Średniowiecze oczami chirurga?

Autor: slk
News - Średniowiecze oczami chirurga?

Hugh z Singleton, czwarty z synów ubogiego rycerza, nie mógł, czego był świadom, liczyć na schedę po ojcu, bo ta – choć skromna – i tak „miała przypaść w udziale najstarszemu bratu”. Lecz dzięki temu, iż przejawiał chęć do nauki – co wyznaje na kartach swej pierwszej kroniki – uznano, że pójdzie na uniwersytet, do Oksfordu. Tak zaczyna się powieść Niespokojne kości - osobliwa opowieść mistrza Hugh, średniowiecznego chirurga i lekarza dusz, co to miał widoki na zostanie biskupem, ale uznał, że brak mu odwagi, by wziąć odpowiedzialność za nieśmiertelne dusze. „Ciało – powiadał – więdnie jak kwiat i żaden chirurg temu nie zaradzi, natomiast dusza może powędrować do nieba lub pogrążyć się na zawsze w otchłani piekielnej.” To zaś, jak słusznie mniemał, w dużej mierze zależy od księży. Nie przypuszczał jednak, że jako chirurgowi przyjdzie mu decydować o losie cudzej duszy. A wszystko przez kości, które odnaleziono w zamkowym szambie...

 

Niespokojne kości to pierwszy z serii pięciu tomów nastrojowych powieści kryminalnych osadzonych w klimacie czternastowiecznej Anglii. Każdy tom cyklu jest historią kolejnego dochodzenia, a książki zawierają opisy średniowiecznych praktyk medycznych, dzięki którym autor w mistrzowski sposób oddaje szczególny charakter epoki. 


Średniowiecze poznawane za sprawą zapisków żyjącego w owych czasach chirurga jest intrygujące - tak o powieści pisze w recenzji blogerka, Katarzyna Pessel. - Autor stara się jak najwierniej oddać atmosferę epoki. Jest to widoczne i za sprawą zastosowanego słownictwa, jak i znakomicie zarysowanego tła kulturowego.  Niespokojne kości nie są próbą "wybielenia" średniowiecznych realiów. Dzięki temu, dzięki zarysowaniu zarówno blasków, jak i cieni średniowiecza, opowieść nabiera autentyczności. Mogłoby się wydawać, że osadzenie fabuły w średniowieczu nie jest dobrym pomysłem, bo sensacja i owa epoka nie wydają się ze sobą współgrać. Wbrew pozorom jednak średniowieczne realia nie tylko nie zakłócają tu wątku kryminalnego, ale przydają mu wyjątkowości. Śledztwo bez komputerów, baz danych, a nawet linii papilarnych, bez słowa "dedukcja" wydaje się jeszcze bardziej pasjonujące, niż dochodzenia, jakie prowadzą współcześni bohaterowie powieści kryminalnych. Melvin R. Starr drobiazgowo ukazał średniowieczne warunki życia, a pierwszoosobowa narracja sprawia, że czytelnik może odnieść wrażenie, iż jest naocznym świadkiem poczynań Hugh z Singleton. 



Zapraszamy do lektury!

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Reklamy