Pijany z radości. Opowieść o życiu spełnionym

Wydawnictwo: Święty Wojciech
Data wydania: 2014-06-17
Kategoria: Literatura faktu
ISBN: 978-83-7516-674-3
Liczba stron: 140
Dodał/a książkę: czytam

Ocena: 4.17 (6 głosów)

Autor skłania nas do innego spojrzenia na niepełnosprawność, otwarcie mówiąc o swoich trudnych emocjach, ograniczeniach fizycznych i niezaspokojonych potrzebach. Ale jednocześnie daje świadectwo niezwykłej radości życia, gdyż czerpie z niego maksimum przyjemności i szczęścia, przede wszystkim dzięki rodzinie, pracy i swoim hobby.

Ta napisana z pasją, dynamiczna, pełna humoru i autoironii książka podniesie na duchu każdego, kto jest przygnębiony i zmaga się z rozmaitymi komplikacjami życiowymi, a także sprawi, że inaczej będziemy patrzeć na osoby niepełnosprawne – bez lęku, niepotrzebnego użalania się i poczucia winy, ale ze świadomością ich pełnego, bogatego człowieczeństwa.

Kup książkę Pijany z radości. Opowieść o życiu spełnionym

Opinie o książce - Pijany z radości. Opowieść o życiu spełnionym

Avatar użytkownika - aleksa6
aleksa6
Przeczytane:2015-04-19, Ocena: 1, Przeczytałam, 26 książek_2015,
To prawda, że Jean - Baotiste Hibon przedstawił inne spojrzenie na niepełnosprawność, że pełno tu pasji, humoru i dystansu. Ale to wszystko. Nie odnalazłam tutaj niczego więcej, a przecież jego historia jest taka poruszająca. Odniosłam wrażenie, jak by ktoś w skrócie - dosłownie w kilku zdaniach - powiedział "jestem niepełnosprawny". Zgubiło się gdzieś to pośród licznych odniesień do Boga. Co miało być celem tej książki? Próba przekazania historii nawrócenia i wychwalania Boga przez pozostałą fabułę? Nie to chciałam dowiedzieć się od autora. Książki poruszające temat niepełnosprawności, biorę do ręki ze szczególnym namaszczeniem. Mam bardzo wysokie oczekiwania. "Pijany z radości" ? Nie jest tą historią.
Link do opinii
Avatar użytkownika - joakrz1983
joakrz1983
Przeczytane:2014-12-10, Ocena: 6, Przeczytałam, 52 książki - 2014, Mam,
Jak odnaleźć pasję i radość życia? Czy łatwo jest pogodzić się z przeciwnościami losu i jak funkcjonować kiedy nawet lekarze odbierają nadzieję na pełną samodzielność? Na te pytania najlepiej może może odpowiedzieć Jean- Baptiste Hibon, który urodził się z dziecięcym porażeniem mózgowym, a lekarze już na samym początku skreślili jego szansę na swobodne poruszanie się, chodzenie tylko i wyłącznie o własnych siłach. Ten człowiek może Wam opowiedzieć, że sam na przekór tym prognozom, a wręcz im na złość robił i robi wszystko by żyć jak każdy pełnosprawny człowiek. Nie pozwala by ktoś, coś, schematy, stereotypy i bezduszne diagnozy pokrzyżowały jego plany. Jego założeniem było szczęśliwe życie i dokonał tego, jest "Pijany z radości". Najważniejsze, żeby się nie poddawać i z całych sił walczyć o swoje marzenia. Końcowa refleksja nie jest może oryginalna, ale jakże potrzebna.
Link do opinii
Na wstępie pragnę podziękować Wydawnictwu Święty Wojciech za udostępnienie egzemplarza do recenzji. Od pewnego czasu na rynku wydawniczym możemy zaobserwować wzrost nie medycznych publikacji dotyczących kwestii różnego rodzaju niepełnosprawności. Autorami są zazwyczaj właśnie osoby niepełnosprawne, które przybliżają społeczeństwu blaski i cienie swego nieco odmiennego lecz w żadnym razie, jak dowiadujemy się z niniejszych lektur, nie gorszego życia. Tym razem swoją historię przedstawia nam Jean-Baptiste Hibon, który choruje na MPD (Mózgowe Porażenie Dziecięce). Objawia się ono u niego między innymi zaburzeniami równowagi oraz mowy, co znacznie utrudnia mu codzienne funkcjonowanie... Mimo to mężczyzna od swoich najmłodszych lat nie poddaje się i na miarę swoich możliwości przeciwstawia się nękającym go zaburzeniom choć zaznaczyć należy, iż chwile zwątpienia również nie są mu obce. Z ogromną dozą szczerości, ale też nutką humoru opisuje on swoje życiowe perypetie rozpoczynając od narodzin poprzez dzieciństwo, lata szkolne, studenckie, aż do dnia dzisiejszego. Otwarcie nakreśla czytelnikowi swoje emocje, marzenia i pragnienia mówi także o tym, że