Nietuzinkowa wirtuozka skrzypiec wystąpi w Polsce

Autor: kwojcik
News - Nietuzinkowa wirtuozka skrzypiec wystąpi w Polsce

Grała z najważniejszymi dyrygentami i orkiestrami świata, ale można ją też usłyszeć w heavymetalowym zespole. Wirtuozka skrzypiec Rachel Barton Pine już w lutym po raz pierwszy wystąpi w Polsce. W Krakowie, Wrocławiu i Warszawie zagra "Cztery pory roku" Vivaldiego.



Urodzona w 1974 roku Rachel Barton Pine na skrzypcach zaczęła grać w wieku trzech lat, ma za sobą współpracę m.in. z Zubinem Mehtą i Placido Domingo, ale grała też z Jimmym Pagem i Robertem Plantem z Led Zeppelin, a także innymi muzykami, którym bliżej do Hendriksa niż Paganiniego. - Pokochałam metal w wieku 12 lat, to absolutnie mój ulubiony nieklasyczny styl, szczególnie speed metal i trash metal - przyznaje. Jeśli dodać do tego całusa od Michaela Jordana, udział w sztafecie z ogniem olimpijskim i miano muzycznego Pac-Mana, którym jest określana, widać, że nie jest to klasyczny przypadek dostojnej artystki.



Miłość od pierwszego słyszenia

Liczne aktywności artystki, wykraczające daleko poza sale koncertowe, czynią z niej jednego z najbardziej znanych ambasadorów dźwięku skrzypiec w USA i nie tylko. - To niezwykła osobowość twórcza. Rachel Barton Pine gra z zadziwiającą wirtuozerią i lekkością. Ponadto nie brakuje jej pasji i uporu. Zresztą liczne nagrody są tego dowodem - mówi Janusz Bielecki, założyciel Fundacji Bielecki Art, organizatora polskiej trasy koncertowej skrzypaczki. W jej ramach w dniach 9-11 lutego br. wystąpi ona razem z tworzoną przez najwybitniejszych studentów i absolwentów europejskich wyższych szkół muzycznych Orkiestrą Akademii Beethovenowskiej pod batutą Michała Nesterowicza, dyrektora artystycznego Narodowej Orkiestry Symfonicznej w Santiago de Chile. Bilety na koncert dostępne są m.in. w serwisie Ticketpro.

Rachel Barton Pine gra na skrzypcach uznawanych za jedne z najważniejszych na świecie, wykonanych w 1742 roku przez Giuseppe (del Gesu) Guarneriego, tego samego mistrza lutnictwa, który zrobił ulubione skrzypce Paganiniego. Zanim jednak sięgnęła po arcyinstrument, zakochała się w dźwięku wydawanym przez dużo mniej wartościowy. Rachel miała trzy lata, gdy zobaczyła w kościele starsze dziewczynki w pięknych sukienkach grające na skrzypcach i zaczęła błagać rodziców o taki sam instrument. Gdy go otrzymała, nie było już odwrotu. - Początkowo pokochałam dźwięk - wspomina. - Jego głos przemówił do mnie, jakby to było jakoś przeznaczone. Przed ukończeniem piątego roku życia wiedziałem, że to jest to, wokół czego będzie się kręcić moje życie. Już wtedy definiowałam siebie przez swój instrument.



Malowała się, by udawać starszą

Dorastała w rodzinie z problemami finansowymi i mając niespełna 14 lat stała się jej głównym żywicielem. Grała na weselach, a także z orkiestrą i podczas innych płatnych występów. - Nakładałam dużo makijażu i udawałam starszą niż byłam - przyznaje. Domowe nauczanie pozwoliło jej poświęcać 8 godzin dziennie na ćwiczenie gry na skrzypcach, zostawiając jeszcze czas na inne zajęcia. Debiutowała w wieku 7 lat w Ensamble Chicago String, a swój pierwszy występ z Chicagowską Orkiestrą Symfoniczną zaliczyła, mając 10 lat. Już jako nastolatka zdobyła swoje pierwsze nagrody w krajowych i międzynarodowych konkursach. W wieku 17 lat stała się najmłodszą i pierwszą złotą medalistką z USA na prestiżowym konkursie J.S. Bacha w Lipsku (1992 r.).


Zdobywała również ważne nagrody m.in. na Międzynarodowym Konkursie Skrzypcowym Józsefa Szigetiego (Budapeszt, 1992 r.), Międzynarodowym Konkursie im. Fritza Kreislera (1992), Międzynarodowym Konkursie Muzycznym w Montrealu (1991), Konkursie im. Nicolo Paganiniego w Genui (1993 r.) czy Konkursie Muzycznym Królowej Elżbiety (1993 r., Bruksela). Została trzykrotnie uhonorowana tytułem najlepszego klasycznego artysty podczas Chicago Music Awards, a "Chicago Tribune" i "Chicago Magazine" przyznały jej tytuł osoby Chicago roku.



