Zyskowska-Ignaciak przeciwko kolorowankom dla dorosłych

Autor: slk
News - Zyskowska-Ignaciak przeciwko kolorowankom dla dorosłych

Nie mają nasi pisarze szczęścia do Facebooka, oj, nie mają. Po tym, jak ostatni wpis Szczepana Twardocha (autor Dracha Morfiny), w którym pisarz szczycił się rolą ambasadora marki Mercedes, wywołał burzę, głos na zupełnie inny temat zabrała Katarzyna Zyskowska-Ignaciak (autorka Upalnego lata Gabrieli). Autorka na swoim profilu na Facebooku napisała: 

 

Zajrzałam przed chwilą do jednej z księgarń internetowych, żeby zobaczyć, co Polacy najchętniej czytają w te wakacje. I normalnie oczom nie wierzę. Otóż w czubie bestsellerów mamy Tajemny Ogród. Rysuj, koloruj, przeżywaj przygody,  Połącz kropki, Piękne ogrody. Antystresowe, kreatywne kolorowanie dla dorosłych, Książka pod tytułem, Zniszcz ten dziennik etc.

 

No żeż ty… Czy my naprawdę jesteśmy narodem kretynów? Czy dzisiaj dorośli ludzie zamiast czytać, kolorują lub łączą kropki?! To nawet mój syn, mający osiem lat, dawno wyrósł z takich głupot. I czyta. CZYTA! Nie koloruje, nie niszczy dzienników nie odstresowuje się łącząc kropki. Czyta! 

 

A najbardziej mnie zaskakuje, że takie pseudo-książki wydają cenieni na rynku wydawcy. O tempora, o mores! Nie wiem, może to ja się czepiam, a może jednak naprawdę osiągamy właśnie kulturowe dno. Co sądzicie? Przesadzam?

 

Komentarz pisarki jest swego rodzaju odpowiedzią na stale rosnącą popularność tak zwanych kolorowanek dla dorosłych. Nie ma ona jednak racji, że to fenomen wyłącznie polski. Niedawno prasa donosiła, że połowę miejsc na francuskich listach bestsellerów książkowych zajmują właśnie tego rodzaju książeczki. Część z tych publikacji odniosła sukces we Francji mimo nieszczególnych wyników sprzedażowych w rodzimej Wielkiej Brytanii czy Stanach Zjednoczonych. Teraz sytuacja się zmienia. Pierwsze dwa miejsca na liście bestsellerów Amazonu zajmują zbiory kolorowanek Tajemny Ogród i Enchanted Forest tej samej ilustratorki, w pierwszej dziesiątce jest również Balance - zbiór mandali do kolorowania. 

 

Takiego sukcesu nikt się nie spodziewał

 

- To prawdziwe szaleństwo! Ostatnie tygodnie, gdy pojawił się Zaczarowany las (Enchanted Forest) to było czyste szaleństwo, ale cudowne szaleństwo - powiedziała „Guardianowi” Eleanor Blatherwick, szefowa sprzedaży i marketingu w niewielkiej brytyjskiej oficynie Laurence King. - Wiedzieliśmy, że ta książka będzie piękna, ale nie spodziewaliśmy się, że odniesie aż taki sukces. 

 

Sukces, który doskonale pokazują wyniki sprzedaży. Według „Guardiana” Tajemny Ogród sprzedał się w prawie półtoramilionowym nakładzie, a „Enchanted Forest”, mimo że dopiero się ukazał, osiągnął już poziom 250 tysięcy sprzedanych egzemplarzy. 

 

Pomogli w tym na pewno celebryci. Jako fanka cyklu książeczek Johanny Bashford zadeklarowała się na Facebooku aktorka, Zooey Deschanel (prawie 6 milionów fanów) czy południowokoreański piosenkarz Kim Ki-Bum. 

 

Marketingowa antystresowość

 

Sukces książeczek do kolorowania tkwi również na pewno w bardzo prostym, acz skutecznym zabiegu marketingowym. Gdy ukazywały się pierwsze wydania dzisiejszych bestsellerów, nikt nie zwrócił na nie szczególnej uwagi. Gdy francuski wydawca dodał do tytułu słowo anti-stress (antystresowy), wyniki sprzedaży poszybowały w górę. Wydawcy tego rodzaju książeczek starają się także czerpać z poczucia snobizmu klientów księgarń, w podtytule części z nich dodając określenie „terapia sztuką”. 

