Historia stała się całym jego życiem. Fragment książki „Wilcze sekrety. Tajemnice jeziora Omulew"

Data: 2026-07-31 13:45:08 | Ten artykuł przeczytasz w 6 min. Autor: Piotr Piekarski
udostępnij Tweet

Spokojna tafla jeziora Omulew od dziesięcioleci skrywa sekret, który nigdy nie powinien ujrzeć światła dziennego.

Gdy młody pasjonat historii postanawia rozwikłać zagadkę sięgającą ostatnich miesięcy II wojny światowej, nie przypuszcza, że wkracza na teren, gdzie przeszłość wciąż potrafi zabijać. W mazurskich lasach pełnych bunkrów i zapomnianych schronów każda wskazówka prowadzi do kolejnych pytań. Kim byli ludzie strzegący tajemnicy ukrytej nad jeziorem Omulew? Co wydarzyło się w zamkniętej strefie wojskowej? I dlaczego ktoś nadal nie chce, by prawda wyszła na jaw?

 „Wilcze sekrety. Tajemnice jeziora Omulew" Przemysława Kaweckiego grafika promująca książkę
 

Wilcze sekrety Przemysława Kaweckiego to pełen napięcia thriller historyczny, w którym piękno mazurskich jezior skrywa mroczną przeszłość, a każdy kolejny trop przybliża bohatera do prawdy, za którą przed laty płacono najwyższą cenę. Do lektury zaprasza Wydawnictwo Esprit.

Historia, skarb, Mazury i tajemnica, która nie chce zostać zagrzebana pod ziemią. Wilcze sekrety Przemka Kaweckiego to powieść dla tych, którzy lubią, gdy przygoda zaczyna się od mapy, starego bunkra i pytania: co naprawdę zostało po ludziach, których już tu nie ma? Ta książka w niezwykły sposób przybliża zapomnianą historię Mazur, losy autochtonów i powojenne realia regionu. A to nie wszystko! – pisze Danuta Awolusi w naszej redakcyjnej recenzji książki Wilcze sekrety.

– Czy wiesz, co Cię ukształtowało? – pyta w naszym wywiadzie Przemysław Kawecki, przekonując, że Wilcze sekrety nie są przede wszystkim opowieścią o ukrytych skarbach, tajemnicach czy wojennych zagadkach. To historia o pamięci miejsc, korzeniach i Mazurach, gdzie – jak mówi autor – lasy, jeziora i wzgórza są czymś więcej niż tylko piękną dekoracją.

W ubiegłym tygodniu na naszych łamach zaprezentowaliśmy premierowy fragment książki Wilcze sekrety. Dziś czas na kolejną odsłonę tej historii:

Sierpień 2010

Rower mknął przez las. Teleskopy amortyzowały wstrząsy, gdy przejeżdżał po wertepach i wystających z ziemi korzeniach. Upał dawał się powoli we znaki, ale Kuba za wszelką cenę chciał dojechać przed południem do Brzeźna, małej mazurskiej wioski. Można tam wypożyczyć kajak i popłynąć Łyną aż do miejscowości Kurki, w której, jak wyczytał w przewodniku, warto zobaczyć stary ewangelicki kościół oraz tablicę upamiętniającą szczególne wydarzenie. To właśnie w Kurkach ksiądz Karol Wojtyła przesiadł się z kajaka na pakę przejeżdżającego samochodu, którym dojechał do Olsztynka, a stamtąd prosto do Krakowa, gdzie dowiedział się o swojej nominacji na arcybiskupa. Kuba przypomniał też sobie, że blisko Kurek znajduje się granica Mazur z Warmią, i na chwilę zajęło to jego myśli. „Ciekawe, po czym poznać, gdzie jeszcze są Mazury, a gdzie już jest Warmia? Może widać różnice w zabudowie?” Od dzieciństwa słyszał od rodziców, że jadą na wakacje „na Mazury” w okolice Olsztyna. Dziś, jako student drugiego roku historii na Uniwersytecie Warszawskim, wspominał te rodzicielskie pomyłki z lekkim uśmiechem. Wiedział, że dla większości jego znajomych z Warszawy Warmia i Mazury to jedno i to samo: las, jezioro i ognisko. Ale on zakochany był w tych ziemiach od dzieciństwa, kiedy to rodzice po raz pierwszy przywieźli go do uroczego pensjonatu Gawra nad jeziorem Omulew. W młodości jego fantazję mocno rozpalały rzeczy takie jak sylwetka nidzickiego zamku, spacer po polach bitwy pod Grunwaldem, a nawet drewniane domy w skansenie leżącym na przedmieściach Olsztynka.

