Złe wieści. Ostatni niezależni dziennikarze w Rwandzie

Wydawnictwo: Czarne
Data wydania: 2016-04-20
Kategoria: Literatura faktu
ISBN: 978-83-8049-275-2
Liczba stron: 286
Dodał/a książkę: edytka222

Ocena: 0 (0 głosów)

Rwanda jest pupilkiem zachodniego świata i beneficjentem licznych programów pomocowych. Nazywana latarnią postępu, otrzymuje rocznie miliardy dolarów od zachodnich rządów. Jednak rzeczywistość kryjąca się za błyszczącą fasadą jest znacznie mniej kolorowa. Wszelkie krytyczne głosy są uciszane, a wolne media brutalnie tępione. Kiedy Anjan Sundaram prowadził zajęcia dziennikarskie w Kigali, jego uczniowie byli prześladowani, więzieni, czasem nawet mordowani – chyba że zgodzili się przyjąć intratne propozycje władz i stać się narzędziem rządowej propagandy. Kilku zaledwie odważnych dziennikarzy wciąż walczyło, by utrzymać się powierzchni. Złe wieści to portret kraju w wyjątkowo niebezpiecznym momencie jego historii, to książka o tym, jak ważna jest wolność słowa i jak przerażające mogą być konsekwencje, jeśli jej zabraknie.

Kup książkę Złe wieści. Ostatni niezależni dziennikarze w Rwandzie

Opinie o książce - Złe wieści. Ostatni niezależni dziennikarze w Rwandzie

Avatar użytkownika - RudaRecenzuje
RudaRecenzuje
Przeczytane:2016-05-15, Przeczytałam,
W oczach Zachodu Rwanda jest niezwykłym krajem, rozwijającym się we właściwym kierunku i posiadającym duży potencjał. Przekłada się to na ogromne sumy, którego każdego roku otrzymuje rwandyjski rząd- rząd tylko pozornie dbający o interesy obywatela. Autor reportażu odważył się pokazać, jak wygląda prawdziwe życie w tym miejscu. Wyobraź sobie, że nie masz prawa powiedzieć, co naprawdę myślisz. Przez cały czas tłumisz w sobie emocje, które nigdy nie ujrzą światła dziennego. Przytłacza się rozczarowanie i zalewa gorycz. A twoim obowiązkiem jest wychwalanie głowy państwa, choć nie masz na to najmniejszej ochoty. Autor wprowadza nas w ten świat wykorzystując środowisko dziennikarskie. Opowiada o prowadzonym przez siebie kursie i jego uczestnikach. Podążamy za nimi obserwując poczynania w tym kraju o dwóch twarzach. Każda kolejna strona tej opowieści budziła we mnie wielkie oburzenie. Ciężko było mi pogodzić się z faktem, że na świecie istnieją miejsca, w których do przedstawicieli prasy oraz obywateli podchodzi się w ten sposób. Opowieść tę potraktowałam bardzo osobiście, dlatego że sama mam wykształcenie dziennikarskie, choć z drugiej strony, jestem pewna, że wstrząśnie ona wszystkimi czytelnikami. „Korpulentny młody chłopak opowiedział o tym, że gdy go ostatnio bito, oślepiła go własna zalewająca całą twarz krew. Został pobity, ponieważ podczas konferencji prasowej w obecności prezydenta ...
(czytaj dalej)

Opinie o książce - Złe wieści. Ostatni niezależni dziennikarze w Rwandzie

Reklamy