Wywiad z autorką "Pana Snów"

Autor: slk
News - Wywiad z autorką

Być może Wszechświat jest niczym innym, jak tylko Snem pewnej Istoty. Jeśli tak, to kim jest owa postać, czym w rzeczywistości jest jej Sen? Sztuczną inteligencją? Umysłem? Jeśli to prawda, to kim my jesteśmy w tym Śnie? Czy wszyscy znają teorię Wielkiego Wybuchu i naukową opowieść o powstaniu Wszechświata?  Z pewnością, lecz teraz należy wzbogacić ją o nowe informacje...

 

Sen o Niczym to pierwszy tom niesamowitej, pasjonującej trylogii Pan Snów, która prowadzi czytelnika po labiryncie skomplikowanej, wielowymiarowej rzeczywistości sennego imperium. Inspirowana bajeczną grą „Wiedźmin” intrygująca opowieść o naszym uniwersum to nie tylko rzecz o funkcjonowaniu Wszechświata – to także historia mitycznych nacji: Krasnoludów, Wampirów, Elfów Słonecznych i Błędnych, jak również potężnych bohaterów: Ostatniego Strażnika i Ostatniego Smoka. Uwaga! Zanurzając się w świecie snu, odkrywamy także cząstkę nieznanej dotąd wiedzy o nas samych, zatem, jeśli macie odwagę oddychajcie głęboko i zamknijcie oczy na wszystko oprócz tego Snu...

 

Autorką książki jest Magdalena Świerczek (ur. 1990). Pierwszy wiersz napisała w wieku 9 lat, pierwszą książkę – 11, na rynku wydawniczym zadebiutowała, mając lat 20. Wychowała się, jak mówi, w małym miasteczku na odludziu. Skończyła filozofię i bezpieczeństwo narodowe w Krakowie. Prowadzi kilka blogów, jest autorką poezji, tańczy, fotografuje. Uwielbia Halinę Poświatowską i Tolkiena. Obecnie pisze pracę magisterską na temat problemów etycznych w twórczości SF Stanisława Lema. Zapraszamy do lektury krótkiej rozmowy z autorką: 

 

 

Dlaczego to właśnie płaszczyzna senna została obrana za centrum wydarzeń?

 

Magdalena Świerczek: Śnienie przejawia dowolność kreacji. To rzecz bardzo wygodna, można mieszać światy, dziedziny, gatunki – skoro mamy Śniącego, który kreuje poprzez ten senny akt, to możemy sobie stworzyć wszystko, nie przejmując się żadnymi ograniczeniami. Dlatego mimo że świat „Pana Snów” jest światem fantasy, można spotkać tam ziemską sztukę, ludzkie wynalazki, trunki, kosmiczne cywilizacje itp. Przedstawiony schemat świata jest olbrzymi i trudny; budowanie go jak snu stanowi ułatwienie odbioru książki. Taka budowa, kiedy zebrać wszystkie szczegóły i zależności, układa się w logiczną całość. Przynajmniej ja teraz tak to widzę – pomysł na „Pana Snów” powstawał dość chaotycznie przez dziesięć lat, nie jestem w stanie przybliżyć tego, co myślałam na początku. Na pewno byłam pod dużym wrażeniem „TLJ”, której tematem przewodnim są sny, tam też pojawia się określenie Śnienia. Nie skopiowałam go, a zainspirowałam się nim i zinterpretowałam po swojemu. Przy tworzeniu pojawiał się problem silnych inspiracji różnymi dziełami – natura Śniącego niejako zezwala na to, by mógł tworzyć to, co widział, przeczytał itp. Z wielką chęcią odwoływałabym się do wielu filmów, książek i gier, ale powstrzymałam się, ponieważ twórcy mogliby nie uznać tego za hołd i wyraz szacunku, a za plagiat. Próbowałam nawet porozumieć się z niektórymi twórcami/producentami, ale nic z tego nie wychodziło, dlatego w książce nie ma odniesień, są jedynie inspiracje oraz rzeczy i pojęcia, z których można korzystać – jak Poruszyciel (filozofia), dylemat jeża (psychologia), Włócznia Przeznaczenia (tradycja) czy śnienie (od pojęcia LD).

