Rubieże imperium. Kraniec nadziei. Tom 1

Wydawnictwo: Drageus Publishing House
Data wydania: 2015-01-19
Kategoria: Fantasy/SF
ISBN: 978-83-64030-43-7
Liczba stron: 400
Dodał/a książkę: czytam

Ocena: 4.67 (3 głosów)

W odległej przyszłości ludzie panują nad większą częścią ramienia Galaktyki. Jednak nie są to czasy pokoju. Dwie główne siły, Cesarstwo i Republika, wciąż toczą wojnę. Wrogie floty ścierają się, próbując przejąć kontrolę nad nowymi terytoriami i zasobami kosmosu. Kapitan Aidan Samuels, dowódca niszczyciela „Sirene”, musi wziąć udział w tajemniczej misji. Uwielbiany przez własną załogę, Samuels jest solą w oku przełożonych. To mistrz wszechświata w lekceważeniu regulaminów, co nie przeszkadza mu znakomicie wykonywać powierzonych zadań. Podczas wojny tacy ludzie są na wagę złota. Bo właśnie ktoś tego pokroju potrafi rzucić się w wir walki, ryzykując wszystko, a jednocześnie jest w stanie wyjść obronną ręką z największego niebezpieczeństwa. Co czeka grupę zadaniową floty cesarskiej w odległym rejonie kosmosu? Czy nieokiełznana natura Samuelsa będzie atutem, czy raczej przeszkodą podczas tej misji? Dynamiczne, plastycznie ukazane walki w przestrzeni, podstępy i tajemnice, przyjaźń i zdrada, szaleńcza odwaga i poświęcenie... Wszystko to można znaleźć na kartach pierwszego tomu trylogii Rafała Dębskiego „Rubieże imperium”. Atutem powieści są także – jak zwykle u tego autora – świetnie skrojone, tętniące życiem, krwiste postaci bohaterów.

Kup książkę Rubieże imperium. Kraniec nadziei. Tom 1

Polecana recenzja

Wspaniała przyszłość ludzkości, czyli wojna, wojna, wojna  Postęp postępuje nieubłaganie. Nawet stojąc na krawędzi wąwozu kryzysu, zawsze śmiało wykonuje wielki krok naprzód. Hegemonia Ziemska, bo tak nazwano swoiste porozumienie ponad podziałami, czyli Światowy Rząd, nie trwa długo. Dochodzi do rozbicia trochę większego niż dzielnicowe. Do podziału Hegemonii na Cesarstwo i Republikę, czyli elity mówiące głównie po hiszpańsku i te mamroczące zdecydowanie po angielsku, wszystkie zaś mające przed zamglonymi oczyma różne wizje dobrobytu swoich obywateli. No, tak to wygląda w skrócie, ale poza owym skrótem na razie niczego więcej nie dostajemy w kwestii historycznych racji i ahistorycznych procesów. Liczy się to, że wielki podział stał się faktem, wojna stała się faktem, a wraz z jakże skądinąd romantycznym podbojem naszej galaktyki i wojna w przestrzeni kosmicznej stała się... faktem. Fakty stały się po prostu faktami. Wojna potrzebuje... kogo? Oczywiście, uszystójcie, dzielnych wojaków! No, nie takich jak niemieccy spadochroniarze z sił specjalnych, którzy tak kochają życie i zdrowie, że ze względu na normy bezpieczeństwa nie mogą skakać przy zbyt wietrznej pogodzie. Takich żołnierzy wojna pażałsta nie ljubit. Uwielbia za to tych, którzy nie mają nic przeciwko zostaniu mięsem dział plazmowych, neutronowych, laserowych i owych. I o takich bohaterach ...
(czytaj dalej)

