę z humorem i elementami sensacji oraz wyrazistymi bohaterami. Marta Osa nie obala obrazu sielanki z dala od dużych miast, za to przedstawia opowieść, która wcale nie jest nieprawdopodobna, a okoliczności przyrody są tłem dla postaci jakie wydają znajome. Po pierwsze ludzie, po drugie jak najbardziej realny drugi plan, a po trzecie wiele dobrego humoru splecionego z wnikliwymi spostrzeżeniami rzeczywistości i ludzkich natury. Prowincję można przedstawiać na wiele sposobów, a książka "Owce, barany i gminne szykany" to nie baśń o prostym życiu w idyllicznym otoczeniu, a historia o miejscu gdzie ludzie lubią czekoladę i konsekwencjach tego nałogu ;)

Link do opinii
Avatar użytkownika - bibliotekarkaB
bibliotekarkaB
Przeczytane:2013-05-14, Ocena: 4, Przeczytałam, 52 książki 2013,
Poprzednia książka autorki nie przypadła mi do gustu, więc z rezerwą podeszłam do "Owce, barany...". I miła niespodzianka. Lukrecja jest wdową po pięćdziesiątce, której nagle wali się świat: traci pracę, a wójt czyha na jej dom. Ale jak to w bajkach bywa ma oddaną przyjaciółkę, kochające dzieci i pojawia się książę. Banalna historia, ale napisana z werwą i humorem. Mimo "przesłodzenia" bardzo dobrze się czyta. Idealna na wakacje.
Link do opinii
Avatar użytkownika - jolantasatko
jolantasatko
Przeczytane:2015-08-25, Ocena: 5, Przeczytałam, 2015,
Inne książki autora
Róża, bratki i wariatki
Marta Osa0
Okładka ksiązki - Róża, bratki i wariatki

Róża po dramatycznych doświadczeniach spędza czas w pałacu wśród lasów i jezior. Przebywa tam wielu wrażliwców pokaleczonych...

Reklamy