 

Zabieg ten wykorzystało także w Polsce wydawnictwo Siedmioróg, które opublikowało książkę Terapia antystresowa poprzez sztukę. 101 mandali i dzieł sztuki oczyszczających i wzmacniających naszą psychikę. W opisie wydawniczym czytamy: 

 

Od najdawniejszych czasów artyści poszukiwali piękna i dobra i starali się je wyrazić w swoich dziełach. Ta niezwykła książka zaprasza Cię, Czytelniku, do twórczego odkrycia niezwykłej tajemnicy wielkich dzieł sztuki. Wsłuchaj się w głos własnych inspiracji i nadaj barwy tradycyjnym mandalom tybetańskim, malowidłom faraonów, abstrakcyjnym motywom sztuki islamu, scenom z tradycji chrześcijańskiej utrwalonym na średniowiecznych witrażach, geometrycznym wzorom z dywanów perskich, wyrafinowanym ornamentom markieterii francuskiej czy obrazom secesyjnym. To kreatywne zajęcie, zwane mandalą i cenione na całym świecie, w zaskakujący sposób wprowadzi Cię w stan relaksacji i da poczucie głębokiego szczęścia. Z jednej strony praca w skupieniu nad formami geometrycznymi wyrwie Cię z natłoku myśli, sprzyjać będzie harmonijnemu oddychaniu i wyrównaniu pracy prawej i lewej półkuli mózgu, w konsekwencji czego zaznajemy wewnętrznego spokoju. Z drugiej strony aktywne obcowanie z największymi dziełami sztuki pozwoli Ci w osobliwy sposób odczuć zawarte w nich piękno i dać się ponieść euforii aktu twórczego.

 

Mówiąc prościej: już dziś możesz poczuć się jak artysta. I to bez czasochłonnych, wymagających kursów. Wystarczy tylko 39,90 zł. 

 

Zainteresowanie czytelników

 

Coś jednak musi być w tych kolorowankach. - Wiele osób mówiło mi, że skrycie sięgało po kolorowanki, gdy ich dzieci spały - opowiada Johanna Basford, autorka i ilustratorka Tajemnego Ogrodu. Tak narodził się pomysł, by stworzyć zeszyty przygotowane specjalnie dla nich. Dziś wydają je najpoważniejsi wydawcy na świecie. W Polsce podjęły się tego m.in. Nasza Księgarnia czy Buchmann. A w reakcji na wpis Katarzyny Zyskowskiej-Ignaciak masowo bronią ich blogerzy. 

 

Naród kretynów. No cóż, widocznie do nich należę, bo przecież namiętnie i z wielką przyjemością poddałam się nałogowi kolorowania. Uwielbiam to, relaksuje mnie wyśmienicie, nie zamierzam przestawać nawet, gdy zostaję tak beznadziejnie zaszufladkowana. No cóż...

Podpisano: jedna z nich - odpowiedziała pisarce Agnieszka Tatera, prowadząca Książkowo blogerka. Równie mocną opinię wyraziła Anna Rychlicka-Karbowska, autorka bloga http://soy-como-el-viento.blogspot.com:

 

Najpierw okazuje się, że pisarz reklamujący mercedesa nie jest już pisarzem, choćby nie wiadomo jak dobre książki pisał.

 

Teraz kolorujący są kretynami, dlatego, że kolorują, choć pewnie wielu z nich (np. ja) ma też inne zainteresowania, w tym... czytanie. I to nawet nie ulotek wyciąganych ze skrzynki na listy, a (szok i niedowierzanie) książek! Ba! Nawet piszą o nich od czasu do czasu.

 

Smutne jest to, że ktoś kto czyta, a nawet CZYTA, z taką łatwością szufladkuje ludzi. Najwyraźniej czytanie nie jest gwarancją otwartości umysłu czy tolerancji. Niektórzy mogą przeczytać tysiące książek i niczego się nie nauczyć, za to wciąż tkwić w przekonaniu, że są lepsi od innych tylko dlatego, że czytają.

 

Tak, moim zdaniem Pani przesadza. Owszem, może kolorowanki trafiły na niewłaściwy ranking i nie powinny sąsiadować z literaturą, ale czy to powód do tego, żeby kogoś, kto w piątkowy wieczór zamiast Nie lubię kotów sięgnął po "Piękne ogrody" nazywać kretynem? Kiepski sposób na zachęcanie do czytelnictwa, gdy takie sądy wydaje pisarka.  

 

W kolejnym wpisie Katarzyna Zyskowska-Ignaciak jest już mniej kategoryczna w sądach, choć ze swego zdania się nie wycofuje:

 

Drodzy, dziękuję za Wasze liczne wypowiedzi pod wczorajszym postem. Wszystkie przeczytałam z zainteresowaniem. Oczywiście każdy z nas ma prawo do własnego zdania. Pozdrawiam was gorąco. K

 

A co Wy sądzicie o całej sprawie? Kolorujecie, niszczycie dzienniki czy jesteście raczej przeciwnikami nazywania takich publikacji książkami?

 

źródło zdjęcia: https://www.facebook.com/KatarzynaZyskowskaIgnaciak

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Reklamy