Opinie o książce - Rubieże imperium. Kraniec nadziei. Tom 1

Avatar użytkownika - mxf
mxf
Przeczytane:2015-01-28, Ocena: 5, Przeczytałem,
Wizja przyszłości wg Dębskiego fascynuje, bowiem na świat patrzymy nie okiem demokratycznego mocarstwa, które czerpie pełnymi garściami z wolnościowych doktryn USA, tylko podobnego na kształt socjalistycznego imperium zwanego Cesarstwem powstałym na bazie hiszpańsko-portugalskiej supremacji. Cesarstwo przenosi do przyszłości najgorsze wzorce choćby imperium kolonialnego Hiszpanii - czyli niemal fanatyczną religijność, inkwizycję - w tym przedstawiciela kościoła - oficera religijnego, który na bieżąco ocenia zgodność decyzji dowódcy jednostek z jedyną słuszną linią polityczną władcy. Informacji na temat owego Cesarstwa jest jednak niewiele. Mnie się kojarzy ono z wieloma totalitarnymi lub monarchistycznymi imperiami znanymi z historii Ziemi. Liczę na to, że w kolejnych tomach poznamy je [Cesarstwo] bliżej - tak samo jak Republikę. Zauroczyła mnie warstwa plastyczna tej całej opowieści. Już sam fakt wplecenia w fabułę wybiegającą daleko w przyszłość mocarstwa bazującego na przestarzałych schematach kulturowych zafascynowała mnie. Do tego wizja wszechświata, w którym poza ludźmi nie ma żadnych innych gatunków, a oba istniejące mocarstwa poświęcają wszelkie zasoby na wiecznie trwającą wojnę przyprawia o gęsią skórkę. Ludzie ci charakteryzują się również nieskrępowanym stylem bycia oraz prostym językiem, tam gdzie trzeba stosują powszechnie łacinę kuchenną. Autor bardzo sprawnie posługuje się słowem, w efekcie mamy ciekawe opisy sytuacji politycznej, postaci, wydarzeń, statków czy technologii (w tym przypadku sporo się mówi o napędzie Alcubierre'a). Mocną stroną autora są wyraziste postacie - choć na początku miejscami gubiłem się w osobach z uwagi na sporą ilość postaci przedstawionych już w pierwszych rozdziałach. Niemniej na uwagę zasługuje fakt, że są to postacie nietuzinkowe, dwulicowe, prowadzące prywatne gry, knujące, judzące i nieufne wobec siebie wzajemnie. Do tego wszystkiego dochodzi aspekt religijnej inkwizycji, skomplikowanej wielowarstwowej intrygi i mamy mieszankę prawdziwie wybuchową. W temacie relacji międzyludzkich powieść "Kraniec nadziei" jest jedną z najlepiej odpowiadających rzeczywistości. Autor nie stworzył świata ani przyjaznego ludziom, ani sterylnego czy politycznie poprawnego jak to ma miejsce np. w "Star Treku". Bohaterowie książki mają swoje słabości, potrafią być przygnębieni, wkurw*ieni, zestresowani i kląć przy każdej okazji stosując za przecinki niekoniecznie wyszukane wulgaryzmy. Seems legit - chciałoby się powiedzieć - ponieważ nie ma po co ukrywać jak ten świat jest zbudowany, tym bardziej łatwo sobie wyobrazić pod jaką presją żyją ludzie zamknięci w metalowej puszcze otoczonej próżnią w środku wielkiej bitwy kosmicznej. Najbardziej ujmujący jest jednak element honorowy. W obliczu długotrwałej wojny odkrywamy, że szeregowi oficerowie, a nawet dowódcy pomniejszych jednostek są już znużeni wiecznym konfliktem. Dlatego w zetknięciu z wrogimi oficerami potrafią szybko odnaleźć wspólny język i z pominięciem wojskowej hierarchii rozpocząć misję mającą określić przyszłość znanego wszechświata. "Kraniec nadziei" to mocna dawka dobrego military i hard scifi w połączeniu z barwnym językiem, dobrze zarysowanymi postaciami, odrobioną lekcją fizyki i niezwykle brutalną wizją przyszłości. Powieść aż do ostatniej strony toczy się szybkim tempem, co pewien czas zwiększając napięcie, aż tu nagle… kończy się tzw. cliffhangerem.
Link do opinii
Avatar użytkownika - danutka
danutka
Przeczytane:2017-05-13, Ocena: 4, Przeczytałam, Wyzwanie - fantastyka 2017,
Inne książki autora
Przy końcu drogi
Rafał Dębski0
Okładka ksiązki - Przy końcu drogi

"Ziemia dudniła pod kopytami przeszło pół setki koni. Woje ledwie ujrzeli wroga, z miejsca puścili się w galop. Na czele pędził Ziemowit Prawdzic...

Słońce we krwi
Rafał Dębski0
Okładka ksiązki - Słońce we krwi

Witaj w Ghanezi – tu kończy się sawanna, a zaczyna piekło! Nawet w Afryce rewolucja ma kolor krwi. A krew zwabia nie tylko hieny – także agentów...

Reklamy