 

Jakimi dziełami inspirowała się Pani najbardziej, pisząc „Pana Snów”?

 

Pierwszą inspiracją był „Władca Pierścieni”, potem „Najdłuższa Podróż”, a na końcu „Wiedźmin”. Do tego dochodzi moc drobnych wpływów – każdy z nas stanowi zlepek takich – ale te trzy są kluczowe. Przy czym często mam tak, że coś wymyślę, a niedługo potem znajduję gdzieś coś podobnego. Pewnie dlatego „TLJ” zrobiła na mnie naprawdę gigantyczne wrażenie, wcześniej, zanim poznałam tę grę, postać mojego Ostatniego Strażnika Równowagi zaczęła kiełkować mi w głowie. A potem nagle poznaję April Ryan, niedoszłą Strażniczkę Równowagi, która przechodzi podobny kryzys wewnętrzny, co mój Strażnik. Dziesięć lat temu, gdy to się działo, to było dla mnie niesamowite zjawisko. Ich światy są kompletnie różne, ale zawsze myślałam, że ten mój biedny Strażnik, który u nikogo nie znajduje zrozumienia, odnalazłby je właśnie u April Ryan. Między innymi dzięki temu ta gra kompletnie mnie oczarowała. Oczywiście, motyw Strażnika Równowagi czy Śniącego jest powszechny, ale mój pomysł ma powiązania jedynie tutaj.

 

Czy świat snu często pojawia się w czytanej przez Panią literaturze fantastycznej?

 

Nie potrafię tego określić, nie zwracałam na to uwagi.

 

W książce nawiązuje Pani do channelingu. Czy może Pani zdradzić, jakie są Pani osobiste doświadczenia na tym polu?

 

Jako nastolatka byłam bardzo „zajarana” ezoteryką i parapsychologią – to mi otworzyło umysł. Potem tę fuchę poszerzania mojej świadomości przejęła filozofia i psychologia. Myślę, że w pewnym momencie poznawania „wiedzy tajemnej” moja wyobraźnia była tak pobudzona, a umysł tak aktywny, że zaczęłam pisać dialogi z podziałem na kosmiczne role. Tak to dzisiaj widzę. Być może wybrałam instynktownie sposób, dzięki któremu sama mogłam sobie objaśnić mój skomplikowany wymysł, jakim jest Sen Twórców. Wtedy właśnie powstał ten cały schemat Rzek, historie Strażników, Zgromadzeń Wędrowców itp. Zapisane zostało to przeze mnie jako przekazy różnych istot, głównie Plejadian, upodobałam ich sobie. Z sentymentu dla ezoteryki oraz przez rozumienie relatywnej natury poznawania świata nadal nazywam to rozmowami channelingowymi, tak, jak dziesięć lat temu. Nie postuluję jednak istnienia moich rozmówców. Nasz Wszechświat milczy, za to nasze umysły są niezmiernie gadatliwe, głośne i mają wiele głosów.

 

Czy tworząc „Pana Snów”, opierała się Pani na jakichś publikacjach naukowych dotyczących snu i jego faz?

 

Nie opierałam się na żadnych publikacjach w pierwszej części książki. Tutaj świat „Pana Snów” jest raczej przesiąknięty podejściem niekonwencjonalnym (czy też znowu ezoterycznym) – akt Śnienia przypomina LD, mowa jest też o wychodzeniu z ciała (OOBE) jako możliwości wyrwania się ze Snu itp. Pewną wiedzę zdobyłam, rozmawiając o śnie z przyjacielem, z którym kończyłam filozofię – pisał o tym pracę dyplomową. On mi nawet tłumaczył pewne rzeczy, ale w pierwszej części „Pana Snów” tak naprawdę nie ma jeszcze rozbudowania sennego tematu – jest dużo objaśnień świata i ciekawostek, ale to dopiero przedsmak. Na pewno temat będzie pogłębiony, ale z czego ostatecznie skorzystam, to się dopiero okażę.

 

Rozmawiała Emilia Derewienko

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Reklamy