Pociąg zatrzymał karierę, ale jej nie złamał

W 1994 skrzypaczka wydała swój debiutancki album "Hołd dla Sarasate'a", a jej kariera nabierała coraz większego rozpędu. Skutecznie przyhamował ją jednak wypadek, któremu uległa w styczniu 1995 roku. Wysiadała z pociągu kolei podmiejskiej, gdy jego drzwi przytrzasnęły pasek futerału jej niemal 400-letnich skrzypiec i przycisnęły jej lewe ramię do pociągu. Drzwi nie otworzyły się, a Rachel była wleczona na zewnątrz przez ponad 100 m, następnie pociąg wciągnął ją pod siebie i przejechał po niej, ucinając jedną nogę powyżej kolana. Straciła również część stopy drugiej nogi. Wypadek mógł złamać karierę skrzypaczki, jednak jej determinacja nie pozwoliła na to. Już sześć miesięcy później wystąpiła na scenie na wózku inwalidzkim, który, po poddaniu się ok. 25 operacjom, mogła z czasem porzucić. Po dwuletniej przerwie wznowiła swoją karierę. Wystąpiła jako solistka z najważniejszymi światowymi orkiestrami i współpracowała z najwybitniejszymi dyrygentami, takimi jak: Zubin Mehta, Placido Domingo, Erich Leinsdorf czy Charles Dutoit.


Z pewnością dużym wyróżnieniem był dla niej także udział w sztafecie z ogniem olimpijskim w 1996 roku w Atlancie. Wystąpiła również podczas otwarcia paraolimpiady w Atlancie. Mieszkańcy jej rodzimego Chicago mogli słuchać jej wykonania narodowego hymnu USA podczas meczów Chicago Bulls czy tamtejszej drużyny bejsbolowej Cubs. Nagroda za olśnienie graczy i fanów koszykówki była niemała: całus od Michaela Jordana. - Pomyślałam, że to jest rzecz, dla której zostałam skrzypaczką - wspomina. Z pewnością nie została nią jedynie dla piękna muzyki klasycznej. Amerykański dyrygent Bill McGlaughlin nazwał ją muzycznym Pac-Manem ze względu na jej umiejętność przyswojenia sobie i wykonywania wielu gatunków muzycznych.



Muzyku klasyczny, słuchaj metalu!

Jej zainteresowania wykraczają daleko poza klasykę, obejmując muzykę barokową, folk, muzykę celtycką, rock, jazz i, przede wszystkim, heavy metal. Odnajdywanie związków między odległymi muzycznie czasami i stylami pozwoliło zdobyć Rachel serca wielu fanów w różnym wieku. Uważa, że to właśnie w heavy metalu skryta jest technika i spontaniczność, do których osiągnięcia powinien dążyć każdy muzyk klasyczny. Sama od 2009 roku gra na elektrycznych skrzypcach w heavymetalowym zespole Earthen Grave. Wcześniej, w 1997 roku, ukazała się jej płyta, na którą nagrała wersje swoich ulubionych rockowych i metalowych numerów, m.in. "Stairway to Heaven" Led Zeppelin, "Smells Like Teen Spirit" Nirvany, "One" Metalliki czy "Cowboys from Hell" Pantery.


Skrzypaczka grała na jednym koncercie ze Slashem z Guns N' Roses, występowała razem z Jimmym Pagem i Robertem Plantem, a jej profil na MySpace zdobią jej liczne zdjęcia ze wspólnego grania czy gawędzenia za kulisami z takimi tuzami jak Tony Iommi (Black Sabbath), Jason Newsted (Metallica), Lemmy Kilmister (Motorhead), zespół Pantera czy Alice Cooper. - Większość gwiazd rocka, które poznałam, mówiło mi, że jest fanami muzyki klasycznej i uważa ją za jedną z największych inspiracji - stwierdza. Jej ulubione zespoły to AC/DC, Black Sabbath, Anthrax, Metallica, Pantera, Van Halen, Slayer i Megadeth.


Rachel pracuje obecnie nad rozwojem nowej jakości muzyki czy wręcz nowego gatunku - muzyki klasycznej opartej na elementach heavy metalu. Współpracuje z kompozytorami, którzy dorastali, słuchając jej ulubionych zespołów, a także z rockowymi muzykami z mocną klasyczną podbudową. - Steve Vai ma dla mnie napisać solo na skrzypce. Nie mogę się doczekać! - cieszy się. Zgodnie z jej wizją, nowa muzyka będzie grana zarówno w salach koncertowych, jak i klubach, zapoznając jej klasycznych fanów z metalem i na odwrót.