droga do ich realizacji jest zazwyczaj kręta i wyboista lecz chociaż bywa trudno i nie zawsze udaje się zrealizować obrany cel to zawsze warto walczyć o siebie i żyć z pasją. Dowodem na słuszność takiego podejścia do życia niech będzie dla czytelnika fakt, iż obecnie Jean-Baptiste jest szczęśliwym mężem i ojcem. Mężczyzna pomimo swoich ograniczeń fizycznych realizuje się także na gruncie zawodowym osiągając na tym polu spore sukcesy. Jest to opowieść o pozytywnym uporze i harcie ducha... O miłości zaznanej w rodzinnym domu i wierze, która po ogromnym kryzysie stopniowo kiełkuje, aby w pełnej krasie odrodzić się na nowo. Jest to także historia wewnętrznej odwagi dwojga ludzi, którzy pomimo wszystko zdecydowali się ,,wypłynąć na szerokie wody" i stworzyć własną szczęśliwą przystań.
Link do opinii
Avatar użytkownika - martucha180
martucha180
Przeczytane:2014-07-26, Ocena: 3, Przeczytałam, 52 książki w 2014 r.,
Jean-Baptiste Hibon napisał książkę, w której opowiada o swoim życiu z niepełnosprawnością. A wszystko zaczęło się 18 XII 1972 roku, kiedy matka autora poczuła skurcze na miesiąc przed wyznaczonym porodem. Zabawne jest to, jak autor opisuje te chwile, kiedy odzywa się do czytelnika z łona matki. Lecz jego przyjście na świat było dramatyczne. Okazało się, że wokół jego szyi trzykrotnie okręciła się pępowina. A za przyczynę Jean podaje... skoki na trampolinie w brzuszku mamy! Poczucia humoru i dystansu do świata oraz choroby na pewno autorowi nie można odmówić. Jednak niedotlenienie mózgu w czasie porodu spowodowało niepełnosprawność. Jean choruje na MPD - mózgowe porażenie dziecięce, jest ,,eMPeDozaurem". Skutki MPD to częste skurcze twarzy i brak koordynacji kończyn, przez co chłopiec miał problemy z zachowaniem pionowej postawy ciała i poruszaniem się, przez rodzinę zwany był Kiwaczkiem, a przez jednego z księży Skaczącym z radości. Ale rodzice chłopca i on sami walczyli z chorobą i niepełnosprawnością. Jean stopniowo pokonuje kolejne bariery na swej drodze - uczy się chodzić, w wieku 15 lat potrafi zasznurować buty, opanowuje jazdę na rowerze i zdaje na prawo jazdy. Kosztuje go to kilka siniaków czy złamanie nogi, ale się nie poddaje. Jednak przychodzi okres załamania, pojawiają się samobójcze myśli. Matka Jean'a namawia go do spotkania z księdzem. Nie wychodzi to za dobrze, bunt przeciwko Bogu jest niejako uzasadniony, ale do czasu... Kilka miesięcy później chłopak trafia na obóz pionierki, na którym każdy pionier musi wyruszyć na 48-godzinną samotną misję. Jean zostaje zawieziony do wspólnoty religijnej. Od tego momentu życie Jena nabiera nowych kształtów, kolorów - uświadamia sobie fakt, że przecież on żyje i zawdzięcza to właśnie Bogu, odkrywa Boga. Uświadomienie sobie niepełnosprawności powoduje, iż staje się ona dla niego trampoliną do odnalezienia własnej tożsamości. Jak każdy młody mężczyzna Jean próbował nawiązać bliższe kontakty z kobietami, ale zawsze dostawał kosza. Nawet napisał list w tej intencji do św. Józefa. I widocznie poskutkowało, skoro był ślub i narodziny synka. Opowieść o życiu z MPD skłania do refleksji nad własnym życiem i nad religią, wiarą w Boga. W książce jest dużo cytatów z Biblii, wątków religijnych. Narracja pierwszoosobowa sprawia, że treść jest bardzo wiarygodna, tym bardziej iż okraszona została nutą humoru i autoironii. Autor szczerze opisuje swe życie - nic nie zataja, nie koloryzuje. Jest jak otwarta księga, z której z powodzeniem mogą czerpać osoby chorujące na MPD lub ich rodziny. Nie ma w książce "hurraoptymizmu", którym można byłoby wywnioskować z tytułu. Są tu refleksyjne i filozoficzne tony, zwłaszcza pod koniec, i to one sprawiają, że człowiek przestaje czytać, by zadumać się przez chwilę. A najważniejsze jest to, aby żyć nie MIMO niepełnosprawności, ale Z nią. I nauczyć się prosić...
Link do opinii
Avatar użytkownika - magda690
magda690
Przeczytane:2015-07-03, Ocena: 6, Przeczytałam, Wakajszyn,
Avatar użytkownika - inspired7
inspired7
Przeczytane:2015-06-23, Ocena: 5, Przeczytałam, 26 książek 2015, Mam,
Reklamy