Anioł Stróż idzie do szkoły

Autor: slk
News - Anioł Stróż idzie do szkoły

Niezwykłe przygody Antka i jego Anioła Stróża! Poznacie je za sprawą książki Anioł Stróż idzie do szkoły i całej serii Twój anioł z niebaktóra ukazała się nakładem Wydawnictwa Promic.

 

Wyobraźcie sobie, że w drodze do szkoły Anioł Stróż wpada w dziurę między chmurami i… z hukiem spada na ziemię. Ląduje – chyba nie przypadkiem – na drzewie w ogrodzie Antka, swojego ziemskiego podopiecznego! 

 

Co wydarzyło się potem, o tym przeczytacie już w książkach z serii Twój anioł z nieba. Poleca je Wydawnictwo Promic, a dziś zamieszczemy dla Was premierowy fragment książki Anioł Stróż idzie do szkoły

 

Chłopiec, stojąc w oknie, starał się pomóc aniołkowi. Dodajmy (korzystając z okazji), że Antek jest szatynem, ma długą grzywkę, piwne oczy i kilka piegów na śmiesznie zadartym nosku. Na ramiona tego dnia miał zarzuconą czerwoną pelerynkę zawiązaną pod szyją w duży supeł.

Antek ciągle jeszcze myślał, że pomocy potrzebuje jakiś zwykły chłopiec. Nie

udało mu się dosięgnąć go krótkimi rękami, choć mocno się wychylał. Zdjął

więc pasek od spodni i jeden koniec rzucił w stronę przybysza. Ten chwycił go

zręcznie i po chwili znalazł się w pokoju Antka. Wybawiony z opresji anioł miał

tylko sporo zadrapań.

 

– Dziękuję – westchnął nieśmiało.

– Jak się tutaj znalazłeś? – zapytał Antek.

– Spadłem z nieba, bo nie udało mi się przelecieć z jednej chmurki na drugą.

 

Antek szeroko otworzył oczy ze zdumienia. Faktycznie, jego gość miał na

sobie dziwne jak na chłopca ubranie. Nosił coś w rodzaju sukienki! A do tego

miał nad jasnymi lokami coś, co przypominało małą koronę. Z pleców wyrastały mi dwa mocno osadzone skrzydła, z których jedno było przygniecione małym tornistrem.

 

– Jestem aniołem – przedstawił się po prostu Anioł Stróż.

– Aniołem? – zdziwił się Antek. – Prawdziwym?

– A co to jest nieprawdziwy anioł? – uśmiechnął się Anioł Stróż. – No pewnie,

że jestem prawdziwym! – Po czym dodał: –W zasadzie, to ja dopiero chodzę

do szkoły dla aniołów stróżów. I zdaje się, że właśnie zawaliłem pierwszy

dzień. Biedny aniołek nagle zdał sobie sprawę ze swojej sytuacji i głośno się rozpłakał.

 

Kiedy już łzy przestały płynąć mu po policzkach, Anioł Stróż rozejrzał się uważnie dookoła. Antek z kolei obserwował go zakłopotany.

 

– A może jesteś głodny? – zapytał.

 

Anioł Stróż przytaknął bez słowa. Wtedy Antek sprowadził go po schodach do

kuchni. Anioł z podziwem przyglądał się schodom, które pozwalają ludziom chodzić z piętra na piętro bez potrzeby latania. Jeszcze nigdy wcześniej czegoś takiego nie widział. – A gdzie są twoi rodzice? – zapytał Anioł Stróż.

 

– Gdzieś razem pojechali i kazali mi być grzecznym. Pilnuje mnie starsza

siostra, która teraz odrabia lekcje w swoim pokoju. Ma na imię Matylda. Anioł i Antek weszli do kuchni, gdzie pachniało grzankami i cynamonem.

 

– Masz może cukrowe chmurki? – spytał Anioł Stróż.

– Co takiego?

– W niebie jadamy potrawy z chmurek. Są bardzo lekkie, a ja najbardziej lubię

te posypane cukrem. Antek pomyślał chwilę i buzia mu się roześmiała.

– Poczekaj! Mam pomysł! Chyba widziałem kiedyś, jak mama robiła coś takiego…

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Reklamy