Odwdzięcza się i inspiruje

Pasja Rachel do wytyczania przyszłości muzyki skłoniła ją do stworzenia w 2001 roku fundacji charytatywnej, której zadaniem jest propagowanie muzyki klasycznej. Jej obecne projekty obejmują program wypożyczania instrumentów m.in. w takich krajach, jak Haiti czy Nigeria, stypendia na edukację i rozwój kariery, a także ideę zapewniania lepszego dostępu do informacji o kompozytorach afrykańskiego pochodzenia i ich muzyce. Stara się również tymi
działaniami odwdzięczyć za pomoc okazaną przez innych, gdy jako początkująca skrzypaczka utrzymywała siebie i swoich bliskich. - Dałam radę dzięki wielu hojnym osobom, które mnie wspierały. Angażuję się, żeby pomagać innym w ten sam sposób.



Gdziekolwiek się pojawia, udziela chętnym lekcji doskonalenia gry na skrzypcach, zasiada w radach różnych szkół i instytucji, w tym Music Institute of Chicago. - Uwielbiam wizyty w szkołach i rozmowy z dziećmi - mówi. Zawsze stara się być dostępna dla fanów, odpowiada na ich maile czy spędza z nimi czas po występach. Istotne są dla niej emocje, które wywołuje muzyka. - Chcę, by słuchacze myśleli o tym, do jakich uczuć skłania ich muzyka. To ważne, by inspirować publiczność przyszłości - mówi. Ma duże szanse na to, by osiągnąć swój cel. Pytany o wrażenia z wcześniejszej współpracy z artystką Michał Nesterowicz przyznaje: - Rachel jest artystką niezwykłą! Jest obdarzona ogromnym talentem i przepiękna osobowością. Jej panowanie nad instrumentem, wyobraźnia muzyczna, umiejętność nawiązywania dialogu, a w końcu przepiękny jasny dźwięk to tylko kilka cech, które wyróżnia ją wśród innych znakomitych artystów.



Klasyka według Rachel

Nawet w ścisłej dziedzinie muzyki klasycznej Rachel poszukuje przygód. W 1997 roku nagrała płytę z koncertami skrzypcowymi czarnych kompozytorów XVIII i XIX w., następnego roku wydała album "Instrument diabła", z muzyką różnych wieków o demonicznych podtekstach. Ma na swoim koncie także m.in. płytę z wariacjami hymnu Nowej Zelandii, wydawnictwo ze szkockimi utworami folkowymi, muzyką barokową czy nominowany do Grammy album z muzyką Johannesa Brahmsa i Josepha Joachima. Zawsze dogłębnie studiuję epokę, styl muzyczny i wiele innych elementów wzbogacających materiał, który ma nagrać czy wykonywać na żywo.



Pogody ducha i dobrego humoru mógłby jej pozazdrościć niejeden muzyk. - Uwielbiam koncertowanie i zwariowany tryb życia, który się z nim wiąże - mówi. - Lubię odkrywać nowe miejsca, poznawać nowych ludzi i unikalny smak różnego rodzaju miast i miasteczek, które dla wielu nie byłyby zbyt ekscytujące. Mam wielkie szczęście, że mogę zawsze podróżować z mężem, więc nigdy nie czuję się w podróży samotna. Największą nagrodą jest dla mnie granie koncertów, wiedząc, że to, co robię, jest doceniane i pozytywnie wpływa na życie słuchaczy.



Jak będzie w Polsce?

- Jestem przekonany, że światowej sławy artystka podbije serca polskiej publiczności, tak jak to czyniła do tej pory za granicą - uważa Janusz Bielecki. - Jej koncerty zapewne staną się ważnym wydarzeniem na polskiej scenie muzycznej, zwłaszcza, że tych o wysokiej randze i prestiżu wciąż jest zbyt mało - dodaje. Jego zdaniem wspólny występ Rachel Barton Pine oraz Orkiestry Akademii Beethovenowskiej pod batutą Michała Nesterowicza to wzajemne świadectwo potencjału twórczego występujących muzyków, a także docenienie poziomu, jaki reprezentują polscy wykonawcy w kontekście międzynarodowym.



Czy polski dyrygent będzie w stanie okiełznać popisy wirtuozki skrzypiec? - Każde spotkanie na scenie jest inne, a każdy solista to inne doświadczenie. Partytura zawsze stanowi punkt wyjścia, jednak to coś więcej powstaje na styku indywidualności, kreacji, chwili. Na tym polega cały urok wspólnej interpretacji, by w jednoczesny sposób pozostawać maksymalnie wiernym zapisom partytury, a zarazem reagować na wszelkie gesty prowadzonego wspólnie dialogu - mówi Michał Nesterowicz.

 

fot. www.industry.rachelbartonpine.com

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Reklamy