Pewnego razu znajomy leśniczy zawiózł ich terenowym uazem do lasu, gdzie ich oczom ukazała się samotna wieża kościoła zbudowanego z czerwonej cegły. Stała niewzruszona, otoczona plątaniną drzew i krzewów. Oprócz niej nie było tam nic. Jednak gdy przedarli się przez chaszcze, dostrzegli cmentarne nagrobki, fundamenty plebanii i… karczmy? Dla Kuby i jego rodziców była to pierwsza taka okazja, aby zobaczyć coś, o czym nie wspomniano w żadnym przewodniku. Zasypali leśniczego gradem pytań, ale albo nie potrafił, albo nie chciał za wiele powiedzieć. Wspomniał tylko, że kiedyś ta miejscowość nazywała się Małga i była dla Mazurów swoistym centrum kultury. Tu pielęgnowano mazurski język i mazurskie tradycje. Dodał jeszcze, rozglądając się wokół nerwowo, że po wojnie komuniści wysiedlili wieś, a wszystko, co nadawało się do użytku: cegły, belki, deski, wywieźli na odbudowę Warszawy.

– Została tylko ta wieża kościoła. Dlaczego? Nikt tego nie wie… – powiedział leśniczy, po czym zarządził powrót do Gawry.

To właśnie po tej wyprawie w Kubie zrodziła się pasja do Mazur i ich skomplikowanej historii. Później często stawały mu przed oczami nagrobki z Małgi, a w głowie rodziły się setki pytań: Jak tamtejsi ludzie żyli przed wojną? Czym zasłużyli sobie na to, że dziś nikt o nich nie pamięta? Czy gdzieś żyją jeszcze ich potomkowie?

Początkowe niewinne zainteresowanie poskutkowało tym, że po maturze Kuba rozpoczął studia historyczne. I tak oto historia stała się całym jego życiem. Lubił o niej czytać, lubił ją poznawać. Nawet teraz, na wakacjach, zmysł historyka i poszukiwacza przygód nie pozwalał o sobie zapomnieć.

Cały lipiec ciężko pracował jako kelner we włoskiej restauracji tylko po to, by kupić sobie wymarzony wykrywacz metali. Liczył, że dzięki niemu przy odrobinie szczęścia uda mu się znaleźć coś ciekawego, a może nawet całkiem wartościowego!

Zatrzymał się, by poprawić plecak, w którym obok detektora znajdowały się jeszcze saperka, mapa i zwykła cyfrówka do dokumentacji poszukiwań. Rozejrzał się wokół i zauważył, że musiał pomylić kierunki, bo zamiast na rowerowym Szlaku generała Samsonowa, prowadzącym do miejscowości Orłowo, znajdował się na nieznanej mu drodze. Po krótkiej analizie mapy doszedł jednak do wniosku, że wracając na szlak, zmarnowałby zbyt wiele czasu, więc nie zwalniając, popędził przed siebie. Niewiele dalej zatrzymał się na chwilę przy drwalach, którzy okorowywali potężne, chyba stuletnie sosny, i na wszelki wypadek dopytał o kierunek. Kiedy odjeżdżał z wyrąbiska, kątem oka dostrzegł wielki kloc sosny, na którym ktoś nożem lub dłutem wyciął jakieś strzałki, litery i cyfry. „Pewnie leśniczy…” – pomyślał Kuba i pojechał dalej.

Książkę Wilcze sekrety kupicie w popularnych księgarniach internetowych:

Tagi: fragment,

Zobacz także

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Książka
Wilcze sekrety. Tajemnice jeziora Omulew
Przemysław Kawecki0
Okładka książki - Wilcze sekrety. Tajemnice jeziora Omulew

Spokojna tafla jeziora Omulew od dziesięcioleci skrywa sekret, który nigdy nie powinien ujrzeć światła dziennego. Gdy młody pasjonat historii postanawia...

Wydawnictwo
Recenzje miesiąca Pokaż wszystkie recenzje