Jest wojna, młokosie! Fragment książki „Wilcze sekrety. Tajemnice jeziora Omulew"

Data: 2026-07-24 14:15:27 | aktualizacja: 2026-07-31 13:45:52 | Ten artykuł przeczytasz w 6 min. Autor: Piotr Piekarski
udostępnij Tweet

Spokojna tafla jeziora Omulew od dziesięcioleci skrywa sekret, który nigdy nie powinien ujrzeć światła dziennego.

Gdy młody pasjonat historii postanawia rozwikłać zagadkę sięgającą ostatnich miesięcy II wojny światowej, nie przypuszcza, że wkracza na teren, gdzie przeszłość wciąż potrafi zabijać. W mazurskich lasach pełnych bunkrów i zapomnianych schronów każda wskazówka prowadzi do kolejnych pytań. Kim byli ludzie strzegący tajemnicy ukrytej nad jeziorem Omulew? Co wydarzyło się w zamkniętej strefie wojskowej? I dlaczego ktoś nadal nie chce, by prawda wyszła na jaw?

 „Wilcze sekrety. Tajemnice jeziora Omulew" Przemysława Kaweckiego grafika promująca książkę
 

Wilcze sekrety Przemysława Kaweckiego to pełen napięcia thriller historyczny, w którym piękno mazurskich jezior skrywa mroczną przeszłość, a każdy kolejny trop przybliża bohatera do prawdy, za którą przed laty płacono najwyższą cenę. Do lektury zaprasza Wydawnictwo Esprit.

Historia, skarb, Mazury i tajemnica, która nie chce zostać zagrzebana pod ziemią. Wilcze sekrety Przemka Kaweckiego to powieść dla tych, którzy lubią, gdy przygoda zaczyna się od mapy, starego bunkra i pytania: co naprawdę zostało po ludziach, których już tu nie ma? Ta książka w niezwykły sposób przybliża zapomnianą historię Mazur, losy autochtonów i powojenne realia regionu. A to nie wszystko! – pisze Danuta Awolusi w naszej redakcyjnej recenzji książki Wilcze sekrety.

– Czy wiesz, co Cię ukształtowało? – pyta w naszym wywiadzie Przemysław Kawecki, przekonując, że Wilcze sekrety nie są przede wszystkim opowieścią o ukrytych skarbach, tajemnicach czy wojennych zagadkach. To historia o pamięci miejsc, korzeniach i Mazurach, gdzie – jak mówi autor – lasy, jeziora i wzgórza są czymś więcej niż tylko piękną dekoracją.

W ubiegłym tygodniu na naszych łamach zaprezentowaliśmy premierowy fragment książki Wilcze sekrety. Dziś czas na kolejną odsłonę tej historii:

Sierpień 1944

Zgrzytający łańcuch i skrzypiące pedały zdradzały, że rower nadaje się już tylko na szmelc. Franzowi przeleciała nawet przez głowę myśl, że warto byłoby postarać się u władz o nowy.

Ale kto by się teraz zajmował takimi drobiazgami, kiedy kraj znajdował się w coraz większym kryzysie i nawet tu, w mazurskiej głuszy, coraz częściej i głośniej mówiono o porażkach, jakie ponosiła na wszystkich frontach jeszcze do niedawna zwycięska armia. Najbardziej przerażające było jednak to, że samoloty wroga zrzucały bomby na niewinnych cywilów. O okropieństwach wyrządzanych przez alianckie naloty słyszeli już pół roku temu od rodziny z Essen. Teraz bomby spadały również w Prusach. Dlatego jego siostra Gertruda przysłała swoje dzieci z Elbląga, twierdząc, że tu, z dala od dużego miasta, pośród jezior i lasów, nic im nie grozi. „To nawet dobrze – pomyślał. – Erwin będzie miał kamratów do zabawy i może dzięki starszym kuzynom przestanie w końcu myśleć o kolejnych głupstwach”.

Jedynak miał dopiero dziesięć lat, ale co chwila były z nim jakieś problemy. Chłopak posiadał niepowtarzalny talent do ściągania na siebie kłopotów, za co potem musieli świecić oczami Franz i jego biedna żona Lotta. Gdy w lipcu dla zabawy rozkołysał dzwon w cmentarnej dzwonnicy, zirytowany pastor ofuknął Franza, tłumacząc, że chłopaka należy trzymać krótko. Ale to, co zrobił na początku sierpnia, przysporzyło rodzicom jeszcze większego wstydu, a jego samego skazało na równo obite plecy. Młokos zakradł się do sadu sąsiadów i po sowitej uczcie postanowił napchać jeszcze owocami kieszenie oraz nogawki spodni. Był tak zajęty, że nie zauważył gospodarza, który zaszedł go od tyłu i żelaznym uściskiem złapał za kark. Ręce starego rolnika trzymały mocno. Mały Erwin dotarł na posterunek żandarmerii, choć opierał się dzielnie, to błagając o litość, to próbując kopnąć właściciela jabłek. Na miejscu wielki jak niedźwiedź żandarm, którego często widać było w wiosce jadącego na koniu lub rowerze, również nie zamierzał folgować młodemu przestępcy.

– Jest wojna, młokosie! – krzyczał do chłopca w polskiej gadce, by za chwilę dodać po niemiecku: – Ordnung muss sein! Verstehst du Junge?

Złapał za stojącą w rogu miotłę i z precyzją pruskiego nauczyciela obłożył Erwina razami po tyłku i plecach. Chłopak dobrze zapamiętał lekcję – pytany przez matkę, czy nie zjadłby jabłka, jeszcze długo odwracał się ze wstrętem.

„Taki jest ten mój chłopak. Żywy ogień! – Franz uśmiechnął się z radością, myśląc o swoim potomku. – Może teraz, przy kuzynach z Elbląga, coś się zmieni? Młody nabierze ogłady…” Rozmyślania o synu nagle przerwał mu wystający z ziemi korzeń, o który zahaczył rowerem. Łapiąc równowagę, Franz zorientował się, że przejechał skrzyżowanie, na którym miał skręcić.

– Scheisse! – zaklął pod nosem i wrócił do rozwidlenia dróg, przy którym rosła stara, wielka sosna. Z takich drzew niegdyś robiono okrętowe maszty. Dla przeciętnego człowieka była zwykłym drzewem, ale dla niego stanowiła swoisty drogowskaz. Na wysokości około czterech metrów, pośród wyschłych gałęzi znajdowały się wycięte w drzewie znaki: trzy strzałki, a przy każdej z nich duża litera z cyfrą. Na pierwszy rzut oka wyglądało to jak zapomniane oznaczenie leśniczego klasyfikujące drzewo do wycinki, ale dla wtajemniczonych było jasne, co wskazują strzałki i co oznaczają liczby. Franz spojrzał na zegarek i przycisnął pedały mocniej, bo przed zmierzchem chciał jeszcze objechać wszystkie powierzone jego opiece, ukryte pośród lasów budowle.

W naszym serwisie przeczytacie już kolejny fragment książki Wilcze sekrety. Powieść kupicie w popularnych księgarniach internetowych:

Tagi: fragment,

Zobacz także

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Książka
Wilcze sekrety. Tajemnice jeziora Omulew
Przemysław Kawecki0
Okładka książki - Wilcze sekrety. Tajemnice jeziora Omulew

Spokojna tafla jeziora Omulew od dziesięcioleci skrywa sekret, który nigdy nie powinien ujrzeć światła dziennego. Gdy młody pasjonat historii postanawia...

Wydawnictwo